Już po odbiorze gadałem z dealerem i mówil, że dzwoni po znajomych, i radził, że kto chce kupić niech kupuje teraz. Po pierwsze - ostatnie sztuki zostały na placach, produkcja jakaś marna, po drugie (wtedy, nie wiem czy coś się nie wyklarowało w ciągu ostatnich 2 tygodni) nie mieli pewności czy w ogóle jeszcze będą produkować dalej z tym silnikiem 1.4 mild Hybrid, czy na chwile produkcja stanie i od przyszłego roku już pełna hybryda od Toyoty (więc cena w góre).
Więc się nie dziwię, że za dywaniki i czujniki dodatkowo płatne.... Jak by mi zniżki nie dali to też pewnie bym wziął, bo naprawdę - nie ma konkurencji pod względem wyposażenia w tej cenie, no i dostępności.
A co do bajzlu - u nich widocznie to standard. Ja po kilku rozmowach ze sprzedawcą poprosiłem żeby oddzwonił z czymś tam do mnie, po czym po dwóch dniach się kapnąłem, że po 2 jazdach próbnych, kilku wizytach w salonie itd - nikt nie wziął ode mnie nawet numeru , a zawsze rozmawiam z kim innym. Takie to troche raczkujące zarządzanie sprzedażą. O treści maili już nawet nie wspomnę, jak korespondencja z OLX - na jakieś tam pytanie dostaję w mailu odpowiedź 'tak' - bez przywitania, pożegnania, stopki w mailu kto mi to odpisał. Troche to niepoważne....
Byliśmy jeszcze w VW i widać, że tam to jakoś maja poukładane, nawet gość po paru dniach dzwonił, pytał jak tam zakupy i co śmieszne - odniosłem wrażenie że bardziej z zakupu tej Vitary ucieszył się ten z VW niż ci co mi go sprzedali w Suzuki Pogratulował, powiedział że to dobre auta i życzył szerokiej drogi, zaprosił w przyszłości do VW.