Ten naród, to po pierwsze w dużej części nie ma odpowiedniego nastawienia w kieszeni, bo zwyczajnie za mało zarabia żeby myśleć o EV. Po drugie zdecydowana większość mieszkańców miast , dla których powinien być dedykowany EV nie ma odpowiednio "nastawionych" warunków do ładowania samochodów, ani w miejscu zamieszkania (zamieszkiwanie w blokach) ani w w miejscu pracy. O ładowaniu w nocy, to już w ogóle można zapomnieć, a wciągu dnia jest wiele innych rzeczy ważniejszych do wykonania, jak jeżdżenie do ładowarek i stanie tam godzinę lub dwie, np. co drugi dzień. Jedyne, co na tą chwilę może skłaniać do EV to SPPN, ale w konfrontacji z możliwościami ładowania pomysł jest na tą chwilę do odrzucenia.
Tak wygląda sytuacja w miejscu mojego zamieszkania (środek mapki):
A tak w miejscu pracy (środek mapki):
Widzę jednak, że drwiny z ludzi, którzy nie mają możliwości wzięcia samochodu w leasing, nie mieszkają w domku albo nie wysypują im się pieniądze z kieszeni mają się dobrze. Programy dopłat nie są kierowane do ludzi mniej zasobnych, tylko do tych, co mają kasy na tyle dużo, że tak naprawdę pomoc jest im nie potrzebna ale PR jest.
Porady typu: można założyć panele albo zmienić taryfę są w takich przypadkach nic nie warte.
Takie jest nastawienie naszego narodu do EV. I dlatego nadal wolą diesla lub lpg.