Jump to content

p i p p

użytkownik
  • Content Count

    2600
  • Joined

  • Last visited

  • Time Online

    3h 6s

About p i p p

  • Rank
    stara gwardia

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Kraków
  • Car
    Suzuki
  • Motorcycle
    Piaggio Beverly ST 350

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Moje moto-marzenia z wiekiem wyszły trochę ponad 4 kółka...czy 2...chociaż one nadal są. Największym marzeniem w tym zakresie jest zlokalizowany w Małopolsce tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia, a właściwie to cały kompleks jako ogólnie dostępne centrum sportów motorowych. Tor asfaltowy wielkości poznańskiego, na którym można osiągać prędkości ~200 km/h, tor rallycrossowy itp. Żeby Moto Park Kraków uznać za wystarczający (chociaż i tak czapki z głów dla Michała Kościuszki) trzeba nosić w sobie niezrównane pokłady akceptacji wszystkiego jak leci.😉 Fajnie byłoby mieć czas, a przede wszystkim miejsce, żeby korzystać z dróg w sposób przyjemny. I z tym wiąże się naprawdę silne marzenie, żeby ci, którzy uczą ludzi jeździć robili to dobrze, a ci, którzy uczą się jeździć, robili to z pasją albo wcale. Marzy się też, żeby posiadanie auta dobrego, sprawnego, bezpiecznego nie było marzeniem ludzi, a koniecznością, obowiązkiem. Żeby posiadanie xx-letniego diesla było porównywalne z paleniem w piecu śmieci i wyrobów węglopodobnych. Żeby nowy środek transportu był dostępny, tani i nie był uznawany za luksus i kaprys "bogaczy". Jednak skoro autor wątku pyta...znaczy przyjmuje zamówienia przed 6 grudnia...to w moim liście niech znajdzie się Mazda MX-5 (nie dotyczy generacji NC) i np. Yamaha MT-07.
  2. Kto tak sugerował? Absolwenci AWF? Silnik rozgrzewa się najszybciej, najefektywniej i powinien zgodnie ze sztuką być rozgrzewany...podczas jazdy! Nie chodzi o przesadę, demonizowanie itp. bo nikt tego nie robi. Pytanie w wątku było proste. Odpowiedź też nie jest skomplikowana. Oczywiście na właściwy wybór wpływ ma dużo więcej czynników niż stos. wieku do przebiegu, ale "wiara w przebieg" to źródło wszelkich nieszczęść rynku samochodów używanych. Ale jestem głęboko przekonany, że w erze samochodów elektrycznych nikt nie będzie zwracał uwagi na przebieg, ale na wiek i ilość ładowań. Jednak tak uczy historia, wszelkie zmiany w świadomości ludzi nastąpią o pokolenie za późno...
  3. Ten sam model, kierowca, warunki i dwukrotnie dłuższy czas na przebycie 200.000 km? Czy może 200.000 km w połowę czasu, w którym zrobimy 100.000 km? Założenia są wyłuszczone w pierwszym poście autora wątku. Więcej lub mniej zdarzeń, sytuacji, chemii, kiepskich dróg. Zadam takie pytanie: W którym aucie silnik jest w lepszym stanie? Tym, który przejechał 0 km czy ten, który przejechał 5000 km? pzdr
  4. Teraz policz ile % tego dystansu silnik pracował na zimnym oleju. Pomogę Ci. 5000 km, np. 270 dni jazdy, średnio 18 km dziennie czyli 9 km w jedną stronę. Olej łapie optymalną temp. pracy po kilkunastu. Jaki %? 100%! Dziękuję, igła od dziadka...tak. Policz sobie czas optymalnej temp. ukł. wydechowego, właściwego składu mieszanki, ilości uruchomień, ilości spadków napięcia w instalacji...ale naprawdę z ręką na sercu policz. I po policzeniu spróbuj zdefiniować słowa niszczenie, zużywanie, a może postrzeganie przebiegu się zmieni. Bo to nie jest pogląd, opinia, preferencja...to suche, zimne fakty.
  5. W wielu przypadkach jest to oczywiste, naturalne i bezdyskusyjne. Dotyczy to zarówno silnika, zawieszenia jak i wnętrza i wielu podzespołów. Np. 3-letni samochód z przebiegiem 200.000 km (jeździł np. głównie trasą Kraków-Wrocław-Poznań-Warszawa-Kraków) będzie w doskonałym stanie, a taki 6-latek z nakręconymi 100.000 km z Traficara będzie jednym kołem w kasacji pojazdów. To przykład bliżej skrajności, ale pośrednich przykładów będą miliony. Samochody niszczą kierowcy, mechanicy, pogoda, temperatura, chemia z dróg, zimne starty, kiepskie drogi, czas, a nie kilometry. Przebieg powoduje zużycie, zużycie naturalne, przewidywalne, zrozumiałe. Myślę, że miliony z nas jeżdżą samochodami, które mają wskazania drogomierza w okolicach 200.000 km, a realnie te samochody przejechały 300, 400 i więcej tysięcy km. I co z tego??? pzdr
  6. Myślę, że jeśli jesteśmy np. na drodze poprzecznej w pewnej odległości od zwężenia...to nie, nie jest lepiej, jest gorzej. Bardzo możliwe, ale krok za krokiem... Czyją płynność ruchu? Twoją. Ale jeśli ruch jest duży, jest korek to Ty jesteś odpowiedzialny za płynność i ekonomikę pojazdu, który może być w tym momencie 200 m od Ciebie. I niekoniecznie jedzie w tym samym kierunku. Trzeba być odpowiedzialnym za ruch jako całość i należy korzystać z całej drogi nie patrząc kto jest przed kim, a kto za kim. "Pan tu nie stał" powinno już zniknąć ze świadomości ludzi. Jazda na zderzaku do momentu, w którym jeden z pasów się kończy jest słuszna. Skraca korek, eliminuje do minimum puste przestrzenie i zabezpiecza przed wjeżdżającymi w luki. Bo wjeżdżając w lukę to nie jest kwestia, że jeden kierowca ustępuje Tobie i sprawa załatwiona. Ty zaburzasz ruch kilkudziesięciu aut jeśli nie więcej. Wystarczy prześledzić sobie jak porusza się w korku taka fala zatrzymania. Im większy ruch, tym skala takich błędów rośnie do niesamowitych rozmiarów i paraliżów miast. Jedno auto o długości 4 m ma gigantyczny, niewyobrażalny wpływ na ruch w mieście. A szeryfowanie i bawienie w nauczyciela...no historia zna i mądrych i totalnie głupich wśród nich. pozdro
  7. Wybieram oczywiście młodszy z większym przebiegiem. Auto jest naturalnie i przewidywalnie zużyte, a nie zniszczone od robienia 5kkm/rok. A może niech każdy siebie zapyta czy wolałby mieć 30 lat, przebiegnięte 3 maratony i zwiedzone pół Europy czy mieć 20 lat przesiedziane przy komputerze z browcem obok myszki. Większą nieprawdę można usłyszeć tylko...we wiadomościach TVP. Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy i w żadnym wypadku kilometry nakręcone na koła nie niszczą pojazdu. Ale oczywiście na takie zapotrzebowanie powstał przemysł korekty liczników. pzdr
  8. Masz rację, to duży problem, ale i z tym jest coraz lepiej czyli takich "czarnych owiec" jest coraz mniej. Jednak po pierwsze primo jest to klasyczne utrudnianie ruchu innym kierującym (złamanie przepisów), a po drugie primo takie próby wjazdu trzeba blokować tłumacząc przez szybkę spokojnie, że jedziemy do końca. Edukacja jak piszesz jest oczywiście konieczna, ale nawet dla fanów formalizowania takich zasad, znak lub ciągłą linia na kilkaset metrów przed zwężką to nie problem. Często mam chęć posiadania wyświetlacza zamiast tylnej szyby, który wyświetla edukacyjne animacje.
  9. Pod względem jazdy na suwak jest coraz lepiej. Kierowcy dojrzewają, temat wiele razy pojawia się w mediach. Słyszałem kiedyś nawet opinię, że pod tym względem najlepiej jeździ się w Krakowie...wow, normalnie tradycyjna kultura wysoka. Ja bym jednak poszedł krok dalej, a może wcześniej. Wiem, że to nazwa zastrzeżona, ale nazwałem to "jazda na Tetris". Wierzę, że po drogach jeździ wiele osób, które chociaż raz w to zagrały. Chodzi o to, żeby wyrównywać pasy ruchu. Nie nastawiać się, że "jadę tym, który zostaje bo nie chcę być chamem, który się wpycha" lub "jadę tym, który się kończy, będę szybciej, a frajerzy niech stoją". Równe pasy to pełne wykorzystanie przestrzeni, mniejsza ilość zatrzymań i krótszy korek czyli łatwiej odblokować np. skrzyżowanie przed zwężeniem. Zasada jest bardzo prosta. Zbliżam się do korka przed zwężką i zajmuję pas, na którym jest mniej aut. Jeśli są równe, zajmuję pas w zależności od tego, na który wjechał poprzednik i zajmuję ten drugi. Wiele osób uważa, że zajęcie pasa, który się nie kończy jest wzorowe i czyści im sumienie. Nie! Pozostawianie pasa, który się kończy wolnego cofa korek, wydłuża go i często prowadzi do blokowania wcześniejszych skrzyżowań, a także zakłóca płynność ruchu. Jeździjmy na Tetris i chwała temu kto wymyśli dedykowaną nazwę na to.😀
  10. A'propos trudnych warunków...niech każdy zda sobie sprawę z tego, że każda zmiana biegu dla silnika jest tym samym, czym łyknięcie Apapu i przepicie Finlandią dla organizmu kierowcy. I niech każdy sobie zdecyduje kiedy zmieniać olej...
  11. Jazda po drogach gruntowych, w zapyleniu, długotrwałe używanie wysokich obrotów, długotrwałe używanie niskich obrotów, jazda na krótkich dystansach, jazda typu start/stop, jazda miejska. Czyli dotyczy to 99% samochodów w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu, na Górnym Śląsku i wielu innych... Nie wiem, o które opowieści chodzi i na co dowód? Godziny, temperatura wody, temperatura oleju, temperatura spalin, obciążenie, ilość zimnych startów, jakość paliwa, temperatura w komorze spalania...nie ma tak dużych desek rozdzielczych, żeby auto mogło "opowiedzieć jak się czuje".
  12. "O połowę" to mój komentarz do danych w tabelkach. Jeśli jest 30 kkm to w trudnych warunkach mamy 15 kkm, a jeśli bazowo jest 15 to w trudnych wychodzi 7,5 kkm itp. Jest to też m.in. dowód na to, że przebieg nie jest wyznacznikiem stanu technicznego smarowanych części.
  13. To jest hasło typu "nowy super suv już od 999 zł miesięcznie w leasingu 100%". Tylko to "już od" zmienia wymiar po przeczytaniu szczegółów. Tak samo w instrukcji obsługi jest czarno na białym, że w przypadku trudnych warunków eksploatacji, na które składa się m.in. jazda miejska okres skraca się o połowę. I wszystko.
  14. Tak naprawdę Subaru jest tanią, acz bardzo ciekawą technicznie marką. W głowie mieszają cenniki Subaru Import Polska. Na dojrzałych, wielkich rynkach Subaru jest bardzo przystępne cenowo i celuje w klienta, który ceni bebechy, a nie plastik. Pamiętać trzeba, że odpowiedzi na takie problemy z zaślepkami mają największe koncerny światowe, a głównie europejskie, a nie małe fajne marki, które kipią charakterem. Niedawno był na AK zarzut o reflektory halogenowe w Stingerze. A Giulii nie można mieć w miętowej zieleni. Warto sobie sprawdzić ile przeciętny Amerykanin potrzebuje przepracować, żeby kupić sobie nowe Subaru. pzdr
  15. Wg mnie nie. Samochody są bardzo tanie, łatwo dostępne z największego rynku europejskiego, tanie jest ubezpieczenie. Na pewno cena nie pcha w kierunku wypożyczania. Tylko sztuczna regulacja może spowodować, że ktoś zarabiający 4000 zł będzie wypożyczał 4 kółka, a ktoś zarabiający 14000 zł będzie kupował. Ja bym zwrócił uwagę na takie liczby: W pierwszych, ośmiu miesiącach 2019 r. kupiliśmy 114 tysięcy aut (biorę statystyki klientów indywidualnych) i trochę ponad 8 tysięcy motocykli 125 ccm. Ilu procentom korki nie przeszkadzają? 93% Ale spokojnie, wzrost sprzedaży rok do roku to prawie 50%, dojedziemy...dojrzejemy...dożyjemy... Do mnie pożyczanie nie przemawia...chociaż miałem też taki okres w życiu, że kochałem wypożyczać narty i jeździć codziennie na innych. Może to kwestia wieku. Nie wiem. Na tą chwilę stawiam, że sharingowy szał, którego jesteśmy świadkami szybko minie i będzie oceniany w historii jako dziwadło, ciekawe zjawisko.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.