Jump to content

ulik87

użytkownik
  • Content Count

    2043
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1
  • Time Online

    7h 22m 14s

3 Followers

About ulik87

  • Rank
    mistrz kierownicy

Profile Information

  • Płeć
    Not Telling

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @el_guapo sluchaj, ale jesli jeszcze ludzie wsadzaliby te ledowe swiecidelka, ktore emituja tyle samo swiatla co zwykle zarowki, to byloby pol biedy. gorzej, ze ludzie kupuja jakies mocniejsze wynalazki bo im swiatla slabo swieca (co najczesciej jest spowodowane zuzytymi/zabrudzonymi odblysnikami). tym sposobem oni sami maja troche wiecej swiatla ale i oslepiaja dwa razy mocniej niz normalnie. czesto widze przeciez na drogach takie siejace po oczach niebieskawa poswiata badziewia i jak sie spojrzy co taki osobnik widzi przed soba, to okazuje sie ze prawie nic albo niewspolmiernie malo do tego jak bardzo daje innym po oczach 😑 ja juz nawet mrugac debilom przestalem, czuje zwyczajna bezradnosc i rezygnacje.
  2. @WaWeR pisalem o fabrycznych ODBLYSNIKOWYCH reflektorach z LED a nie soczewkowych. temat jest przeciez o wkladaniu ledowych zarowek do halogenowych lamp, a najczesciej jednak sa to lampy odblysnikowe wlasnie. chcialem zaznaczyc, ze jednak konstrukcja odblysnika jest kluczowa i ma zdaczenie dla stosowanego zrodla swiatla. przykladem na to jest fakt, ze w fabrcyznych odblysnikowych reflektorach w technologii led, zrodlo swiatla nie jest widoczne z zewnatrz, czego nie da sie powiedziec o lampach z zalozonymi zarowkami LED h4 czy tam h7
  3. polecam przyjrzec sie fabrycznym swiatlom led z odblysnikami. zauwazycie, ze w zadnym fabrycznym rozwiazaniu zrodlo swiatla (dioda) nie jest widoczna z zewnatrz, a jest schowana za odblysnikiem. to, ze wydaje wam sie ze macie fajna granice odciecia po zalozeniu takich badziewi, nie oznacza, ze nie siejecie refleksami naokolo i nie oslepiacie innych 😑 zawsze w takich dyskusjach pada argument fabrycznych ksenonow w lampach odblysnikowych. tylko nikt nie zauwaza faktu, ze te odblysnikowe lampy ksenonowe maja inna budowe niz halogenowe wersje lamp tego samego modelu, wiec to nie jest tak, ze do lampy zaprojektowanej pod halogen mozna sobie wsadzic xenon czy inny LED i wszystko jest w porzadeczku. wkurzaja mnie niemilosiernie takie filmiki jak ten u zachara czy chocby ta ostatnia prezentacja wasacza z USA i jego W140, gdzie powsadzal LEDY gdzie sie tylko da, lacznie z reflektorami i on jest zadowolony bo wszystko widzi a ludzie sie czepiaja nie wiadomo o co. i potem naogladaja sie takich madrosci i wala po oczach tymi chinolami 😣 gdyby mozna sobie bylo ot tak wsadzac mocniejsze zrodla swiatla do lamp, to nie byloby ograniczenia mocy zarowek do 55W.
  4. ma znaczenie. jeszcze zalezy od spadku. nawet na stosunkowo niewielkich spadkach w pelni zaladowany zestaw poleci w dol 100, a pusty bedzie jechal na kagancu. dopiero na takich wyraznie zauwazalnych spadkach pusty zestaw bedzie w stanie sie rozpedzic ponad kaganiec, choc znowu, zaladowany zrobi to 'sprawniej'. to nie sa zajecia z fizyki w liceum. w zyciu opory powietrza jednak trzeba brac pod uwage
  5. @mateusz_e kup sobie tank bag z quick lockiem. super wygoda.
  6. @swienty kurde, czlowieku, to dmuchanie w moim boxerze (silnik 2.2 z transita) spedzalo mi przez pewien czas sen z powiek. to byl moj pierwszy diesel w zyciu i uczylem sie dopiero tych wynalazkow. u mnie jeszcze ewidentnie widac i czuc spalinami. przy czym u mnie zawsze pocieszajacym byl fakt, ze po przylozeniu reki nie czuc bylo zeby budowalo sie cisnienie, wszystko szlo odma i stad uwazam, ze jest ona bardzo wazna, szczegolnie w dieslach i szczegolnie w tych juz mocno uzywanych. jesli zatkac odme, to cisnienie w skrzyni korbowej buduje sie momentalnie i na pewno szybko cos wywali (ofiara moze byc wlasnie turbina i jej uszczelnienia). z drugiej jednak strony, nigdy nie wiadomo ile dmuchania i ile spalin wychodzacych spod korka to jeszcze akceptowalna ilosc a ile juz nie 🤨 najgorsze w tym wszystkim jest nie samo dmuchanie, bo to raczej normalne, a ile sadzy przedostaje sie do oleju, bo ta bedzie go degradowac bardzo szybko. mnie uspokoilo, kiedy poprosilem kolege, ktory jezdzi kilkuletnim ceedem z przebiegiem ok. 120kkm o podniesienie maski i tez dmuchalo podobnie jak u mnie. w benzynach nigdy nie spotkalem sie z zadnym dmuchaniem, tam jest ono ledwo zauwazalne. to jednak specyfika cisnien sprezania i tego ile tego cisnienia przedostaje sie pod pierscienie. reasumujac. jesli dmucha to raczej normalne, ale wg mnie po przykryciu wlewu oleju reka nie powinienes czuc zadnego cisnienia, wszystko powinno bez problemu uchodzic odma. jesli po przylozeniu dloni czujesz ze zaczyna sie budowac cisnienie, to juz jest niedobry objaw i odma jak najszybciej do kontroli.
  7. @Bartłomiej jesli zimno ci w nogi i z tego co piszesz z motocyklowych ciuchow masz tylko kurtke i rekawiczki, to po prostu porzebujesz spodni motocyklowych. jeszcze nie pamietam zeby kiedykolwiek bylo mi zimno w nogi, a zawsze jezdze w pelnym umundurowaniu na moto. pierwsze co marznie to dlonie, potem klata. zawsze myslalem, ze na skuterze nogi sa na tyle dobrze osloniete, ze zupelnie nie powinno byc klopotu, skoro na motocyklu jest to nieodczuwalne. nastepny krok to grzane manety a potem pas grzejacy. ja odkad mam swoj zmotany elektryczny pas, to moge zapierniczac w 5-6 stopniach bez ograniczen, bez dyskomfortu i to w skorzanym kombiku, ktory jest perforowany.
  8. @Tomrad @ancka a teraz jak? wrzucilem fotki w inne miejsce
  9. dzieki, kurde, probowalem i nic, nie wiem co jest grane. powinny sie wyswietlic jak klikniesz na linki po kolei 😕
  10. dzieki, naprawde super spedzony czas i polecam kazdemu, choc rachunki za paliwo zabijaja 😄 z drugiej strony, rachunki za noclegi wynosza 0 😁 zdjec tez nie widze u siebie na kompie, mimo ze podczas wstawiania automatycznie linki pojawialy sie jako zdjecia w oknie edycji. po kliknieciu na linki na kompie zdjecia widac, ale miniaturek nie. nie bardzo wiem jak to naprawic
  11. No wreszcie! Po dwoch latach nieobecnosci, moje Alpejskie uzaleznienie zostalo nakarmione na jakis czas. Wrzesien uplynal mi blyskawicznie, 3 tygodnie urlopu zlecialo jak biczem strzelil. Spedzilem 10 dni w kamperku w Alpach, potem odwiedzilem rodzicow w PL i podoga tez dopisala na tyle, ze moglem poodwiedziac znajomych na moto Na poczatku wyprawy, kiedy dotarlem do pierwszego miejsca docelowego, nad zalew Emosson w poblizu Mont Blanc, pogoda byla tragiczna i dolujaca. Okazalo sie, ze pizgalo i padalo w calych Alpach, nawet probowal proszyc snieg, ale prognozy na nadchodzace dni byly dosc obiecujace. Na miejsce dojechalem poznym popoludniem i mimo deszczu nie moglem wytrzymac i wybralem sie na przejazdzke po okolicach Martigny. Musze sie tutaj pochwalic swoim mini projektem. Tuz przed wyjazdem w Alpy wykonalem sobie pas grzejacy, przerabiajac go z podgrzewanego pokrowca na fotel samochodowy. Jest to po prostu moj najgenialniejszy drut kiedykolwiek! Dziala wysmienicie i spokojnie moge sobie latac w skorze przy 6 stopniach. To plus grzane manety i dopoki nie pada, to nie ssiadam z moto 😃 Ani razu nie zalozyem swojego tekstylnego stroju, caly wypad latalem w skorze w temeraturach od rzeczonych 6 do 30 stopni (rekord padl nad jeziorem Como). Pogoda juz od pierwszego wlasciwego dnia czyli poniedzialku, byla wysmienita i taka tez pozostala. Od kilku latk konksekwetnie urlopuje sie we wrzesniu, bo jeszcze mnie pod tym wzgledem nie zawiodl No to teraz do obrazkow (dajcie znac czy widac...) dzien dojazdu na miejsce nie byl zbyt obiecujacy, ale jak wspomnialem, wybralem sie na przejazdzke mimo wszystko (foto juz po powrocie) w czasie samej przejazdzki pogoda byla laskawsza. widok na Martigny pierwszy wlasciwy poranek, szykuje sie na objazd dookola Mont Blanc (caly dzien jazdy, wrocilem juz w nocy) duzo fotek podczas tej objazdowki dookola MB nie strzelilem, glownie skupialem sie na kreceniu video, ale pojechalem przez Chamonix, potem z Francji do Wloch mala przelecza Sw. Bernarda i z wloch do Szwajcarii duza przelecza Sw. Bernarda. Mozna powiedziec, ze to moje stare smiecie, bo w 2017 spedzilem tydzien na moto w dolinie Aosty Zaluje jedynie, ze nie starczylo czasu zeby poleciec troche w bok na przelecze l'Iseran oraz kawalek dalej do Lac du Mont Cenis, dobrze wspominam te miejsca i drogi Tutaj kilka fotek samej zapory i jej okolic. Zjawiskowe miejsce. Spod tej glownej tamy jeszcze mozna sie wybrac pieszo na jej druga strone i w gore kilkaset metrow, gdzie znajduje sie kolejna tama i kolejny zalew. Oczywiscie bylem zbyt zalatany na moto zeby poswiecic dzien na lazenie bo nie chcialem stracic ani dnia z potencjalnego jezdzenia xD Po bodaj 3 spedzonych nocach nad Emosson, ruszylem na wschod w strone Andermatt i tych wiekszych, znanych szwajcarskich przeleczy. Umiejscowilem sie przy drodze, ale w malowniczym miejscu u podnozy Nufenenpass, gdzie mialem fajna baze wypadowa do tych wszystkich przeleczy typu Grimsel, Furka czy Susten, Oberalp no i Gottard rzecz jasna, stary i nowy Zasadniczo to wieczorkiem, kiedy dojechalem na Nufenen, przejechalem sie na Grimsel i Furke i zastalem naprawde piekny widok. Chmura przewalala sie przez szczyt Grimsel z jednej na druga strone. Na samym szczycie widocznosc byla moze na 20 metrow, podczas gdy nizej po obu stronach mozna bylo normalnie smigac. Bardzo fajne zjawisko. Nastepnego dnia zrobilem ogromne kolko i przejechalem wszyskie wyzej wymienione przelecze. Caly dzien swietnego latania widok z Furka na Grimsel i wspomniana wczesniej chmurke a tyle bylo widac na szczycie. w tle bylo jeziorko za barierkami xD u podnozy Gottarda z widokiem na Airolo w dole No i rzecz jasna obowiazkowo Tremola, czyli to chyba stary Gottard. sama jazda nie jest przyjemna, ale widoki zdecydowanie warte poswiecenia zupelnie przypadkiem zatrzymalem sie na fotki po wschodniej stronie Furka i okazalo sie, ze jest to miejscowka z Bonda, ktora widywalem w internetach, ale nie mialem pojecia gdzie to jest i nigdy nawet nie wnikalem xD Nufenenstrasse tez jest naprawde swietna przelecza No a wczesnie raniutko nastepnego dnia, jeszcze ciemno bylo, wyruszylem w strone przeleczy San Bernardino. chcialem uniknac potencjalnego, wzmozonego ruchu bo to chyba byla sobota rano. Umiejscowilem sie gdzies w okolicach szczytu przeleczy i zostalem tam chyba na dwie noce, bo miejscowka trafila mi sie po prostu boska. widok na sekcje fajnych winkli, motocykle nachrzaniaja od rana, sniadanko z pefekcyjnymi widokami pierwszego dnia zrobilem takie ogromne koleczko przez Splugenpass, potem okolice Como i przez Lugano i juz mialem kierowac sie 'do domu', ale zerknalem na mape i moja uwage przykuly serpentynki w okolicach jeziorka Maggiore, przelecz pt. Alpe di Neggia co prawda jedna strona byla dosc ciezka w podjezdzie, droga niezbyt dobrej jakosci i bardzo waska, ale widok i zjazd w strone Locarno to byl jakis kosmos. mimo zachmurzenia w dole, zapieralo dech w piersiach. bylem naprawde zadowolony, ze nadrobilem kilkadziesiat kilometrow i sie oplacilo Splugen Como tam w dole, w dole Locarno widoczne z Alpe di Neggia tu juz widok praktycznie na dole tej przeleczy robiony z czyjegos 'podjazdu'. to jest masakra, jakie ludzie maja widoki z domow Nastepny dzien to byl po prostu hardkor. Calutki dzien spedzilem na jezdzeniu po San Bernardino w te i nazad. To jest tak fajna droga, ze nie moglem przestac. zrobilem tak 250 kilometrow xD skonczylem tylko dlatego, ze sie sciemniac zaczelo i juz doliny zaszly chmurami no i trzeba bylo jechac dalej, w kierunku Livigno. Do livigno wybralem sie noca, zeby uniknac jazdy po kilku duzych przeleczach za dnia i meczarni z mijaniem sie z innymi kierowcami. Tracilem tym sposobem mnostwo naprawde wspanialych widokow, no ale takie zycie. Przebylem Albule, Julier i Bernine. One robia kolosalne wrazenie w nocy, a co dopiero za dnia xD Ze szczytu Berniny w nocy widac bylo chmury idealnie wypelniajace doline i naprawde mialem klopot zeby rozkminic czy to jezioro czy chmura. W Livigno oczywiscie dotankowalem sie za pol darmo i pojezdzilem w okolicy robiac rekonesans pod Bormio w sprawie przejazdu przez Stelvio. okazalo sie bowiem, ze stelvio bylo na dosc dlugo calkowicie zamkniete jedynie z mozliwoscia przejazdu rano i wieczorem po dwie godziny. Wybralem sie wiec wieczorkiem i na ostatnie dwie nocki umiejscowilem tuz pod szczytem Stelvio. gdzie pojezdzilem sobie caly dzien. I powiem wam, ze o ile moje pierwsze doswiadczenie ze Stelvio nie bylo szalowe, o tyle tym razem jakos sie zgralismy (moglem uzywac jedynie wschodniej czesci bo zachodnia zamykali) oraz przy okazji odkrylem przelecz Umbrailpass ktora odchodzi od Stelvio niedaleko szczytu po jego zachodniej stronie i wraca do Szwajcarii bardzo fajna droga. No i na tym tegoroczna Alpejska przygoda sie zakonczyla. Z dziwnych akcji, to po zjezdzie na dol spod Emosson busem po kilkudniowym postoju i rozpoczeciu wspinaczki na kolejna przelecz nagle silnik zaczal zdychac, wskoczyl check engine, zgasl pod gorke na zakrecie i sie obsralem. Ale potem po wylaczniu stacyjki normalnie odpalil i mimo kontrolki silnika normalnie jechal. Dojechalem na Nufenen i po zgaszeniu i odpaleniu check sam zgasl. W drodze z Bernardino do Livigno z kolei uklad napedowy wpadl w jakas dziwna wibracje jakby na prawej polosi dajac efekt jakbym jechal po tarce. Na poczatku myslalem, ze to jakies slady na drodze po robotach drogowych no ale nie. Wlaczylo sie to tak losowo kilka razy, w koncu zjechalem w jakiejs wiosce na bok i czestotliwosc malala wraz z predkoscia az do zatrzymania, wiec bylem pewien, ze zlapalem gume...ale spojrzalem pod spod, no nic nie trze, powietrze jest, nic nie odpadlo i nie lata. Pozniej juz sie to nie przydarzylo, ale jechalem troche z dusza na ramieniu xD Potem po dwudniowym postoju na Stelvio na jakichs 2500mnpm odpalilem i silnik dymil jak lokomotywa, trzasl sie, no mialem zle przeczucia. Mysle, dobra, i tak musze zjechac na sam dol, wiec na razie co nie bedzie problemu zeby gdzies sie stoczyc i bezpiecznie zatrzymac. No i jak ruszylem, tak zatrzymalem sie dopiero gdzies w Niemczech po kilkuset kilometrach i wszystko bylo dobrze. Ale balem sie kazdego ostrzejszego podjazdu i staralem sie jechac najspokojniej jak to mozliwe. ostatecznie 1400km do rodzicow zrobilem bez najmniejszych problemow. wyszlo chyba na to ze: 1. regulator cisnienia paliwa musial miec chwile zwatpienia i sie zawiesic, stad to zgasniecie 2. checka mi wyrzucalo od czasu do czas ze wzgledu na padajacy EGR 3. to terkotanie jak na tarce to prawdopodobnie padniety przegub wewnetrzny, bo potem przy przyspieszaniu zaczelo drgac buda przy 65-76kmh 4. a jakies zwiekszone dymienie na zimno to chyba musi byc efekt wysokosci i obnizonej temperatury, bo w nizinach to nie wystepuje xD tak czy inaczej jestem szczesliwy, ze staruszek dzielnie pokonal ponad 5kkm podczas mojej wyprawy. do tego zyje mi sie w nim bardzo wygodnie i nie musze sobie zawracac glowy hotelami. na szczescie w samych gorach, poza sezonem, miejsc do zatrzymania jest na tyle duzo, ze nie trzeba nawet zbyt mocno szukac. samym moto zrobilem jakies 2.5kkm po Alpach Raz zawracalem na moto w ciasnym miejscu przy jakims punkcie widokowym. cos poszlo nie tak i moto mi polecialo. udalo mi sie je utrzymac, ale bylo bardzo blisko ziemi, do tego ciezki kufer, no nie moglem dac sobie rady zeby go dzwignac. probuje krzyknac do trzech niewiast ktore byly zajete podziwianiem widokow gdzies za mna. w koncu mnie zauwazyly, podbiegla jedna i pyta co ma robic. prosze zeby zlapala za kierownice i lekko mi pomoga bo brakuje mi deko sily. caly czas mialem wbita jedynke, silnik pracowal, lapa na sprzegle, jak probowalem z jej mala pomoca uniesc moto jeszcze manetka zaczela sie odkrecac, silnik drze jape, myslalem tylko zeby nie puscic sprzegla i nie narobic wiecej chryi xD no ale jakos sie udalo go postawic, pieknie podziekowalem i spierdzielilem czem predzej xD I taka rada...unikajcie samoobslugowych stacji benzynowych za granica! co w Szwajcarii, jeszcze w gorach, okazuje sie byc dosc ciezkie. Problem w tym, ze za kazdym razem kiedy sie tankuje, blokowana jest kwota za jaka sie zalalo, ale jeszcze dodatkowo 100-150 euro jest preautoryzowane i blokowane na koncie. tym sposobem po pierwszymch dniach, gdzie zatankowalem raz busa we Francji, potem dwa razy moto w ciagu jednego dnia, potem jeszcze nastepnego, bo tankowalem moto przynajmniej raz dziennie...skonczylem z kwotami rzedu 400-500 euro przyblokowanymi na koncie tylko na same preautoryzacje xD z gotowka tez ciezko na samoobsludze, bo bankomaty wyrzucaja tylko 20Fr banknoty a automaty nie wydaja reszty jako takiej a kupony do wykorzystania na stacji. tylko nigdy nie zapytalem nikogo czy te kupony mozna potem uzyc jedynie na tej samej stacji czy na innych tez (moze ktos z was wie?). Natomiast zeby zuzyc calkowicie te 20Fr albo trzeba tankowac gdzies w Andrematt za 2Fr za litr (co mi sie zdarzylo), albo wyjezdzic bak dosc mocno, co w gorach jest jednak ryzykowne xD No tak czy inaczej, warto o tym szczegole wiedziec, szczegolnie robiac sobie taka objazdowke na moto, z duza liczba tankowan zeby sie potem nie zdziwic i byc przygotowanym. Jakos nigdy wczesniej tego nie zauwazylem, moze trafilo mi sie, ze akurat tankowalem glownie na stacjach z obsluga, gdzie taka preautoryzacja kwoty nie jest potrzebna. Kasa w ciagu tygodnia jest odblokowywana. Opony juz zaraz znowu beda do wymiany. Dopiero co zmienialem komplet koncem grudnia 2018, przed samym wyjazdem zalozylem nowy tyl i juz sporo zeszlo, ale tym razem przod juz do smietnika. przod zrobil moze z 6-7 tysiecy i to maks, w koncu jest na moto 10 miesiecy a jakos duzo nie jezdzilem 🙄 A i tak mam pozakladane twarde Diablo Strady. Kusza mnie teraz Micheliny Road 5, ale sa duzo drozsze i watpie aby wytrzymaly wiecej niz te Diablo (na ktorych przyczepnosc w sumie nie narzekam bo i nie szaleje jakos mocno). Jak kto doszedl do konca to szacun. Ja juz sie nie moge doczekac wypadu w nastepnym roku
  12. pamietacie jeszcze moje rozterki? wszelkie objawy nadal sa pomimo nowych wtryskow i turbo. jedyne co jeszcze pokombinowalem, to podciagnalem cisnienie doladowania bo bylo troszke za niskie, ale objawy dalej sa. no i przyszedl czas przegladu technicznego. bylem mocno obsrany, bo sporo kasy wlozylem w strupka, musialem wstawic nowa szybe czolowa przed przegladem. autem bylem w hiszpanii i nazad, zrobilem tez ostatnio komplet sprzegla, wiec wiadomo jak to czlowiek potem jedzie na taki test...prawie jak do dentysty xD no i co wyszlo? test zadymienia pokazal 0.15K 1/m podczas gdy limit dla aut do 2008 (moje bez DPF) to 1.5 czyli dziesieciokrotnie wiecej. ba! dla aut powyzej 2014 roku ten limit wynosi 0.7 wiec wciaz pieciokrotnie wiecej. juz nie wiem co myslec. czy te wszystkie grzebanki przy silniku po prostu sie oplacily czy moze warsztat mial zepsuta maszyne na nastepny rok jestem spokojny. przy nastepnym tescie nowu bede sie stresowal... aha. swiece tez zalozylem nowe. nic to nie zmienilo. jedna byla padnieta.
  13. @Tomrad kontroluj elementy zwiazane z napedem, szczegolnie wieloklin na wale. trzeba to chyba smarowac co jakis czas specjalnym smarem. chyba to by bylo pierwsze co bym zrobil po przejeciu uzywanej maszyny. ludzie chyba czesto uwazaja, ze wal to jest zasadniczo bezobslugowy, zmienic olej raz na dwadziescia lat i styka (sam tak myslalem). ale jak obejrzalem kilka filmikow na YT czy gdzies mignely mi na forach ceny krzyzakow czy wlasnie elementow wieloklinu, to sie z tego przekonania o 'lepszosci' walu wyleczylem xD jeszcze w tych starszych BMkach to np. krzyzaki byly wymiennymi elementami. teraz ponoc caly wal trzeba kupowac 😄
  14. no bo oni tam nawet ucieli dosc sporo mocy wzgledem fazera o ile dobrze pamietam. zawsze czytalem, ze fazer to w ogole nie jedzie ponizej tam 7k etc. a ja wiekszosc czasu oscylowalem wlasnie maks do tej wartosci i mi stykalo xD
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.