Jump to content

Mr_Harry

użytkownik
  • Content Count

    356
  • Joined

  • Last visited

  • Time Online

    19m 46s

About Mr_Harry

  • Rank
    kierowca

Profile Information

  • Lokalizacja
    Warszawa
  • Zainteresowania
    realizacja własnych pomysłów :)

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Jak widać, trochę osób napisało o 1.0 TSI i 0,9 TCE. Tych raczej nie biorę pod uwagę nawet w aucie klasy B (Fiesta, Polo, 206, Clio). Raczej wybierając LEPSZY z nich to 1.2 TCE lub 1.2 TSI. Mało dowiedziałem się o 1.0 EB od Forda i 1.2 PT od PSA. Z tych dwóch to jednak chyba pewniejszy jest 1.0 EB. Niestety większość z tych silników jest strasznie droga w przypadku wymiany i pewnie potrafi być droga w eksploatacji - zależy na jakie używane auto trafimy. Podsumowując czego bardziej unikać? - TCE, PureTech, EcoBoost czy TSI - mówimy o miejskich autach, nie o kompaktach. Naszła mnie taka myśl - może posiadając dwa auta trzeba mieć jeden "Japoński" z niewysilonym silnikiem bez turbo i 4 garami i manualem, a drugi to już jakiś turbo, z nowszych pomysłów motoryzacji. Oczywiście w aucie kompaktowym do dyspozycji jest 1.5 EcoBoost i 1.4/1.5 TSI, w miejskich autach wybór większy silników o mniejszych pojemnościach. Trzeba będzie więcej pojeździć autami z małymi silnikami turbo, żeby dokonać wyboru - i stoczyć małą walkę między rozsądkiem, a poczuciem emocji i dobrego samopoczucia podczas jazdy, jakie daje auto. Nawet małe miejskie, z silnikiem o pojemności kartonu mleka...
  2. Tu masz rację, akurat to 1.8 Hondy nie jest rakietą na niskich obrotach, natomiast 2.0 Mazdy już ładnie się zbiera od dołu. Więc jak 1.5 EcoBoost jest gumowaty, to chyba nie dla mnie te silniki. Muszę więcej pojeździć EcoBoost, natomiast co do poprawienia chłodzenia w tym silniku, to niby po 2013 czy 2014, ale jednak w Focusie 1.0 padł w grudniu, auto ma 4 lata i 70K przebiegu. Naprawione na gwarancji przedłużonej Ford. Koszt bez gwarancji byłby jakiś kosmiczny, trwało ze 2 miesiące. Takich niespodzianek wolę uniknąć - dlatego pytanie czy warto się pchać w te silniki, bo w nowych autach już nie mamy wyboru, a w używanych możemy jeszcze kupić jakieś 1.4 od Forda czy Hondy. Też nie jest to rakieta spod świateł, ale przynajmniej brak problemów.
  3. Jeździłem 1,2 TSI i o ile podczas jazdy obwodnicą, czy w płynnym ruchu miejskim jest ok, to ruszanie z podporządkowanej, przyśpieszanie jak samochód lekko się toczy czy ruszanie w korku nie odpowiada mi. Wolnossący motor rusza od razu, płynnie, tutaj turbina musi się napędzić, wtedy już idzie. Co ciekawe 1.2 PureTech też jeździłem i on jakoś lepiej się zbierał od dołu. Ale skupiłbym się bardziej na awaryjności niż na braku mocy/momentu w małych silnikach do czasu, jak turbina zacznie się kręcić. Ten 1.0 TSI to chyba 1.4 TSI z uciętym cylindrem i wariatorem faz, więc raczej nie będzie jechał jak 1,8 wolnossące.
  4. Większość miejskich używanych aut 4-6 letnich jest dostępnych z małymi benzynowymi silnikami turbo. Czy jest jakiś, który nie jest ryzykowny w zakupie? Niestety wysokie koszty wymiany takich silników (bo naprawa nie ma zwykle sensu) budzą spore obawy o sens zakupu używanego auta B, które ma być w miarę dynamiczne i bezawaryjne. Nie muszę dodawać, że skoro używane (4-6 letnie), to również nie zbyt drogie. Ale nie o konkretnych autach, tylko o silnikach. 1,0 TSI - o tym nie wiem zbyt wiele jest dość nowy, ale z racji pojemności raczej nie jest zrywny przy ruszaniu, 1,2 TSI - podobno trzeba go docisnąć, żeby sprawnie ruszał w mieście, potrafi wypić trochę oleju po przebiegach 100 tyś, podobno te na pasku już nie mają problemów z rozrządem, potrafi wywalić uszczelką głowicy częściej niż inne; 0,9 TCE - trzeba docisnąć i cierpliwie poczekać, żeby sprawnie ruszyć lub wcisnąć się w lukę między autami, też coś słyszałem o zużywaniu oleju i apetycie na paliwo; 1,2 TCE - podobno lubi wypić olej i nie jest zbyt oszczędny, wtryskiwacze wrażliwe na jakość paliwa, słabe cewki; 1,0 EcoBoost - ten również wymaga cierpliwości przy ruszaniu, dodatkowo problemy z chłodzeniem skutkujące wymianą silnika (mam przypadek w rodzinie, nowe auto 70 tyś i wymiana); 1,2 PureTech - rozpuszczające się i strzępiące paski rozrządu zatykają przepływ oleju i silniki padają ok. 70 tyś, jeśli miały wadliwy pasek. Podobno poprawili, ale w używanym nie wiadomo co trafię, jakieś problemy z wycierającym się wałem na początku produkcji, pękały tez świece (ceramika) - nie wiem czy to opanowali. Proszę o jakieś uwagi, informacje o potencjalnych problemach z wymienionymi silnikami, bo w przypadku aut używanych wybór takiego silnika wygląda na wybieranie mniejszego zła. Może trzeba odpuścić auta z tymi silnikami? Jest przecież druga strona mocy - japońskie silniki suzuki, honda, mazda - bez turbo, bez momentu obrotowego, bez tych wszystkich problemów. Niestety oferta takich aut nie zachwyca ani ceną ani wyglądem/jakością wnętrza. Ale nie o autach ma być, ale o silnikach.
  5. No widzę, że same fajne porady - ludzie ja chcę być uczciwy, ale nie wydymany przy okazji. Napiszę w ogłoszeniu, że silnik był wymieniony i tyle. Czy odstraszę kupujących - może, na szczęście nie spieszy mi się, ciśnienia nie mam...
  6. Tylko czy nie będzie z kolei probemu z rejestracją, jak się Pani w okienku numery na umowie i numery w Karcie Pojazdu nie zgodzą? Skoro już tam są... Nie chcę też robić problemów kupującemu, proponować, że wpiszemy lub nie piszemy, albo wpiszemy nowe, bo to pachnie przekrętem, że coś jest kombinowane. Interesuje mie jak to wygląda z prawnego punktu widzenia.
  7. W mojej jest numer - auto z 2001, wartość nie jest duża, a problem może być. Są ludzie, którzy żyją z takiego procederu... takie prawo mamy. Kupują tańsze auta i występują o odszkodowanie, często większe niż wartość. I kurcze wygrywają te sprawy! Chcę być w porządku ale zabezpieczyć też własne interesy - wypada powiadomić kupującego, że silnik był zmieniany, ale co z papierami, umową kupna-sprzedaży?
  8. No nie jest to do końca takie proste - wada prawna polega na niezgodności numeru silnika z numerem w karcie pojazdu i może być wystarczająca dla kupującego do wszczęcia postępowania z tytułu istotnej wady pojazdu i dalszych roszczeń (ludzie mają różne pomysły na wyciągnięcie kilku złotych). Dlatego pytanie co pisać i czy wogóle wpisać - w sensie prawnym w umowę?
  9. Witam, mam pytanie jak w temacie - jak postępować obecnie w przypadku, gdy auto ma wymieniony silnik (na taki sam, ale sprawny) i chcemy je sprzedać. Obecnie numerów nie wpisuje się do dowodu, ale są w Karcie Pojazdu i bywa, że są na umowie kupna-sprzedaży. W Wydziale Komunikacji uzyskałem informację, ze takich zmian do dowodu i Karty Pojazdu obecnie nie wprowadza się, w stacji diagnostycznej również zostałem poinformowany, że zmiany sa wymagane tylko przy zmianie typu/pojemności silnika. Chciałbym sprzedać auto, ale nie narazić się na późniejsze problemy z tytułu renkojmii - silnik wymieniony ma inne numery niż w książce pojazdu i na tabliczce znamionowej pojazdu. Jakie numery wpisać do umowy i czy wogóle wpisywać - te z silnika, czy z karty pojazdu? Jak zabezpieczyć sie przed kupującym, który może wnieść o odszkodowanie z tytułu istotnej wady pojazdu - wymieniony silnik. Klauzula, że kupujący zna stan pojazdu raczej nie załatwia sprawy. Pomijam fakt, że wielu sprzedawców wcale nie chwali się faktem wymiany silnika, bo to odstrasza kupujących i rodzi wiele pytań - jak reagujecie na ogłoszenia z tekstem "wymieniony silnik"?
  10. > po kolei: > 1. Zacząć od przeczytania OWU AC do zawartej polisy > 2. sprawdzić w jakim wariancie zostało zawarte AC na uszkodzony pojazd ze szczególnym > uwzględnieniem > -amortyzacji cześci > -wariantu naprawy > -udziału własnego > 3. Dopiero po sprawdzeniu dwoch pierwszych punktow polecam bicie piany i podwazanie wysokosci > proponowanego odszkodowania bo na to zawsze jest czas. > pozdr. > M. Niestety w moim ubezpieczeniu dla tego auta nie była możliwa opcja bez amortyzacji cześci oraz opcja naprawy bezgotówkowej. Jedyna opcja to zniesienie udziału własnego i taki udział jest zniesiony. Nie miałem możliwości (w Proama) wykupić lepszego ubezpieczenia dla auta z 2005 roku. Mogłem wykupić ubezpieczenie np. w Warcie, możliwe że z opcją naprawy bezgotówkowej ale - za 2 razy większa kwotę, bo Watrta ma wysokie ceny niestety... Całe bicie piany dotyczy nie uwzględnienia cieniowania (lakierowania) sasiednich elementów oraz braku niektórych części w wycenie. Na razie zaczepiłem ich mailowo o dodanie tych elementów, mają coś odpisać, więc czekamy.
  11. > Żeby tak mieć to trzeba wykupić AC w porządnej firmie za porządne pieniądze, a nie w proamie za > 500zł. > Jeśli płaci się połowiczne składki to potem dostaje się połowiczne odszkodowanie. A jaką treść wnosi Twoja wypowiedź? To ma być rada czy mądrość ludowa? Sorry, ale nie rozumiem takiego nabijania pustych postów.
  12. Do sądu żeby iść, to prawdopodobnie trzeba mieć nieco wyższe kwoty. I zapewne trzeba jakoś udowodnić fakturami koszty naprawy (czyli zapłacić więcej bo z VAT), a nie wiadomo, czy się odzyska. O jakie pieniądze warto walczyć w sądzie: 500-1000 zł ma sens, czy koszty prawnika wszystko zjedzą? Do potrącenia 50% nie ma uwag - takie warunki, ale jak z wykonaniem tej własnej wyceny, skąd mieć dostęp do programu Audatex?
  13. Otrzymałem wycenę naprawy szkody (wariant gotówkowy, bo pojazd ma 9 lat), która jest zaniżona. Pojazd ubezpieczony w Proama - kalkulacja nie uwzględnia niektórych koniecznych do naprawy elementów dostępnych jedynie jako nowe w ASO. Koszt naprawy szacowany przez blacharzy z moich okolic, bez rachunku to około 3.000 + części: drzwi, próg, mata drzwi (wygłuszenie), co da 3.500+ Ubezpieczyciel wycenił na połowę tego, stawki roboczogodziny śmieszne, potrącenia ceny części nowych zamienników 50%. Nie ma też lakierowania sąsiednich elementów (cieniowania). Jak się do tego skutecznie odwołać - nie chcę na tym zarobić, ale zwyczajnie nie starczy mi na naprawę, a idzie to z mojego AC (sprawca szkody nieznany). Wariant bezgotówkowy warsztatowy nie jest możliwy, bo auto jest za stare i wyłącznie przelew wchodzi w grę.
  14. 5W50 Mobila to bardzo gęsty (lepki olej) i na pewno w zimie będzie więcej paliła. Wiem, bo mam takie auto i zalewam tym olejem kilka lat. Próbowałem syntetyk Total 5W30 - Honda powinna mieć taki olej o niskiej lepkości i spalanie było niższe benzyny, łatwiejszy rozruch w zimie, ale spalanie oleju dużo wyższe - mój silnik delikatnie mówiąc jest juz zmęczony i bierze. Olej 5W50 ma super parametry, ale jak się nagrzeje i pracuje ekstremalnie ciężko (wysokie obroty). Ale nie w zime, jak są zimne starty i minusowe temperatury. Nie jest to wogóle jakiś super olej, ale pali mi go mniej i jest dośc tani, dlatego go używam. Wlej trochę do słoika, wsadź do zamrażarki i zobaczysz jak ten 5W50 wygląda po nocy w minusowych temperaturach. ja bym go na lato zalał ewentualnie do szybszej jazdy i startów spod świateł na goracym silniku
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.