W końcu ruszyła blacharka a tak się to zaczeło:
A myślałem że 2m3 części nie wejdzie do rodzinne kombi
i od kilku dni plazma / wkrętarka /szlifierka / spawarka:
Na razie jest wszystko ustawiane przed finalnym spawaniem:
tutaj progi wewnętrzne (to dzięki nim cabrio ma sztywność) oraz zewn
Druga strona, z tzw Torque boxem, jest to taki trój- boczny element wzmocnienia z grubszej stali, który dodatkowo usztywnia łączenie podłużnicy, wspornika podłogi, progów wew, słupka A oraz ściany grodziowej (podobno mało które auto obecnie ma taką sztywność):
Robi się też przód:
W międzyczasie dojechał już "silnik" w elementach:
W ciągu najbliższych dni mają obrobić mi blok i wał.
Głowicę pojadą za to w inne miejsce
W międzyczasie masa polerowania było, odnowiłem część chromów, część elementów z nierdzewki, część elementów wnętrza wsytarczyło dobrze umyć.
Benzyna lakowa, pasta polerska i papier ścierny idzie u mnie w olbrzymich ilościach.
Przygotowałem już nawet stelaże siedzeń. Same druty były w opłakanym stanie ale piasek i proszek im pomógł Pod pokrowcami znalazłem aluminiowe metki z 67' . Nikt tam nie zaglądał przez lata i nie naprawiał taśmą klejącą jak to za oceanem zwykli robić.
Z ciekawostek rozebrałem, wyczyściłem przerywacz. W jakimś z manuali znalazłem, że trzeba go okresowo oliwić, ale ... nie od mojego rocznika:
Może dla mechanika to żadna nowość, ale dla mnie amatora wałek z kanalikiem od oleju widzę pierwszy raz. Oczywiście był cały zapieczony i nie miał prawa być smarowany. Znów benzyna + szczotka i polerka zrobiły swoje .
Z rozpędu wyczyściłem pompę paliwa ale miałem problem z odkręceniem przewodu stalowego. Okazało się, że nowa kosztuje 18$, więc odpuściłem temat.