Trend obecnie jest taki, że jesteśmy w dziurze i robi się ciemniej. Od znajomych wiem, że na niektóre modele grupy VW czy BMW przy zamówieniu auta dealer nie podaje już terminu realizacji. Inny trend - po paru miesiącach odzywają się, że tej opcji, tamtej opcji nie ma i pytają czy klient zgadza się z niej zrezygnować, czy może jest gotów dłużej (de facto nie wiadomo ile) poczekać by dostać auto zgodnie z zamówieniem.
Jedno co jest pewne, to że będzie drożej. Pierwszy sprawa to mikrochipy, których brakuje nie tylko dla motoryzacji, ale i dla producentów elektroniki. Druga sprawa- producentom nie opłaca się obniżać cen aut - noo głupi nie są .
W ogóle to wszystko się tak sprytnie złożyło, że łątwiej im będzie przekonać klientów, żeby przestali kupować spalinowe i poszli w elektryki. Elektryki cenowo się trzymają, a spalinowe auta drożeją sporo i regularnie, przez co różnica się zmniejsza. To jest w dobrze pojętym interesie producentów, bo 1. zarabiają lepiej 2. niższa średnia emisja.