Problem w tym, że to właśnie ci mistrzowie kierownicy doprowadzają do wypadków - ci przekraczająco zdrowo prędkość. Jak sami nie wjadą to doprowadzają do gwałtownego hamowania "bo im się śpieszy". Ograniczenie prędkości i rygorystyczne wyłapywanie takich z niebezpiecznym zachowaniem jest rozwiązaniem problemu - nauczą się grzecznie jechać z tłumem i nie powodować takich sytuacji.
Zacytuję - "Owszem są idioci (bo za takich uważam osoby, które w tak gęstym ruchu lecą np. 150 km/h), ale to tez nie oni są tam przyczyną stłuczek.".
Taaa, nie oni. Najpierw gnają na zderzaku (rzadko kiedy nie), później trzeba zmienić pas/skręcić to w hebel, na żyletki między samochodami, ludzie hamują, a ci szczęśliwi, w pedał i poszli dalej, by za kawałek ten sam numer odwalić. Ograniczenie, węzeł - nieeee, jeszcze zdążę, melepety niech hamują.