Jump to content

Pito

użytkownik
  • Content Count

    1047
  • Joined

  • Last visited

  • Time Online

    1d 8h 39m 59s

1 Follower

About Pito

  • Rank
    kierowca

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Kraków/Wieliczka
  1. Pito

    Kompresor w domu

    Do takich prac niekoniecznie 50 l, bedzie tylko miejsce zajmował, do tego dużo cięższy itrudno przeniesc gdzies za dom. Ja od 10 lat mam jakiś 25l Scheppah tłokowy z castoramy za 300 zl. Pompuje kola, przedmuchuje, maluje altany i jakies blotniki w aucie - nic lepszego nie potrzeba. I co najlepsze, to przez pare lat chodził bez oleju, bo jak sie okazało szkiełko było tylko ubrudzone jakims mazidlem, a okazalo sie przy probie spuszczenia oleju, ze bylo pusto.
  2. W jednym aucie stosowałem kilkukrotnie bo był strasznie zawalony uklad (Aveo). Pomoglo, nic sie nie stało. Za to ostatnio wlalem do Corsy plukanke Prestone i rozszczelnila się pompa wody na osce. Lało się prawie ciurkiem. Na szczescie pompa na wierzchu napedzana paskiem osprzętu. 200 zł i jedno popoludnie mnie to kosztowalo.
  3. 100% racji. Wg mnie ruszt wodny w tyn kotle jest za nisko nad palwniskiem. Stąd wynikają wszelkie problemy z sadza. Dodatkowo sterownik działa w bardzo nieprzemyślany sposób, już raz byłem u producenta przeprogramowac, ale dalej jest źle. Sąsiad z kotłem od innego producenta nie ma żadnych problemów.
  4. Odpowiadając Tobie i Volf'ofi - tak, ten kocioł ma podajnik rynnowy, na którym można spalać groszek, owies i pellet. Oczywiście piece typowo na pellet na pewno działają lepiej, przede wszystkim mają zapalarkę - tu niestety nie ma, więc jak już pozamykają się obwody grzewcze, to kocioł przechodzi w tryb podtrzymania. Właśnie dzisiaj testuję, czy uda się 25 minut przerwy/ 30 sekund podawania. Denerwujące jest też to, że podmuch z wentylatora wydmuchuje częściowo niedopalony pellet, takie węgielki wielkości trochę większej od główki od zapałki - zawsze to trochę energii, gdyby dopalało się to na palniku. No ale coś za coś - kocioł kosztował 5700 zł, nie myślałem nigdy o paleniu pelletem, kupiłem bo to był jedyny, który pasował mi gabarytowo do kotłowni (wymiary + umiejscowienie czopucha). Ale i tak czekam na dopłaty gminne do gazu, coś się ruszyło w tej sprawie i jak tylko będzie się dało - zmieniamy na gazowy. Są plusy i minusy palenia 'opałem stałym', jednak w obecnej chwili różnica bezwzględna kosztów palenia gazem, biorąc pod uwagę zużycie i zarobki - nie jest już tak drastyczna jak dawniej. Mnie doprowadza do szału to czyszczenie, omiatanie kotła, wyszukiwanie najlepszego opału, składowanie, wizyty w Castoramie na wiosnę, jak już braknie opału i trzeba przywozić po parę worków, odkurzanie kotłowni. AkuQ pisze, że przesadzamy z tym syfem, ale u mnie kotłownia jest w przejściu między garażem a domem. Codziennie przechodzę tamtędy kilkanaście razy - zawsze za sobą pociągnie się tuman kurzu, to naprawdę widać w sezonie grzewczym na meblach. Ale, żeby jeszcze oddać sprawiedliwość - też bronię ekogroszku, bo wśród różnych sąsiadów panuje opinia, że to zło, że się zacina, że gaśnie, że nie dopala i ogólnie same problemy i lepiej zamontować śmieciuch. Co to to nie, komfort pieca z podajnikiem jest niezaprzeczalny. Z groszkiem doświadczenia mam takie, że jak zapaliłem kocioł w listopadzie, to ponowne odpalenie miałem pod koniec stycznia, po jakimś wyjeździe na weekend. Tak to tylko uzupełnianie zasobnika i wywalanie z popielnika + weekend jako górnik, uwalony po łokcie czyszczeniem. U mnie dokłada się też to, że mam bardzo mały popielnik, więc praktycznie codziennie, co dwa dni, musiałem wyrzucać popiół z groszku. Z pelletem jest o niebo lepiej - o popielniku można zapomnieć.
  5. Czesc. Przekopiowalem moja wypowiedz z forum Pereko: dzielę się tu moimi doświadczeniami z pelletem. Dotychczas 2 sezony opalałem ekogroszkiem z lokalnego składu, wartość opałowa 25 MJ/kg, praktycznie żadnych problemów z opałem, ładnie się dopala, nigdy nie zgasł, nigdy nie zerwało zawleczki.Jednak węgiel ma też minusy: - czyszczenie kotła z sadzy raz na tydzień, a już przymusowo raz na dwa tygodnie. Co dwa dni trzeba pomachać szczotką i usunąć niewielką sadzę z rusztu wodnego. Po takim czyszczeniu wyglądam jak górnik, kotłownia też, więc dochodzi sprzątanie i odkurzanie kotłowni. - wynoszenie popiołu - praktycznie co 2-3 dni. Teraz dopalam resztki węgla z zeszłego roku i codziennie mam pełną szufladę. Wolę jednak wynieść codziennie, bo wyjmuję całą szufladę i wysypuję na zewnątrz domu, kotłownia nie syfi się tak jak przy wybieraniu łopatką do wiadra co kilka dni. - przy zasypywaniu węgla tuman czarnego kurzu leci na kotłownie, a że ta jest w części mieszkalnej, żona narzeka na czarny syf na meblach i wszystkim innym. - węgiel kupuję w dobrej cenie (720 zł w zeszłym roku), ale pod warunkiem, ze sam sobie go zaworkuje na składzie. Niestety, nie zawsze jest całkiem suchy, apakowany w worki nie ma jak wyschnąć, więc do kotła wsypuję taki czasem wilgotny, co powoduje wyższe spalanie i korozje zasobnika (musiałem go w tym roku malować, po dwóch sezonach). Biorąc to wszystko pod uwagę. w tym roku postanowiłem przetestować pellet. Niedaleko mnie sprzedają dwa rodzaje - ciemny, słabszy (5 kWh/kg) za 750 zł/t i jasny, mocniejszy (5.6 kWh.kg). kupiłem tonę tego tańszego. No i tak: + czyściutkie paliwo, przy zasypie nie syfi się tak jak przy węglu + paliwo suche, zaworkowane fabrycznie, już nie muszę jeździć na skład i tracić soboty na workowanie i załadowanie/rozładowanie. Lekkie worki 15 kg, nawet żona w razie czego może zasypać, węgla nie ma szans, worek waży 30 kg + bardzo mało popiołu, praktycznie do popielnika zaglądam co 3 tygodnie. + z komina dym jak przy paleniu gazem - praktycznie sama para wodna - dużo popiołu osiada na wszystkich poziomych częściach pieca (półki, ruszt wodny, opłomki, czy jak im tam). Trzeba co kilka dni obmiećść cały kocioł wewnątrz - niestety, chyba niezbyt dobra jakość tego konkretnego peletu powoduje, że tuż przy wyjściu z zasobnika na palnik, po dłuższym postoju w podtrzymaniu, na tej rurze ze ślimakiem gromadzi się taki spiek, coś a'la paździerz. Przez to blokuje się ślimak i w ciągu dwóch miesięcy wymieniałem zawleczkę chyba z 10 razy. Ale wg mnie to wina kiepskiej jakości tego pelletu. Jak wypalę kilka worków węgla, to kupię na testy ten droższy pellet. Już ten gość co mi dostarczał (kierowca) trochę się dziwił, że kupiłem ten tańszy, mówił, że ludzie go nie biorą, ja po przetestowaniu 100 kg niestety nie znalazłem wad i zamówiłem całą tonę. No i na koniec krótkie porównanie, okres grudzień - styczeń - sezon 2012 - 1290 kg węgla dla 1400 stopniodni grzania - sezon 2013 - 1100 kg węgla dla 1200 stopniodni grzania - sezon 2014 - 1080 kg pelletu dla 1100 stopniodni grzania. Czyli spalanie podobne, no może ten rok nieznacznie cieplejszy, ale nie jest to dużo, różnica mniejsza niż 10%. Wniosek jak dla mnie jest prosty - nigdy więcej węgla. Opalanie pelletem jest nieznacznie droższe (o ile nie jednakowe), a komfort nieporównywalny. Gdyby nie te zawleczki, to praktycznie zostaje zasypanie raz na tydzień i wyjęcie popiołu i czyszczenie raz na 3 tygodnie/miesiąc. Wyszło trochę przydługie, ale chciałem się podzielić doświadczeniami, bo przed sezonem szukałem gdzieś podobnego porównania i nigdzie nie znalazłem. W razie pytań służe pomocą. Kocioł KSP Duo 15 + SP 24. Jeszcze suplement za zeszly rok (2015). Kupilem 2 tony pelleru i mialem jeszcze jakies 700 kg groszku brunagtnego z Castoramy. Wystarczyło na cala zime. Tym razem pelet byl super, kupiony gdzies z okolic Jordanowa. Ani raz nie zerwalo zawleczki, ladnie sie dopala. W maju kupilem od tego samego sprzedawcy 2 tony na ten sezon po 650 zł (poza sezonem taniej bo gość nie ma gdzie tego skladowac.
  6. Korekcyjnymi al e czsem nosilem takie jak pierwsze i tez potrafilo cos przeleciec. Na piaskarce to tylko gogle, takie jak na drugim zdjęciu.
  7. A ja po przenoszeniu drewba do wedzarni. Dmuchnął wiatr i mialem drzazge w oku. Sama nie wyszła, więc po paru godzinach na ostry dyżur. Co ciekawe w tą sobotę mialem podobnie. Frezowalem coś, po chwili Dmuchnął wiatr i znowu miałem coś w oku. Na szczęście tym razem wylazło po paru godzinach. Okulary mam zawsze na nosie. Mam nawet taka teorie, ze to przez zawirowania powietrza pod okularami zawsze cos do oka wdmuchnie. Bez okularów tylko by się 'ślizgneło'.
  8. U mnie 22700 km i spalone 1800 litrów gazu i 70 litrów benzyny. Instaalacja BRC sekwencja, Astra G z silnikiem 1.4 Twinport 90kKM. Przy czym rano zawsze wyjezdzam z garazu więc nim zamknę brame to już się przełącza na LPG. Dojeżdżam ok. 45 km jednym ciągiem więc tej benzyny idą naprawde śladowe ilosci. Ostatnio tankowałem w sierpniu, wcześniej w kwietniu, zawsze około 10-12 litrów żeby sie paliwo nie zestarzało
  9. Dokładnie jak kolega powyżej napisał - masz ciśnienie wstępne w naczyniu nabite do 2 bar. Spuść na 1.3 i dobij instalację do 1.5. Powinno ograniczyć skoki ciśnienia. Ładuj powietrzem, azot używa się w instalacjach hydrauliki siłowej ze względu na bezpieczeństwo pożarowe. Przy tak małych ciśnieniach i objętościach nie ma co cudować. Wpływ na ciśnienie jest żaden. Ja mam w instalacji naczynie 8 litrów, instalacja to ok. 300 m podłogówki + z 7 niewielkich kaloryferów. Wahania ciśnienia są rzędu 0.2 bara przy temperaturze 65 stopni na instalacji.
  10. Ja mam stary laptop Acer, na XP + jakaś wieża z głośnikami (Philips) z lat 90, znaleziona w osiedlowym śmietniku, najpierw używana w czasie budowy, teraz stacjonarnie w garażu. Jak pogłośnię to naprawdę robi się miło, zresztą niejedna impreza na działce już przy tym sprzęcie się odbyła. A laptop przydaje się, żeby sprawdzić jakieś informacje w czasie napraw czy majsterkowania. Koszt powiedzmy 0 zł - laptop praktycznie bez wartości, bateria trzyma kilkanaście sekund. A z tym Rapsbery to niezły pomysł - planuję coś na wiosnę do altany.. Z drugiej strony - jakiś najprostszy tablet za 150 zł + odbiornik Bluetooth do wzmacniacza, prosty wzmacniacz i jakieś głośniczki też mogą załatwić sprawę, bez większego kombinowania. Po kosztach to można tablet podłączyć kablem słuchawkowym, ale bluetooth daje lepszą mobilność. Z umilaczy z innej beczki - fotel biurowy - zupełnie inna praca, niż na stojąco lub na taborecie. Polecam jako komplet do stołu warsztatowego.
  11. Mogę się podpisać. Może nie tnę ilości jak zawodowy pilarz, powiedzmy kubik opału na rok + jakieś podcięcie deski itp jak coś majsterkuję, Do takich zastosowań elektryczna wydaje mi się idealna, a ten McAlister sprawia wrażenie solidnego sprzętu - wyjmuję, tnę chowam. Aha, ostatnio kupowałem jakieś dwa elektronarzędzia z McAlistera i była przedłużona gwarancja do 3 lat - myślę że warto rozważyć, choć nie wiem jak z częściami jak już się gwarancja skończy.
  12. Płukankę zawsze biorę Millersa. Mój kolega jest dystrybutorem i poleca mi ją bardzo, cenę mam taką jak za każdą inną. Robiłem też kiedyś chyba Winns'a. Płukam zawsze, w Astrze leję olej Millersa, to za każdym razem wlewam pół butelki płukanki przed zlaniem oleju. Zawsze to ten nowy olej ma lepsze warunki, jak wypłuka się cały stary syf. Zresztą mam wrażenie że wszystkie te płukanki to jeden pieron, chyba nafta i tyle. Ale kolega mi mówił, że ta z millersa jest jedyna bezpieczna itp, itd. Mam ją po 16 zł albo nawet za darmo do oleju, to biorę.
  13. No co zrobisz jak nic nie zrobisz . Zeby jeszcze zmieniał regularnie, to by było git. Niektórzy ujadają, że to w Polsce ludzie przyzwyczajeni z dawnych czasów leją mineralny po 100 kkm. A tu widać że nawet 'na zachodzie' potrafią takie kwiatki robić. Ja zrobiłem płukankę i od razu mu zalałem 5W30 wg zaleceń producenta.
  14. Dzięki Wam obu za odpowiedzi. Co do sprawdzenia łańcucha - jedyne co mogłem to wsunąć tam paluch, na kołach nie było szans naciągnąć, ale Orochimaru pisze, że tak się i tak nie sprawdzi. Co do ślizgów nie wiem. Szkoda, że nie ma zaworu przelewowego dostępnego z zewnątrz. Niestety okazuje się, że nie za bardzo mam czas w tym tygodniu zrzucać miskę, zlewać olej, potem wszystko uszczelniać. Chyba zdam się na mechaników, specjalizują się w Oplach, mam nadzieję, że mnie nie zrobią na szaro. Tak się trochę łamię, czy żądać zniżki od sprzedającego, będę się z nim jeszcze widział. Czy to podlega pod jakąś wadę ukrytą, czy nawet się nie wygłupiać (wątek bardziej na HP)? Wpisuje się, że zapoznano się ze stanem technicznym, ale bez jaj, nie robię podczas oględzin 30 km, ani nie podłączam czujnika ciśnienia we wszystkie możliwe pompy...
  15. Cześć Problem w nowo kupionym aucie, nalot wg licznika 127 kkm. Wg książki zalewany od nowości 10W40, zmieniany z różną częstotliwością, kolejno przy przebiegach 12, 26, 49, 70 kkm, raz na rok-dwa lata. Pod deklem nie jest idealnie czysto, ale też nie jest jakoś strasznie zasyfione (załączone zdjęcie). Problem polega na tym, że po mocnym rozgrzaniu silnika zapala się kontrolka ciśnienia oleju. Zmierzone u mechanika, ponoć za niskie (0.5 bara). Wystarczy lekko tyknąć gaz i kontrolka gaśnie. Po kupnie jak wracałem na starym oleju też się zapaliło, zrobiłem płukankę Millersa, zalany Lotos 5W30, filtr Mann - objawy te same. Poza tym silnik chodzi cichutko, jest moc - jedynie problem z tym ciśnieniem. I teraz do rzeczy - co może być przyczyną - mechanik sugeruje pompę oleju, proponuje zrzucić i przy okazji wymienić rozrząd (z naciskiem na napinacz, który też może cieknąć), obadać stan pompy i ewentualnie wymienić wkład lub całą obudowę. Koszt 1000 zł wersja minimum, do 1500 zł, jeżeli pompa okaże się wadliwa. Cena wydaje mi się uczciwa i nie jest jakimś zaskoczeniem. Zastanawiam się tylko co jeszcze mogę samemu sprawdzić, zanim pójdę 'w koszta'? Jakieś tam pojęcie o mechanice mam, powiedzmy szczytem możliwości jest remont głowicy w C14NZ . Zastanawiam się czy mógł się przywiesić zawór przelewowy w pompie i czy jest do niego łatwy dostęp z zewnątrz? Jakieś inne sugestie albo Wasze typy - co w tym silniku lubi padać. Dodatkowe pytanie - stan łańcucha - jak oceniacie? Na moje oko, jest w dobrym stanie, żeby go podnieść tak jak to widać na rysunku, musiałem się trochę namęczyć i palec miałem mocno przygnieciony, na granicy bólu i przecięcia skóry. Jeżeli jednak wg Was nadaje się do wymiany, to nie ma się co zastanawiać, tylko daję do mechanika i niech robią.Pompa będzie zrobiona niejako 'przy okazji'.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.