Jump to content

BaLoN

użytkownik
  • Content Count

    279
  • Joined

  • Last visited

2 Followers

About BaLoN

  • Rank
    weteran

Profile Information

  • Name
    Tomek
  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Tarnow
  • Zainteresowania
    moto
  • Car
    Renaut Megane, FSO Polonez
  • Motorcycle
    Suzuki SV 650 N

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. BaLoN

    Testy na Kat C

    Widze ze zdania sa podzielone. Z wieloma argumentami sie zgadzam ale ciekawi mnie co jest prawda a co tylko obiegowa opinia ktora dawno stracila na aktualnosci. 10 lat temu jezdzilem troche dostawczakiem po Europie i bardzo szybko okazalo sie ze infrastruktura dla kierowcow jest calkiem spoko. Prysznice sa, zjesc dobrze mozna (co prawda w wiekszosci wypadkow wybieralem swoje konserwy zeby zaoszczedzic ale zarabialem bardzo malo) Nie obowiazywal mnie tacho wiec czesto zdazalo sie ze darlem 20h non stop i to bylo bardzo meczace i niebezpieczne. Na CE masz obowiazek odpoczac. Ciekaw jestem co jeszcze sie zmienilo. Robi sie ciekawie wiec sprobuje podsumowac.. Zalety: -stosunkowo dobry hajs jak na obecne czasy -jak lubisz jezdzic moze sie podobac (pytanie kiedy zaczniesz nienawidzic jezdzic jak jezdzisz 80kmh dniami, miesiacami, latami ) -mozna troche zobaczyc choc jak to kolega podkreslil, tylko z punktu widzenia truckera (nie zostawisz auta zeby w laczkach isc z aparatem na szyi zwiedzac Amsterdam ) ale i to ma swoje plusy, poznasz kulture jazdy w innych krajach itp -przygoda ? Wady: -praca niebezpieczna -dlugie wyjazdy poza rodzinne strony (dla niektorych to jest zaleta) -brak emerytury? Nie kumam - kierowcy jezdza na wlasnej dzialalnosci? No ok ale jesli ktos liczy wylacznie na emeryture panstwowa to moze sie troche przejechac.. Dzis nie wiadomo co bedzie za rok a co dopiero za kilka dekad.. -stres zwiazany z naciskiem od szefa, terminami, bezpieczenstwem ladunku, odpowiedzialnoscia, zdrowiem swoim i innych (to jest cholernie silny argument)
  2. BaLoN

    Testy na Kat C

    Dzieki Panowie, LIWONA widze daje tylko 200 pytan online a DVD nie mam jak obecnie zamowic do domu. Widze link na stronie do http://testynaprawojazdy.eu/ - czy to jest reklama jakiegos badziewia czy te testy tez sa godne uwagi? Co do robienia C dla samego "mania" to nie zamierzam na tym poprzestac. Mysle tez o CE, koszty sa, czasu troche to zajmie ale jak to sie komus podoba to moim zdaniem warto zrobic zeby pojezdzic "duzym" choc przez jakis czas. Pozdrawiam
  3. BaLoN

    Testy na Kat C

    Witajcie, Wymyslilem ze zrobie sobie kat C i zaczalem szukac testow na necie. Jest sporo zrodel i nie wiem jakie obecnie sa najlepszej jakosci. Mozecie cos polecic? Moga byc platne. Pozdrawiam Balon
  4. Mi sie wszystkie podobaja ale wydaje mi sie ze takie co mozna podpiac pod baterie w moto sa najpraktyczniejsze. Co do wyzszosci rekawic nad grzanymi manetkami to mysle ze wszystko zalezy od jakosci jednych i drugich. Dobre grzane manetki z pewnoscia sa lepsze niz kiepskie grzane rekawice. Na wiosne testowalem BMW R nineT . Lalo caly czas i bylo zimno ale grzane manetki grzaly tak cholernie mocno ze jazda i tak byla przyjemna.
  5. Mam pytanie do specjalistów od układu chłodzenia. Otóż w sobote wracając z nart zatrzymałem na szybki serwis Powodem było wyłączenie się ogrzewanie na ok 50km. Gdy się włączyło, wskazówka temperatury poszła na max - jasna sprawa, DUŻO za mało płynu chłoczniczego.. Jedyne 30km dalej była stacja benzynowa więć stanąłem i wtedy okazało się że Renault opracowało nieprawdopodobny wręcz sposób na zniechęcenie kierowcy do regularnego sprawdzania poziomu płynu chlodniczego. Wszystko jest obudowane badziewnymi plastkiami i zakręcone plastokowymi wkrętami.. Noc, ciemno, zimno ja styrany po nartach odkręcam korek od zbiornika wyrównaczego (jest pod kątem żeby trudniej coś tam dolać) no i mi się zachciało być dokładnym. Zobaczyłem że nie widzę poziomu płynu i zabrałem się za odkręcanie "osłony widoku poziomu płynu chłodniczego" Są 4 śruny, 3 kręciły się w miejscu ale jedna wyszła więc stwierdziłem że urwę to całe cholerstwo szarpnięciem Niestety poszło mi trochę gorzej niż to sobie wyobrażałem i ta jedna śruba co ją trochę wykręciłęm wyskoczyła do góry i wpadła centralnie do odkręconego wlewu zbiornika wyrównawczego. Prawdopodobieństwo, żeby ta śruba tam wpadła jest tak małe, że stałem z 5 sekund w bezruchu i patrzyłem się tempo w ten otwór nie wierząc w to co się stało... Tego było za wiele, dolałem wody (weszło 3 litry ) i dojechaliśmy do domu. Pytanie mam jedno.. czy ta cholerna plastikowa śruba zrobi w silniku bałagan ? P.S. Wiem, że poziom wody sprawdza się przed podróżą ale nikt nie patrzył na poziom niczego w tym aucie dość długo Pozdrawiam
  6. Drodzy! Sorki za blizko miesięcznego laga ale mam taki kocioł w robocie, że jak wracam do domu to unikam kompów jak ognia. No więc w połowie zeszłego miesiąca poleciałem do Portugali po raz drugi. Zdecydowałem naprawiać audice Żeby się dostać na wioskę gdzie mechanik doprowadził mojego dziadka do stanu używalności musiałem kolejno pojechać: Metrem, autobusem, samolotem, tramwajem, pociągiem, autobusem i znów autobusem... Wyszedłem z domu ok 7 rano a na miejscu byłem o 15. Auto czekało na mnie względnie wyczyszczone chociaż mogłoby być lepiej z wymienionymi hamulcami, filtrami, olejami i generalnie gotowe do drogi. Czekał na mnie też rachunek na 700 euro nie wiem za co... Stargowałem do 600 i wyjechałem w trasę. Do Barcelony z Porto jest ok 1100km i mam juz od dawna obczajoną trasę poza płatnymi autostradami więc miało być miło i przyjemnie. Niestety do końca tak nie było bo okazało się że turbina mi wysiadła po 10km po tym tym jak przez chwilę jechałem ok 160km/h. Bardzo się wnerwiłem bo po to te 600 zapłaciłem żeby nie było właśnie takich jaj... Nie wróciłem do mechanika bo miałem dość wszystkiego co portugalskie i chciałem dojechać szybko do Barcelony. Okazało się że N75 od kierownicy spalin wywala errora i komp wchodzi na notlaufa. No nic... notlauf wyskakiwał przy 120km/h więc jechałem 119,5km/h Do domu dojechałem nad ranem następnego dnia, przystanki robiłem tylko na kawę. Ostatnie 100km przejechałem siłą woli. Później przez tydzień dochodziłem do siebie Smutne ale prawdziwe.. Odzwyczaiłem się od takich sporych tras Poza tym auto jeździ bez zarzutu Podsumowanie ile mnie kosztowało przywiezienie auta z Porto przyprawiło mnie o palpitacje i przy 1200 euro przestałem liczyć Można powiedzieć że kupiłem sobie stare audi Zaczynam zauważać zalety posiadania starego byle jakiego auta w tym mieście bo przez miesiąc parkowania przy drodze już raz się włamali (niszcząc chyba najdroższy zamek jaki w życiu kupiłem) i przez cały bok mam ślad po jakimć czerwonym samochodzie Nie ruszyło mnie to wcale..
  7. > Prosty jak budowa cepa. Ma na przykład tak proste rzeczy jak siedmiofazowy wtrysk (to znaczy, że > wtryskuje w jednym cyklu 7 razy paliwo w różnych dawkach) > Ma też super prostą cepowata turbinę z intercoolerem, dwie przepustnice sterowane elektronicznie > co jak wiemy jest uproszczeniem rodem z cepa, wszak w innych dieslach nie ma w ogóle > przepustnicy.
  8. Auto jest u mechanika. Odpalił za pierwszym razem od kopa. Za szybe, nowy olej, filtry, sprawdzenie wszystkiego i przede wszystkim gruntowne pranie chemiczne (mowil ze czyscil juz gorsze auta ) chce 250-300 euro. Co myslicie? Robić czy sprzedawać na części?
  9. > Sprawdzal ci kiedys ktos waznosc przegladu za granica? > Mi nigdy i mysle ze w wiekszosci przypadkow nawet lokalna policja nie mialaby pojecia jak sie za to > zabrac... > Ja bym nie mial problemow jechac autem bez waznego przegladu z Portugalii do Polski ja jakoś tez nie
  10. > A to nie wiem. Trzeba by autora pytac nie wyrejestrowalem:D prosze panstwa jak nienawidze tego miasta za moje mototragedie tak porto jest naprawde super
  11. > Trzeba było mechanika ze zobą zabrać. Niestety w podrecznym zmiescily mi sie tylko majtki i recznik
  12. No to jestem na miejscu. W Porto slonecznie i cieplo. Wlasnie pije piwko w hostelowej kafejce internetowej.. Widzialem auto rano i sie zalamalem. Mechanicznie jest ok ale w srodku jest taki syf ze ja pier.... Jakies koty tam chyba mieszkaly. Najlepsze jest to ze w aucie sa wszystkie moje rzeczy. Namiot, karimaty, poduszki, spiwory, buty do biegania, swetry.. Usmialem sie jak zobaczylem ze z mojego buta wyrasta trawa Auto podobno ukradly jakies szczyle. Zmarnowali moja wlasnosc dla pior wycieraczek z przodu, radia i panelu climatronica Poza tym auto jest kompletne. Reszte zniszczyl czas i niedbalosc policji portugalskiej. Traktuja mnie tu na zmiane albo jak swiete jajo albo jak debila. Pan policjant wciskal mi kit ze moje audi ma taki specjalny hamulec ktory sie zalacza jak bateria jest rozladowana - a chodzilo o to ze nie chcialo mu sie pchnac ze mna auta o metr zebym mogl podniesc maske i zobaczyc na silnik.. O wszystko wielka laska, niemoglem sie doprosic o wykonanie kilku telefonow. Generalnie w Portugalii wszystko jest ok jak wszystko jest ok. I tylko wtedy. Ze sprzedaza auta nie bedzie latwo. Nikt nie chce auta zarejestrowanego w Polsce, nawet na czesci . Mam znajomego ktory zaproponowal mi wywiezenie auta do jego mechanika 150km za miasto, ogledziny i albo naprawa albo spokojna sprzedaz na czesci. Nie wiem czy mi sie to oplaca bo transport laweta nie nalezy tu do tanich... Jedzenie i piwo tansze tu napewno niz w Krakowie wiec zwijam sie i ide w miasto zabalowac
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.