Jump to content

Lucyfer

użytkownik
  • Content Count

    88189
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    82

Lucyfer last won the day on March 1

Lucyfer had the most liked content!

Community Reputation

23440 Człowiek - do rany przyłóż

About Lucyfer

  • Rank
    Weteran
  • Birthday 11/15/1959

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    "Berlin Zachodni"
  • Zainteresowania
    Pieski

Recent Profile Visitors

4059 profile views
  1. Zapomniałeś o stacji krzyżowej
  2. Też robisz z drutu 2,5 kwadrat? A propos lutowania, to gdy kupiłem córce toyę kilka lat temu (czas zasuwa), ponieważ miałem zasuw zawodowy i jednocześnie problemy ze zdrowiem, dałem toyę na założenie CZ i alarmu do warsztatu. Błąd. Praktycznie każde lutowanie musiałem po nich poprawiać (czyli wycinać i lutować od nowa). Gość zatrudnił tanich pracowników z importu i mu się ich nawet nie chciało przeszkolić. Nie wiedziałem, że aż tyle rzeczy można zrypać przy połączeniu lutowanym dwóch linek 1 mm2.
  3. No i masz rację Jeżeli nie jest Ci potrzebne jakieś narzędzie do prac na tyle częstych, że sens będzie miało kupienie "niebadziewia", to potem się tylko będziesz wkurzał kupiwszy badziewie. A kupowanie niebadziewia tylko po to, żeby mieć, jest mało rozsądne ekonomicznie.
  4. Bo niemniej ważne od tego, żeby kolba nie była kompletnym szajsem nieosiągającym temperatury minimalnej, jest jakość cyny, a dokładniej, żeby zawierała topniki.
  5. Ja przez lata dorobiłem się tychże, ale i ustrojstwa z gumową gruszką zakładanego na grzałkę zamiast grota i Philipsa będącego skrzyżowaniem odsysarki z lutownicą grzałkową. Jego najmniej używałem, bo był mało poręczny.
  6. Mnie niestety zeszła, bo szlag trafił izolację między miedzianymi płaskownikami do grotu.
  7. Obecnie tak z 99% "bieżących średniokalibrowych" lutowań w elektryce samochodowej czy domowej wykonuję 100 watową transformatorówką, bo po prostu jest wygodna - szybko się nagrzewa i szybko stygnie, więc trudniej nią coś przez nieuwagę popalić, zapomniawszy na podstawkę odłożyć I po robocie nie trzeba czekać aż stygną, tylko od razu można wrzucić do szuflady. Z wad to oczywiście drut się przepala w najgorszym momencie, ale mam pod ręką zwój do dorabiania "grotów". Gdy robiłem dużo elektroniki, to na płytkach lutowałem wyłącznie grzałkowymi Antexami. Mam je w wykonaniach
  8. Kurcze, nie wypowiem się w tym temacie, bo klasycznie lutuję od ponad 50 lat (powietrzem się nie bawiłem) i bez żadnych problemów robiłem to ponad 10 różnymi lutownicami. Ale żadna nie miała regulacji temperatury ani wyświetlacza. Po prostu dobierałem właściwe moce do właściwych zadań, nie ma lutownic w pełni uniwersalnych - od scalaków do drutów 2,5 kwadrat. I jak każdej innej pracy, trzeba się tego nauczyć - bielenia elementów, czasów grzania i ilości cyny, nie ruszania połączeń zanim nie stężeją. Bez tego żadne cud narzędzia nic nie dadzą.
  9. Anglicy też tak prowadzą, tylko z jedną różnicą - od ostatniego gniazda obwód wraca do rozdzielnicy. W ten sposób "zrąbanie za puszką" nie powoduje utraty zasilania dalszego łańcucha. A dodatkowo to zapewnia mniejsze obciążenie przewodów, bo niejako "dubluje przekrój".
  10. Do łączników oświetlenia nigdy nie doprowadzano neutralnego ani ochronnego, bo nie były potrzebne. Natomiast w tradycyjnych instalacjach prowadzonych w rurkach, zawsze nad łącznikiem pod sufitem miałeś puszkę odgałęźną, z której do łącznika szła faza i przez którą od niego za nim wracała do lampy, a w tej puszce także przewód neutralny (odgałęziony do lampy) i później też ochronny. I przy takiej instalacji bez problemu sobie z puszki rozgałęźnej dociągasz neutralny do łącznika. A w robionej oszczędnie podtynkowo masz przejegrane
  11. A odblokowali po tej wymianie blokadę na reduktorze ciśnienia (jeżeli go masz)?
  12. Wiesz, przewidziane a wykonane, to bywają dwie różne sprawy. U mnie przy drodze na wsi są klasyczne żerdzie z lampami, do których nie dano ustojów ani nawet polnych kamieni i po kilkunastu latach każdy stoi pod innym kątem, jeden to ze 20 stopni od pionu.
  13. I ma genezę przeciwporażeniową. Chodziło o to, że w razie porażenia łatwiej (lub nawet samym skurczem opadającej ręki) w dół wyłączy się łącznik.
  14. Tylko że to są kominko-wędzarnie na parterze domu, a nie na strychu. Poza tym, jak już ktoś słusznie dalej zauważył, z racji masy komina, praktycznie zawsze je budowano od poziomu ziemi i tam dawano wyczystkę. Widziałem wyczystki w piwnicach, bo jeżeli domy były podpiwniczone, to kominy szły od piwnic. Natomiast nie spotkałem się z kominem murowanym od stropu piętra, w szczególności drewnianego, właśnie ze względu na masę i zagrożenie pożarowe.
  15. Pytanie czy się nie rozszczelniło.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.