Jump to content

ulik87

użytkownik
  • Posts

    2112
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulik87

  1. sam nie znam szczegolow, ale to jeszcze jedna jakas tam mala wloska marka z przeszlosci, ktora wykupili chinczyki. w skrocie to bylo jakos tak, ze w latach '80 Husqvarne przejela Cagiva a ta nalezala do MV. produkcje przeniesiono tam ze Szwecji czy skads do Varese we Wloszech. Ponoc czesc obsady, ktora nie chciala sie przenosic utworzyla marke Husaberg. Potem byl jakis epizod Husqvarny pod BMW, ale produkcja dalej byla we Wloszech, az przejal bajzel KTM i zabral do siebie. i teraz kilka lat temu jeden z inzynierow zwiazanych z SWM (przestali produkowac w latach 80) oraz z Cagiva i MV (tym wloskim markom motocykli to straszliwie sie historia krzyzuje) postanowil wznowic produkcje i z pomoca finansowania chinczykow przejeli te dawna fabryke Husqvarny w Varese. no i najwidoczniej jakies projekty tez musieli odkupic bo ten SM 650 R to jest jota w jote Husqvarna SMS 630. gdzie sie to serwisuje? na wyspach juz nigdzie bo nie maja od pewnego czasu przedstawicielstwa. nie sprzedawalo sie to chyba za bardzo, brexit z pewnoscia nie pomogl. jakby ktos sie uparl to pewnie u dealerow Husqvarny? ja i tak grzebie sam, wiec sie nie przejmuje. ze sprzedawalnoscia sam nie wiem czemu nie oryginal? bo kupno to zupelny przypadek. przypomnialem sobie ze wiedzialem, ze cos takiego bylo i akurat bylo na sprzedaz niedaleko - 3 latek, przebieg 5k mil, kotrego ostatecznie kupilem za £3100. za te cene lub troche mniej kupi sie nastoletnie xt660, DRZ400, CCM644 moze jakiegos starego KTM. przy tym w SWM sa nawet spoko podzespoly. 4 tloczek brembo z przodu, zawias marzocchi. z tylu amor sachs. wyglada na to, ze to europejski motur, produkowany w europie. no jedyna wada, ze wloski ciekawostka - ten husqvarnowy silnik 599 jest obecnie wkladany do CCM spitfire.
  2. mialem ba, na pierwszej wyprawie to juz wsadzalem sobie PODUSZKE pod spodnie i tez nie pomagalo jakos super. potem zrobilem sobie podkladke z owczej welny, a potem uszylem sobie podkladke z owczej welny z zelowa wkladka natomiast na sam koniec posiadania tracera to juz sobie samodzielnie uszylem obicie pikowane, zasadzilem zel i jeszcze ogrzewanie dupy. siedzenie tanczylo i spiewalo ale juz nie mialem okazji porzadnie potestowac bo sprzedalem mteka
  3. dobra, kupilem SWM 650 taki CCM tylko duzo mlodszy. 1:1 husqvarna sms 630 (silnik, jak zapewne mozna sie domyslic po nazwach modeli to 599cc ) przejechalem sie tym i nie wiem, na pierwszy rzut oka to mocy ma wystarczajaco, a jest to najslabszy motocykl jaki kiedykolwiek mialem i przy tym najwiekszy wibrator na jakim siedzialem 100km/h robi na 6 biegu jak kazdy inny motocykl, po prostu sobie jedzie bez jakiegos darcia ryja czy wysilku. serwis co 5kkm, wiec bez tragedii. triumph pojdzie na sprzedaz. wracam wiec do cwiczen pod moto gymkhane
  4. raczej jest to po prostu osobnicza kwestia. podejrzewalbym, ze np. ludzie z tlustszymi dupami maja latwiej ale to juz nie problem dla mnie. te 400km dziennie to jest maks co obecnie przejezdzam, a z reguly jest to raczej 200km i mozna to robic na kazdym motocyklu
  5. przyciagnelo moje oko ujecie z 3:18, bardzo ladne a z tego mostu to bym skakal jak pojebion. ale jak widze te dojazdowki po 700km to mam flaszbaki. ostatnio zrobilem troche ponad 400km jednego popoludnia i przypomnialy mi sie te bole dupska i kolan
  6. buahaha jestem duzy i silny na poczatku po prostu uruchamialem silnik i wprowadzalem motocykl na jedynce idac obok. trzeba tylko byc ostroznym zeby nie odwalic jakiegos numeru jak juz tylne kolo jest na rampie, zeby nie wyciagnelo rampy z progu na busie, bo bedzie placz. polsprzeglo, delikatnie podniesione obroty i regulowanie predkosci sprzeglem. potem jednak zauwazylem, ze wprowadzenie moto na wylaczonym silniku wcale nie wymaga sily. troszke trzeba dac momentu zeby przednie kolo wjechalo juz do srodka a wtedy juz jest dosc latwo. zawsze mam zaplon wlaczony, gotowy do uruchomienia silnika gdyby cos sie stalo i potrzebna byla dodatkowa sila napedowa pamietac tez trzeba, ze moje motocykle zbyt ciezkie nie byly. najpierw tracer, teraz street triple. mowiac to, wiem ze podniesienie kazdego z nich z boku nie stanowi dla mnie problemu, wiec to tez daje troche pewnosci. oczywiscie ostroznosci trzeba, ja robilem to juz dziesiatki razy wiec uwazam to za bardzo latwa czynnosc, ale zdarzylo mi sie, ze gdzies tam stracilem balans i majac juz przednie kolo w srodku motocykl polecial na moja strone i chyba sie juz oparl o lozko nawet, wiec w takich sytacjach dobrze jednak miec wystarczajaco duzo sily zeby motocykl z powrotem podniesc do pionu. tym bardziej, ze jesli dobrze pamietam, ta sytacja miala miejsce w krytycznym punkcie, gdzie kierownica juz jest wysoko, a ty jestes wciaz na ziemi i dajesz krok na pake. przy wycofywaniu trzeba sobie tak ustawic motocykl zanim tylne kolo zacznie zjezdzac po rampie, zeby bylo w miare na srodku a motocykl byl mozliwe ustawiony w linii z rampa. podczas staczania trzeba patrzec jak idzie tylne kolo i jesli zaczyna isc w kierunku brzegu mozna wykonywac spore ruchy kierownica zeby to skorygowac. nie chcesz zeby tylne kolo bylo za blisko brzegu, bo wydaje mi sie ze moze byc ryzyko, ze rampa zwyczajnie sie przekreci. jak juz przednie kolo dojdzie do rampy to patrzysz zeby tym razem ono z niej sie nie spierdaczylo zaplon przy wyprowadzaniu tez w gotowosci w razie gdybym jakos zajebiscie krzywo zjechal, rampa by sie gdzies tam zaczela przekrecac i stracilbym sile na to, zeby motocykl wepchnac samemu z powrotem. no i ostatnia rzecz to troche strategii przy parkowaniu. jesli juz gdzies chce sie zatrzymac i nie chce mi sie potem ruszac busa a teren nie jest plaski, to parkuje tak zeby przod byl w dol, a przechyl ew. na prawa strone, zeby moto naturalnie kladlo sie na sciane, o ktora sie i tak opiera. latwiej jest wyprowadzac moto kiedy jest troche pod gorke, bo zaraz i tak zaczyna zjezdzac po rampie, niz pozniej meczyc sie z wpychaniem moto pod gorke no i analogicznie, jak juz moto jest w srodku i bus jest przechylony, to latwiej do procesu spinania pasami zeby samo z siebie sie opieralo niz mialo tendencje do lecenia 'od sciany'. ot, i to cala strategia
  7. @Marko33 nie no, ogolnie to jest bardzo indywidualna kwestia i tyle. jeden lubi cale doswiadczenie moto-eskapady, z dojazdami wlacznie, ja sprobowalem roznych opcji i taka z wozeniem moto w busie odpowiada mi najbardziej. przy tym lubie tez klimat spania na dzikusa, braku jakichs planow, rezerwacji hoteli etc. co do ciagniecia moto na holu to ciekaw jestem jak sie zuzywa opona oraz jaki wplyw na uklad przeniesienia napedu ma taka metoda. w koncu skrzynia caly czas zapierdziela a nie wiem jak dziala jej smarowanie, ale chyba raczej olej sie do niej nie dostaje na wylaczonym silniku w Anglii gdzie mieszkam temat jest o tyle ulatwiony, ze przyczepki do 750kg nie sa w ogole rejestrowane. ja sobie kupilem prosta, skladana przyczepke. rozkrecalo sie to na 3 glowne elementy. os z kolami i gora skladala sie z dwoch czesci. jedynym minusem byly male, 8" koleczka, ktorych opony zuzywaly sie dosc szybko. ale do hiszpanii i nazad dojechalem. sa tez dostepne bardziej bajeranckie wersje, lzejsze i skladajace sie jeszcze bardziej kompaktowo. jesli ktos ma sporo na haku to zawsze mozna kupic stelaz na ktory wjezdza sie motocyklem w calosci w poprzek auta. dobra opcja szczegolnie dla wlascicieli jakichs lekkich mx czy sm.
  8. @Marko33 tez tak zaczynalem. mialem straszna chcice pojezdzic na motocyklu, musialem urlop wykorzystac do konca marca wiec jedyna sensowna opcja byly Pireneje. kupilem mikroskopijna przyczepke na 1 motur i heja w droge. przy okazji to byly moje pierwsze doswiadczenia w biwakowaniu w aucie na dzikusa. zanim do tego doszlo oczywiscie uskutecznialem podroze jak @bolekatepl na kolach, z namiotem, jakies spanko na dzika, Alpy na kolach, cierpienie na autostradach, 1200km na strzala. jakis weekendowy wypadzik do Walii 200-300km w jedna strone, czlowiek nabijal lacznie z 800km w weekend z czego takiej prawdziwie fajnej jazdy to moze ze 300km no i tak jak @coenmz pisze, w tym nie bylo zadnej frajdy, czlowiek nabijal niepotrzebnie tysiace kilometrow na meczace dojazdy i tylko liczyl, ze pogoda nie bedzie kaprysna. wypad z przyczepka to juz byla zmiana na duzy plus, poczulem zajawke, ale momentami brakowalo mi ogrzewania w nocy. akurat wtedy jakos pojawily sie chinskie webasto za polowe ceny markowych wiec postanowilem kupic i zamontowac w aucie. jak przyszlo to okazalo sie za duze do samochodu i jakos tak poszlo w kat na kilka miesiecy. w koncu postanowilem, ze czas podjac meska decyzje i poszedlem droga @Olas1 sprzedalem przyczepke (ostatecznie uzylem jej tylko raz na wypad do Hiszpanii), kupilem dostawczaka, przerobilem na kamperka i zrobilem miejsce na motur. najlepsza decyzja kiedykolwiek. zrobilem Hiszpanie, Alpy dwa razy Szkocje i regularnie wypadam na weekendy do Walii. teraz motocyklem robie 2 tysiace kilometrow w ciagu wypadu urlopowego, ale wylacznie w miejscach, ktore daja frajde z jazdy, nie ma wiecej bezsensownych, meczacych dojazdow. zrobienie 600-1000km to jest katorga i albo giecie na hardkorze w jeden dzien (bardziej w jedna dobe) albo dwa dni z urlopu na sam dojazd w jedna strone. teraz wsiadam w busa i wygodnie sobie jade, 600km to kwestia 10 godzin bardzo spokojnej jazdy, gdzie motocyklem mi takie dystanse zawsze zajmowaly dluzej bo trzeba bylo czesciej sie zatrzymywac. motocykl pali 6 litrow, bus 9, nie musze sie martwic pogoda, jak poczuje ze chce sie przespac to staje i spie, nie jestem ograniczony az tak bardzo jesli chodzi o bagaz czy prowiant. same zalety. kiedys robilem bardzo duzo kilometrow jezdzac w kolo komina, teraz praktycznie nie ruszam motocykla poza wypadami w malownicze miejscowki. zamiast tluc po 10kkm+ na motorku w roku nabijam moze z 5kkm i wystarczy. no i zwyczajnie czesciej sobie wyjezdzam na weekend spontanicznie bo nie musze sie martwic o nocleg, wyjezdzam w piatek w nocy, zajezdzam wczesnym rankiem, ide spac, jezdze sobote i niedziele i wieczorkiem wracam. gdybym mial takie wypady robic moto na kolach to robilbym to moze raz-dwa razy do roku.
  9. zgadzam sie. jest to jedna z fajniejszych przeleczy. spedzilem na niej caly dzien i zrobilem 250km jezdzac wte i wewte stelvio jest naprawde zajebioza ale tak wieczorkiem z Andermattowych okolic to zajebista jest Nufenenpass. Francuskie Alpy deko zwiedzilem w 2017 kiedy tydzien spedzilem w dolinie Aosty. Mam jednak zamiar przy najblizszej okazji bardziej poznac ten rejon.
  10. Jeeezu, wrzesien 2020 Ja pelen rozgoryczenia i bez entuzjazmu jechalem wtedy do Szkocji Kamerka robi robote, choc moja uwage zawsze przyciagaly takie szczegoly jak: uciete lusterko https://youtu.be/7EYptm9yeEs?t=105 co sie dzieje ze zbiorniczkiem plynu https://youtu.be/7EYptm9yeEs?t=658 czy na przyklad czesto tak dziwnie 'plywajacy' caly obraz, jak mniemam efekt jakiejs stabilizacji cyfrowej btw gdzie umieszczona kamerka? gdzies na kasku, ale w ktorym miejscu mniej wiecej? daleko kamerka odstaje od samego kasku? https://youtu.be/7EYptm9yeEs?t=438 No jakby zajebista nie byla, to nawet sila nie uzasadnie przed soba takiego wydatku. Juz pomijam, ze wez to potem i obrabiaj, wyobrazam sobie jakie ogromne sa te pliki. Ja do swojego xiaomi wrzucam karte 64gb i to mi wystarczy z ogromna nawiazka na 2 tygodnie nagrywania, gdzie zdarza sie, ze mam cale przelecze ponagrywane a potem sobie tylko wybieram interesujace kilka sekund xD eh, Gavie chcialem zrobic, ale jak bylem we wrzesniu 2019 to zachodnia czesc stelvio byla zamknieta przez wiekszosc doby (otwierali tylko na godzine-dwie rano i wieczorem) i Gavia podobnie, cos tam modzili. A zarowno na mapie jak i na nagraniu wyglada kozacko. W Szwacjarii to trzeba uwazac. Ja sie dopiero dowiedzialem niedawno, ze zabronione jest uzywanie kamerek i jak to u nich, solidne kary groza. A z predkosciami to naprawde trzeba sie pilnowac. Ogolnie jesli chodzi o Alpy, to ja mam zupelnie nieodkryte to co ty masz oblatane. na wschod i poludnie od Stelvio to zero, podobnie na poludnie od Grenoble. Jest jeszcze sporo do przejezdzenia. Przysiengom. Jak w koncu otworza w tym roku, ze bedzie mozna jechac bez jakichs glupich testow, to przynajmniej 3 bite tygodnie przejezdze po Alpach
  11. dzieki. Alpy sa zajebiste, bo mysle ze mozna tam wracac przez lata i zawsze odkrywac cos nowego, albo stare miejsca na nowo. tak jak Stelvio po pierwszej wizycie uwazalem za mocno przereklamowana, tak kiedy wrocilem po kilku latach, zakochalem sie na klipie widac chronologiczny, ale mocno skondensowany zlepek z 2 tygodni intensywnego jezdzenia. tam kolo 2.5kkm peklo po samych Alpach. a ta kamera? boj sie boga dobra, mialem w glowie kupic cos lepszego, bo od 5 lat nagrywam wysluzonym xiaomi yi i widac, ze jakosc nagrania odstaje od tego kreconego bezlusterkowcem...ale to jest tak piekielnie drogie co prawda do tej pory nagrania 360 zupelnie nie robily na mnie wrazenia, ale wpisalem ten model w YT i wyglada na to, ze to naprawde super narzedzie, tylko ludzie uzywaja go w sposob, ktory nie trafia w moje gusta (najczesciej pokazany jest dosc mocno szeroki kat, gdzie widac sporo znieksztalcen i niedoskonalosci obrazu). no tak czy inaczej, taki zakup u mnie jest nieuzasadniony, bo uzywam kamerki raz-dwa razy do roku, ale naprawde zarabista sprawa.
  12. jest to chinski x-grip. sprawowal sie znakomicie. do kolejnego motocykla tez kupilem taki sam i jestem wciaz zadowolony mniej wiecej cos takiego, pierwsza lepsza aukcja https://www.ebay.co.uk/itm/402831683281?hash=item5dcaa3aed1:g:g~4AAOSwwCNe8a8Y
  13. jak masz garaz, malo miejsca i ochote pojezdzic od czasu do czasu to sprawdz czy nie masz w okolicy jakichs torow kartingowych, oni czasem za niewygorowana oplata organizuja wieczory na pojezdzawki swoimi maszynami. ba, kurla masz przeciez o rzut beretem Whilton Mill Karting! bylem tam kiedys z kolega, organizuja co tydzien pojezdzawki dla pocket bikeow, mini bikeow oraz supermoto. chyba 35 funtow kosztuje popoludniowy/wieczorny wjazd, masz co najmniej 5 sesji do objezdzenia w swojej klasie. u mnie w dziurze byl tor kartingowy w hangarze i raz na tydzien wieczorem byla pojezdzawka dla posiadaczy pitow i kosztowalo to chyba 20 funtow. tyle, ze jak sie o tym dowiedzialem, to wlasnie uderzyl covid i chyba zamkneli miejscowke juz na dobre fotka z Whilton Mill. oni tam calkiem preznie dzialaja. na kanale 44teeth ostatnio widzialem ze byl tam wyscig calej serii wyscigow 125cc
  14. troche sie zeszlo z montazem, ale rok temu postanowilem przesiasc sie na DaVinci, wiec zasadniczo jest to moj film szkoleniowy. tak sie robilo na raty, na poczatku zlozylem kilka ujec i tak lezalo dobre pol roku zanim zabralem sie za robote na 'powazniej'. wreszcie udalo sie skonczyc projekt, wiec tradycyjnie juz dziele sie nim i tu
  15. nie ma czegos takiego jak sezon 2021 ja na razie zyje sezonem 2019 sie sklada sie. juz prawie. motocykl w niedziele pierwszy raz dotknalem od wrzesniowego wypadu do szkocji. dopiero umylem go z syfu tamtejszego syfu. pierwszy raz od kilku lat akumulator nie wytrzymal mi zimy, wiec nawet nie odpalilem. zobaczymy, moze sie uda przejechac w przyszly weekend jesli pogoda dopisze, choc covidowe restrykcje ciagle obowiazuja i jednak nie chcialbym zeby policja sie mna interesowala
  16. to moze inaczej. jakie mamy bardzo lekkie, male motocykle z dobrym zawieszeniem (pelna regulacja) i zeby kosztowaly nie za duzo, tak do nastu tysiecy moc nie jest u mnie priorytetem. uzytek - kilka wypadow rocznie, moto jest wozone wiec nie musi miec wlasciwosci turystycznych.
  17. jesli twoja soczewka to dokladnie identyko jak to co pokazales na fotach, to tam widac taki jezyczek (jakby meski konektor elektryczny), ktory prawdopodobnie sluzy przestawianiu przeslony miedzy ruchem lewo i prawostronnym i obstawiam ze przy skladaniu sie to komus troche przestawilo, stad masz taka rozjechana ta granice swiatlo-cienia.
  18. moj kolega mial takiego CCMa, gosciu po piecdziesiatce. raz wybralismy sie na przejazdzke, trzasnelismy kolo 200km i nie narzekal. raz pojechalismy na kolach na tor 100km w jedna strone i tez bez problemu pojechal, pojezdzil i wrocil, nie mial problemu zeby dotrzymywac mi tempa a mialem wtedy tracera 900. tak jak pisalem, nie robie juz od 2 lat wyjazdow moto na kolach, zawsze zabieram busem w docelowe miejsce. duzo bardziej wole obecnie ciasne winkle stad pomyslalem, ze na supermoto byloby wiecej frajdy. streetem jeszcze w Alpach nie bylem, w sumie to mi sie nie pali na zmiane, wiec moze najpierw dam mu szanse z tym szajsem to nie wiem o co chodzi nie gniewam sie
  19. Tak ostatnio sobie dumam czy nie kupic supermoto i czy nie bylaby to maszna w porzadku na moje potrzeby. Czaje sie na CCM 644 (silnik suzuki 650). Streetem RS zrobilem lacznie ponad 2kkm, niby fajne moto, niby niczego nie brakuje, ale jakos chyba mnie nie urzekl. Obecnie turystyki jako takiej nie robie, zawsze wioze motocykl. Glownie jest to kilka weekendow w Walii w roku, dwa dluzsze, dwutygodniowe wypady w Alpy i Pireneje. Czy supermoto sprawdzilby sie do takich zastosowan? Weekendy to na pewno, ciekaw jestem jak z zabawa w Alpach po te 200-300km dziennie? No i czy 50KM nie bedzie jednak sie troche meczylo na stromych podjazdach? Dodatkowa zaleta supermoto jest to, ze moglbym od czasu do czasu pojechac na male trackdaye, ktore sa kilkukrotnie tansze od takich przeznaczonych na duze maszyny, bo odbywaja sie na torach gokartowych. Na takie typowe wydarzenia torowe dla duzych maszyn nigdy mnie nie ciagnie, bo jednak duze predkosci mnie jakos nie jaraja, wolalbym wycisk na takich ciasnych obiektach na slabszych maszynach Do tego maszyna taka to 1/3 ceny streeta i juz w ogole nie traci na wartosci. Jednak troche szkoda zeby sprzet wiekszosc roku stal pod pokrowcem i tracil wartosc niepotrzebnie Sam nie wiem.
  20. no to jedyne co jeszcze teoretycznie zostaje to wyrabane sprezynki w koszu sprzeglowym ogolnie to luz sumaryczny napedu wyczuwalny na kole przy wbitym biegu zawsze jakis tam bedzie. no 10cm to juz sporo, ale 3-5cm to raczej chyba normalne. zeby moto na wbitym biegu nie drgnelo nawet, to nie ma opcji.
  21. to zamontuj sobie taki guziczek i nie bedziesz musial pamietac
  22. ze niby wtedy co na filmiku ktory ostatnio wrzucales, co gosciu sie wyebal, to przez olej ze scotoilera?
  23. @Blues kiedys widzialem na yt, gostek zrobil sobie reczna olejarke z jakiegos zbiorniczka chyba od plynu hamulcowego, do tego taka reczna pompka do paliwa do kosiarki (taki przezroczysty gumowy grzybek) i kawalek rurki i tyle nawet znalazlem dokladnie ten filmik:
  24. no miał chłopaczyna szczęście że nic nie jechało z przeciwka.
  25. @goden punkt 11 w tabelce okresowych regulacji/napraw.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.