Jump to content

Klient chce zwrócić samochód


Cherokee18
 Share

Recommended Posts

W poniedziałek sprzedałem auto. Klient przyjechał, pojeździł, popatrzył, stwierdził, że nie ma sprzęgła, że cieknie olej. Stargował cenę i wrócił do domu z nowym nabytkiem. Dzisiaj do mnie dzwoni, że mechaniki zabrali się za robienie sprzęgła i zauważyli przegnitą podłużnicę. Ja nie miałem o tym pojęcia, zresztą nawet w sobotę inny klient zażyczył sobie wjazd na stację diagnostyczną, diagnosta oprócz delikatnego luzu na sworzniu wahacza, nic więcej nie zauważył.

 

Klient proponuje oddać samochód. 

Jeżeli to coś wnosi do tematu, przedmiotem sporu jest Toyota Corolla (98r., z elektryką, klimą i gazem),wystawiona za 2600, sprzedana za 2100. 

Olać? Kłócić się? Przyjąć furę z powrotem? 

Link to comment
Share on other sites

Olać, jesteś prywaciarzem i nie znasz się na samochodach, a jak już naprawdę szczerze o tym nie wiedziałeś, to sumienie czyste.

btw. dobry nawyk to nowy numer na czas sprzedaży samochodu, po sprzedaży wyrzucasz SIMa albo deaktywujesz numer i spokój ;)

Link to comment
Share on other sites

Olać, jesteś prywaciarzem i nie znasz się na samochodach, a jak już naprawdę szczerze o tym nie wiedziałeś, to sumienie czyste.

btw. dobry nawyk to nowy numer na czas sprzedaży samochodu, po sprzedaży wyrzucasz SIMa albo deaktywujesz numer i spokój ;)

 

Niczego nie zatajałem  a o podłużnicy nie miałem zielonego pojęcia. Klienci robili z autem co chcieli, ten co kupił to wcześniej o wszystko wypytał się przez telefon, na miejscu oglądał furę ze swoim kumplem przy moim kumplu (mnie przy tym nie było bo miałem imprezę firmową). Jak już się naoglądali i wyjeździli to przez telefon stargowali cenę, później zgarnęli mnie z imprezy do podpisania umowy i po sprawie.

Mogłem rzeczywiście pomyśleć o nowym numerze ;)

Link to comment
Share on other sites

Skoro nie wiedziales o tej wadzie to spusc Pana na drzewo. Nie odbierac telefonow nie wdawac sie w dyskusje.

 

Nie miałem pojęcia, a jak już pisałem nawet diagnosta niczego się nie dopatrzył. Podobno wczoraj przy wymianie sprzęgła to zauważyli. 

Cała ta sytuacje jest dla mnie śmieszna. Kiedyś kupiłem furę za prawie 30k zł, na drugi dzień u mechanika zostawiłem 1500 zł, niedługo później wymieniłem silnik i za chwilę turbo. Były właściciel jedyne co to mi współczuł ;]

Link to comment
Share on other sites



Niczego nie zatajałem  a o podłużnicy nie miałem zielonego pojęcia.

 

Jakbyś zatajał, to jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, że Cię gryzie sumienie, ale w takim przypadku mówi się trudno. I chyba znowu potwierdza się to co tu wielu opisywało - im mniej warty samochód, tym klient bardziej awanturujący się.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Klient proponuje oddać samochód. 

Jeżeli to coś wnosi do tematu, przedmiotem sporu jest Toyota Corolla (98r., z elektryką, klimą i gazem),wystawiona za 2600, sprzedana za 2100. 

Olać? Kłócić się? Przyjąć furę z powrotem? 

Jesteś osobą prywatną, nie zatajałeś przed sprzedającym wad, o tej akurat nie wiedziałeś. Wypożyczalni aut nie prowadzisz przecież, kupił to niech się martwi. W razie czego zawsze chętnie spotkasz się z nim w sądzie i o ile nie jest z PISu ;) to nie ma gość żadnych szans na wygraną ...

Link to comment
Share on other sites

Jakbyś zatajał, to jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, że Cię gryzie sumienie, ale w takim przypadku mówi się trudno. I chyba znowu potwierdza się to co tu wielu opisywało - im mniej warty samochód, tym klient bardziej awanturujący się.

 

Niczego nie zatajałem ale już tak mam, że sumienie będzie podgryzało.

Link to comment
Share on other sites

Spuść dziada na drzewo. Kupuje truchło w cenie roweru z marketu i wydziwia. O wadzie nie wiedziałeś, samochód miał aktualne badania techniczne, diagnosta nie informował cię o problemie z podłużnicą. A najlepiej tak jak koledzy wyżej radzą: nie odbieraj nawet telefonu i nie wdawaj się w dyskusje. Jak będzie chciał to niech przysyła pozew.

Edited by DZIKIPZS
Link to comment
Share on other sites

Jesteś osobą prywatną, nie zatajałeś przed sprzedającym wad, o tej akurat nie wiedziałeś. Wypożyczalni aut nie prowadzisz przecież, kupił to niech się martwi. W razie czego zawsze chętnie spotkasz się z nim w sądzie i o ile nie jest z PISu ;) to nie ma gość żadnych szans na wygraną ...

 

:ok:

 

]Ja może i jestem w stanie chłopaka zrozumieć, ale sam się napalił na auto  (jednak CCC), oglądał ze swoim kolegą, wszystkie wady, które znałem powiedziałem przez telefon. Nic nie poradzę  :nie_wiem:

Link to comment
Share on other sites

W poniedziałek sprzedałem auto. Klient przyjechał, pojeździł, popatrzył, stwierdził, że nie ma sprzęgła, że cieknie olej. Stargował cenę i wrócił do domu z nowym nabytkiem. Dzisiaj do mnie dzwoni, że mechaniki zabrali się za robienie sprzęgła i zauważyli przegnitą podłużnicę. Ja nie miałem o tym pojęcia, zresztą nawet w sobotę inny klient zażyczył sobie wjazd na stację diagnostyczną, diagnosta oprócz delikatnego luzu na sworzniu wahacza, nic więcej nie zauważył.

 

Klient proponuje oddać samochód. 

Jeżeli to coś wnosi do tematu, przedmiotem sporu jest Toyota Corolla (98r., z elektryką, klimą i gazem),wystawiona za 2600, sprzedana za 2100. 

Olać? Kłócić się? Przyjąć furę z powrotem?

Odpisz Panu grzenie: Caveat emptor. Niech się uczy...

Edited by grogi
Link to comment
Share on other sites

Udostępniłeś samochód do sprawdzenia? Gość podpisał na umowie, że stan techniczny jest mu znany?

 

Oczywiście, że udostępniłem. Z kumplem jeździli ile chcieli (mnie przy tym nie było). Nawet na umowie wpisaliśmy: "UWAGI: korozja nadwozia, uszkodzone sprzęgło".

Link to comment
Share on other sites

Kupuje truchło w cenie roweru z marketu i wydziwia

 

No i właśnie to jest najśmieszniejsze. Każdy kupujący kręcił nosem, że malowany, że rdza wychodzi (o czym pisałem w ogłoszeniu), na co zawsze odpowiadałem że cena auta jest taka jak za przyzwoity rower

Link to comment
Share on other sites

Niedbieranie telefonu byłoby nieeleganckie. Ja bym odebierał ale zawsze powtarzał to samo: zwrotu nie przyjmę.

Poza dylematem przyjąć, czy nie, to skąd wiesz, czy czegoś nie wymienili albo kogoś nie utłukli tym autem...

Link to comment
Share on other sites


Olać, jesteś prywaciarzem i nie znasz się na samochodach, a jak już naprawdę szczerze o tym nie wiedziałeś, to sumienie czyste.
btw. dobry nawyk to nowy numer na czas sprzedaży samochodu, po sprzedaży wyrzucasz SIMa albo deaktywujesz numer i spokój ;)

Obyś kiedyś trafił na takiego sprzedawcę. Miło czytać takie rady na AK ;)

 

Głupia sprawa. Gość ma prawo czuć się oszukany jeśli kupował auto w stanie do jazdy, a to w zasadzie nadaje się na części lub złom. Umówmy się, że jeśli ta podłużnica jest zgnita ten samochód nie jest wart 2000zł... Brawa dla diagnosty, który podbił przegląd :facepalm: :facepalm: :facepalm: 

Link to comment
Share on other sites

Niedbieranie telefonu byłoby nieeleganckie. Ja bym odebierał ale zawsze powtarzał to samo: zwrotu nie przyjmę.

Poza dylematem przyjąć, czy nie, to skąd wiesz, czy czegoś nie wymienili albo kogoś nie utłukli tym autem...

 

Rano powiedziałem, że zwrotów nie przyjmuję, nie za bardzo mogłem jednak rozmawiać, powiedziałem, że na spokojnie oddzwonię później.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Obyś kiedyś trafił na takiego sprzedawcę. Miło czytać takie rady na AK ;)

 

Głupia sprawa. Gość ma prawo czuć się oszukany jeśli kupował auto w stanie do jazdy, a to w zasadzie nadaje się na części lub złom. Umówmy się, że jeśli ta podłużnica jest zgnita ten samochód nie jest wart 2000zł... Brawa dla diagnosty, który podbił przegląd :facepalm: :facepalm: :facepalm:

 

Jeden diagnosta nie podbił mi przeglądu bo miałem wyciek oleju, naprawiłem i za kilka dni podbił zupełnie inny. Ani jeden ani drugi nie zauważył zgnitej podłużnicy.

 

Tak wygląda sprzedana Corolla.

Zainteresowanym wysyłałem link do zdjęć, na których m.in. widać wszystkie zewnętrzne wady. Na zdjęciach niczego nie ukrywałem (o czym miałem pojęcie), czemu miałbym coś przez telefon albo na żywo kombinować? Zgadzałem się na sprawdzenie auta na każdej stacji diagnostycznej.

Link to comment
Share on other sites

Rano powiedziałem, że zwrotów nie przyjmuję, nie za bardzo mogłem jednak rozmawiać, powiedziałem, że na spokojnie oddzwonię później.

Nie wdawaj się w żadne dyskusje. Stanowczo nie - i tyle w temacie. Możemy podyskutować o meczu...

Edited by grogi
Link to comment
Share on other sites

Olać, jesteś prywaciarzem i nie znasz się na samochodach, a jak już naprawdę szczerze o tym nie wiedziałeś, to sumienie czyste.

btw. dobry nawyk to nowy numer na czas sprzedaży samochodu, po sprzedaży wyrzucasz SIMa albo deaktywujesz numer i spokój ;)

 

 

To wolisz rozumiem jak Ci na adres przyjadą?

Link to comment
Share on other sites

W poniedziałek sprzedałem auto. Klient przyjechał, pojeździł, popatrzył, stwierdził, że nie ma sprzęgła, że cieknie olej. Stargował cenę i wrócił do domu z nowym nabytkiem. Dzisiaj do mnie dzwoni, że mechaniki zabrali się za robienie sprzęgła i zauważyli przegnitą podłużnicę. Ja nie miałem o tym pojęcia, zresztą nawet w sobotę inny klient zażyczył sobie wjazd na stację diagnostyczną, diagnosta oprócz delikatnego luzu na sworzniu wahacza, nic więcej nie zauważył.

 

Klient proponuje oddać samochód. 

Jeżeli to coś wnosi do tematu, przedmiotem sporu jest Toyota Corolla (98r., z elektryką, klimą i gazem),wystawiona za 2600, sprzedana za 2100. 

Olać? Kłócić się? Przyjąć furę z powrotem? 

 

 

20 letni samochód za 2100zł . W zasadzie na tym mógłbym zakończyć komentarz.

 

Ale napiszę.

 

Wyśmiej gościa i każ iść do sądu. Niech wyłoży kasę na rozprawy (bo na jednej się nie skończy), a finalnie i tak wygrasz, ponieważ jesteś osobą prywatną i nie znasz się na samochodach.

Ponadto biorąc pod uwagę wiek pojazdu, każdy sąd w tym kraju uzna Twoją rację, bo nie jest to 4 letni samochód z przegniłą podłużnicą, tylko w zasadzie trup, którego miejsce jest na złomie.

Jak ktoś kupuje taki samochód to albo musi mieć dużo czasu i cierpliwości do naprawy (o kasie nie mówię) albo jest naiwnym idiotą.

Link to comment
Share on other sites

Niczego nie zatajałem  a o podłużnicy nie miałem zielonego pojęcia. Klienci robili z autem co chcieli, ten co kupił to wcześniej o wszystko wypytał się przez telefon, na miejscu oglądał furę ze swoim kumplem przy moim kumplu (mnie przy tym nie było bo miałem imprezę firmową). Jak już się naoglądali i wyjeździli to przez telefon stargowali cenę, później zgarnęli mnie z imprezy do podpisania umowy i po sprawie.

Mogłem rzeczywiście pomyśleć o nowym numerze ;)

 

 

Rozwala mnie to jak ludzie przesmradzają przy kupnie samochodu w cenie roweru.

Mogłeś go wysłać po nowego Aurisa.

Link to comment
Share on other sites

@@Cherokee18 to jeszcze z ciekawości zapytam - to był Twój prywatnym samochód, czy kupiony na handel?

 

Prywatny. Potrzebowałem na 3-4 miesiące a jeździłem dokładnie rok. W tym czasie zrobiłem bez żadnych problemów 12k km. Nawet zakładałem tutaj wątek w stylu co kupić do 3000 zł.

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio bardzo podobna sytuacja z autem kolegi. Drugi znajomy uparł się na to auto i nie odpuścił tematu został poinformowany po wszystkich niescislosciach. Po miesiącu przyjeżdża z awanturą że on tego auta nie chce bo wszystko było zatajone itp.i chce zwrotu kasy. Delikatnie został wysmiany. I tak straciliśmy znajomego...

Link to comment
Share on other sites

20 letni samochód za 2100zł . W zasadzie na tym mógłbym zakończyć komentarz.

 

No właśnie mam podobne zdanie. Jednak jak sam widzisz za 2100 można sobie narobić smrodu.

 

Właśnie rozmawiałem z gościem. Młody chłopak, zrobiło mi się go nawet trochę żal. Nie wiem czy dobrze zrobiłem, zaproponowałem na otarcie łez 50 zł na kratę piwa, ale chyba poczuł się jakby dostał mokrą szmatą w pysk ;] Stwierdził, że jest 2100 zł w plecy i na tym zakończyliśmy rozmowę.

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio bardzo podobna sytuacja z autem kolegi. Drugi znajomy uparł się na to auto i nie odpuścił tematu został poinformowany po wszystkich niescislosciach. Po miesiącu przyjeżdża z awanturą że on tego auta nie chce bo wszystko było zatajone itp.i chce zwrotu kasy. Delikatnie został wysmiany. I tak straciliśmy znajomego...

 

Podobno nie sprzedaje się auta wśród znajomych. Ale jak sam widzisz to nie był wasz znajomy ;)

 

Wracając jeszcze do mojego tematu, przegnita podłużnica pokazała się dopiero jak mechanik ściągnął obudowę skrzyni biegów. Pewnie dlatego diagnosta niczego nie zauważył  :nie_wiem:

Link to comment
Share on other sites

No właśnie mam podobne zdanie. Jednak jak sam widzisz za 2100 można sobie narobić smrodu.

 

Właśnie rozmawiałem z gościem. Młody chłopak, zrobiło mi się go nawet trochę żal. Nie wiem czy dobrze zrobiłem, zaproponowałem na otarcie łez 50 zł na kratę piwa, ale chyba poczuł się jakby dostał mokrą szmatą w pysk ;] Stwierdził, że jest 2100 zł w plecy i na tym zakończyliśmy rozmowę.

Źle, a nawet bardzo źle... Bo właśnie przyznałeś się do winy.

Link to comment
Share on other sites

Źle, a nawet bardzo źle... Bo właśnie przyznałeś się do winy.

 

Powiedziałem, że nie wiedziałem o tej wadzie, diagnosta również niczego nie zauważył, na umowie wpisaliśmy info o korozji. Źle się czuję, że kupujący czuje się przeze mnie oszukany, bo nie ma do tego żadnych podstaw. Pomimo tego rozumiem, że może czuć się rozgoryczony i jedyne co mogę dla niego zrobić to przesłać te 50 zł na otarcie łez. 

Nie mam się do czego przyznawać bo niczego nie zataiłem  :ok:

Link to comment
Share on other sites

No właśnie mam podobne zdanie. Jednak jak sam widzisz za 2100 można sobie narobić smrodu.

 

Właśnie rozmawiałem z gościem. Młody chłopak, zrobiło mi się go nawet trochę żal. Nie wiem czy dobrze zrobiłem, zaproponowałem na otarcie łez 50 zł na kratę piwa, ale chyba poczuł się jakby dostał mokrą szmatą w pysk ;] Stwierdził, że jest 2100 zł w plecy i na tym zakończyliśmy rozmowę.

 

Powiem tak, pomijając sprawę podłużnicy, ale sprzedałem w życiu pięć aut, w przypadku czterech na jeździe próbnej miałem obawy czy wyjdę z tego cały, tzn. szarpanie przy starcie, hamowanie na ostatnią chwilę, nerwowa jazda, etc. Ludzie tak jeżdżą, więc jestem w stanie uwierzyć, że weekend wystarczy żeby zakatowali bądź uszkodzili świeżo zakupione auto bez względu na jego wiek i stan techniczny.

Link to comment
Share on other sites

Powiedziałem, że nie wiedziałem o tej wadzie, diagnosta również niczego nie zauważył, na umowie wpisaliśmy info o korozji. Źle się czuję, że kupujący czuje się przeze mnie oszukany, bo nie ma do tego żadnych podstaw. Pomimo tego rozumiem, że może czuć się rozgoryczony i jedyne co mogę dla niego zrobić to przesłać te 50 zł na otarcie łez. 

Nie mam się do czego przyznawać bo niczego nie zataiłem  :ok:

ale od strony prawnej, jakakolwiek odpowiedź i taki "gest" stawia Cie w złej sytuacji. już przestań się rozczulać, pisać 5 razy, że Ci żal, że nie wiedziałeś.

"nie przyjmujesz zwrotu" - jedyny komunikat. powiedz to raz, dostadnie, nie kontynuuj wątku. bo jak koleś będzie cwany, to dajesz mu amunicję.

Link to comment
Share on other sites


Stwierdził, że jest 2100 zł w plecy i na tym zakończyliśmy rozmowę.

Niech nie przesadza - dostanie z 450zł na złomie. Nawet nie chcę widzieć miny gościa gdy proponujesz mu 50zł...

 

Tak to wygląda w dzisiejszych czasach - trzeba być mechanikiem, lekarzem, murarzem, prawnikiem... W innym przypadku kończy się jak klient od Corolli i nie ma zmiłuj. Trochę jest to smutne.

Link to comment
Share on other sites

ale od strony prawnej, jakakolwiek odpowiedź i taki "gest" stawia Cie w złej sytuacji. już przestań się rozczulać, pisać 5 razy, że Ci żal, że nie wiedziałeś.

"nie przyjmujesz zwrotu" - jedyny komunikat. powiedz to raz, dostadnie, nie kontynuuj wątku. bo jak koleś będzie cwany, to dajesz mu amunicję.

Chciałem być po prostu fair :ok:

Przyjmuje Wasze rady do wiadomości i chowam się już do jamki.

Link to comment
Share on other sites

ja tam się nie dziwię, że napalił się jak szczerbaty na suchary...

corolla w wersji G6 z klimą...szkoda tylko, że 1,4 a nie 1,6...

tak po wierzchu to nie wygląda nawet tak źle...

Link to comment
Share on other sites


Oczywiście, że udostępniłem. Z kumplem jeździli ile chcieli (mnie przy tym nie było). Nawet na umowie wpisaliśmy: "UWAGI: korozja nadwozia, uszkodzone sprzęgło".

 

no to generalnie grzecznie bym odsyłał do tej ostatniej uwagi.

Skoro wiedział o korozji to mógł i wręcz powinien prześwietlić wszystkie newralgiczne punkty.

Link to comment
Share on other sites

Niech nie przesadza - dostanie z 450zł na złomie. Nawet nie chcę widzieć miny gościa gdy proponujesz mu 50zł...

 

Tak to wygląda w dzisiejszych czasach - trzeba być mechanikiem, lekarzem, murarzem, prawnikiem... W innym przypadku kończy się jak klient od Corolli i nie ma zmiłuj. Trochę jest to smutne.

nie, tak to wyglądało w dawnych czasach. obecnie możesz sobie zatrunić dowolnego eksperta z ww. dziedzin, żeby za Ciebie to zrobił... problem w tym, że ludziom się wydaje że dalej mamy lata 80-90 i że na wszystkim się znają.

Link to comment
Share on other sites

Głupia sprawa. Gość ma prawo czuć się oszukany jeśli kupował auto w stanie do jazdy, a to w zasadzie nadaje się na części lub złom. Umówmy się, że jeśli ta podłużnica jest zgnita ten samochód nie jest wart 2000zł... Brawa dla diagnosty, który podbił przegląd :facepalm: :facepalm: :facepalm:

 

Nie jestem pewien, ale w moim aucie to raczej nie widać podłużnic bez zdjecia osłony pod silnikiem......

Link to comment
Share on other sites

W poniedziałek sprzedałem auto. Klient przyjechał, pojeździł, popatrzył, stwierdził, że nie ma sprzęgła, że cieknie olej. Stargował cenę i wrócił do domu z nowym nabytkiem. Dzisiaj do mnie dzwoni, że mechaniki zabrali się za robienie sprzęgła i zauważyli przegnitą podłużnicę. Ja nie miałem o tym pojęcia, zresztą nawet w sobotę inny klient zażyczył sobie wjazd na stację diagnostyczną, diagnosta oprócz delikatnego luzu na sworzniu wahacza, nic więcej nie zauważył.

 

Klient proponuje oddać samochód. 

Jeżeli to coś wnosi do tematu, przedmiotem sporu jest Toyota Corolla (98r., z elektryką, klimą i gazem),wystawiona za 2600, sprzedana za 2100. 

Olać? Kłócić się? Przyjąć furę z powrotem? 

Są przegnite podłużnice i "przegnite podłuznice".

Dla jednego lekki nalot rdzy będzie przegniciem, a dla drugiego dziury i brak progów będzie rzeczą normalną.

 

Miałbym to w nosie.

Edited by fred77
Link to comment
Share on other sites


obecnie możesz sobie zatrunić dowolnego eksperta z ww. dziedzin, żeby za Ciebie to zrobił...

Jak już zatrudnisz eksperta to 100% "będziesz Pan zadowolony". Opinia jednego z ekspertów:


diagnosta oprócz delikatnego luzu na sworzniu wahacza, nic więcej nie zauważył.

 

Nie chcę tutaj też wyrokować bo jak napisał @@fred77 rdza rdzy nie jest równa. Nie widziałem tego na żywo. Może koleś przesadza, i rzeczywiście nie ma tragedii... Może rzeczywiście jest spory uszczerbek w takim miejscu, że dopiero widać przy operacji wymiany sprzęgła?

Mi diagnosta podczas przeglądu doczepiał się do pojawiającej się korozji na progach - nie ma nawet dziur ;] W przypadku nastoletnich aut chyba powinni na to zwracać szczególnie uwagę...

Link to comment
Share on other sites

Jak już zatrudnisz eksperta to 100% "będziesz Pan zadowolony". Opinia jednego z ekspertów:

 

 

 

Nie chcę tutaj też wyrokować bo jak napisał @@fred77 rdza rdzy nie jest równa. Nie widziałem tego na żywo. Może koleś przesadza, i rzeczywiście nie ma tragedii... Może rzeczywiście jest spory uszczerbek w takim miejscu, że dopiero widać przy operacji wymiany sprzęgła?

Mi diagnosta podczas przeglądu doczepiał się do pojawiającej się korozji na progach - nie ma nawet dziur ;] W przypadku nastoletnich aut chyba powinni na to zwracać szczególnie uwagę...

diagnosta sprawdza samochód pod kątem technicznego dopuszczenia do ruchu. czyli nie musi słuchać nawet silnika (czy kompresji) - sprawdzi czy nie leje sie olej i wsadzi rurkę w wydech... nie sprawdzi czy opony nie mają 15 lat, ... że nie wspomną o kruczkach takcih jak np. sprawdzanie luzu w zawieszeniu w hondzie Civic, gdzie górnego wahacza nie sprawdzisz, bez podparcia koła na kobyłce...

naprawdę uważasz zatem, że to jest "ekspert" który powinien uczestniczyć (bez żadnego wsparcia, dodatkowej opinii) jako wyrocznia dot. stanu samochodu? i czy to że diagnosta cos przegapił, przekreśla ideę posiłokowania się opinią kogoś kto bardizej ogarnia?

Link to comment
Share on other sites


naprawdę uważasz zatem, że to jest "ekspert" który powinien uczestniczyć (bez żadnego wsparcia, dodatkowej opinii) jako wyrocznia dot. stanu samochodu?

Tak też uważam, przegląd techniczny powinien jednoznacznie stwierdzać czy auto nadaje się do ruchu i nie będzie stwarzać w nim zagrożenia. Takie ze zgnitą podłużnicą zagrożenie ewidentnie stwarza. Nie chcę się tutaj mądrować bo nie wiem dokładnie jakie czynności według przepisów ma wykonać i co powinien sprawdzić diagnosta. W rodzinie mieliśmy Poldka, który ze względu na skorodowaną podłużnicę przeglądu jednak nie otrzymał i pojechał na złom.

 

Nie wiem jakiego eksperta chcesz zatrudnić do zakupu auta za 2000zł? Chcesz w ASO sprawdzać kiedy żarówki były wymieniane? Czy wyposażenie po VINie?  :facepalm: Tutaj przecież powinien wystarczyć najzwyklejszy diagnosta.

Link to comment
Share on other sites

Tak też uważam, przegląd techniczny powinien jednoznacznie stwierdzać czy auto nadaje się do ruchu i nie będzie stwarzać w nim zagrożenia. Takie ze zgnitą podłużnicą zagrożenie ewidentnie stwarza. Nie chcę się tutaj mądrować bo nie wiem dokładnie jakie czynności według przepisów ma wykonać i co powinien sprawdzić diagnosta. W rodzinie mieliśmy Poldka, który ze względu na skorodowaną podłużnicę przeglądu jednak nie otrzymał i pojechał na złom.

ale podłużnice zgnite to nie jedyny problem. chodzi o fakt, że sciezka diagnostyczna i obowiązki przypadkowego diagnosty - to kryteria za słabe do zakupu pojazdu (jak widać na tym przykładzie)

Nie wiem jakiego eksperta chcesz zatrudnić do zakupu auta za 2000zł? Chcesz w ASO sprawdzać kiedy żarówki były wymieniane? Czy wyposażenie po VINie?  :facepalm: Tutaj przecież powinien wystarczyć najzwyklejszy diagnosta.

nie uważam, żeby zakup pojazdu za 2000 PLN był w jakikolwiek sposób zbliżony do pojęcia bezpieczeństwa na drodze. takze ogólnie to całe sprawdzanie można sobie pominąć i rzucić monetą.

a skoro teraz piszesz że powinien wystarczyć "zwykły" diagnosta to dlaczego twierdzisz że trzeba być lekarzem, mechanikiem i prawnikiem samemu? ja tylko do tej tezy się odniosłem...

btw. uważam że przegląd to zawracanie głowy. nie wazne jakie im narzucisz kryteria kontroli (btw. im lepsza kontrola - tym większy będzie koszt), dorobisz systemy składowania przebiegu... skoro za 50 PLN robisz praktycnzie bez problemu, przegląd zaoczny, byle parcha...

Link to comment
Share on other sites

ale podłużnice zgnite to nie jedyny problem. chodzi o fakt, że sciezka diagnostyczna i obowiązki przypadkowego diagnosty - to kryteria za słabe do zakupu pojazdu (jak widać na tym przykładzie)

Kryterium przypadkowego diagnosty  ;] powinno być jak najbardziej wystarczające przy zakupie budżetowego auta, gdzie priorytetem jest to czy "nadaje się" ono do jazdy.

 

nie uważam, żeby zakup pojazdu za 2000 PLN był w jakikolwiek sposób zbliżony do pojęcia bezpieczeństwa na drodze.

Czemu? Spokojnie można coś wybrać, może nie igła bez rysek, ale auto nadające się do użytku. Ostatnio w podobnych pieniądzach znajomy nabył Primere P10 z LPG i całymi podłużnicami :oki:

 

a skoro teraz piszesz że powinien wystarczyć "zwykły" diagnosta to dlaczego twierdzisz że trzeba być lekarzem, mechanikiem i prawnikiem samemu? ja tylko do tej tezy się odniosłem...

No właśnie dlatego. Diagnosta niby to auto oglądał i stwierdził, ze jest ok. Po czym okazuje się, że jednak nie jest, i nie chodzi o to, ze nie działa podgrzewanie szyby...

 

btw. uważam że przegląd to zawracanie głowy. nie wazne jakie im narzucisz kryteria kontroli (btw. im lepsza kontrola - tym większy będzie koszt), dorobisz systemy składowania przebiegu... skoro za 50 PLN robisz praktycnzie bez problemu, przegląd zaoczny, byle parcha...

Tak być nie powinno. Przeglądy powinny być traktowane bardziej poważnie niż jest to teraz :no:

 

//EDIT

Postanowiłem sprawdzić co jednak jest w obowiązku diagnosty, i jak się okazuje jest tego całkiem sporo, znacznie więcej niż sprawdzenie hamulców i dziur w wydechu jak to pisałeś @@jimbo22 http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU20120000996&type=2

Znajdziemy tam między innymi takie czynności jak

 

Oględziny pojazdu na kanale przeglądowym lub na dźwigniku:

- Pęknięcie lub odkształcenie podłużnic lub poprzeczek,

- Nadmierna korozja mająca wpływ na sztywność konstrukcji.

Usterki te mają status: USTERKI ISTOTNEJ oraz USTERKI STWARZAJĄCEJ ZAGROŻENIE.

 

To chyba tyle ;]

Edited by bot3k
Link to comment
Share on other sites

Postanowiłem sprawdzić co jednak jest w obowiązku diagnosty, i jak się okazuje jest tego całkiem sporo, znacznie więcej niż sprawdzenie hamulców i dziur w wydechu jak to pisałeś @@jimbo22 http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU20120000996&type=2 

 

 

Byłem przy BT bolidu, kiedy OSKP była kontrolowana przez trzech smutnych panów... 1h z zegarkiem w ręku, diagnosta była tak spanikowany, że po kontroli stopnia dokręcenia kół źle pozakładał kołpaki (wycięcie na wentyl), podnosił po kolei każde koło z osobna, by sprawdzić, jak się kręci, kontrola działania pasów bezpieczeństwa, badanie skuteczności hamulców z użyciem czujnika wywieranej siły na pedał... :bzik:  jedyne, czego nie sprawdził, to stopień zabrudzenia filtra powietrza  :phi:

Ale przyznam też, że są pewne elementy, których nie widać bez pewnej ekwilibrystyki, bowiem pękniętej sprężyny (ostatnie pół zwoju odpadło i nie wiedziałem, skąd) nie było widać bez podniesienia auta i zdjęcia koła. I  tak mogło być z tą feralną podłużnicą, ale kupując nastoletnie auto w niewygórowanej cenie :hehe:  kupujący powinien być świadom, że może ono wymagać pewnych zabiegów "ratujących życie" :hmm:

Edited by romano11
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

20 letni samochód za 2100zł . W zasadzie na tym mógłbym zakończyć komentarz.

Ale napiszę.

Wyśmiej gościa i każ iść do sądu. Niech wyłoży kasę na rozprawy (bo na jednej się nie skończy), a finalnie i tak wygrasz, ponieważ jesteś osobą prywatną i nie znasz się na samochodach.

Ponadto biorąc pod uwagę wiek pojazdu, każdy sąd w tym kraju uzna Twoją rację, bo nie jest to 4 letni samochód z przegniłą podłużnicą, tylko w zasadzie trup, którego miejsce jest na złomie.

Jak ktoś kupuje taki samochód to albo musi mieć dużo czasu i cierpliwości do naprawy (o kasie nie mówię) albo jest naiwnym idiotą.

Jesteś sędzią? Jeśli tak, to sprawdź czy kolega jest z Twojej okolicy i czy sprawa ma szansę do Ciebie trafić. Jeśli nie jesteś - nie trolluj.

Link to comment
Share on other sites

W poniedziałek sprzedałem auto. Klient przyjechał, pojeździł, popatrzył, stwierdził, że nie ma sprzęgła, że cieknie olej. Stargował cenę i wrócił do domu z nowym nabytkiem. Dzisiaj do mnie dzwoni, że mechaniki zabrali się za robienie sprzęgła i zauważyli przegnitą podłużnicę. Ja nie miałem o tym pojęcia, zresztą nawet w sobotę inny klient zażyczył sobie wjazd na stację diagnostyczną, diagnosta oprócz delikatnego luzu na sworzniu wahacza, nic więcej nie zauważył.

Klient proponuje oddać samochód.

Jeżeli to coś wnosi do tematu, przedmiotem sporu jest Toyota Corolla (98r., z elektryką, klimą i gazem),wystawiona za 2600, sprzedana za 2100.

Olać? Kłócić się? Przyjąć furę z powrotem?

Krotko: czy w umowie jest wyłączenie rękojmi?

Link to comment
Share on other sites

Krotko: czy w umowie jest wyłączenie rękojmi?

Panie, a jakie to ma znaczenie? ;]

Nawet gdyby dotyczyło wad fizycznych to i tak może zostać uznane za bezskuteczne..

Trudno mówić o pewności e sądzie. Wczoraj znajomy przegrał sprawę, której nie dało się przegrać. Wyrok zapadł wbrew materiałowi dowodowemu. ..

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.