Tak czytam Twoje posty ogólnie co piszesz i sam już się gubisz w tym co piszesz, bo wychodzi Ci takie masło maślane, że masakra. Z jednej strony mówisz, że auta z USA to trupy, z drugiej mówisz, żeby sprowadzać. Z jednej strony mówisz, żeby nie sprowadzać przez pośredników i handlarzy, a sam kogoś polecasz (bo jak nazwiesz kogoś kto siedzi gdzieś tam na miejscu? Też pośrednik czy handlarz). Apropo złomu z cofniętym licznikiem od śniadego Niemca, to sorry, ale nie umiesz szukać aut to tak kupisz, proste, bo da się tam trafić dobre auta w sensownej cenie, tylko trzeba wiedzieć gdzie. Auta z USA wychodzą taniej to fakt. Znajomy w 2016 roku sprowadził przez firmę zajmującą się sprowadzaniem aut z USA Volvo S60 T5 i roczne Volvo po naprawie i opłatach wyszło go niecałe 60k zł. Do tej pory jeździ tym autem. Z kolei jego ojciec, który jeździł autami sprowadzanymi z USA przez dobre 15 lat (pokroju Q7, X5, czy GL) olał już temat i nawet nie patrzy na auta sprowadzane z USA, tylko bierze nowe w leasing, bo co z tego, że kupisz taniej ten samochód, jak potem go sprzedaj za sensowne pieniądze, gdzie mógłby sobie też i auto sprowadzone z USA wziąć w leasing, ale zawsze coś nie tak było z tymi autami i wychodziły problemy, a jak robisz 40kkm rocznie (tak jak w jego przypadku to jednak awarie denerwują, kiedy auto jest potrzebne do pracy). Osobiście szukając auta na rynku wtórnym nawet nie patrzę na auta ściągane z USA, jakie by nie było.
PS. W większość przypadków naprawa zgodnie ze sztuką jest totalnie nie opłacalna (jeśli weźmiemy faktyczną wartość auta z racji na pochodzenie, bo auta z USA od razu są mniej warte niż EU, oraz z racji historii powypadkowej) w każdym wymiarze, chyba, że inaczej rozumiemy definicję naprawy zgodnie ze sztuką.