Mieliśmy w domu samochody z gazem o 1997 r. Nie jestem w stanie spamiętać wszystkich argumentów które słyszałem przez ostatnie ćwierćwiecze Początkowo była to nowość, więc strach i psucie silnika; następnie drogie instalacje i mało stacji, więc łowienie frajerów i chwilowa moda; regularnie na przestrzeni lat padały wzmianki o podnoszeniu akcyzy, która zabije opłacalność instalacji; gdzieś po drodze zakazy parkowania w garażach podziemnych; później bezpośredni wtrysk, hybrydy i inne rozwiązania, które wykluczają instalację; teraz piszesz, że koniec jakiejś umowy; za rok-dwa ktoś wyskoczy z nowym pomysłem.
Teraz mi się przypomniało - w ramach ciekawostki - świadomość na początku była taka, że mój tata o istnieniu filtra gazu, który trzeba wymieniać, dowiedział się po kilku latach z programu telewizyjnego okazało się, że po 100k km wyglądał jak nowy.
Osobiście od kilku lat nie mam samochodu z lpg, bo zbyt często je zmieniam i za mało jeżdżę, żeby zakładać instalację; ale gdyby zaszła potrzeba to nie miałbym oporów, żeby auto zagazować. Zwłaszcza, że czasem łatwiej jest wydać 6k naraz, niż w ratach przy każdym tankowaniu