Jump to content

Rozładowane Aku ,raczej normalka czy szukać igły w stogu siana?


Recommended Posts

Hej hej, 

Mam bravo 2 2.0 multijet

Niestety ostatnio auto jezdzi mniej więcej raz w tygodniu do pracy i nazad po około 7 km.

Może jeszcze jakieś krótkie wycieczki do sklepu.

 

Normalne że w końcu padł Aku przy tym mrozie?

Moim zdaniem tak, ale wolę dopytać czy szukać gdzieś wady?

 

A co ile i jak długie przebiezki powinienem robić tym autem żeby akumulator ładować prawidłowo?

 

Link to post
Share on other sites

Ile lat akumulator miał?

Przy takich krótkich odcinkach warto czasem doładować.

Niedoładowany nie lubi mrozu.

Warto też sprawdzić ładowanie 

Mini czy coś nie prądu na postoju.

Link to post
Share on other sites

Za mało informacji. Musisz sprawdzić także instalacje w aucie tj. prąd ładowania czy pobór podczas postoju. 
Ogólnie to przy takim użytkowaniu ma prawo nie odpalić auta zwłaszcza przy takich niskich temperaturach.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Kupiony mniej niż rok temu chyba koło marca kwietnia :)

 

a jaka długa przejażdżka jest ok do podladowania?

  • shocked 1
Link to post
Share on other sites

Jechać do sprzedawcy niech pomierzy.

Może wystarczy doładować.

A może coś w aucie niedomaga.

Albo Aku po prostu padł. 

Link to post
Share on other sites
Teraz, KotLarry napisał:

Kupiony mniej niż rok temu chyba koło marca kwietnia :)

 

a jaka długa przejażdżka jest ok do podladowania?

Chyba nie będzie jednoznacznej odpowiedzi bo wszystko zależy od poziomu z jakiego startuje aku. 

Link to post
Share on other sites
9 minut temu, KotLarry napisał:

Kupiony mniej niż rok temu chyba koło marca kwietnia :)

 

a jaka długa przejażdżka jest ok do podladowania?

Lepiej i taniej to zrobić prostownikiem.

Link to post
Share on other sites
5 minut temu, volf6 napisał:

Lepiej i taniej to zrobić prostownikiem.

 

Tak ale wyciąganie akumulatora s mojego autka jest upierdliwe trzeba no odkręcić wzmocnienie jakieś błotnika, więc zwłaszcza przy minus 10 nie bardzo się chce ;]

A tak miałbym powód żeby sobie pojeździć czymś ciut bardziej usportowionym niz służbowy golfik :]

 

Link to post
Share on other sites
13 minut temu, stig napisał:

Chyba nie będzie jednoznacznej odpowiedzi bo wszystko zależy od poziomu z jakiego startuje aku. 

 

Co masz na myśli?

Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, KotLarry napisał:

 

Co masz na myśli?

Jak aku ma energii na jednego strzała to wtedy jazda 20-30 minut nie za wiele mu da i pewnie dostanie z alternatora tyle ile zabrał rozruch.

Link to post
Share on other sites
46 minut temu, KotLarry napisał:

 

Tak ale wyciąganie akumulatora s mojego autka jest upierdliwe trzeba no odkręcić wzmocnienie jakieś błotnika, więc zwłaszcza przy minus 10 nie bardzo się chce ;]

A tak miałbym powód żeby sobie pojeździć czymś ciut bardziej usportowionym niz służbowy golfik :]

 

Jeśli dysponujesz garażem albo dostępem do sieci elektrycznej to ładowarką automatyczną doładujesz akumulator

  • dont like 1
Link to post
Share on other sites
Kupiony mniej niż rok temu chyba koło marca kwietnia
 
a jaka długa przejażdżka jest ok do podladowania?
Jak roczny to nawet jak jeździ po 5 kilometrów to musi śmigać od strzała to nie czasy malucha z prądnicą... W pierwszej kolejności sprawdzić pobór prądu ok. 20 minut po zamknięciu samochodu jak wszystkie moduły pójdą spać. Trzeba wiedzieć jak to zrobić, "oszukać" krańcówkę maski, zamknąć central z wpiętym amperomierzem i zrobić odczyt zaraz po zamknięciu, po minucie po 15 minutach i po 30 minutach.

Mam w rodzinie diesle co robią takie krótkie odcinki i nie ma żadnych problemów nawet przy -15, akumulator naładowany w 70-80% musi sobie spokojnie radzić z rozruchami bo jest zaprojektowany z zapasem, a ten akumulatorowy dżihad doładowywania jak ktoś jeździ 5-7 kilometrów to nieszkodliwe hobby akumulatorowych onanistów. Każdy współczesny samochód może robić 2x5 kilometrów dziennie a akumulator i tak wytrzyma 4-7 lat w zależności od szczęścia i nie będzie żadnych problemów z rozruchem póki nie padnie. Prostownik to w zasadzie jest potrzebny jak przypadkiem lub w wyniku awarii w samochodzie rozładujemy akumulator do stanu gdzie już nie odpali. Z ekonomicznego i sensownego punktu widzenia to jedyne zastosowanie prostownika w prywatnej eksploatacji samochodu. Ewentualnie jak ktoś ma klasyka albo motocykl to też się przyda.

Edit: doczytałem, że jeździ raz w tygodniu po 7 km, a nie codziennie no to może trochę w dupę dostawać.

Mój cały powyższy wywód zakłada codzienną jazdę 2x5 kilometrów, a nie raz w tygodniu bo to rzeczywiście patologiczna eksploatacja.

Wysłane z mojego MI 9 przy użyciu Tapatalka



  • Like 2
Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Spajdi napisał:

a ten akumulatorowy dżihad doładowywania jak ktoś jeździ 5-7 kilometrów to nieszkodliwe hobby akumulatorowych onanistów.

To ciekawe co piszesz-sam robie zwykle 4km odcinki  i w autach bez alarmu to sie sprawdza.Niestety w autach z alarmem jakos pada aku na pysk-i trzeba je co jakis czas  podladowac.Oczywiscie mozna zalozyc ze wszystkie auta ktore kupuje maja uszkodzona instalacje ladowania-ale to chyba byloby zbyt duze uproszczenie .

Link to post
Share on other sites
To ciekawe co piszesz-sam robie zwykle 4km odcinki  i w autach bez alarmu to sie sprawdza.Niestety w autach z alarmem jakos pada aku na pysk-i trzeba je co jakis czas  podladowac.Oczywiscie mozna zalozyc ze wszystkie auta ktore kupuje maja uszkodzona instalacje ladowania-ale to chyba byloby zbyt duze uproszczenie .
Może alarmy dokładane mają duży pobór prądu, ja już nie pamiętam czasów samochodów z alarmem to raczej relikt przeszłości, w każdym razie większość samochodów w rodzinie jest tak eksploatowana i nie widząc prostownika wszystkie jeżdżą na Aku kilka lat czy to benzyny czy diesle.

Wysłane z mojego MI 9 przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Spajdi napisał:

Może alarmy dokładane mają duży pobór prądu, ja już nie pamiętam czasów samochodów z alarmem to raczej relikt przeszłości, w każdym razie większość samochodów w rodzinie jest tak eksploatowana i nie widząc prostownika wszystkie jeżdżą na Aku kilka lat czy to benzyny czy diesle.

Wysłane z mojego MI 9 przy użyciu Tapatalka
 

To sa zawsze alarmy fabryczne.Gdyby byly dokladane to w dniu zakupu wylecialyby z auta.

Link to post
Share on other sites

Jak auto stoi i nawet płynie minimalny prąd rzędu 30mA to przez 24 godziny mamy 30*24=720, 0.72Ah * 7 dni ~5,04Ah

Jak auto ładuje się prądem 10A (dość duży) przez 30 minut co tydzień to dostaje 5Ah

Diesel przy rozruchu pobiera prąd na rozgrzanie świec, zasilenie komponentów silnika, odpalenie samego silnika, kawałek Ah na pewno mu spada przez te kilka sekund.

Na mrozie -10'C naładowany do pełna akumulator ma tylko 70% swojej pojemności.

 

Przejażdżka raz na tydzień po godzinę to chyba nawet będzie za mało.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, KotLarry napisał:

A co ile i jak długie przebiezki powinienem robić tym autem żeby akumulator ładować prawidłowo?

 

Nie wiem na ile to prawda, ale jak kupowałem ostatnio akumulator to chłopak który mi go montował powiedział, że akumulator zaczyna się ładować po 40 min jazdy. Trochę nie chce mi się wierzyć, ale może znał się lepiej ;)

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, KotLarry napisał:

Hej hej, 

Mam bravo 2 2.0 multijet

Niestety ostatnio auto jezdzi mniej więcej raz w tygodniu do pracy i nazad po około 7 km.

Może jeszcze jakieś krótkie wycieczki do sklepu.

 

Normalne że w końcu padł Aku przy tym mrozie?

Moim zdaniem tak, ale wolę dopytać czy szukać gdzieś wady?

 

A co ile i jak długie przebiezki powinienem robić tym autem żeby akumulator ładować prawidłowo?

 

 

Po pierwszych mocniejszych mrozach też musiałem doładować akumulator w rocznym samochodzie użytkowanym w podobnym trybie jak Twój. Także pewnie normalka.

Link to post
Share on other sites
21 minut temu, camel00 napisał:

 

Nie wiem na ile to prawda, ale jak kupowałem ostatnio akumulator to chłopak który mi go montował powiedział, że akumulator zaczyna się ładować po 40 min jazdy. Trochę nie chce mi się wierzyć, ale może znał się lepiej ;)

To chyba żadnej z moich akumulatorów tego nie wie. Jeden jeździ codziennie 2x7 km i żyje, aku ma 4 lata. Drugi jeździ 2x12 km i też żyje, aku ma 3 lata. W weekendy oba raczej stoją, czasem jeden pojedzie do sklepu max 2 km w jedną stronę.

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Spajdi napisał:

Jak roczny to nawet jak jeździ po 5 kilometrów to musi śmigać od strzała to nie czasy malucha z prądnicą... W pierwszej kolejności sprawdzić pobór prądu ok. 20 minut po zamknięciu samochodu jak wszystkie moduły pójdą spać. Trzeba wiedzieć jak to zrobić, "oszukać" krańcówkę maski, zamknąć central z wpiętym amperomierzem i zrobić odczyt zaraz po zamknięciu, po minucie po 15 minutach i po 30 minutach.

Mam w rodzinie diesle co robią takie krótkie odcinki i nie ma żadnych problemów nawet przy -15, akumulator naładowany w 70-80% musi sobie spokojnie radzić z rozruchami bo jest zaprojektowany z zapasem, a ten akumulatorowy dżihad doładowywania jak ktoś jeździ 5-7 kilometrów to nieszkodliwe hobby akumulatorowych onanistów. Każdy współczesny samochód może robić 2x5 kilometrów dziennie a akumulator i tak wytrzyma 4-7 lat w zależności od szczęścia i nie będzie żadnych problemów z rozruchem póki nie padnie. Prostownik to w zasadzie jest potrzebny jak przypadkiem lub w wyniku awarii w samochodzie rozładujemy akumulator do stanu gdzie już nie odpali. Z ekonomicznego i sensownego punktu widzenia to jedyne zastosowanie prostownika w prywatnej eksploatacji samochodu. Ewentualnie jak ktoś ma klasyka albo motocykl to też się przyda.

Edit: doczytałem, że jeździ raz w tygodniu po 7 km, a nie codziennie no to może trochę w dupę dostawać.

Mój cały powyższy wywód zakłada codzienną jazdę 2x5 kilometrów, a nie raz w tygodniu bo to rzeczywiście patologiczna eksploatacja.

Wysłane z mojego MI 9 przy użyciu Tapatalka


 

 

Mogę potwierdzić to co piszesz z doświadczenia. Mój normalny tryb użytkowania to 2x5 km dziennie plus ewentualnie jakieś 2x2 km. I dopóki akumulator jest sprawny to nie ma żadnych problemów niezależnie od temperatury. Jak się zaczynają robić problemy to znaczy, że akumulator się kończy. 

Ale w tym roku przez covid i pracę zdalną bywa że samochód robi 2x2 km 2-3 razy w tygodniu. No i przy -18 st. C to już było za dużo (a właściwie za mało) dla akumulatora. Ale też nie tak, że samochód nie odpalił. Było za mało prądu, żeby centralny zamek odblokować, ale silnikiem jeszcze zakręcił.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, vaz2110 napisał:

Jeśli dysponujesz garażem albo dostępem do sieci elektrycznej to ładowarką automatyczną doładujesz akumulator

 

Niestety, gdybym miał garaż to by nie było problemu wrzucić kable pod maskę i podładować ;]

 

 

 

 

Generalnie hasło to nie czasy malucha jest mieczem obosiecznym, gdyż w dzisiejszych czasach auta poprzez wszędobylska elektronikę zużywają jakiś tam prąd na postoju...

Przy naszym użytkowaniu raz na tydzień jest szansa, że jednak się niedoladowywal się...

 

 

Ps ktoś wspomniał o tym, że czasy alarmów odeszły...

Nie ma alarmów w autach?

 

Link to post
Share on other sites

Ja robię fabia 1.4 TDI jakieś 2x2km do tego dochodzi zgaszenie i odpalenie auta po drodze więc w sumie

auto dziennie jest palone 3-4x. Oczywiście zdarzy się odcinek np 2x15km ale to może raz na 2 tygodnie...Akumulator ma ponad 3 lata 72Ah. Teraz w największe mrozy udało się odpalić. Dodam, że najtańszy akumulator ze sklepu coś koło 195zl mnie kosztował.

 

Ale ja nigdy nie czekam na grzanie świec odpalam odrazu. Jak silnik ma dobra kompresja to z pół obrotu powinien zaskoczyć.

 

Więc albo jest dobry akumulator i jakoś to wszystko się ładuje prawidłowo przez te 5-10min jazdy albo sam nie wiem ? Aha mowa o aucie 14 letnim

Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, el_diablo napisał:

Było za mało prądu, żeby centralny zamek odblokować, ale silnikiem jeszcze zakręcił.

Jak na mój gust to dziwna sprawa.

Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, ZUBERTO napisał:

Jak na mój gust to dziwna sprawa.

Pewnie sterownik by nie dopuścić do rozładowania akumulatora odlaczył wszystko co się da. 

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, michalkl1 napisał:

Ale ja nigdy nie czekam na grzanie świec odpalam odrazu. Jak silnik ma dobra kompresja to z pół obrotu powinien zaskoczyć.

Tak, zwłaszcza taki na CR (czyli prawie wszystkie nowsze) albo stary kibel na wtrysku pośrednim (np golf 2);l

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, KotLarry napisał:

 

Ps ktoś wspomniał o tym, że czasy alarmów odeszły...

Nie ma alarmów w autach?

 

 

Są. Jak musiałem otworzyć kluczykiem, to pierwszy raz usłyszałem alarm w swoim samochodzie. Niby w specyfikacji alarm był, ale jego obecność niczym się nie objawiała ;)

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, ZUBERTO napisał:

Jak na mój gust to dziwna sprawa.

No dziwna. Zauważyłem, że przez 2-3 dni wcześniej centralny nie zawsze łapał przy pierwszym naciśnięciu przycisku w kluczyku, zastanawiałem się nawet czy baterii nie będzie trzeba wymienić. Po podładowaniu akumulatora wszystko wróciło do normy.

Link to post
Share on other sites
W dniu 13.02.2021 o 12:40, Spajdi napisał:

Jak roczny to nawet jak jeździ po 5 kilometrów to musi śmigać od strzała to nie czasy malucha z prądnicą... W pierwszej kolejności sprawdzić pobór prądu ok. 20 minut po zamknięciu samochodu jak wszystkie moduły pójdą spać. Trzeba wiedzieć jak to zrobić, "oszukać" krańcówkę maski, zamknąć central z wpiętym amperomierzem i zrobić odczyt zaraz po zamknięciu, po minucie po 15 minutach i po 30 minutach.

Mam w rodzinie diesle co robią takie krótkie odcinki i nie ma żadnych problemów nawet przy -15, akumulator naładowany w 70-80% musi sobie spokojnie radzić z rozruchami bo jest zaprojektowany z zapasem, a ten akumulatorowy dżihad doładowywania jak ktoś jeździ 5-7 kilometrów to nieszkodliwe hobby akumulatorowych onanistów. Każdy współczesny samochód może robić 2x5 kilometrów dziennie a akumulator i tak wytrzyma 4-7 lat w zależności od szczęścia i nie będzie żadnych problemów z rozruchem póki nie padnie. Prostownik to w zasadzie jest potrzebny jak przypadkiem lub w wyniku awarii w samochodzie rozładujemy akumulator do stanu gdzie już nie odpali. Z ekonomicznego i sensownego punktu widzenia to jedyne zastosowanie prostownika w prywatnej eksploatacji samochodu. Ewentualnie jak ktoś ma klasyka albo motocykl to też się przyda.

Edit: doczytałem, że jeździ raz w tygodniu po 7 km, a nie codziennie no to może trochę w dupę dostawać.

Mój cały powyższy wywód zakłada codzienną jazdę 2x5 kilometrów, a nie raz w tygodniu bo to rzeczywiście patologiczna eksploatacja.

Wysłane z mojego MI 9 przy użyciu Tapatalka


 

Pilecam patent

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 13.02.2021 o 13:24, wlad napisał:

To ciekawe co piszesz-sam robie zwykle 4km odcinki  i w autach bez alarmu to sie sprawdza.Niestety w autach z alarmem jakos pada aku na pysk-i trzeba je co jakis czas  podladowac.Oczywiscie mozna zalozyc ze wszystkie auta ktore kupuje maja uszkodzona instalacje ladowania-ale to chyba byloby zbyt duze uproszczenie .

Jesli auto na postoju pobiera okolo 50 mAh to po 100h mamy 5A po 1000h mamy 50A. Tak wiec 1000h/ 24 wychodzi 41 dni ..z tymze ze jak aku ma załozmy te 50ah pojemnosci  to juz pewnie rozladowanie do polowy powoduje ze nie odpali a wiec pozostaje  20 dni na postoju a potem aku mowi papa. Z tym ze znowu  w mrozie pojemnosc aku spada dodatkowo wiec po 10 dniach moze juz zdechnac.

Watpie wiec zeby 4km odcinki go doladowaly jesli stal na mrozie...a ruszany byl powiedzmy  co 7 dni...

 

Edited by norbert123
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Panowie, nie liczcie ile km robicie po odpaleniu ale ile czasu silnik działa, 2km można zrobić w 2 minuty albo i 10.
W kwestii doładowania Aku po odpalenie silnika otwarto już 38477338 przewodów doktorskich, generalnie eksperty mówią aby silnik pochodził minimum 10 minut i powinno być okej.


Moje 25 letnie klekoczące 1.9tdi zżera prąd, na obecne mrozy postoi 2 dni i na bank nie odpali; nie będę grzebał w elektryce w takim eksponacie.
W domu odpalę raz dziennie na 15 minut i da radę na 5 letnim boschu 72ah.
Na bazie zawsze odłączę klemę i po 10 dniach pali przy -15.

Bawiłem się miernikiem chwilkę i tak:
odpalam silnik napięcie wzorcowe 14,2-14,4
załączę samo grzanie szyby i spada na 13.6
dorzucę światła mijania i jest 13.3
same światła mijania 13.9
To jest 25 letnie auto z teoretycznie sprawnym alternatorem.


Wysłane z mojego moto e5 plus przy użyciu Tapatalka

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
51 minut temu, kokosz napisał:

To jest 25 letnie auto z teoretycznie sprawnym alternatorem.

Czemu teoretycznie?

Praktycznie też jest sprawny. Nikt nie wkłada (zwłaszcza 25 lat temu) alternatora o mocy kilku kilowatów by akumulator naładować w 1 minutę, bo po co?

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.