dobra, to może i ja napiszę jak było u mnie. Z końcem kwietnia rozpoczęty remont, zeszło cały maj i jeszcze początek czerwca. Dom z poddaszem użytkowym około 120 mkw liczone po podłogach. Wybudowany w 2013 roku. Kilka rzeczy po wprowadzeniu np. kuchnia, było zrobionych bardzo budżetowo z założeniem zrobienia docelowego za kilka lat. No i te kilka lat właśnie nadeszło . Malowanie też po tym czasie było już absolutnie konieczne, wymiana podłóg na dole też (panele), do tego doszły zwykłe fanaberie jak to że żonie łazienka na dole przestała się podobać.
Więc wyszedł taki zakres prac:
- malowanie ścian i sufitów w całym domu (dół i góra)
- "lifting" na piętrze, czyli drobnica (tu tapeta, tam inna lampa, nowa szafka, od razu nowy materac na łóżko, no i pokój syna przeszedł transformację z pokoju dziecka na pokój nastolatka - meble, biurko, duperele)
- na dole kuchnia od początku - skute wszystko, konieczność przesuwania mediów - wody, elektryki, nawet wywietrznika do okapu, nowe płytki, zabudowa kuchni na wymiar, nowe AGD poza lodówką, która została stara bo ma ledwo ze 3 lata i pasuje.
- tak samo łazienka na dole - skute wszystko do zera i robione od nowa pod czujnym okiem małżonki, która w głowie miała pomysł co do każdej płytki i łączenia . Ze starej łazienki został tylko kaloryfer.
- nowe panele na dole w salonie i małym pokoju (około 40 m.kw.)
- nowe drzwi wewnętrzne na dole (4 sztuki) z ościeżnicami
- no i cała drobinica: listwy, półki, ściana z pseudobetonu, lampy itd. W zasadzie to na dole ze starego wyposażenia został tylko wkład kominka, kratka wentylacji i karnisze
Całkowity koszt wyszedł 74 tys. pln. Zakładałem zmieścić się w 60-65. Ale tym razem, w porównaniu z budową, budżet mógł być bardziej elastyczny. A ja mam podejście takie, że wolę zrobić wszystko od razu niż co roku coś i ciągle mieć jakiś remont. Mam nadzieję, że przez następne przynajmniej 7 lat znowu nic nie trzeba będzie dotykać.