Na powyższe było lekarstwo - mobilne FR SM/SG, nawet w oznakowanym obszarze. Jaki był spokój, ale w mediach i na AK był wrzask, że sobie maszynkę do robienia pieniędzy zrobili. Ile razy pisałem jakie wpływy z FR (stacjonarnych i mobilnych) zakładał budżet francuskich miast, miasteczek itd., a jak w Polsce pokazali projekt budżety z wpływami w kontroli i mandatów to o tempora, o mores, suwerena gnębią, parchi jedne. Taki Konstancin-Jeziora dla przykładu zrobił badanie bezpieczeństwa i pomiary prędkości na terenie uzdrowiska, okolic szpitali, szkół itd. Wyszła np. średnia ~70km/h przed szpitalem z internatem z pasami, ograniczeniem do 30km/h oraz "uwaga, inwalidzi". Miasto zakupiło SM mobilny FR do uspokojenia tego bandytyzmu. No i co? Ni i nic. Suweren krzyczał i zabrali SM/SG uprawnienia do używania tego i pokrewnych rodzajów środków nadzoru ruchu. Nawet chyba nie zdążyli użyć. Na tym właśnie przejściu kiedyś tu opisywałem akcję, jak ja stałem przed pasami i kobieta o kulach przechodziła, a za mną doszło do dantejskich scen i pasem w druga stronę zostałem ominięty przez coś dużego, które się zatrzymało jakoś na końcu pasów. Kobieta zaczęła uciekać, ale o kulach trochę ciężko. Tu na forum dowiedziałem się, że to długa prosta (zabudowany, z wieloma ograniczeniami do 40km/h) i te 30km/h to w ogóle przesada i redukować trzeba.
Przepraszam, nie śmiem używać słów powszechnie uznawanych za obraźliwe.