O ile pamiętam, to czasy przejazdu miałeś "ciekawe" i tłumaczyłeś to tym, że planowałeś jakieś odwiedziny czy zwiedzanie.
W taki sposób można sobie jeździć.
Tutaj typ miał do przejechania ponad 600km na raz, bez zwiedzania czy odwiedzin u bratanka szwagra ciotki.
I okazało się, że jednak jest lipa.
OK, może zabrał się do tego w dziwny sposób, może obrał dziwną strategię ładowania, może był mało myślący, może...
Dla mnie to nie jest istotne. Jak jedziesz autem spalinowym w taką podróż, możesz być pół debilem, a dojedziesz na raz. Planowanie skończy się na ustawieniu celu w google maps.
Jak masz dzieciaki na pokładzie i żonę, to nie chcesz żadnych przygód po drodze i dopuszczasz taką ewentualność, że możesz sobie golnać browara i dalej pojedzie żona, która niekoniecznie w ogóle jest zainteresowana jakimis zasięgami i mocami ładowarek. Auto ma jechać i tyle. A jak nie jedzie to zbierasz op....l że kolejne g00wno kupiłeś i dowiesz się o wszystkich swoich pomysłach które kiedyś tam realizowałeś, z niekoniecznie dobrym skutkiem.
Po co takie coś za własne pieniądze?
Co do mnie. W trasy elektrykiem z baterią mniejszą niz 100kWh się nie wybieram. Nawet nie żeby realizować ich zasięg na raz, ale żeby mieć zapas tego zasięgu w razie napotkania takiej właśnie ładowarki.