Nie miałem właśnie jakoś przekonania do blaszek więc zrobiłem kilkanaście przewodów 6mm2 z konektorami oczkowymi na obu końcach i połączyłem wszystkie panele w rzędzie wykorzystując dedykowany otwór do uziemienia. Otwór w środku niemalowany a dodatkowo dałem podkładki ząbkowane. Oczywiście wszystkie elementy nierdzewne.
Co do samego montażu, to początkowo miałem robić na samych tych odcinkowych profilach trapezowych dedykowanych do blachy ale troszeczkę zapomniałem, że ten dach do prostych nie należy i gdzieniegdzie blacha dość mocno się ugina. Bojąc się skręcania paneli zarówno przy montażu jak i przy chodzeniu w pobliżu nich zdecydowałem się dodać standardowe szyny, które przykręciłem do trapezowych przy okazji nie najgorzej poziomując całość.
O oszczędnościach nawet nie ma się co rozpisywać (a jednak). Tak jak kolega pisze 10k można sobie liczyć spokojnie, zależnie jakie ceny dana firma nam przedstawi i jakie komponenty zastosujemy. Ja akurat paneli i falownika nie kupowałem najtaniej bo specjalnie szukałem firm istniejących nieco dłużej i wcale nie koniecznie zaczynających od fotowoltaiki co pozwala mieć nadzieję, że nie znikną za rok. Falownik od oficjalnego sprzedawcy (mającego umowę z oboma oficjalnymi dystrybutorami) firmy ASAT z Czeladzi a panele patriotycznie od Selfy zakupione u dystrybutora ze Szczecina. Gdyby zależało mi głownie na jak najniższej cenie to bez problemu mógłbym jeszcze z 2 tysiące zapewne urwać.
Jeszcze mały komentarz odnośnie oszczędności kiedy bierzemy pod uwagę dotację 5000zł. Kiedy instalację zakłada firma i bierze za to powiedzmy 25tyś (miałem wycenę i na 35) a zakładając samemu kosztuje nas to załóżmy 15tyś to mamy oszczędność rzędu 40%. Ponieważ dotacja jest stała (przy założeniu, że instalacja kosztuje co najmniej 10tyś) to biorąc ją pod uwagę koszt zlecenia wyniesie 20tyś a instalacji samodzielnej 10tyś co daje oszczędność już nie 40% a 50%. Niezły narzut 😉