Trochę czasu minęło więc wstawiam update. Auto stało miesiąc bo nie miałem na to czasu, potem urlop, ostatecznie znalazłem w okolicy mechanika specjalizującego się w MCP z dobrymi opiniami w Google (okolice Ostrowa Wlkp. - Gorzyce Wielkie). Analiza tematu i naprawa trochę trwała ale po dwóch tygodniach odebrałem auto w pełni sprawne. Ale po kolei.... Człowiek podszedł do tematu systemowo rozpoczynając diagnozę od rzeczy, które można sprawdzić, podmienić nie demontując skrzyni czy robota skrzyni - uszczelniania, elektrozawory, wiązki elektryczne itp. Niestety to nie przyniosło żadnego efektu. Mechanik potwierdził moje spostrzeżenia, że skrzynia jak już ruszy to mechanicznie pracuje rewelacyjnie, nie słychać łożysk, nie czuć zużytej dwumasy, sprzęgło się nie ślizga i zmienia biegi tak gładko w każdą stronę, że takiej pracy jeszcze nie widział w swojej karierze - łącznie z pełzaniem w przód i w tył i precyzyjnym starcie na milimetry w przód i w tył jak w hydrokinetyku. Niestety doszło do tego, że skrzynia odmawiała posłuszeństwa już po każdym wyłączeniu zapłonu a potem aby ją wzbudzić do normalnej pracy trzeba było się mocno namęczyć - nie wystarczało odłączenie akumulatora - raczej kilkadziesiąt razy trzeba było go odłączyć i podłączyć, próbować startować od razu na manual i wtedy jakoś robot zaczynał współpracować aż do kolejnego wyłączenia zapłonu. Doszliśmy więc do etapu wymiany wysprzęglika - co niestety w Grand Picasso jest kosztowne głównie z powodu masy robocizny. Wysprzęglik wyjęty faktycznie wykazywał ślady zmęczenia - łożysko ostro już hałasowało przy kręceniu (grzechotka). Wyjście z silnika było suche, nie było widać śladów wielkiego okurzenia od startej tarczy sprzęgła, wcześniej podczas testów nie było też czuć nadmiernie zużytej dwumasy dlatego za namową mechanika tego wcale nawet nie ruszaliśmy. Mechanik stwierdził, że niestety jak układ dwumasa, tarcza, docisk jest już jakoś ułożony to nawet jego zdjęcie w celu weryfikacji zużycia i potem założenie z powrotem może powodować problemy bo może nie ułożyć się już ponownie tak jak było i są kłopoty. Wysprzęglik nowy poszedł Valeo - mechanik tak doradził z doświadczenia i z tego powodu, że to szło na pierwszy montaż. W trakcie postoju u mechanika pojawiło się też dwa razy bombelkowanie w zbiorniku oleju robota. Mechanik zasugerował, że może być to skutek jakiejś drobnej nieszczelności układu lub zużytej membrany gruszki - dlatego gruszkę też wymieniono. Niestety po złożeniu wszystkiego nadal problem nie zniknął. Wymiana wysprzęglika nie poprawiła sytuacji. Dlatego ostatecznie zdecydowaliśmy się na wymianę modułu sterującego skrzyni po jego dobraniu. Wszedł używany moduł, skrzynię przyuczono i zaczęła prawidłowo działać od ręki. Mechanik mi powiedział, że mój moduł po sprawdzeniu przez elektronika łapie błąd, którego nie da się w żaden sposób na trwało usunąć. Mówił mi, że chińczyki już produkują kości - pamięci flash do tych sterowników, które można zamienić i wgrać nowy soft ale do tego modelu jeszcze nie da się ich kupić. Dlatego zalecił mi zostawienie starego moduły, który może kiedyś da się zreanimować poprzez wymianę kości z nowym softem. Z ciekawostek - nowy moduł sterujący w ASO da się kupić ale kosztuje ponad 3000 zł. W innym ASO udało się przez znajomości dotrzeć do kogoś kto za 700 zł może udostępnić po VIN-e soft do sterownika.... ale jw. u mnie było ryzyko, że jego wgranie nic nie da. Stąd padło na wymianę sterownika na używany... i na razie działa. Na awarię modułu mechanika naprowadziło to, że błąd, który się u mnie pojawiał - chyba P1755 powinien generować dodatkowe kody błędów, które zwykle wtedy wyskakują ale tak się nie działo. Tak czy siak portfel się mi trochę odchudził a entuzjazm z posiadania auta z MCP jakby przygasł gdy przy każdym uruchomieniu auta się zastanawiam czy pojedziemy czy nie :))) Może z czasem mi to minie.