Nie wiem czy wiejska, ale ja już przestałem się w tych wypowiedziach doszukiwać logiki - prezesi firm zazwyczaj poruszają się świeżymi samochodami w leasingu czy wynajmie długoterminowym (nie tylko w PL), a dodatkowo stać ich na kupienie sobie tego co im się podoba, lub mieć prywatnie obity 10-letni samochód. Kwestia "patrzenia z góry na tłuszczę" to zupełnie inny problem i to niekoniecznie wśród tej grupy ludzi. Co do lekarzy czy prawników - tutaj znowu wiele zależy od człowieka jak traktuje innych, a samochód pow. pewnego poziomu nie jest żadnym wykładnikiem majętności, a dodatkowo to nie jest jakaś duża grupa społeczna. Z drugiej strony w kontaktach biznesowych musza mieć pojazdy na pewnym poziomie, ponieważ mają klientów, którzy na to patrzą i po tym oceniają "prestiż i jakość usług" - a ci klienci są różni. Jednych nie interesuje czym kto przyjechał na rozmowy biznesowe (mógł przylecieć), ale są i tacy, którzy na to bardzo zwracają uwagę. Nagle czytam, że "biedniejsi nie chcą być gorsi" - w czym? W stanie posiadania? Przecież w przypadku takich samochodów (szczególnie przykład beneficjentów 500+) liczy się mobilność tych pojazdów i stan techniczny, a nie wygląd - jeżeli mowa o logice i sensownych argumentach. Nikt nikomu nie zabrania dbania o samochód, ale irracjonalne jest zaprzeczanie faktom, że samochody normalnie użytkowane ulegają uszkodzeniom i ich serwis swoje kosztuje. Niestety, w zbyt wielu przypadkach na serwis nie wystarcza, ponieważ pojazd jest kupiony ponad stan, a kupowany był właśnie dlatego taki, że "nie chcą być gorsi" i "muszę się pokazać". Później zaczyna się "utrzymywanie inwestycji" by wyglądała i udowadnianie np. na AK, że w mniejszych miastach ludzie bardziej dbają o samochody, bo są nieobite i nieporysowane
Polecam wyprawę pod większy market/centrum czy na dłuższy urlop, z pozostawianiem samochodu na powszechnie dostępnych parkingach. Tak, wiem, zgrzewki z wodą można nosić 3 kilometry, a na urlop jechać pociągiem - pomijam loty, bo wtedy samochody się bierze z wypożyczalni. Polecam rozejrzeć się jak wyglądają samochody na ulicach i wypożyczyć samochód np. w Grecji
Tak w podsumowaniu - jak ktoś chce sobie poszukać "perełki" to niech szuka, czasem się takie samochody trafiają, ale to prawdziwa rzadkość by w parze z leciwym samochodem w stanie "błysk" z zewnątrz, nie stały jakieś wady techniczne czy wypadkowa przeszłość, pacykowana po taniości. Ceny takich samochodów też są zazwyczaj wyższe, chociaż to różnie bywa. Gorzej jak ktoś dorabia do tych "perełek" ideologię i opowiada jak to na wsiach i mniejszych miastach bardziej dbają