Ale bzdury - na szybko przejrzałem.
Badanie techniczne co pół roku - po co?
I tak badania techniczne w Polsce nie mają jakiegoś specjalnego sensu, bo ci którzy mają pojazdy niespełanijące warunków przeglądu jeżdża po prostu na takie stacje gdzie pieczątkę i tak dostaną. A jak nie są w stanie jechać, to przyjeżdza sam dowód.
Robienie tego 2x częsciej tylko podwoi koszty dla wszyskich, a nic nie zmieni.
Sprawdzanie składu spalin na sprzęcie jaki się używa do badań homologcyjnych pojazdów?
Po co? Przeciez nigdzie w Europie a pewnie i na całym świecie się nic takiego nie stosuje. Obecny sprzęt do sprawdzania spalin jest wystarczający.
Jedyne co by tu pomogło, to jakby go poprostu zaczęli używać.
Bo odsetek stacji gdzie wogóle spaliny są sprawdzane to jest bardzo niewielka liczba.
A nawet na tych gdzie są, to i tak zwykle przekroczenie norm skutkuje czymś w stylu: ooo tu pan ma cos wysoko to HC.... (koniec tematu). A pieczątka i tak jest.
Sprawdzanie DPFów - jak najbardziej, tylko co z tego skoro tto by i tak było robione od takiej samej d... strony jak teraz wszystko.
Czyli podsumowując - nie tędy droga.
Obecnie przeglądy nie spałaniją swojej roli wogóle (a ta rola to niedopuszczenie do ruchu pojazdów które nie spałniają obecnych wymagań technicznych).
Poprostu ci którzy mają auta sprawne - jadą na przegląd gdzielkowiek. Ci którzy mają niesprawne - jadą tam gdzie dostaną pieczątkę.
Mogło by wogóle tych przeglądów nie być a i tak nic by to nie zmieniło poza tym, że by było taniej dla wszystkich.