Jump to content

rano ciężko pali- rozwiązanie?


Recommended Posts

witam

przez dłuższy okres walczę z denerwującą przypadłością Pandy - po kliku godzinnym postoju panda pali za 4,5,6 razem. Jeżeli jest ciepły - pali na dotyk. Nie zamula w czasie jazdy, 150km/h wyciąga spokojnie zeby.GIF

Fachowcy stwierdzali, że może wtryski zapieczone, może świece, przewody, może pompa siadła itp.

Jednak dzisiaj po dłuższym przyglądaniu się problemowi, zauważyłem, że rano jeżeli naciśnie się zawór odpowietrzający listwę wtryskową paliwa BRAK. Normalnie po naciśnięciu wyciska paliwo ze wszystkich stron. Więc doszedłem do wniosku, że paliwo cofa się z powrotem do zbiornika i cały układ jest pusty.

Stąd moje pytanie gdzie znajduje się jakiś zawór zwrotny odpowiedzialny za trzymanie w układzie paliwa? Przy pompie?

Wyszukałem na allegro uniwersalny zawór zwrotny i chciałbym go założyć, czy może ktoś podpowiedzieć jaką średnicę ma wąż paliwowy i w którym miejscu najlepiej wpiąć ten zawór?

pozdrawiam

Link to post
Share on other sites

Ciąg dalszy walki z paleniem zimnego silnika...

Poprzednie przypuszczeni jednak się nie sprawdziły. Jeżeli trzymam otwarty zawór odpowietrzający listwę wtryskową i przekręcę kluczyk sika paliwem. Więc paliwo jednak jest.

Ale przez ostatnie kilka dni zauważyłem inną prawidłowość.

Jeżeli rano odpalam auto nie czekając na zadziałanie pompki, zgaśnięcie kontrolek itp. tylko od razu energicznym ruchem przekręcam kluczyk Panda pali na dotyk ! ! !

Jeżeli czekam na zgaśnięcie kontrolek to na zimnym silniku pali co najmniej za 4,5 razem (rekord chyba 20 razy).

Na kompie wyskakuje nieznany błąd - odpięcie akumulatora nie pomaga.

Pompa i wtryski też się nie sprawdziły.

Wydaje mi się, że jest to jakiś czujnik, który zczytuje dane przed odpalaniem - dobór mieszanki np ??

Kłopot z odpaleniem pojawia się tylko wtedy jak auto postoi kilka godzin.

Ma ktoś jakieś typy na rozwiązanie problemu?

Link to post
Share on other sites

> tyle, że na gazie chodzi lepiej jak na benzynie więc nie rozumiem

> twojej "tezy"

teraz chodzi lepiej na gazie, to fakt, bo zle chodzi na benzynie, ale jakbyś jeździł dłuższy czas na bp to byś zobaczył ze chodzi tak samo albo i lepiej, ja mam lpg i sobie chwale.

P.S i denerwują mnie komentarze osób które mówią ze lpg jest dla biednych i dla głupich, bo oni nigdy nie zamontują lpg, a jak się spytasz czy mieli kiedyś w aucie lpg to odpowiedz jest: yyy... no nie, i niezałoże crazy.gif

Link to post
Share on other sites

Nie będę pisał że GAZ to ZŁO bo oprócz Pandy posiadam również niezatapialnego Forda Sierre zasilanego tym czarodziejskim paliwem, ale fakt jest faktem że gaz szybciej wykończy samochód niż Pb lub ON.

Link to post
Share on other sites

> Wydaje mi się, że jest to jakiś czujnik, który zczytuje dane przed

> odpalaniem - dobór mieszanki np ??

dobor mieszanki badaja sondy, ale to po odpaleniu

> Kłopot z odpaleniem pojawia się tylko wtedy jak auto postoi kilka

> godzin.

> Ma ktoś jakieś typy na rozwiązanie problemu?

swiece i kable to na poczatek

Link to post
Share on other sites

> Nie będę pisał że GAZ to ZŁO bo oprócz Pandy posiadam również

> niezatapialnego Forda Sierre zasilanego tym czarodziejskim

> paliwem, ale fakt jest faktem że gaz szybciej wykończy samochód

> niż Pb lub ON.

wykoonczy to brak serwisu a nie paliwo

Link to post
Share on other sites

z tego co opisujesz wynika iż jak odpalasz autko od razu nim przeprowadzi sobie komp do końca diagnostykę to jest oki!

ja stawiam na rozjechane mapy wtrysku paliwa

z tego co mi wiadomo czasem zdarzało się to w pandach - szczególnie 1.1 po dokładce LPG ustawienia sterownika ulegały uszkodzeniu

jedyna metoda to nowy soft do kompa i nowa konfiguracja LPG

Link to post
Share on other sites

Dopiszę swoją historię.

Problemy z odpalaniem po dłuższej przerwie ok kilku godzin rozpoczęły się po wymianie pompy paliwa

trochę pomogła wymiana paliwa

czasami zapali w czasie pierwszego krecenia- dłuższego

niestety brak pomysłu jak to polepszyć

Link to post
Share on other sites

> Dopiszę swoją historię.

> Problemy z odpalaniem po dłuższej przerwie ok kilku godzin rozpoczęły

> się po wymianie pompy paliwa

> trochę pomogła wymiana paliwa

> czasami zapali w czasie pierwszego krecenia- dłuższego

> niestety brak pomysłu jak to polepszyć

u mnie też tak czasami było - wyczyściłem czujnik położenia przepustnicy (TPS), autko jak nowe

było sporo syfu, WD40, trochę patyczków i 40min, inne odpalanie, inna jazda

Link to post
Share on other sites

Ja się podepnę pod temat.

mam podobny problem jak zapalam silnik rano lub po dłuższym postoju, załapie na sekundę może dwie i zaraz gaśnie. muszę tak kilka razy aż załapie ssanie i mogę jechać.

trochę to denerwujące. byle do soboty to na spokojnie pozaglądam pod maskę tylko co mam sprawdzić ??

pozdrawiam

Link to post
Share on other sites

> a gdzie ten czujnik jest?

trzeba wymontować zespół przepustnicy i silnika krkowego, montowany pod odudową filtra powietrza na 3 śrubi torx, uprzednio trzeba wypiąc linkę gazu i 2 wtyczki elektryczne, w wyfrezowanym okienku od dołu jest wałeczek, trzeba psikać i czyścić aż patyczki będą czyste

Link to post
Share on other sites

rano długo kręce to często zapala od 1 razu, po odpaleniu gdy wciskam pedał gazu to silnik nie zwiększa obrotów, a po ruszeniu robi zajączki ( żabki) gdy silnik ciepły to w zasadzie pali od razu

czyszczenie przepustnicy to dobry pomysł

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Odświżam temat. Prawdopodobnie przyczyną trudności w porannym zapalaniu jest uszkodzony czujnik podciśnienia w kanale dolotowym powietrza.

dla przykładu firmy BOSH nr 0261 230 030 kosztujący ok 150 zł. Procedura sprwawdzenia jest taka odłączyć jeśli zapali to znaczy że czujnik zepsuty. uwaga zapala się check engine. podobno po wstawieniu nowego po kilku zapaleniach gaśnie .

to co powyzej to teoria bo nie sprawdzałem tego.

Link to post
Share on other sites

> z tego co opisujesz wynika iż jak odpalasz autko od razu nim

> przeprowadzi sobie komp do końca diagnostykę to jest oki!

> ja stawiam na rozjechane mapy wtrysku paliwa

1. Soft wgrany 2 razy - brak rozwiązania problemu

2. Mechanik stwierdził, że za małe ciśnienie wytwarza pompa paliwa - wymiana - brak rozwiązania problemu

hmm...może rzeczywiście tak jak kolega pandzia2222 pisze to czujnik podciśnienia w kanale dolotowym powietrza?

Autko tylko wariuje przy zimnym silniku, przy ciepłym pali na dotyk...przy zimnym silniku pali za 1 razem gdy nie czeka się na "diagnostykę" tylko przekręci kluczyk od razu... jak na razie autko od 3 dni stoi u mechanika...zobaczymy co wymyśli...

Link to post
Share on other sites

Mechanik uparł się na pompę paliwa.

Sprowadził z innego źródła wkład do pompy i...koniec problemów...wydawałoby się...wszystko działało OK.

Następnego dnia rano odpaliłem autko za pierwszym razem. Po 10km jazdy zatrzymałem się i...auta już nie odpaliłem angryfire.gif

Po zcholowaniu auta do mechanika okazało się, że rozerwało wąż paliwowy angryfire.gif

Auto dziś odebrałem - jak na razie pali na dotyk.

Mam nadzieję, że koniec problemów z ranny paleniem smile.gif

Link to post
Share on other sites

w tej chwili odpala za pierwszym razem ale trzeba kręcić ok 1-2 sekundy, rok temu wymieniłem pompę i pogorszyło się, zaraz po wymianie było tak jak teraz a póżniej to trzeba było odpalać na dwa albo i pięć razy. ja mam pompę bosch, i mam wrażenie że daje za małe ciśnienie. gdy była orginalna pompa to panda paliła na dotyk

Link to post
Share on other sites

sytuacja w tej chwili wygląda tak. Pompa wymieniona, wąż od paliwa również. Auto pali na dotyk, zaraz po odpaleniu ładnie wchodzi na obroty, nie pyrka, nie dławi się itp.

Ale warunek jest jeden - auto na zimnym silniku należy palić nie czekając na "diagnostykę" - tylko od razu po wsadzeniu kluczyk przekręcić i zapalić (nie dotyczy ciepłego silnika).

Czyli jak z tego wynika jakiś czujnik podaje na zimnym silniku błędne informacje.

Kolego pandzia222 możesz określić gdzie dokładnie znajduje się ten czujnik podciśnienia w kolektorze ssącym - jakieś foto ewentualnie.

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Witam

Uporałem się - tak mi się wydaje - z moim problemem gaśnięcia pandy. Odkręciłem zespół przepustnicy Wymyłem dokładnie za pomocą pistoletu do ropowania i acetonu pod ciśnieniem. później zauważyłem że kable od komutera nie mają izolacji przy wtyczkach - zaizolowałem taśmą izolacyjną i jak narazie wszysto gra autko pali za pierwszym razem jak narazie nie ma problemu. Zobaczymy co będzie ??

Link to post
Share on other sites
  • 3 months later...

odświeżam temat - ponieważ wszyscy mechanicy rozkładają ręce frown.gif

jak już wcześniej pisałem Panda w lecie rano ciężko paliła. Z nadejściem zimy całkiem odmówiła posłuszeństwa, a że to 4 samochód w rodzinie więc jak narazie sprawa aż tak pilna.

W tej chwili sprawa wygląda tak - bez samostartu Panda nie pali wcale. Po psiknięciu w gardziej pali na dotyk (dopóki nie spali samostartu) po 2-3 psiknięciu autko załapie na stałe. Po zgaszeniu można go palić bez problemu do woli.

W aucie została wymieniona 2 krotnie pompa paliwa, elektryk prześledził wszystkie czujniki - twierdzi, że wszystko jest OK, zdemontowana została i wyczyszczona przepustnica, nie wspomnie o wgraniu map, autko było 2 razy na komputerze, który nie wykazuje będów.

Mechanicy się spierają - jeden wymienić pompę (inny sprawdził pompę i twierdzi, że ciśnienie jest OK), inny chce wymieniać komputer, jeszcze inny stacyjkę...każdy wróży z fusów, serwis w ramach konsultacji rozkłada ręce...

A Panda dalej swoje - jak postój trwa kilka godzin to samochód nie odpala - odpali tylko przy pomocy samostartu.

Jeden magik nawet chce zmienić opornik?? żeby szło większe napięcie na pompę??? lub coś w tym stylu

Czy macie jakieś propozycje co to może być???

Samochód włóczy się od 2 miesięcy po mechanikach i każdy włosy z głowy rwie, a przyczyna nadal nie znana...

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

> odświeżam temat - ponieważ wszyscy mechanicy rozkładają ręce

> jak już wcześniej pisałem Panda w lecie rano ciężko paliła. Z

> nadejściem zimy całkiem odmówiła posłuszeństwa, a że to 4

> samochód w rodzinie więc jak narazie sprawa aż tak pilna.

> W tej chwili sprawa wygląda tak - bez samostartu Panda nie pali

> wcale. Po psiknięciu w gardziej pali na dotyk (dopóki nie spali

> samostartu) po 2-3 psiknięciu autko załapie na stałe. Po

> zgaszeniu można go palić bez problemu do woli.

> W aucie została wymieniona 2 krotnie pompa paliwa, elektryk

> prześledził wszystkie czujniki - twierdzi, że wszystko jest OK,

> zdemontowana została i wyczyszczona przepustnica, nie wspomnie o

> wgraniu map, autko było 2 razy na komputerze, który nie wykazuje

> będów.

> Mechanicy się spierają - jeden wymienić pompę (inny sprawdził pompę i

> twierdzi, że ciśnienie jest OK), inny chce wymieniać komputer,

> jeszcze inny stacyjkę...każdy wróży z fusów, serwis w ramach

> konsultacji rozkłada ręce...

> A Panda dalej swoje - jak postój trwa kilka godzin to samochód nie

> odpala - odpali tylko przy pomocy samostartu.

> Jeden magik nawet chce zmienić opornik?? żeby szło większe napięcie

> na pompę??? lub coś w tym stylu

> Czy macie jakieś propozycje co to może być???

> Samochód włóczy się od 2 miesięcy po mechanikach i każdy włosy z

> głowy rwie, a przyczyna nadal nie znana...

Jeśli ta Panda ma 1 000 000 km przebiegu i brak kompresji to tak będzie

Panowie mechanicy sprężanie sprawdzali ?

Link to post
Share on other sites

> Jeśli ta Panda ma 1 000 000 km przebiegu i brak kompresji to tak

> będzie

> Panowie mechanicy sprężanie sprawdzali ?

1 000 000 km przebiegu to żadna Panda w tym kraju nie ma . A zdarzają się Pandy które maja nalatane grubo ponad 300 000 km i z silnikiem nic się nie dzieje. Leci najwyżej osprzęt.

Link to post
Share on other sites
  • 10 months later...

Widzę, że masz takie same przejścia jak ja i kilku innych forumowiczów.

Już się rozpisywałem w temacie, ale nie mogę znaleźć teraz swojego starego wątku, żeby podpowiedzieć rozwiązanie, w zamian trafiłem na Twój smile.gif

Ja we własnym zakresie wymieniałem kable WN, świece, czyściłem i uszczelniałem kilka razy przepustnicę, zakręcałem zawór w butli LPG, żeby wyeliminować możliwość przecieku gazu do dolotu przez kilka godzin, co skutkowałoby za bogatą mieszanką w trakcie odpalania), jeździłem na regulacje gazu (bo kilka razy przy tygodniowej jeździe na benzynie zaczęło powoli się poprawiać, po przełączeniu na LPG znów stopniowo się pogarszało właśnie rano lub po 8 godzinach pracy, więc podejrzewałem, że przy złej konfiguracji instalacji LPG ECU łapie złą adaptację przy emulacji sondy), mierzyłem czujniki, stosowałem różne techniki odpalania, wymieniłem akumulator (przy odpalaniu napięcie spadało poniżej 9V - myślałem, że słaba iskra) - i tak był do wymiany, kupiłem nowe cewki, także się trochę nakombinowałem, a efektu nie było.

Postanowiłem jechać na diagnozę komputerową do serwisu Fiata, która nic nie wykazała z resztą, ale zasugerowano, że problem może być w zbyt dużych już luzach zaworowych i zimne zawory puszczają za dużo powietrza, po rozgrzaniu się uszczelnia i jest OK, w sumie nie głupia teoria i postanowiłem dać im szansę na naprawę, oczywiście pełen nadziei końca udręki z codziennym porannym odpalaniem i żenującego odpalania po 15 nawet razy pod pracą (Pandą jeździ moja dziewczyna, więc tym bardziej było mi jej szkoda).

Po odebraniu samochodu po regulacji zaworów samochód odpalał jak należy - wow. Niestety tylko przez tydzień frown.gif

Wróciłem do nich z powrotem. Ich teoria była taka, że skoro regulacja luzów pomogła na jakiś czas tylko, to znaczy, że same zawory mogą już być wypalone i trzeba zrzucić całą głowicę, na pocieszenie powiedzieli, że przy takich naprawach mieszczą się zwykle w 1000 zł smile.gif Powiedziałem, żeby szukali innej przyczyny, a to będzie ostatecznością. Otworzyli pokrywę zaworów, zmierzyli luzy i wszystko na szczęście było OK, więc szukali przyczyny w pompie paliwa, testowali ją na wszystkie sposoby. Później dopatrzyli się zasyfionych wtrysków, więc wymienili listwę na używaną, odłączyli zupełnie LPG, bo według nich to właśnie wtryski i źle podłączone LPG powodowało problemy. Do tego próbowali mi wcisnąć, że auto po ich naprawach zrobiło się zdecydowanie żwawsze i o wiele lepiej się zbiera, tzn. przed ich naprawami nie zbierało się w ogóle (oczywiście po odbiorze nie zauważyłem różnicy, tylko przypomniało mi się, że w trakcie napraw gość do mnie wydzwaniał i mówił, że mają jakiś problem, bo trochę im się dusi po dodaniu gazu i pytał, czy aby wcześniej tak już nie było...). Jeden z lepszych ponoć serwisów w Łodzi, polecanych jeśli chodzi o Fiata, ale takie kity wciskali, że aż się śmiać chciało. Przy okazji zdjagnozowano amortyzatory do wymiany - szok, pytam co się dzieje - odpowiedź - wyciek, dziwne mówię, bo były niedawno wymieniane i to na jedne z lepszych. Dodatkowo oszacowano, że klocki i tarcze wytrzymają max 5 tys. km, w domu obejrzałem wszystkie amorki, obmacałem - sucho - auto jeździ OK, patrzę na tarcze i klocki i nie mogę uwierzyć, że ich jeszcze tak dużo, a mają wystarczyć na 5 tys... "Fachowcy" kurde blaszka... najlepiej wymieniliby pół samochodu i może udałoby się usunąć usterkę...

Pojechałem do serwisu LPG na podłączenie gazu z powrotem, faktycznie im też wiązka elektryczna od gazu nie podobała się w sensie ułożenia (niestety Pandę 1.2 z instalką II gen frown.gif już kupiliśmy i nawet zastanawiałem się, czy nie wrzucić sekwencji, bo może faktycznie ta instalacja sprawia problemy przy wielopunkcie, ale była to ostateczność.

Oczywiście problem po jakimś czasie powrócił. Tydzień, może dwa. Pojechałem do serwisu LPG poprawienie tej wiązki, wybadali, że mam moduł kasujący błędy ECU, więc powinno być OK. Niestety tydzień i znów trzeba było ostro kręcić na zimnym.

W akcie desperacji zacząłem myśleć o zmianie Pandy na coś innego, może diesla.

Panda przez jakiś miesiąc tych największych mrozów stała, a jeździliśmy drugim samochodem. Nie miałem już kompletnie pomysłu. W końcu zacząłem szukać w necie problemów z zimnym rozruchem nie tylko w Pandach i okazało się, że podobną przypadłość mają też niektóre silniki benzynowe w Audi, gdzie z resztą pisano, że ten sam problem dotyczy wielu użytkowników Pand... Dziwne, że tu tyle razy przewijał się ten problem, a nikt nie wspominał o tej właśnie przyczynie. Dziwne, że serwisy jej nie znają choć to takie typowe, bo na innym rorum Fiata widziałem, że znają przyczynę i wielu Pandą to pomogło.

A przyczyną jest zużyty pochłaniacz par paliwa lub uszkodzony jego zawór. Stosowane jest to w wielu samochodach, nawet w stary Uno już to miałem, ma pochłaniać szkodliwe dla środowiska opary benzyny z baku i wpuszczać je do kolektora dolotowego celem ponownego wykorzystania, czy też dopalenia. Z tego co wyczytałem, to te opary wykorzystywane są także do odpalenia samochodu. Teoretycznie część nie naprawialna, a po kilku latach filtr może się zapchać lub zniszczyć od paliwa lub np. zawór uszkodzić i ciągnąć te opary cały czas zamiast wtedy kiedy trzeba. U mnie pojawiło się ostatnio też syczenie z korka wlewu paliwa tak, jakby coś ostro wsysało powietrze do baku, ale tylko przy włączonym silniku, po wyłączeniu nie było często opisywanego wsyśnięcia powietrza przy otwarciu. Dodatkowo wyczytałem, że ludki w Pandach mieli tak, że jak trochę dotankowali paliwa, to się poprawiało, ale z czasem nawet jak już było dużo benzyny to problem powracał. W sumie u mnie też tak mogło być, bo jak jeździłem na benzynie, to częściej uzupełniałem jej braki i mogłem odczuć poprawę... Nie znam dokładnej zasady działania tego pochłaniacza par paliwa, ale ma to coś wspólnego z podciśnieniem w baku i może stąd problemy, że po wyłączeniu silnika uszkodzony zawór był otwarty, co powodowało zwiększanie podciśnienia w baku i brak możliwości dopompowania paliwa przez pompę po kilku godzinach...

W każdym bądź razie odłączyłem tak jak radzono wężyk od pochłaniacza i ku wielkiej radości problem ustąpił i teraz Panda odpala od pierwszego razu, za każdym razem, aż przyjemnie się nią teraz jeździ smile.gif

Pochłaniacz znajduje się po stronie baku, trzeba zdjąć tylne prawe koło, wypiąć plastik, który przykrywa elementy wlewu paliwa i część nadkola oraz właśnie pochłaniacz. Jest on zamontowany chyba na 3 takich jakby śrubach, które faktycznie są kołkami i trzeba je wyszarpnąć. Uwaga, po zdjęciu leci dużo błota i syfu. Dalej widzimy pochłaniacz, idą do niego trzy wężyki, dwa dolne i jeden górny. Nas interesuje tylko i wyłącznie ten górny - niebieski. Trzeba się trochę nakombinować, żeby go zsunąć z pochłaniacza, ja wyginałem go na różne strony i kręciłem nim i po kilku podejściach zlazł. Ostatecznie można go przeciąć, nic się nie stanie. Pomysłodawca opisywał, że zabezpieczył wężyk i pochłaniacz kawałkiem materiału, żeby ochronić przed dostawaniem się zanieczyszczeń, a jednocześnie umożliwić przepływ powietrza. Ja już po jednym dniu zmodyfikowałem to, mianowicie sam wężyk zaślepiłem całkowicie, bo ewidentnie ciągną lewe powietrze do dolotu, co skutkowało falowaniem jałowych obrotów, ale tylko na LPG, tak, że aż trzęsło budą. P zaślepieniu normalnie autko jak nowe smile.gif Ten sam przewód wchodzi do kolektora za przepustnicą (niebieski) i pewnie można go też tam odłączyć i zaślepić - jest też tam ten zawór, który steruje podciśnieniem, tzn. włącza je i wyłącza, co powoduje, że przez niebieski wężyk wysysane są opary z baku wstępnie oczyszczone w filtrze pochłaniacza. Po operacji odłączenia przestał syczeć korek wlewu paliwa, nic nie śmierdzi paliwem, nie ma niepokojących objawów, autko odpala znakomicie - jeżdżę już tak ponad dwa tygodnie. Paliwka też jakby schodzi mniej niż wcześniej w fazie nagrzewania przed przełączeniem na LPG.

Cała operacja do wykonania na parkingu w góra 30-50 minut.

Narzędzia, to podnośnik, klucz do kół, kombinerki, opaski zaciskowe - takie plastikowe, kawałek materiału na kruciec po odłączonym wężyku, jakiś dobrany zaślepiacz do wężyka (ja dałem śrubę, a dodatkowo zagiąłem wężyk i zacisnąłem go opaską) i kombinerki.

Powodzenia i dajcie znać, czy Wam też pomogło.

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

U mnie np. w/g ASO była wymiana oprogramowania.

Podczas startu nie był zsynchronizowany zapłon z rozrusznikiem.

Nie wiem na ile w tym prawdy było ale zrobiłem już ponad 100 000 km i zero problemów.

Natomiast pojawił się ostatnio smród oparów paliwa w kabinie.Niebezpieczne na dłuższych przejazdach w korkach.

Znajomy kowal wskazał na uszkodzenie odpowietrzacza baku,więc to pewnie jest to.

Czyli jak rozumiem nie można tego naprawić tylko zdemontować ?

Link to post
Share on other sites

> U mnie np. w/g ASO była wymiana oprogramowania.

> Podczas startu nie był zsynchronizowany zapłon z rozrusznikiem.

> Nie wiem na ile w tym prawdy było ale zrobiłem już ponad 100 000 km i zero problemów.

> Natomiast pojawił się ostatnio smród oparów paliwa w kabinie.Niebezpieczne na dłuższych przejazdach

> w korkach.

> Znajomy kowal wskazał na uszkodzenie odpowietrzacza baku,więc to pewnie jest to.

> Czyli jak rozumiem nie można tego naprawić tylko zdemontować ?

51894246 - Filtr oparów paliwa się to zwie :-) koszt detal dla klienta 189,62 brutto 270751858-jezyk.gif.

Link to post
Share on other sites

> 51894246 - Filtr oparów paliwa się to zwie :-) koszt detal dla klienta 189,62 brutto .

Już wiem,czemu tak śmierdzi paliwem w środku.

Mam wyciek-kapie z baku na dole.Jutro będę wiedział gdzie.Tak też myślałem, tak intensywny smród paliwa nie może być spowodowany jakimś tam pochłaniaczem.

Jako palacz mam dużo szczęścia smile.gif bo już zacząłem śmierdzieć,jak szejk naftowy rotfl.gif

Link to post
Share on other sites

> Już wiem,czemu tak śmierdzi paliwem w środku.

> Mam wyciek-kapie z baku na dole.Jutro będę wiedział gdzie.Tak też myślałem, tak intensywny smród

> paliwa nie może być spowodowany jakimś tam pochłaniaczem.

> Jako palacz mam dużo szczęścia bo już zacząłem śmierdzieć,jak szejk naftowy

Ale bak jest plastikowy yikes.gif to musi być mechaniczne uszkodzenie.

Link to post
Share on other sites
  • 2 years later...

> Narzędzia, to podnośnik, klucz do kół, kombinerki, opaski zaciskowe - takie plastikowe, kawałek

> materiału na kruciec po odłączonym wężyku, jakiś dobrany zaślepiacz do wężyka (ja dałem śrubę,

> a dodatkowo zagiąłem wężyk i zacisnąłem go opaską) i kombinerki.

> Powodzenia i dajcie znać, czy Wam też pomogło.

mam dwa pytania

co teraz dzieje sie z oparami po zaslepieniu filtra??

czy ten filtr zapchany ma wpływ na wzrost sapalania??

Link to post
Share on other sites

> mam dwa pytania

> co teraz dzieje sie z oparami po zaslepieniu filtra??

> czy ten filtr zapchany ma wpływ na wzrost sapalania??

Filtr jest zaślepiony, a opary nadal są odprowadzane odpowiednim układem.

Przejeździłem już tak kilka lat i nic się nie dzieje, jedyny dodatkowy efekt jaki zauważyłem, to chyba właśnie lepsze odpowietrzania baku, bo mogę teraz normalnie lać paliwo, a wcześniej co chwila odbijał pistolet przy dystrybutorze.

Zapchany filtr nie powinien mieć wpływu na wzrost spalania, bo to nie jest filtr paliwa, a tylko oparów paliwa.

Link to post
Share on other sites

> Filtr jest zaślepiony, a opary nadal są odprowadzane odpowiednim układem.

> Przejeździłem już tak kilka lat i nic się nie dzieje, jedyny dodatkowy efekt jaki zauważyłem, to

> chyba właśnie lepsze odpowietrzania baku, bo mogę teraz normalnie lać paliwo, a wcześniej co

> chwila odbijał pistolet przy dystrybutorze.

> Zapchany filtr nie powinien mieć wpływu na wzrost spalania, bo to nie jest filtr paliwa, a tylko

> oparów paliw

a wiec od czego jest ten zaslepiony przewód?

Link to post
Share on other sites

> a wiec od czego jest ten zaslepiony przewód?

napiszę krótko i zwięźle, są da główne kłopoty:

1. jak nie masz lpg to fitr par paliwa w prawym tylnym nadkolu - odpiąć wszelkie przewody i jest spokój.

2. jak masz lpg, to reduktor i elektrozawór przy reduktorze do wymiany - po wymianie nie ma kłopotów z odpalaniem na zimno/ciepło, w ogóle pali na dotyk, a ma 9 lat i 156kkm na lpg swiety.gif

Link to post
Share on other sites

> 2. jak masz lpg, to reduktor i elektrozawór przy reduktorze do wymiany - po wymianie nie ma

> kłopotów z odpalaniem na zimno/ciepło, w ogóle pali na dotyk, a ma 9 lat i 156kkm na lpg

od dwóch miesiecy mam lpg przejechane ogólem jakies 170 tys na instalacji 3 tys i tak na moje oko troche za szybko na wymiane reduktora albo innego elementu instalacji grinser006.gif

Link to post
Share on other sites

> od dwóch miesiecy mam lpg przejechane ogólem jakies 170 tys na instalacji 3 tys i tak na moje oko

> troche za szybko na wymiane reduktora albo innego elementu instalacji

z elektrozaworem różnie bywa wink.gif, może przepuszczać i dlatego ciężko pali, a filtr par paliwa to drugi problem ok.gif

Link to post
Share on other sites

> z elektrozaworem różnie bywa , może przepuszczać i dlatego ciężko pali, a filtr par paliwa to drugi

> problem

kupiłem filtr pa paliwa na dniach załoze i zobaczymy czy bedzie jakas róznica

Link to post
Share on other sites

> kupiłem filtr pa paliwa na dniach załoze i zobaczymy czy bedzie jakas róznica

u mnie po obcięciu przewodów z filtra dopiero "przewietrzyło" się po 11 dniach ok.gif

Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...

> tyle, że na gazie chodzi lepiej jak na benzynie więc nie rozumiem twojej "tezy"

Skoro nie rozumiesz dlaczego ,,lepiej,, chodzi Ci na LPG niż na PB to i tego, że LPG to zł też nie zrozumiesz. Poczytaj, zastanów się, wyciągnij wnioski i będziesz w domu. ok.gif

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

> kupiłem filtr pa paliwa na dniach załoze i zobaczymy czy bedzie jakas róznica

mineły 3 tygodnie po wymianie filtra par paliwa i gdy było cieplo dosyc fajnie palił raz na jakis czas trzeba było dłuzej pokrecic teraz zrobiło sie chłodniej i teraz dopiero sie narobiło rano zapomij ze odrazu zapali trza krecic z 5 razy albo tylko kreci i wogole nie odpala albo odpala na chwile jakby na 3 garach i faluja obroty i po chwili gasnie albo troche po pracuje i gasnie po dodaniu gazu a jak ruszy to przez kilkanascie metrów strasznie słaby kilkanascie metrów i juz wszystko normalnie działa ktos wie co moze byc kable swiece czujnik par wszystko nowe sprawdzałem iskre na wszystkich przewodach kopie ładnie grinser006.gif

Link to post
Share on other sites

> mineły 3 tygodnie po wymianie filtra par paliwa i gdy było cieplo dosyc fajnie palił raz na jakis

> czas trzeba było dłuzej pokrecic teraz zrobiło sie chłodniej i teraz dopiero sie narobiło rano

> zapomij ze odrazu zapali trza krecic z 5 razy albo tylko kreci i wogole nie odpala albo odpala

> na chwile jakby na 3 garach i faluja obroty i po chwili gasnie albo troche po pracuje i

> gasnie po dodaniu gazu a jak ruszy to przez kilkanascie metrów strasznie słaby kilkanascie

> metrów i juz wszystko normalnie działa ktos wie co moze byc kable swiece czujnik par wszystko

> nowe sprawdzałem iskre na wszystkich przewodach kopie ładnie

zapytam ponownie, lpg ogarniałeś? 30.GIF

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.