Dzisiaj siadłem, podliczyłem co nieco i... szok i niedowierzanie
Danych za całą zimę jeszcze nie mam, ale co mi wyszło za okres od końca września do wczoraj (20.01):
łączne zużycie gazu (z CWU) - 623 m3/ok. 6915 kWh, co daje koszt ok 1200 zł, (oszacowanie bez CWU to ok. 540 m3/6000 kWh)
w tym czasie było ok. 1800 stopniodni grzania (stacja pogodowa w Krakowie, kilkanaście km ode mnie , ale zawsze z niej spisuje dane, więc porównanie będzie ok)
typowy sezon grzewczy miał: 2012 - 3250 *d, 2013 - 2250 *d, 2014 - 2650 *d, 2015 - 2500 *d, 2016 - 2800 *d ; *d - stopniodni grzania, przy założeniu temp w środku 21*C i temp bazowej 15.6 *C
czyli, zakładając 2800 *d w tym sezonie, jestem już daleko ze połową sezonu i szacuję koszt ogrzewania i CWU na ok. 1900 zł
W sezonie zawsze spalałem 2.5 - 3 tony węgla lub pelletu (od 2014 tylko pellet) + jeszcze jakies przepalenie resztkami drewna z konstrukcji ogrodowych, jakimiś grubszymi gałęziami z działki itp, w tym czasie kupiliśmy też kilka kubików drewna opałowego do kominka, więc można założyć, że 1 kubik rocznie dodatkowo drewnem, rekreacyjnie. Koszt pelletu to ok. 900 zł/t, czyli 2700 zł/rok. Czy się opłacało - nie będę komentował.
I teraz najlepsze - jednostkowe zapotrzebowanie energii przy paleniu pelletem czy węglem wychodziło mi ok. 50-80 W/m2, teraz obliczenia dla gazu dają ok. 38-45 W/m2. Co oznacza,ze znacznie zawyżyłem sprawność spalania pelletu i węgla. Wychodzi na to, że z deklarowanych przez producenta 85%, w rzeczywistości kocioł miał może z 65%. Przy węglu to w ogóle porażka, pellet wychodził ładniej, co oznacza,ze paliwo mniej oszukane.