Powoli zmierzamy do końca , ręce pocięte i nie domyte aż głupio gdzieś wyjść, ale warto było.
Pojawiło się trochę nowoczesności, czyli przekaźniki od reflektorów i klaksonu. Nie chciałem tego robić ale jak przejechałem się pod domem po ciemku to nie było róźnicy ze światłami i bez. Przy okazji przekaźników wleciały też wkłady na H4 ... polskiej produkcji, oczywiście idealnie pasujące. Podobno wkłady z tamtych lat jak używał Mustang używały też pl auta jak Żuk czy Syrena. Klakson też przerobiłem bo się iskrzyło przy kierownicy i trzeba by czyścić styki co jakiś czas. Tak jest bezpieczniej.
Poza tym akumulator i tak je zakryje .
Wnętrze niemal gotowe:
Obecnie są już pasy zainstalowane. Zdecydowałem, że póki co będą pasy OEM, mimo że nadawały się do śmieci, po wypraniu i wyczyszczeniu z rdzy nie jest tak źle. Docelowo i tak wlecą 3-pkt pasy.
Jeden z detali który mi zajął mnóstwo czasu, ale uparłem się, że ma być jak oryginale, bo skoro kiedyś działało:
To nic innego jak nożna pompka do spryskiwacza. Stelaż wypiaskowany i pomalowany proszkowo, złożone, nowe przewody i ... kałuża wew auta . Działa to tak, że przewód z płynem wchodzi do wew do owej sfery, a w wychodzi już do sprysków. Ta gruszka gumowa jest połączona z wkręcanym plastikiem z zaworkami. Tam oczywiście ciekło. Próbowałem to uszczelniać.. cieknie. Kupiłem nową gumkę (w pl !!!) cieknie. Doszczelniłem .. cieknie. Dopiero kombinowanie z podkładkami i dobry klej uszczelnił połaczenie. Pompka już jest na aucie i na razie sucho.
Podkład na tylne zawieszenie:
Część nowa, część stara .
Dużym problem były opony. Spóźniłem się na początek sezonu, wszystkie zapasy się wyprzedały w marcu .. zero, null. W całej EU - brak Radialów. Wcześniej porobiłem próby na używakach i staneło na 205/60 R15. Większość wali 235 i szerzej, ale ja tego nie lubie, skoro w oryginale było coś koło 185, to i 205 to dużo . Finalnie dostałem cynk od importera (Michelin), że idzie świeża partia z Meksyku. No i oponki dotarły:
blue OR white ??
Przestraszyłem się, że mają niebieskie napisy, ale okazało się to zabezpieczeniem, 2h czyszczenia .
Obecnie kończę listwy i elementy wnętrza, jutro jak dobrze pójdzie doklejam emblematu i nalepki. Jak się uda będzie sesja do wykonania tzw białej karty, ponieważ życzą sobie dużo zdjęć wywołanych na papierze .
Pochwalę się jak się uda.
Kolejny efekt to przegląd i tu zaliczyłem zonk ... pojechałem na prowincjonalną OSKP spytać się o dokumenty. Gośc do mnie, że opinia rzeczoznawcy potrzebna , wniosek i wpis do ewidencji zabytków. Pytam się jak to opinia, przecież to nie jest już potrzebne. Gość: "Dla mnie jest", pytam się na jakiej podstawie. Gość: "Mojej i nie musi pan do mnie na przegląd przyjeżdżać" . Tak nie muszę .. niestety w okolicy jest jedna okręgowa stacja (tylko tam można zrobić przegląd na zabytek). Niemal byłem pewny, że żadna opinia (dodatkowa $$$) nie jest potrzebna, bo czytałem na forum, że 2 lata temu zmieniło się prawo. NIc zadzwonię do OSKP do Warszawy, no i oczywiście tam nie jest to potrzebne, bo po co .... Ehhh a chciałem już uniknąć lawet i kosztów.
Nic zobaczymy, może trafię w lepszy humorek diagnosty, choć czarno widzę przegląd jak już się czepia dokumentów.