Jump to content

p i p p

użytkownik
  • Content Count

    2575
  • Joined

  • Last visited

  • Time Online

    1h 40m 38s

About p i p p

  • Rank
    stara gwardia

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Kraków
  • Car
    NX-T, SS, DLP-U
  • Motorcycle
    Piaggio Beverly ST 350

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Bardzo myli się ten, kto uważa, że Dacia to tylko niska cena. Dacia jest marką ze wszech miar wyjątkową. Trzeba tylko trochę się zagłębić w temat.
  2. Skóra na kierownicy to był wypas właśnie w XX wieku. Teraz są inne rzeczy w cenie. Tempomat działa jak tempomat...tylko widzi samochody przed nami i dopasowuje prędkość do nich, a nie do zadanej prędkości. Mało tego. W wersji zaślepka masz LDA, SC, RSA, SWS, LTA więc kierownica może być nawet z łańcucha bo jej nie dotykasz.
  3. Ludzie CHCĄ. Czas oczekiwania na Sandero - 6 m-cy.
  4. 90 tysięcy to kosztuje hybryda. Podstawę masz za 76, a w serii światła LED, radarowy tempomat czy bluetooth.
  5. Uważasz, że nowa Corolla to XX wiek? Ja jeździłem Corollami nowymi i uważam te auta za nowoczesne, atrakcyjne, ciekawe, ale równocześnie klasyczne i bezstresowe. Ładne, fajne auta ze świetną opinią. Dziwne? Classic'i nie są liczone osobno. Ale jeśli sprzedaż Aurisa (hatchback + kombi) spada, a Corolli (sedan) rośnie to za liczby nie odpowiada stary model za 55 koła tylko nowy. Poza tym było i jest oczywiste, że starsze modele Toyoty lubiła węższa grupa klientów z racji specyfiki palety. Teraz Toyota otworzyła się na klientów marek europejskich.
  6. Kowalski może wiele, ale co kupuje, a co przestaje lubić? Okazuje się, że Kowalski wykazuje się postawą antypolską. Najbardziej dołuje Astra (-43%). Nie lubi też Vitary i Qashqai'a (-23%). Aygo (-14%) okazuje się za małe na dobrze wykarmionego w Lidlu Kowalskiego, a Fabia i Octavia już się przejadły. Kowalski kocha Dustera, Tipo i Corollę. Lubi też sprawdzonego Aurisa, a na widok Tucsona śmieje mu się buzia. Marzeniem jest też Sportage, a marzeniem prawie nieosiągalnym Sandero i Rapid. Z salonu Skody wyjeżdża Karokiem śpiewając karaoke, a jego nowa miłość to Mazda CX-3 jednak można to uznać za znęcanie się nad dziećmi, jeśli sadza je z tyłu.
  7. Błędnie interpretujesz dane. Auris jest w rankingu na pozycji 9 (spadł o dwie), a jego sprzedaż rok do roku spadła o 18%. Corolla natomiast jest na pozycji 4 (skoczyła o 11), a jej sprzedaż wzrosła o drobne 91%. Stare modele, tzw. Classic'i są dostępne w fajnych cenach i tu i tu. Wszystko robi nowa Corolla, którą widać na ulicach, jest fajna, ładna, łapie Toyociarzy i nowych klientów. Odkąd nowa Corolla jest w salonach dostępna to w czerwcu wśród firm Corolla jest pierwsza, a wśród indywidualnych druga (za Dusterem). Za cały rok 2019 Corolla wśród firm będzie druga (po pierwszej połowie czwarta), a wśród indywidualnych trzecia przed Fabią.
  8. W salonie Dacii jak się prosi o naprawdę dobrą ofertę to sprzedawca wyciąga katalog i mówi: "ceny są na ostatniej stronie i widzimy się za pół roku".😄 Czy 2019 rok będzie historyczny i Skoda przegra? Wg mnie tak. Firmy jeszcze ją trzymają, ale Toyota nadchodzi jak walec i teraz ma swoje 5 minut. A wracając do Dacii. Renault jest marką premium w koncernie Dacii, a nie Dacia jest marką budżet w koncernie Renault.
  9. Czysto technicznie, wyprzedzanie z prawej strony jest bezpieczniejsze niż wyprzedzanie z lewej. Jeśli ktoś ma w lusterkach martwe pole wielkości Stadionu Narodowego to wyprzedzający z prawego pasa może uciec na pobocze. Z lewej strony zostaje tylko pas zieleni. A bezpieczeństwo/zagrożenie bierze się tylko z tego, czy wyprzedzający robi to z furią i dymiącymi uszami czy ze spokojem i rozwagą.
  10. Patrząc na ruch na polskich drogach, fakt, że czegoś nie wolno czy coś należy jest chyba ostatnią rzeczą, która zmusza do pewnych zachowań. Ja jestem przekonany, że większość ludzi nie akceptuje, że na drodze znajduje się ktoś inny. Ten inny zawsze jedzie źle, przeszkadza nam. Ten inny zawsze jest babą, burakiem lub wieśniakiem w marce x. Tymczasem pod względem emocji, sprytu i zimnej krwi, a także umiejętności jesteśmy na tym samym poziomie. Ruch drogowy to nic innego jak minięcie się z sąsiadem w drzwiach. Możliwości, żeby takie spotkanie było miłe jest bez liku, ale tyle samo jest szans, żeby się na taki fakt wściec. Mnie, jako przedstawicielowi homo sapiens zdolnego do przeżywania emocji jest wstyd, że ktoś musi spisać zasady, których trzeba się jeszcze nauczyć, żeby się można w tych drzwiach minąć. Ale czy trzeba mieszkać w mieście i jeździć po drogach publicznych jeśli się tego nienawidzi?
  11. "Proszę mi nie wmawiać, że łamię przepis". Nie chodzi o wmawianie łamania prawa, a o normalny brak elastyczności, umiejętności, zrozumienia ruchu. Nie zjeżdżasz bo nie widzisz, boisz się, jesteś ciapą lub egoistą. Jedź sobie nawet pasem zieleni i faktycznie unikaj "tańczenia po autostradzie" bo jeśli dla ciebie zmiana pasa przy ponad 100 km/h to taniec, faktycznie jedź prosto jak przyspawany do tego pasa bo będzie tragedia. A ten z tyłu niech nie trąbi, miga i namawia ciapy, żeby zorientowała się, że są inni na drodze, a jak widzi, że jest odpowiednio dużo miejsca na prawym pasie, niech wyprzedzi BEZ EMOCJI prawym i jedzie dalej. Krzyczenie na ciapę, że "nic nie umi" jest głupsze 100x niż jazda w sposób "ja mam prawo, ja jadę, nic mnie nie obchodzi, odczep się, nie jedź za mną". To nie ułomna technika jazdy prowadzi do karamboli na autostradach, a totalnie chore emocje, nad którymi nie potrafią ludzie panować. Uczyć można ludzi w różny sposób, ale nigdy w trakcie jazdy przy ponad 100 km/h. I zawsze ciapa w 45-konnym Uno będzie mniejszym niebezpieczeństwem niż ciapa w 300-konnym BMW, która nie będzie potrafiła wyprzedzić tej pierwszej ciapy z zimną krwią, spokojem, uwagą i ostrożnością.
  12. Skok 2 klasy w dół może rozczarować już w czwartym dniu jazdy. Jeśli auto miejskie ma zastąpić kompakta, trzeba celować w dojrzałe B: Citroen C3, Rio, i20, Baleno. Jest już wiosna i dopiero na zimę można poczuć, że inwestycja w klasę B, a nie A jest coś warta. A najwięcej charakteru i tak będzie miało Sandero Stepway, a o koszty zadba 0.9 podtrute gazem. Mówię tak bo też żona zmieniła klasę C (Golf IV) na klasę B (Swift). Poddaję pod rozwagę...
  13. Tak, ale ludzie powinni kupować (nie tylko samochody) z zupełnie innymi emocjami w sercu i wiedzą w głowie. Ale umieć dobrze kupować to trudniejsze niż salto w przód i cios karate. Jednak nie można powiedzieć, że Twingo nie jest użyteczne! Zrobili zwykłe, tanie RWD 70 KM, wersję turbo 90 KM i sportową wersję GT 110 KM. Sentymentalnie i z miłości do Ravki pierwszej generacji (i drugiej) kupiłem Ravkę generacji trzeciej. Jeśli chodzi o Toyotę, zgoda, ale Suzuki może się obrazić za to. Tak było dawniej i na ilości kombinacji VAG tracił na jakości. Teraz wybór bardzo się zawęża. Zwróć też uwagę, że jeśli VAG ma 4Motion to jest to full wypas z dużą mocą. A zwróć uwagę na Subaru, Suzuki czy nawet tą, naszą C-HR 4x4. IMO niemieckie produkty są dla zamożnego klienta wielkomiejskiego (Alltrack'i, Beemki z iksem, 4Matic'i), ale zwykły człowiek, któremu potrzeba auta na co dzień, skutecznego w zimie w górach to tylko Japonia wchodzi w grę. Np. jesteś szwajcarskim producentem sera. Mieszkasz sobie na zboczu góry, chcesz kupić najlepsze i jednocześnie najzwyklejsze auto świata - Golfa. Jak to w Szwajcarii, 4Motion. Po stu stronach cennika jest...jeden, jedyny, kombi 2.0 TDI (już Twoje eko serce dostaje palpitacji) z DSG...kosztuje w Polsce 140 kzł. Nie ma wyboru nadwozia, skrzyni, paliwa, mocy, niczego. Idę o zakład, że więcej jeździ Aventadorów niż tych Alltracków. pzdr
  14. OK, skoro tak pisałem, było to klasyczne myślenie życzeniowe. Teraz też uważam, że Twingo w segmencie A to absolutny nr 1. Jest wyjątkowe. Na pewno na bardziej dojrzałych rynkach niż nasz, sprzedaje się dużo lepiej. Ale włączyłem na szybko otomotkę i np. od 2014 roku po dziś dzień, więcej jest ogłoszeń o Twingo niż o Adama, który jest przedstawicielem poprawnej klasyki. Problem polegający na tym, że większość społeczeństwa ciągnie do pozorów, masek i "ładnie" wyglądających pudełek, a nie do rzeczywistych wartości nie zaczyna się i nie kończy na rynku motoryzacyjnym. To normalne, że segment A jest marginalny. Są oczywiście miasta, gdzieś na południu Włoch, gdzie przewaga Twingo nad Clio okaże się gigantyczna. Zmieścić się na raz w przecznicę bądź nie, ale żadna sytuacja rynkowa nie odbiera wartości fajnym samochodom. Brzmi to tak: Nie interesuję się piłką nożną, ale wiem, że co cztery lata mistrzem świata zostaje Bułgaria. Rynek polski jest dla Toyoty marginesem marginesu i chyba sami dziwią się, że idzie tam tyle aut: W roku 2018: Yaris - pozycja druga, Auris ósma, Aygo dwunasta, C-HR szestansta, Corolla siedemnasta wśród klientów indywidualnych. Wiesz kto jeszcze ma 5 modeli w top 20? Nikt! Nowa Corolla ma design pod "nowego klienta", jest dużo lepsza od poprzednika, kusi klientów, których drugie imię to "nie jedzie" i umówmy się, że pogadamy o sprzedaży w lutym 2020 r. Zwracam też uwagę jak nazwa Auris (HB i KB) oraz Corolla (SD) fałszują obraz sprzedaży. Weźmy floty. Nr 1 to niezniszczalna, wiecznie młoda i najlepsza Octavia z wynikiem 17.438 sztuk. Auris+Corolla daje wynik 14.183 sztuki (byłaby druga przed Fabią). Od teraz Corolla jest jedna w trzech wariantach nadwoziowych. Warto będzie śledzić wyniki miesięczne. Może mało, ale ja...dlaczego nie? Jeździłem manualem 1.2 116 KM. Do charakteru auta brakuje mocniejszego silnika. Ma być po FL 180-konna hybryda, ale nie wiem czy będzie to pasowało. Mnie tam pasuje skrzynia M/T, ale silnik 1.8 turbo o mocy 160 KM+ to byłoby trafione w dziesiątkę. Ja jednak uważam, że klienci powiedzą "wow, 180 kunia, to będzie jechało, biere". Pozdrawiam.
  15. Nie myl mojego zachwytu nad nowym Twingo do chłodnego przewidywania statystyk sprzedaży. Jeśli wchodzi nowość, która jest fajna technicznie cieszę się, biję brawo producentowi za odwagę, trzymam kciuki, ale nie wierzę w najsłabsze ogniwo tego łańcucha...w "klientów większościowych", którzy nie mają pojęcia co jest wartością w motoryzacji. A to, że Twingo nawet wypadło z oferty w PL świadczy nie o źle o aucie, a o rynku. Jednak biorę na klatę wszystkie, moje błędy w przewidywaniach...serce źle podpowiada, ale nie żałuję. Można się pokusić o stwierdzenie, że Toyota wymyśliła SUVy (RAV4), a słowa "zachęcam do zakupu C-HR" to pewnie żaden sprzedawca Toyoty nie użył. Uważam, że Corolla będzie bardzo, bardzo popularnym modelem, a C-HR po liftingu jeszcze pociągnie bardzo dużą sprzedaż tego crossovera. Cała ch-ka od wolnych obrotów...co ja mówię...dźwięk uruchamiania silnika jest nawet inny. Ch-ka V6 jest zupełnie inna od uturbionego R4. Zamulać to można kratkę od kanalizacji, a co do eko jazdy...można zagrać mecz i nikomu nie podać, a można mieć zero oddanych rzutów i 20 asyst. Postawię tezę, że teraz to najmniej nudna Corolla w historii. Bo cicho i ekonomicznie to jest w kościele. Niech ojciec przejedzie się nową 2.0, ciekawym opinii. Absolutna nieprawda. Toyota zawsze(!) pewnymi elementami odstawała od konkurencji, miała denerwujące niedoróbki, ale i swoje smaczki, które były typowe dla Toyoty. Dziś Toyota jest wciąż właśnie taka, ale coraz bardziej wysmakowana w oryginalności. Wielokrotnie wyróżnia się na minus, ale wyróżnia się bez dwóch zdań. Bardzo charakterystyczna marka. Na drugim biegunie znajdziemy markę pokroju Seata. Nie ma nic swojego, nic. Chyba, że tylko myślimy kategoriami moc, moc, konie, turbo, konie, konie, moc, turbo lub zaglądamy przez szybę ile ma na budziku. A wtedy wyłania się GT86 i Supra... Nijaka marka nie powoduje negatywnych emocji. Toyoty można nie lubić bo jest JAKAŚ. A ta "jakoś" może nie leżeć. Nawet Wałęsę podczas strajków po stoczni wozili elektrykiem. Jako dziecko w latach 80-tych w Rabce jeździłem Melexem po parku. Z ich pokładów po dziś dzień Kraków i Kazimierz zobaczyło pewnie pińćset milionów turystów. Tu nie ma miejsca na filozofię. Każdy w czasach, gdy Lwów był jeszcze nasz wiedział, że silnik elektryczny nadaje się do samochodów, a silnik spalinowy nie. Problem w tym, że w elektryku ciężko było transportować energię na zapas, a w spalinowym wiadro z rurkami sprawdzało się nieźle. Dziś Lwów należy do państwa, którym rządzi komik, a w naszym władza obiecuje produkcję polskiego samochodu elektrycznego...który powstaje od roku 1970-go (Melex). Przeżył nawet Poloneza. Problemy są wciąż te same, a ludzie myślą, że jak coś opakują w bardziej codzienne nadwozie to to teraz to już na pewno jest dopracowane, przemyślane i to jest przyszłość. Różnica między wózkiem akumulatorowym z dworca głównego z czasów gierkowskich, a Teslą jest taka, jak między pralką Polar firmy Predom, a pralką LG. Pytanie brzmi: Dlaczego właśnie teraz? Pojazdy el. były potrzebnym, wartościowym uzupełnieniem pojazdów spalinowych...i wciąż tak będzie...i super. pzdr
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.