Chwila, ale rowerzysta to też niechroniony uczestnik ruchu.
Co do sedna tematu, to przez ostatnie 10 dni przejechałem ze Świnoujścia do Helu i z praktyki widzę, że na drogach dla rowerów i tzw. ciągach pieszo-rowerowych poza terenem zabudowanym, piesi w zdecydowanej większości idą lewą stroną czyli tak samo jak powinni iść zwykłą drogą bez pobocza. IMO tak jest dobrze.
W zabudowanym, gdzie głównie są ciągi pieszo-rowerowe, jest wolna amerykanka, zwłaszcza, że to miejcowości wypoczynkowe więc ludzie bardziej się snują pomiędzy straganami i przybytkami niż idą w jakimś obranym kierunku. Do tego dużo dzieciaków, często na hulajnogach czy innych pojazdach - po nich można się spodziewać wszystkiego. W większości jednak, jeśli ruch jest rozdzielony, to piesi na drogi dla rowerów nie wchodzą, choć zdarzają się takie przypadki, gdzie jest szeroki na 7-8m chodnik i 3m drogi dla rowerów i idą trzy zombie z łbami w telefonach środkiem drogi dla rowerów, albo jest ciąg pieszo-rowerowy i idzie kilkuosobowa rodzina całą ławą od krawężnika do krawężnika. Na takie okazje używam przedniego hamulca, bo strasznie piszczy i zwykle się piesi ogarniają.