Jump to content

Odbiór auta z salonu


Recommended Posts

11 minut temu, wujek napisał:

Jak odbieralem i20 w salonie na Pulawskiej to sie kobita obrazila jak powiedzialem, ze nie bede sluchal o tym aucie bo biore z musu nie z radosci :hehe: 

I30 i Tucson oba przeciętne. 

Link to post
Share on other sites
W dniu 17.01.2021 o 19:42, Artur S. napisał:

Z ciekawości: ktoś z Was odebrał nowy samochód od dealera a potem okazało się, że był po naprawach blacharsko lakierniczych i o tym nie wiedział? Bo ja nie. Według mnie żaden autoryzowany (!!!) dealer nie sprzeda takiego auta bez informowania o tym klienta, bo mu się to po prostu na dłuższą metę nie opłaci. Ale jeżeli ktoś z Was miał taki przypadek - chętnie posłucham, ale nie opowieści z n-tej ręki, tj. kumpel kumpla......

 

 

Pzdr - Artur S.

Mieszkam w mieście, gdzie od lat znajdują się centra dystrybucyjne samochodów. Od lat w ogłoszeniach widzisz, że potrzebni są lakiernicy, blacharze, stripperzy, fitterzy itp. Historie o naprawianych samochodach to nie fikcja. Ostatnio pracowałem przy tym w listopadzie 2017. Głównie były to porysowane zderzaki, i urwane lusterka ale to robiłem ja, jako świeżak. Dolne złącza zderzaków i osłon silnika w VW oficjalnie odcinano bo nikt nie bawił się w czasochłonne ich rozbieranie.

Obok była hala z np uszkodzonymi bokami, nówka bodajże Passat, drzwi z lewej strony pozdejmowane, szpachlowany chyba był próg. Folia malarska rozłożona we wnętrzu samochodu, ale zeszlifowana szpachla obsypała już wnętrze, tam gdzie folia nie zasłoniła. Samochód nowy, a te miejsca funkcjonują od lat, czasem zmieni się brand. Inny przypadek- wgniecenie maski w nowej Octavii, od prawdopodobnie dociśnięcia ręką zamiast swodobnego opuszczenia. Gość klepie malutkim młoteczkiem przez kilka godzin. Pytam czy nie lepiej malować. Nie, gość jest najlepszy tutaj w tym co robi i finalnie wyjdzie tak, że nie będzie potrzebne żadne malowanie i ślad nie zostanie.

Nie wiem jak w PL, może takie samochody się zlomuje ale w UK jest potężny rynek na ich naprawę.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, wujek napisał:

Oszalalbym jakby mi przez godzine pitolil :hehe: Ja ostatnio to wzialem kluczyki podpsialem papiery i wyjechalem.

 

Kto co lubi. Jedni lubią iść do restauracji posiedzieć 3 godziny, inni w biegu hot-doga z Orlenu. 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, chojny napisał:

 

Kto co lubi. Jedni lubią iść do restauracji posiedzieć 3 godziny, inni w biegu hot-doga z Orlenu. 

Porownanie nietrafione :smirk: 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, angrius napisał:

Kupiłeś już zepsutą? 😁😁😆

Nie składaka do samodzielnego montażu i na zapas w komplecie z trzema alternatorami 

dwoma rozrusznikami i skrzynią biegów.

7 godzin temu, bergerac napisał:

nie ma to jak przyzwyczajanie klienta od samego zakupu do lawety :hehe:

A Twój to  do salony na czym przyjechał jak na lawecie no chyba że na dwóch osobno silnik i osobno cała reszta.

Link to post
Share on other sites
W dniu 17.01.2021 o 16:55, angrius napisał:

We wtorek pierwszy raz będę odbierał samochód z salonu. Na coś zwrócić uwagę? Jakieś rady? Czy po prostu jechać, odebrać i się cieszyć 

I jak wrażenia z odbioru :) Czerwona plandeka, wino, breloczek były? ;)

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, rallyrychu napisał:

I jak wrażenia z odbioru :) Czerwona plandeka, wino, breloczek były? ;)

No więc... Godzinę temu wróciłem do domu, a wyszedłem o 5 rano... Ale do tematu:

Niestety auto odebrane bez fajerwerków. Nie było wina, plandeki, czekoladek, buziaka od ładnej Pani sprzedającej, ani pocałuj mnie w d... Chwilę czekałem, więc wypiłem kawę, którą sam sobie miałem zrobić. Przyszla babeczka (z którą wszystko ustalałem), zaprosiła do stolika i zaczęła od gwarancji. Coś tam wytłumaczyła, parę podpisów i kazała iść zapłacić za ubezpieczenie (u nich brałem). Potem poszliśmy do auta. Posprawdzałem w miarę co trzeba (ale nie bawiłem się w miernik), coś tam w środku poopowiadała. W ostatniej chwili zorientowałem się, że miały być dodatkowo gumowe dywaniki, a są welurowe. Mówię jej to, a ona na to, że się skończyły bo jest zima i wszyscy biorą gumowe. Ale że w zamian dała welurowe. I jeżeli chcę to wyśle mi kurierem te gumowe. I tak mam komplet dywaników. Ale mam wrażenie, że gdybym o tym nie powiedział to by nie zaproponowała wysyłki gumowych. Widać było jakby zmieszanie czy zawód, że się zorientowałem. Potem podpis pod protokołem i jazda do domu. Wszystko trwało może z pół godziny.

Autko już przejechało 380km dzisiaj w różnych, ciężkich warunkach. Ale o przemyśleniach jutro napiszę na hejt parku, bo teraz to już oczy na zapałkach mam. Generalnie autem jechało się świetnie. Jutro reszta😴

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, angrius napisał:

No więc... Godzinę temu wróciłem do domu, a wyszedłem o 5 rano... Ale do tematu:

Niestety auto odebrane bez fajerwerków. Nie było wina, plandeki, czekoladek, buziaka od ładnej Pani sprzedającej, ani pocałuj mnie w d... Chwilę czekałem, więc wypiłem kawę, którą sam sobie miałem zrobić. Przyszla babeczka (z którą wszystko ustalałem), zaprosiła do stolika i zaczęła od gwarancji. Coś tam wytłumaczyła, parę podpisów i kazała iść zapłacić za ubezpieczenie (u nich brałem). Potem poszliśmy do auta. Posprawdzałem w miarę co trzeba (ale nie bawiłem się w miernik), coś tam w środku poopowiadała. W ostatniej chwili zorientowałem się, że miały być dodatkowo gumowe dywaniki, a są welurowe. Mówię jej to, a ona na to, że się skończyły bo jest zima i wszyscy biorą gumowe. Ale że w zamian dała welurowe. I jeżeli chcę to wyśle mi kurierem te gumowe. I tak mam komplet dywaników. Ale mam wrażenie, że gdybym o tym nie powiedział to by nie zaproponowała wysyłki gumowych. Widać było jakby zmieszanie czy zawód, że się zorientowałem. Potem podpis pod protokołem i jazda do domu. Wszystko trwało może z pół godziny.

Autko już przejechało 380km dzisiaj w różnych, ciężkich warunkach. Ale o przemyśleniach jutro napiszę na hejt parku, bo teraz to już oczy na zapałkach mam. Generalnie autem jechało się świetnie. Jutro reszta😴

 

Kup ten miernik.... 

  • Haha 6
Link to post
Share on other sites
W dniu 18.01.2021 o 09:15, PawelWaw napisał:

 

Ja zrobilem podobnie tylko ten moj z wawy nie przebil ceny a ten z wrocka jeszcze mi od najlepszej zrobil prezent i obcial 500 zl. No i kilka dni pozniej jechalem juz pkp do wrocka :)

 

 

Moja rodzina meszkając w Częstochowie z połowę nowych aut kupiła na Śląsku ;)

Lepsze oferty, większe salony= wiekszy wybór stockowych modeli.

 

Ja nie mam problemu, jeśli miałbym jechać PKP po odbiór do innego miasta.

Wiadomo, dla 500zł można machnąć ręką ale >1k zł to już można np zabrać żonę na fajny wieczór ;)

 

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Podobno właściciel z auta, tak na prawdę cieszy się z niego dwa razy: pierwszy raz jak odbiera, drugi raz, jak już je sprzeda ;]

Pierwszą radość masz już za sobą :oki:

Gratulacje.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.01.2021 o 21:08, slawekw napisał:

Latanie z miernikiem lakieru to IMHO przesada.

Ale warto mieć check-listę wyposażenia standardowego i dodatkowego i zweryfikować przy odbiorze.

 

U mnie brakowało wyposażenia dodatkowego. Sporo tego było, dealer wrzucił wszystko luzem do bagażnika twierdząc że jest komplet. Nie było (dosyłał kurierem),  po odbiorze doczytałem że to wyposażenie powinno być zamontowane.

Auto powinno być przygotowane do wydania. U mnie akumulator był rozładowany (podczas prezentacji radia przez sprzedawcę wyświetlił stosowny komunikat i się wyłączył). Ciśnienie w oponach różniło się o 1 bar (co sprawdziłem na stacji podczas pierwszego tankowania).

Przebieg auta - moje miało być nowe. W papierach i zaświadczeniu ze stacji diagnostycznej mam wbite 8km. Na liczniku było dobre 60 km więcej. Zwróciłem na to uwagę, ale się nie czepiałem.

Wina nie dostałem (zabrakło). 

Auto po odbiorze od dealera trafiło na detaling i ceramikę lakieru. Okazało się, że jest całe porysowane (nieumiejętne rozkonserowanie + wielokrotne przecieranie suchą szmatą żeby się błyszczało w salonie).

 

W Skodzie takie cuda?

Link to post
Share on other sites

Pamietam jak w 2007 odbierałem pancerwagena z Gajosa w Sopocie to:

1. Chlapacze w bagażniku - opcja Adam Slodowy

2. brak zamontowanego dodatkowego zabezpieczenia 

3. brak maty bagażnika 

4. założony połamany kołpak na stalówki zimowe 

5. nie rozklejona tylna klapa 

Dobrze ze splajtował, bo jeszcze pracownik miał pretensje, ze się czepiam.

Auto zamawiałem koniec sierpnia a odbierałem na wiosnę . Już nigdy nie popełnię takiego błędu :) kupuje ze „stoku” nawet w bogatszej wersji niż przewidywałem 

  • Like 4
  • shocked 2
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.01.2021 o 20:42, Artur S. napisał:

Z ciekawości: ktoś z Was odebrał nowy samochód od dealera a potem okazało się, że był po naprawach blacharsko lakierniczych i o tym nie wiedział?

Miałem kiedyś dobry kontakt z jednym dilerem francuskiej marki. Nowe samochody z uszkodzeniami były naprawiane na miejscu i puszczane do klientów. Odbywało się to zgodnie z procedurą i na koszt centrali. Natomiast samochody zostawione przez właścicieli na serwis uszkodzone przez pracowników ;], były naprawiane już w ramach tego ASO. 

Z mojego podwórka - Clio odebrane na szybko bez większych oględzin, prawie po ciemku. Po kilku dniach zauważyłem zabrudzenie na słupku i podsufitce, daszku przeciwsłonecznym i kilka rys po buciorach roboczych ba boczku drzwi kierowcy. Były to pewnie ślady po montażu gratisowych czujników cofania i jego wyświetlacza na desce :facepalm:. Co się dało zlikwidowałem sam, reszta przestała mnie wkurzać po miesiącu. Nie zgłaszałem tego, bo po co? ;]

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, amazaque napisał:

Miałem kiedyś dobry kontakt z jednym dilerem francuskiej marki. Nowe samochody z uszkodzeniami były naprawiane na miejscu i puszczane do klientów. Odbywało się to zgodnie z procedurą i na koszt centrali. Natomiast samochody zostawione przez właścicieli na serwis uszkodzone przez pracowników ;], były naprawiane już w ramach tego ASO. 

Z mojego podwórka - Clio odebrane na szybko bez większych oględzin, prawie po ciemku. Po kilku dniach zauważyłem zabrudzenie na słupku i podsufitce, daszku przeciwsłonecznym i kilka rys po buciorach roboczych ba boczku drzwi kierowcy. Były to pewnie ślady po montażu gratisowych czujników cofania i jego wyświetlacza na desce :facepalm:. Co się dało zlikwidowałem sam, reszta przestała mnie wkurzać po miesiącu. Nie zgłaszałem tego, bo po co? ;]

Dlatego nauczony innymi doświadczeniami doposażenia przez dealera - zawsze mówię nie ! Proponują co jest na placu, jak czegoś nie ma na przykład czujników cofania to dołożą gratis , dołożą z tylu głośniki lub takie inne. W pupie ich mam takie dokładanie. Po kilku takich akcjach zawsze coś było nie tak. A to jakieś spinki połamane a przy zakładaniu zderzaka coś porysowali, itd. 
A nie zapomnę jak mi chyba w szkodzie dokładali taki imo Ala hands FREE, że w portfelu karta była od imo. Tona dywaniku były resztki przy montażu, kawałki taśmy , cyny i obranych kabli 🥲

Edited by Camel
  • Like 3
  • shocked 1
Link to post
Share on other sites
On 1/17/2021 at 9:08 PM, slawekw said:

Auto po odbiorze od dealera trafiło na detaling i ceramikę lakieru. Okazało się, że jest całe porysowane (nieumiejętne rozkonserowanie + wielokrotne przecieranie suchą szmatą żeby się błyszczało w salonie).

Gość ze znajomego zakładu detailingowego mówi, że to nie rzadkość, że nowe auto zostało tak rozkonserowane, że je porysowali i trzeba robić korektę lakieru. Z tego co mi mówił, jak zaczynał w tej branży z 10 lat temu było z tym słabo - nawet duzi dealerzy marek premium mieli sporo potknięć, potem było coraz lepiej, a od jakiegoś roku-dwóch znów jest gorzej. Nawet dealerzy mu przyznają że mają problem z ludźmi do przygotowywania aut, więc biorą z łapanki przybyszów ze wschodu i ludzi z urzędu pracy, żeby jakkolwiek to było zrobione.

Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Manx napisał:

Gość ze znajomego zakładu detailingowego mówi, że to nie rzadkość, że nowe auto zostało tak rozkonserowane, że je porysowali i trzeba robić korektę lakieru. Z tego co mi mówił, jak zaczynał w tej branży z 10 lat temu było z tym słabo - nawet duzi dealerzy marek premium mieli sporo potknięć, potem było coraz lepiej, a od jakiegoś roku-dwóch znów jest gorzej. Nawet dealerzy mu przyznają że mają problem z ludźmi do przygotowywania aut, więc biorą z łapanki przybyszów ze wschodu i ludzi z urzędu pracy, żeby jakkolwiek to było zrobione.

Co to jest rozkonserowanie?

Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Manx napisał:

Gość ze znajomego zakładu detailingowego mówi, że to nie rzadkość, że nowe auto zostało tak rozkonserowane, że je porysowali i trzeba robić korektę lakieru. Z tego co mi mówił, jak zaczynał w tej branży z 10 lat temu było z tym słabo - nawet duzi dealerzy marek premium mieli sporo potknięć, potem było coraz lepiej, a od jakiegoś roku-dwóch znów jest gorzej. Nawet dealerzy mu przyznają że mają problem z ludźmi do przygotowywania aut, więc biorą z łapanki przybyszów ze wschodu i ludzi z urzędu pracy, żeby jakkolwiek to było zrobione.

Słowo klucz jakkolwiek, lakiery rysują się od patrzenia , jedno mycie , przetarcie na sucho i auto porysowane.

Link to post
Share on other sites
48 minutes ago, Igorek said:

Co to jest rozkonserowanie?

jest to literówka :kosmita:. Miało być "rozkonserwowanie", czyli usuwanie przez dealera folii i wosków ochronnych nałożonych na auto przez fabrykę, na czas transportu.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

A mi :klnie: mać żadnego wina nie dali. Dali jakiś gówniany brelok, dywaniki i chlapacze :klnie: Więcej :blah: forda nie kupie.  A wracając do głównego pytania to zamiast miernika lakieru trzeba księdza zabrać żeby poświęcił :ksiadz:   

  • Like 1
  • shocked 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Manx napisał:

jest to literówka :kosmita:. Miało być "rozkonserwowanie", czyli usuwanie przez dealera folii i wosków ochronnych nałożonych na auto przez fabrykę, na czas transportu.

Pracowałem przy m.in. zdejmowaniu folii. Trzeba do tego jakiejś wiedzy tajemnej? My po prostu zdejmowaliśmy je podważając wcześniej paznokciem, takie były oczekiwania pracodawcy.

O woskach nakładanych na czas transportu pierwsze słyszę, naprawdę coś takiego istnieje?

Edited by Igorek
Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Igorek napisał:

Pracowałem przy m.in. zdejmowaniu folii. Trzeba do tego jakiejś wiedzy tajemnej? My po prostu zdejmowaliśmy je podważając wcześniej paznokciem, takie były oczekiwania pracodawcy.

O woskach nakładanych na czas transportu pierwsze słyszę, naprawdę coś takiego istnieje?

Ople miały koło 95-98 roku jak pamiętam.

Klient przyjeżdżał a TY mu mówisz, proszę jeszcze kawę wypić ponieważ muszą zrobić "devoxing". Brzmiało dumnie a młodzi latali z myjkami ciśnieniowymi.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Camel napisał:

Ople miały koło 95-98 roku jak pamiętam.

Klient przyjeżdżał a TY mu mówisz, proszę jeszcze kawę wypić ponieważ muszą zrobić "devoxing". Brzmiało dumnie a młodzi latali z myjkami ciśnieniowymi.

To była jakaś widoczna warstwa? Pamiętam, że w tych latach miałem warsztaty w Renowce i FSO. Renówki się myło najzwyczajniej z węża, Polonezy to obowiązkowa konserwacja czyli rozbieranie wszystkich boczków.

Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Igorek napisał:

To była jakaś widoczna warstwa? Pamiętam, że w tych latach miałem warsztaty w Renowce i FSO. Renówki się myło najzwyczajniej z węża, Polonezy to obowiązkowa konserwacja czyli rozbieranie wszystkich boczków.

taka cienka warstwa wosku była nałożona, taka aby żółtawa maź. jakby psiknąć wosk ze spray lub białym smarem :) ale to przeważnie tylko dach i maska

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Igorek napisał:

To była jakaś widoczna warstwa? Pamiętam, że w tych latach miałem warsztaty w Renowce i FSO. Renówki się myło najzwyczajniej z węża, Polonezy to obowiązkowa konserwacja czyli rozbieranie wszystkich boczków.

Na Punto 2 miałem coś takiego nałożone bo niedokładnie było usunięte - taka gruba warstwa dosyć twardego, przezroczystego "wosku". Zeszło traktując to szmatą z dyktą.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.01.2021 o 16:55, angrius napisał:

We wtorek pierwszy raz będę odbierał samochód z salonu. Na coś zwrócić uwagę? Jakieś rady? Czy po prostu jechać, odebrać i się cieszyć 

sprawdzić czy drzwi pasażera się otwierają ;] 

wsiedliśmy w salonie do środka obejrzeć wnętrze (rok 2008 odbiór Fiata Bravo) (czy jakimś smarem nie wybrudzone), żona chce wysiadać a tu zonk, nie można otworzyć :] 

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Igorek napisał:

Pracowałem przy m.in. zdejmowaniu folii. Trzeba do tego jakiejś wiedzy tajemnej? My po prostu zdejmowaliśmy je podważając wcześniej paznokciem, takie były oczekiwania pracodawcy.

O woskach nakładanych na czas transportu pierwsze słyszę, naprawdę coś takiego istnieje?

BTW. Jakie producent stosują folie /zabezpieczenia ?

 

Miałem dylemat czym zabezpieczyć auto po odbudowie blacharsko/lakierniczej, gdzie auto miało być przewożone kilkukrotnie i stać ok 12m. Lakiernik zabronił naklejania folii przez pierwszy miesiąc i aby nigdy nie robić tego na mokro i w pełnym słońcu.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, sherif napisał:

BTW. Jakie producent stosują folie /zabezpieczenia ?

 

Miałem dylemat czym zabezpieczyć auto po odbudowie blacharsko/lakierniczej, gdzie auto miało być przewożone kilkukrotnie i stać ok 12m. Lakiernik zabronił naklejania folii przez pierwszy miesiąc i aby nigdy nie robić tego na mokro i w pełnym słońcu.

Pracowałem przy tym w sierpniu 2006, były to głównie VW. Ogółem było ich mało (folii) ale wyjątkowo dużo na Jettach. One chyba były produkowane w Meksyku, pokonywały długa drogę í stąd tak solidne zabezpieczenie. 

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Igorek napisał:

Pracowałem przy tym w sierpniu 2006, były to głównie VW. Ogółem było ich mało (folii) ale wyjątkowo dużo na Jettach. One chyba były produkowane w Meksyku, pokonywały długa drogę í stąd tak solidne zabezpieczenie. 

OK, ale co to był za materiał ? Folia taka jak np na monitorach? Stretch czy co innego?

Jak widzę nieraz lawety z autami typu Kia czy Fiat to jadą bez niczego. W BMW widziałem zabezpieczenie białym materiałem. Na coś takiego polowałem i znalazłem jedynie 3M, który jest mega drogi i trzeba kupić min 100m, ale też nie wiem co to dokładnie było na autach.

Link to post
Share on other sites
Teraz, sherif napisał:

OK, ale co to był za materiał ? Folia taka jak np na monitorach? Stretch czy co innego?

Jak widzę nieraz lawety z autami typu Kia czy Fiat to jadą bez niczego. W BMW widziałem zabezpieczenie białym materiałem. Na coś takiego polowałem i znalazłem jedynie 3M, który jest mega drogi i trzeba kupić min 100m, ale też nie wiem co to dokładnie było na autach.

Kurczę, nie wiem. Taka mocno elektrostatyczna folia, kolor biało-brudny, mało rozciągliwe, trzymało się to dość mocno lakieru ale żadnego kleju nie miało. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, sherif napisał:

OK, ale co to był za materiał ? Folia taka jak np na monitorach? Stretch czy co innego?

Jak widzę nieraz lawety z autami typu Kia czy Fiat to jadą bez niczego.

 

Hmm, dobrych kilka lat temu jak pracowałem w biurze zaraz obok torów kolejowych, to codziennie widziałem pociągi z Fiatami czy Oplami i samochody miały ma dachach i maskach przyklejoną białą folię czy co to było. Dodatkowo jakieś "gąbki" na klamkach.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Majkiel napisał:

 

Hmm, dobrych kilka lat temu jak pracowałem w biurze zaraz obok torów kolejowych, to codziennie widziałem pociągi z Fiatami czy Oplami i samochody miały ma dachach i maskach przyklejoną białą folię czy co to było. Dodatkowo jakieś "gąbki" na klamkach.

Może to się zmienia, czy zależy od transportu/importera ... widziałem lawetę z 500kami i nic nie było (może klamki jedynie). Podobnie jak podczas przeglądu oglądałem rozładowanie Kii pod salonem też nic nie było.

Link to post
Share on other sites
17 minut temu, sherif napisał:

Może to się zmienia, czy zależy od transportu/importera ... widziałem lawetę z 500kami i nic nie było (może klamki jedynie). Podobnie jak podczas przeglądu oglądałem rozładowanie Kii pod salonem też nic nie było.

Są też folie w płynie Google pierwsze wypluwa mi Celerol do zabezpieczania aut. Może taka do zabezpieczania okien do tynkowania też byłaby ok. 

Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Harp napisał:

Są też folie w płynie Google pierwsze wypluwa mi Celerol do zabezpieczania aut. Może taka do zabezpieczania okien do tynkowania też byłaby ok. 

Sprayem trochę strach. Ja stosowałem taką samoprzylepną własnie do okien. Niby trzyma się dobrze, jest dość gruba i po odklejeniu nie pozostawia śladów. Natomiast próby lawety nie wytrzymuje, odkleja się.

 

Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Manx napisał:

Gość ze znajomego zakładu detailingowego mówi, że to nie rzadkość, że nowe auto zostało tak rozkonserowane, że je porysowali i trzeba robić korektę lakieru.

 

Moje auto wyglądało tak (link do FB - relacja z sesji detailingowej): https://www.facebook.com/samaradetailing/posts/1108965652602604

Link to post
Share on other sites
W dniu 19.01.2021 o 09:54, chojny napisał:

Ostatnio jak odbieraliśmy to auto stało pod płachtą, sprzedawca dokonał odsłonięcia, żona dostała bukiet czerwonych róż, córka zabawkę, do tego były ciastka, kawa i godzinna prezentacja samochodu z wyjaśnieniem wszystkich funkcji, więc różnie bywa, zależy pewnie od salonu. 

 

Obawiam się że to nie była Dacia, Fiat czy inny Opel.

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, format napisał:

 

Obawiam się że to nie była Dacia, Fiat czy inny Opel.

 

Eee, w 2016 roku w salonie Dacii miałem pełną prezentację, kawę, ciastka, pogaduchy. Także nie jest źle, zależy od salonu :oki:

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Manx napisał:

Gość ze znajomego zakładu detailingowego mówi, że to nie rzadkość, że nowe auto zostało tak rozkonserowane, że je porysowali i trzeba robić korektę lakieru. Z tego co mi mówił, jak zaczynał w tej branży z 10 lat temu było z tym słabo - nawet duzi dealerzy marek premium mieli sporo potknięć, potem było coraz lepiej, a od jakiegoś roku-dwóch znów jest gorzej. Nawet dealerzy mu przyznają że mają problem z ludźmi do przygotowywania aut, więc biorą z łapanki przybyszów ze wschodu i ludzi z urzędu pracy, żeby jakkolwiek to było zrobione.

Jak "nie płacą" to mają ludzi z łapanki na chwilę i porysowane auta. Widocznie rysowanie aut bardziej się opłaca niż płacenie pracownikom.

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, sherif napisał:

Może to się zmienia, czy zależy od transportu/importera ... widziałem lawetę z 500kami i nic nie było (może klamki jedynie). Podobnie jak podczas przeglądu oglądałem rozładowanie Kii pod salonem też nic nie było.

Ja podejrzewam, że zależy od producenta. Z tego co kojarzę to Jaguar/Land Rover bardzo się rzuca w oczy oklejonymi samochodami, na resztę nie zwracam uwagi. Tak jak pisałem mieszkam w miejscu gdzie takie transporty to codzienność i kojarzysz, że jeździ tego mnóstwo ale po czasie człowiek przestaje w ogóle na to patrzeć. 

Link to post
Share on other sites
11 hours ago, rafciojuve said:

Jak "nie płacą" to mają ludzi z łapanki na chwilę i porysowane auta. Widocznie rysowanie aut bardziej się opłaca niż płacenie pracownikom.

Może też, ale niekoniecznie. Brakuje dziś na rynku pracy ludzi do dość prostych prac, ale takich którzy poza rękami mają też głowę i to też może być przyczyna.

Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Manx napisał:

Może też, ale niekoniecznie. Brakuje dziś na rynku pracy ludzi do dość prostych prac, ale takich którzy poza rękami mają też głowę i to też może być przyczyna.

Może inaczej. Do prostych prac to najczęściej najniższa krajowa i umowa śmieciowa. Więc jeśli ktoś ma głowę to na to zwyczajnie nie idzie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Może też, ale niekoniecznie. Brakuje dziś na rynku pracy ludzi do dość prostych prac, ale takich którzy poza rękami mają też głowę i to też może być przyczyna.
Jeśli ma głowę to chce więcej niż minimalna krajowa, jeśli by za tą pracę była minimalna x2 to by byli ludzie z głową i można by liczyć na jakieś zaangażowanie.

A tak każdy ma "wy..ye...ne".

Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, delco napisał:

Jest to swoiste błedne koło - i byc może wyjsciem byłoby takie zorganizowanie świata żeby  prac niskoplatnych nie bylo wcale ( choc to zapewne utopia)

Niektóre kraje nie mają tego problemu (np. Dania), pracując nawet jako "fizol" zarabiasz na normalne życie. Często nie potrzebując żadnych kwalifikacji możesz zarobić więcej od osoby "po studiach" i nie mówię tu o prywatnej działalności tylko o zwykłym etacie w firmie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
19 hours ago, rafciojuve said:

Jeśli ma głowę to chce więcej niż minimalna krajowa, jeśli by za tą pracę była minimalna x2 to by byli ludzie z głową i można by liczyć na jakieś zaangażowanie.

A tak każdy ma "wy..ye...ne".

Minimalną krajową to płaci się tylko osobom bez kwalifikacji zatrudnionym do sprzątania przez leasing pracowniczy albo pracownikom administracji publicznej i tyle, bo za minimum nikt się nawet nie zgłosi do pracy.

 

To nie chodzi o kasę - to jest mentalnosć dzisiejszych 20-30 latków, etanowców z niskimi kwalifikacjami. To o czym piszesz że więcej = lepiej, to jest mit. Wyższe wynagrodzenie wcale nie powoduje większego zaangażowania. Przetestowane i u mnie w firmie (pracownicy fizyczni, wykwalifikowani operatorzy produkcji), u znajomych (firma transportowa, firma budowlana, serwis opon, pośrednik w sprzedaży nieruchomości, producent żywności, producent kosmetyków) i są badania które też to pokazują.

Ja spełniam ludzi żądania płacowe (jeśli są rozsądne oczywiście) - ile sobie zażyczą, tyle płacimy. Kwoty powyżej rynku, czasem jest to więcej niż bardziej doświadczeni zarabiają. W zeszłym roku z 20 zatrudnionych tylko 3 przetrwało okres próbny (!) - reszta poległa na jakości pracy, braku postępów w nauce... a dostawali tyle ile chcieli :hmm:. Potem z tej 3 jeden miał problemy z alkoholem i stawiennictwem w pracy, drugi zrezygnował bo czuł się zmęczony i miał dość pieniędzy by jakiś czas nie pracować, jeden pracuje. 

 

Wracając bliżej tematu - znajomy, były już handlowiec u dealera powiedział mi, że auta swoich klientów podstawiał do jednego konkretnego pracownika odpowiedzialnego za przygotowanie, bo wiedział że będzie to zrobione dobrze, a cała reszta odwalała kaszanę. W efekcie ten pracownik miał kolejkę aut. 

Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Manx napisał:

że auta swoich klientów podstawiał do jednego konkretnego pracownika odpowiedzialnego za przygotowanie, bo wiedział że będzie to zrobione dobrze, a cała reszta odwalała kaszanę.

Być może rozwiązaniem byłoby placenie mu 2x wiecej z informacja że kazdy kto bedzie pracował podobnie zarobi podobnie ;)

Znam sytuację  gdzie kilkunastu pracowników odwalalo chałture - na zasadzie udaja że płacą a my udajemy ze pracujemy - do czasu kiedy nadzorujący wprowadził system płacący za każdą czynność/dzieło i okazało sie że z kilkunastu osób zostało 4 pracowników zarabiajacych 3x tyle ile poprzednio i organizujacych sobie samodzielnie pracę.

Z tym że wymaga to jeszcze przelozonego ktory nie ma duszy nadzorcy niewolników i nie rozlicza ludzi co do sekundy o której zaczeli i o której skończyli  - a jedynie z realizacji zadań

Link to post
Share on other sites
50 minut temu, janusz napisał:

Często nie potrzebując żadnych kwalifikacji możesz zarobić więcej od osoby "po studiach" i nie mówię tu o prywatnej działalności tylko o zwykłym etacie w firmie.

No ale to z kolei IMO jest chore - tak bylo niemal przez cały PRL i znaczną część III RP. OK wiem że ukończenie sudiów wyższych nie jest równoznaczne z wyższą fachowością i wiedzą ale jezeli stanowisko nie wymaga wyższej fachowości to może nie wymaga też wyższego wykształcenia/specjalizacji?

Link to post
Share on other sites
8 minut temu, delco napisał:

No ale to z kolei IMO jest chore - tak bylo niemal przez cały PRL i znaczną część III RP. OK wiem że ukończenie sudiów wyższych nie jest równoznaczne z wyższą fachowością i wiedzą ale jezeli stanowisko nie wymaga wyższej fachowości to może nie wymaga też wyższego wykształcenia/specjalizacji?

I tak i nie. Oczywiście jakiś specjalista zarobi większe pieniądze, ale też często są prace wymagające pewnego wykształcenia, ale płace nie są jakieś duże. Ma to też swoje logiczne uzasadnienie, możesz mieć pracę lekką fizycznie wymagającą pewnego wykształcenia (ale nie dla wybitnych jednostek), albo dostać trochę więcej ale praca jednak fizycznie znacznie cięższa.

Może jeszcze inaczej nagrodą za wykształcenie jest lekka praca, a niekoniecznie duże pieniądze. Taka filozofia myślenia i nikt Ci nie zabroni założyć firmę, czy zostać specjalistą i zarabiać znacznie więcej.

Edited by janusz
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.