Jump to content

Manx

moderator
  • Content Count

    4334
  • Joined

  • Last visited

  • Time Online

    19h 18m 4s

7 Followers

About Manx

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Varsovia
  • Zainteresowania
    Motoryzacja, rajdy, wyścigi, podróże, muzyka, kuchnia, wszytsko co związane z Japonią
  • Car
    León ST FR

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Citroena C4 ? Taki sobie suchar
  2. Manx

    Będą dopłaty!

    Infrastrukturę powinny przygotować firmy energetyczne, które będą z tego czerpać kasę, właściciele stacji paliw, żeby też na tym zarabiać. O to bym się nie martwił. Nikt na razie w to na poważnie nie inwestuje, kiedy nie mam odpowiednio dużego popytu, który pozwoli na tym zarabiać. Wejdą sensowe dopłaty, liczniej pojawią się samochody EV, pojawi się też infrastruktura. Jak pisałem powyżej - jakby było sensowne, zbyt wielu by było zainteresowanych skorzystaniem z tego i program nie zmieściłby się w budżecie. Chodziło o efekt propagandowy - zrobiliśmy.
  3. Manx

    Będą dopłaty!

    No to jest mały problem, bo WV e-up nie jest w PL oferowany, Seat Mii również (tylko w Hiszpanii), a Skoda Citigo ma w ogóle wersję elektryczną? Renault Zoe kosztuje od 133 000 zł. Zostaje tylko Twizy i Smart Forfour.
  4. Manx

    Będą dopłaty!

    125k zł brutto. Przewidziane tylko dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Dodatkowo fajne kwiatki tam są - 1. musisz przez rok użytkować, ten pojazd, ubezpieczony i zarejestrowany w PL - oczywiste 2. przewidziano zabezpieczenie otrzymanej kwoty wsparcia - może to byc weksel, blokada środków na rachunku bankowym, zastaw, notarialne oświadczenie o poddaniu się egzekucji 😁 Artykuł o rozporządzeniu.
  5. Manx

    Będą dopłaty!

    Spójrz na to z perspektywy polityka. Im nie chodziło o to, żeby komuś to dofinansowanie pomogło. Chodziło o to, żeby taki program stworzyć i uruchomić, żeby pochwalić się nim w kampanii ("obiecaliśmy i zrobiliśmy") a że będzie on mało interesujący to dla nich dobrze, bo mniej kasy na to pójdzie, bo mało kto będzie chciał zakupić Renault Twizy (cokolwiek innego się mieści w tej kwocie?).
  6. A ja na Twoim miejscu bym ten egzemplarz odpuścił. Nie wiesz jak mocno było trafione, nie wiesz na ile solidnie był naprawiony. Odpuść sprowadzone z USA, bo każdy, ale to każdy musiał być walnięty, zalany, żeby dało się go tanio kupić i opłacało się go targać do Europy. "Fajne" ogłoszenie - ani słowa o imporcie, żadnej wzmianki a temat powypadkowej przeszłości, handlarz nawet nie wie że ma tam klasyczną hydrauliczną a nie dwusprzęgłową skrzynię. Z tym silnikiem 28i to będziesz miał głównie egzemplarze z USA. W PL sprzedawały się 20d, 20i, 30d. Reszta to rzadkosć. X3 F25 samo z siebie to bardzo udany samochód . Ojciec jednym jeździł 6 lat i poza przekładnią kierownicą na gwarancji (egzemplarze z początku produkcji tak miały), nic poważnego się nie działo. Chyba nieźle bo gość z ASO BMW chciał je odkupić jak miało 6 lat i ok 140-150 kkm. Drugie F25 ma już 3 lata i jest zupełnie bezproblemowe.
  7. Racja. Ceny pędzą jak szalone. Ze 3-4 lata temu za 100k zł to kupowało się samochód klasy średniej i to nawet nie w najsłabszej wersji tylko ciut lepszy. W 2015 r za 100 k mogłem kupić Leona Cupra 265 topową odmianę. Ogólnie ceny poszły w górę mocno i wszystko przesunęło się o jedną klasę. Miejskie klasy B w dawnej cenie kompaktów, klasa kompaktów cenowo wygląda jak niedawno klasa średnia.
  8. To co napisałeś jest bardzo logiczne. Opcja utrzymania stałej wartości - znam i uważam, że ma sens przy nowych samochodach o dużej wartości, gdzie kwotowo to robi różnicę . Ja rozumiem, że w ciągu roku wartość samochodu spada , bo też i jego wiek rośnie - OK. Celem ubezpieczenia jest w teorii maksymalne zrekompensowanie straty finansowej ubezpieczonego spowodowanej zaistnieniem szkody. Nie powinien on się na tym bezpodstawnie wzbogacić (a tak by było jakby w 12 miesiącu ubezpieczenia dostał odszkodowania wg wartości pojazdu jak w dniu zawarcia polisy, bo wówczas w teorii by mógł kupić sobie nawet nowszy), ale nie powinien też być stratny - i tu już są schody. Niestety logika często się gubi. 10 lat temu przerabiałem temat szkody całkowitej - samochód roczny. W pierwszym roku eksploatacji przy ustalaniu sumy, wyszło agentowi z tabeli że ten model w tej wersji wyposażenia (dodatkowych opcji nie miał żadnych) stracił 6k zł - OK. Szkoda miesiąc po zawarciu polisy i względem sumy ubezpieczenia, cały (czyli nieuszkodzony w stanie przed szkodą, jeszcze beż żadnych korekt) wycenili kolejne 6k zł mniej. Zatem - w miesiąc utrata wartości jak przez cały rok. Potem głupie korekty zdjęły jeszcze 2k, dalej za wysoka wycena wraku - no standard. Z tych 2k jeszcze się dało wymigać, ale z tych 6k z dodatkowej utraty wartości nie. Kilku osobom już pomagałem w walce z ubezpieczycielami i było kilka przypadków podobnych. Uważam, że system jest mocno patologiczny i tego nie zmienię ja pomagając klientom w walce, nie zmienią wyroki sądowe, nie zmienisz tego Ty jako agent. To tak idzie z samej góry i to jest pole do popisu dla ustawodawcy, organów nadzoru (KNF, UOKiK).
  9. Jak nie ma ochoty brać odpowiedzialności... to zmień lepiej mechanika, bo jest delikatnie mówiąc niepoważny. Jeśli to nie jest jakiś bardzo stary albo nietypowy samochód to lepiej poszukać innej turbiny. 2200 - to trochę drogo chcą. 2 lata temu w żony samochodzie była regenerowana (wymiana wirnika w turbinie ze zmienną geometrią, obudowa oczyszczona) to było 1k zł z małym okładem.
  10. Turbo wyć nie powinno i mechanik odpowiada tu w 100% za nieskuteczną naprawę. Zgłaszasz mu reklamację, bo masz takie prawo by domagać się prawidłowego zrealizowania usługi i on ma to rozwiązać. Wyznacz mu termin na poprawkę i tyle. Nie angażuj się w jakieś trójstronne rozmowy. Mechanik zlecał regenerację, więc to on się umawiał z zakładem regenerującym i niech od nich szarpie pieniądze. Jeśli go zleją niech on płaci za ponowną regenerację, wyjęcie i włożenie - nie ma tu Twojego zawinienia więc ani grosza nie powinneś dołożyć. Może zlecił regenerację jak najtaniej na chińskich częściach, bez gwarancji, żeby jak najwięcej jemu zostało.
  11. Miałem na myśli, że drze z klienta, bo daje wpisuje sumę ubezpieczenia, a wiadomo, że im wyższa suma tym wyższa składka. Jednocześnie wysoko ustalona suma ubezpieczenia (w ubezpieczeniach nie siedzę, ale na logikę dla mnie suma ubezpieczenia= górna granica odpowiedzialności) nie przekłada się na to, że w praktyce tyle będą musieli wypłacić ubezpieczonemu w razie szkody całkowitej. Świetny deal - wysoka składka od wysokiej sumy, a w razie wypłaty nie ma co liczyć że się dostanie tyle. Wyjdzie że po wypłacie odszkodowania i sprzedaży wraku wg. wyceny dostanie się z 10-20% mniej niż suma ubezpieczenia Kiedyś mając prywatny samochód który chodził na otomoto po 42 000 zł, jak mi agent proponował sumę 48 000 zł, to ja prosiłem o obniżenie na moją odpowiedzialność na 42 000 zł , żeby zapłacić niższą składkę. Jakby się coś stało zapewne dostałbym tyle samo, niezależnie czy ubezpieczyłem 42k czy 48k. Dla mnie największym kuriozum, które mnie drażni jest to, że przy likwidacji, zawsze wartość samochodu przed szkodą wyliczają na niższą niż przy ubezpieczaniu, nawet jeśli by to było w małym odstępie czasu..
  12. Czyli zaoferowali Ci zwiększenie sumy ubezpieczenia o 15 tys zł, względem tego co im Info-Ekspert pokazuje? Jeśli tak, to bardzo dobry agent...dobry dla firmy ubezpieczeniowej, bo drze z klienta ile się da. Ustalenie sumy ubezpieczenia przy zawieraniu polisy, nie służy niczemu innemu jak tylko i wyłącznie 1. ustaleniu należnej składki, 2. określeniu górnej granicy odpowiedzialności firmy ubezpieczeniowej. Tylko tyle. Nie ma to natomiast wiele wspólnego z rzeczywistą kwotą odszkodowania jakie dostaniesz w przypadku szkody całkowitej. Jeżeli dojdzie do szkody, to wycena jest zawsze niższa, bo jest dokonywana innymi metodami - tam wycenia rzeczoznawca na podstawie innych tabel, biorąc pod uwagę liczne współczynniki korygujące. Miałem wiele lat temu taką sytuację. Auto roczne, w ciągu pierwszego roku utrata wartości o 6 000 zł. Zaledwie 1000 km i 1 miesiąc po przedłużeniu ubezpieczenia, kolizja i dość duże uszkodzenie samochodu- wg rzeczoznawcy wartość samochodu nieuszkodzonego, w dniu zaistnienia szkody była o 6000 zł niższa od tego co miesiąc wcześniej agent widział w tabelce i wpisał mi jako sumę ubezpieczenia. W obecnym samochodzie raz gość mi uszkodził drzwi i błotnik - przy likwidacji szkody ustalił rzecoznawca wartość całego samochodu. Była o kilka tysięcy niższa, niż pół roku później (!) agent widział w tabelce jak poszedłem przedłużyć ubezpieczenie. IMO nie warto pompować sumy ubezpieczenia, bo i tak nigdy tyle się nie dostanie tyle na ile się ubezpieczyło.
  13. Tak naprawdę nic ni daje 100% pewności. Rozsądna prędkość nieco pomaga, bo może zmniejszyć szkody i daje szanse jakoś przyhamować, żeby zwierz zdążył przebiec - parę razy tak miałem. Raz przyhamowałem, to sarna się otarła (wytarła mi brud z zderzaka) i poleciała dalej. IMO wytężony wzrok i rozsądna prędkość to jedyne co (może o kilka procent), zwiększa szanse w tej ruletce. Ja bliskich spotkan miałem kilkanaście (łosie, dziki, sarny), ale kolizji jeszcze żadnej i uważam, że po prostu miałem szczęście. Historia zasłyszana od myśliwego. Ma głośnego diesla, na zderzaku zamocowany gwizdek na zwierzynę. Jechał sobie raz w nocy, zaledwie kilometr od domu, 40 - 50 km/h na ograniczeniu 90 km/h, bo wie że tam się dużo dzieje w nocy (czasem tam poluje). Pomimo że, jak mówi, był bardzo skupiony i nie pędził, to zając mu wyskoczył tuż przed maskę i samochód nieco zdefasonował. Gość pojechał dzień później do blacharza, a blacharz (też myśliwy) miał w swoim samochodzie przód rozwalony po spotkaniu z sarną. Morał - jak masz pecha, to nie unikniesz, nawet jak wiesz że te zwierzęta tam są i będziesz jechał wolno.
  14. Teść jest myśliwym i nie słyszałem od niego by coś skutecznego wymyślono. Jedyne co mi odpowiedział, to wytęż wzrok wjeżdżając do lasu.
  15. Dobrze kojarzysz. W Japonii można spotkać takie przypadki - w hybrydowych Prius i Aqua (z przodu podobny do Priusa, ale dużo mniejszy, bo bazujący na Yarisie) i to też nie w każdym egzemplarzu - możliwe, że to wyróżnik lepszych wersji. W EU nie widziałem - zubożyli logo i jest tylko dodatek niebieskiego plastiku, ale nie świeci.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.