Zawartość dodana przez Polarny
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Na przestrzeni ostatnich kilku lat gwałtownie hamować w ruchu miejskim musiałem raz. > Jeśli chodzi o zmianę pasa ruchu to bardziej ogarnięci kursanci nie mają z tym problemu po 10 > godzinach jazd. To, czy zmiana pasa ruchu w korku jest problemowa czy nie, zależy nie od zmieniającego, lecz od pozostałych kierowców. A z tym jest różnie. > Strasznie naciągasz rzeczywistość do swojej tezy albo jazda samochodem jest dla Ciebie faktycznie > koszmarem. Tracić bezproduktywnie półtorej godziny w korkach? Może to nie koszmar, ale głupota na pewno. Chyba że za "produktywność" uznamy pewną ilość CO2.
-
Solidność ustawiania znaków
> Po pierwsze. Mówimy tylko o zakazie zatrzymywania i postoju. Jeśli jest znak, to wszystko jasne, > jeśli go nie ma, to można wydzielić miejsce do parkowania. Więc komuś może zależeć, żeby go > nie było. Jak jest znak, to parkować też można - wystarczy dopisek w stylu "poza wyznaczonymi miejscami". > Ale jest jeszcze kwestia pozostałych znaków. W sumie, w ramach optymalizacji oznakowania, > zostanie zlikwidowanych 10 000 sztuk znaków po skromnie licząc 300zł. wraz ze słupkiem i > montażem. A to już skromne 3 000 000 miliony złotych, które trzeba będzie wydać po > optymalizacji, bo ktoś ładnie na papierze wyliczy jakie to szkody w związku z brakiem tych > znaków w połączeniu z brakiem wyobraźni kierowców powstały. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że opłaca się znaki likwidować - "opłaca" w sensie bezpieczeństwa. Ale być może tu faktycznie mamy spisek - czas pokaże.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Na taką pamięć to uważaj, na nazywanie kogoś innego kłamcą tym bardziej Trudno, jak się pomylę, to biorę to na klatę. > Przypomnę więc, czego to miał być niby przykład (przedstawiony przez Ciebie): > Quote: > Bo to takie polskie. Jest wypadek przy 150 na ograniczeniu do 70? Ustawmy ograniczenie do 40. > 1. polskie? - znaczy co polskie? > 2. Jest wypadek przy 150 na ograniczeniu do 70 - zwykła manipulacja. Teren zabudowany, brak > podwyższenia prędkości do 70km/h. > 3. Ustawmy do 40km/h - nic takiego nie miało miejsca, i tam gdzie było 50km/h, nadal tak pozostało, > ale dodatkowo przybyły bariery ochronne. To jest przykład algorytmu - skoro wypadek był przy prędkości niedozwolonej, to zamiast egzekwować dozwoloną, zmniejsza się ją. Tu jeszcze decyzja nie zapadła: http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Ogranicza-predkosc-na-Drodze-Gdynskiej-n84734.html Słyszałem o przypadku, gdzie zmniejszono prędkość do 40, bo pijak jechał 140 i spowodował wypadek. Żeby było śmieszniej, zmniejszono ją tylko z jednej strony.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Rozumiem, choć to nie argument. Nawet Steve Jobs czasem zakładał garnitur. W garniturze, w pełnym słońcu bym się spocił - w praktyce zapewne bym zdjął marynarkę. Nie zmienia to faktu, że w zbiorkomie widuję często ludzi w garniturach, może dlatego, że mamy umiarkowany klimat i nieczęsto są takie upały, żeby nie dało się w tym garniturze funkcjonować poza klimatyzowanym wnętrzem. btw. ciekawe jak radzą sobie garniturowcy z FBI w południowych stanach USA. > Nie rozumiem po co miałbym w korku gwałtownie hamować. Zwykle się toczę na pierwszym, drugim biegu. Czasami ktoś się wciska. > No, stoją sobie ściśnięci jeden obok drugiego, w rękach torby, wokół gwar. Nie doświadczyłem, ale być może jest to skutkiem mojego przemieszczania się "pod prąd" - korki zawsze są większe w przeciwną stronę niż jadę. > W jednej ręce książka, w drugiej torba z której ją wyciągnąłeś a rurki to się trzymasz zębami? Torbę przewieszam przez ramię. Dalsza matematyka jest prosta. > Owszem. Tak jak praca na budowie i trening na siłowni to nie to samo. Tak czy owak - mam 1.5h w fotelu mniej.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Nie mam w zwyczaju kłamać i jak pisałem, przed wypadkiem Zientarskiego było ograniczenie stałe > 50km/h Być może to ja jestem kłamcą, ale często tamtędy jeździłem i - z tego co pamiętam - 50 ustawili po wyskoku Zientarskiego. Przyczyną tej 50 - tak czy owak - była hopka. Przyczyna zniknęła - ograniczenie zostawili.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Nie lubię czytać książek Więc może dlatego, że ja lubię, nie mogę powiedzieć tego co niżej o swojej robocie: > Nie wszyscy pierdzą w stołek w robocie - niektórzy ludzie nie usiądą przez całe 8h i może pozwolisz > im przycupnąć we własnym bolidzie?
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> W garniturze? Nawet na rozmowie kwalifikacyjnej nie byłem w garniturze. > Mnie korki też nie męczą. Ruszanie, hamowanie, ktoś z boku się wciska. Ruszanie, hamowanie, ruszanie, próba zmiany pasa, gwatłtowne hamowanie .... Faktycznie, 0 zmęczenia. > gdy nie ma bus-pasów to się zastanawiam czy ci w autobusie obok są równie nie-zmęczeni. Równie nie. Bardziej. Siebie możesz do kierowcy autobusu porównać, nie do pasażerów. > Ciekawe jak czytasz na stojąco. Totalnie nie rozumiem dylematu. A co w tym niesamowitego? > Jogging po parku i gonienie tramwaju to nie to samo. Przejście kilometra i stanie pół godziny a siedzenie godzinę w fotelu to też nie to samo.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Ale idąc w upale na przystanek, stojąc na nim i potem idąc z przystanku to się nie spocisz? Nie - w upały spocę się może minimalnie. Dbam o zdrowie i nie sapię, gdy przejdę kilkaset metrów w pełnym słońcu. > W nieklimatyzowanym metrze w Rzymie masz latem naturalne +35 stopni. Wypas. Dobry argument za jazdą samochodem zamiast metrem w W-wie. > Dyskusja jest trochę akademicka. Nie udowodnisz że komunikacja zbiorowa jest bardziej komfortowa od > indywidualnej. A od kiedy zamierzam to udowodnić? Zaletą zbiorkomu jest: - nie męczę się w korkach - czytam książkę - nie spędzam kolejnych godzin w pozycji siedzącej (dla niektórych to wada) Wady typu "trzeba kilka minut postać na mrozie" to jakaś kpina ze zdrowego trybu życia. Należy wręcz przejść kilka kilometrów dziennie na świeżym powietrzu niezależnie od pogody. Czasami po prostu się nie da inaczej i trzeba jeździć samochodem. Ale żeby tak panikować, że nawet perspektywa 2x dłuższego tkwienia a aucie niż w zbiorkomie nie odstraszała od auta? TO jest dopiero chore. Dosłownie.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> tak przed rowerami też... tylko popatrz na uwarunkowaniu dookoła i nie mówię tu o zarobkach a > infrastrukturze głównie Ale już chyba przyznałem, że zbiorkom to nie religia? Zajmuje to dużo więcej czasu, masz więcej przesiadek itd. - wiadomo, że samochód wtedy jest uzasadniony. Ale co poniektórzy mają problem z tym, że drzwi się na przystankach otwierają i temperatura przez to nie jest stała. O takim poziomie argumentów piszę.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Nie zapominaj przyjacielu na jakim jesteś kąciku i ogranicz się do merytorycznej wymiany poglądów. Spoko, nie wiedziałem że określenie mojego punktu widzenia jako "chory" jest merytoryczne. Zwłaszcza że promuję zdrowszy tryb życia. Ale czego to się człowiek nie nauczy ....
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Nie wiem, Ty w nią systematycznie tłuczesz A twoje kłamstwo, jakoby wcześniej było tam 50 km/h po 23 to czym jest? Przejawem bystrości?
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Nie brałem pod uwagę, że dla kogoś na forum motoryzacyjnym jazda samochodem jest swego rodzaju > cierpieniem i stratą czasu. W takich przypadkach zawsze zbiorkom będzie lepszy. To weź pod uwagę, że w pewnych warunkach jazda samochodem jest swego rodzaju cierpieniem i stratą czasu. Nie nadużywaj kwantyfikatorów ogólnych, bo to świadczy o skłonności do generalizowania i jednobitowym systemie wartościowania.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Mi się wydaje normalne, że ktoś woli własny pokój niż np. boksy... Mi też, ale nie wydaje mi się normalne, że ktoś woli własny pokój od pokoju kilkuosobowego. Chyba że relacje towarzyskie prowadzi tylko w internecie.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Po raz drugi piszę ci - uspokój się, bo znowu dostaniesz bana, a po co ci to? Człowieku, to co prezentujesz to najbardziej wieśniackie podejście, jakie może być. Idealna temperatura brak przeciągów własny pokój awersja przed pozycją stojącą przez 15 minut Powtarzam: jak ty żyjesz, gdy na dwór wyjdziesz? Od razu cię reanimują? Opanuj się, póki jeszcze masz czas, bo są rzeczy gorsze od bana. Popytaj ortopedów i kardiologów.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> W Krakowie bywa, że tak. W Warszawie z tym gorzej. W Łodzi - W W-wie całe lato przejeździłem w klimatyzowanym zbiorkomie. Oprócz metra oczywiście, bo tam jest naturalna klimatyzacja. > Nie jestem chorowity, ale lubię ciepło. I nie lubię, gdy jest za gorąco. Wolę stała temperaturę, to > jest przyjemne. W zbiorkowie to jest nieosiągalne. Jak ty żyjesz, gdy na zewnątrz wyjdziesz? W kombinezonie się poruszasz jak w kosmosie? > Stój jak lubisz Ja wolę przebywać w bardziej komfortowej pozycji. Pozdrowienia dla kręgosłupa. Siedź godzinami - ale jak będziesz miał problemy, to bądź na tyle honorowy, żeby nie obciążać NFZ-u. > W Krakowie za to możesz zapłacić mandat, we Wrocławiu wyproszą się z autobusu. I słusznie. Dlaczego słusznie? I za co ten mandat i wypraszanie? Podaj jakieś podstawy prawne. > czytaj Wszędzie są. W twojej snobistycznej restauracji też.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Jesteś więc idealnym klientem zbiorkomu Ciesz się z tego, zaakceptuj to i nie wmawiaj innym, że > twój (chory z mojego punktu widzenia) światopogląd powinien być jedynym słusznym Mój "chory" punkt widzenia jest dużo zdrowszy od twojego - i to dosłownie. Twój to jakieś rusko-lemingowo-kompleksowe pokazywanie, jakim to inni są plebsem. Własny pokój w biurze ... Jeszcze złotą tabliczkę sobie przypnij i dodaj dopisek "hrabia".
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Dziwi Cię, że ktoś woli jechać 30 minut, zamiast 15, ale siedzi latem w klimatyzowanym aucie, a nie > poci się, zimą ma ciepło, a nie wieje z otwartych na przystankach drzwi, że w końcu SIEDZI, a > nie stoi, bujając się i łapiąc brudnych poręczy, rozmawia sobie swobodnie przez telefon i tak > dalej? Ja to rozumiem Tak dziwi mnie to bardzo. Mentalność nowobogackiego Ruska, którego stać na SUVa tu zaprezentowałeś. Zbiorkom jest klimatyzowany i ogrzewany - w czym problem? Bo drzwi sie otwierają na przystanku? Aż tak jesteś chorowity? Może właśnie dlatego, że się kisisz w aucie. Zresztą - sam twierdzisz że kilkanaście minut stania jest już uciążliwe (ja stoję zawsze, nawet gdy są miejsca). Przez telefon w zbiorkomie rozmawiam i nie widzę problemu. Poręcze brudne? Nie ubrudzisz się - ew. po przyjściu do pracy możesz umyć ręce. Ja swego czasu jeździłem w bardzo jasnych spodniach i nigdy się nie ubrudziłem. Więc nie dramatyzuj, jak to jest okropnie w tym zbiorkomie.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Jak wyjeżdżasz na wakacje, to mieszkasz wyłącznie w schroniskach po 15 osób w pokoju? Odróżniasz aby mieszkanie z kimś od jazdy z kimś? Może jeszcze napiszesz, że taniej mieć wspólny kibel na półpiętrze albo wspólną żonę? Jak już próbujesz ironizować, to bardziej się postaraj. Żeby było śmieszniej, to wolę schronisko od hotelu - przynajmniej już jestem w jakimś sensownym miejscu na szlaku. Bo ja w góry jadę po to żeby po nich chodzić, a nie żeby paradować po Krupówkach. > Zamiast restauracji wolisz bar mleczny, gdzie przy stoliku siedzą ze 3-4 obce osoby? Od snobistycznej restauracji - na pewno wolę bar mleczny. > Wolisz siedzieć z kimś w biurze, zamiast mieć swój pokój? Tu to żeś orła wywinął. Oczywiście że wolę z kimś. Czy szczytem twoich marzeń jest zamieszkać na bezludnej wyspie?
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Dopóki zbiorkomem nie będę miał: > - czasów dojazdu porównywalnych > -a i przesiadek nie więcje niz jedna... + przystanek jakis sensowny a nie wygwizdowo i jedna szyba > chroniąca niee wiem przed czym w sumie... > -do tego koszów niemalnże porównywalnych (mówię tylko o paliwie) > -oraz ilości kursów praktycznie co 1/2h a nie kilka w ciagu dnia > to jeszcze długo będę zasilał korek na drodze....:-( pomimo tego, że wolałbym kimac w zbiorkomie > i tyle w temacie Tutaj nie ma o czym dyskutować. Ja piszę o przypadkach "2x dłużej będę jechał, ale własnym autem".
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> A jeżeli kogoś stać na kierowcę i też może sobie w tym czasie poczytać książkę, to co? To tylko ew. dłużej jedzie. Klasa średnia z krajów, gdzie cywilizacja zawitała wcześniej, nie ma oporów przed zbiorkomem. U nas nadal samochód nie jest narzędziem, tylko nobilitacją. W Rosji np. w dobrym tonie jest mieć swojego kierowcę. I niekoniecznie dotyczy to prezesów. Ciekawe ilu z wożonych czyta książki.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Tak. W Krakowie czy w Warszawie zbiorkom to absolutna porażka pod każdym względem, nawet > finansowym, nie mówiąc o czasie dojazdu. Co innego Londyn czy Moskwa... W W-wie nie jest tak źle. Oczywiście w miastach, gdzie jest rozbudowane metro, a nie jego karykatura, jest nieporównywalnie lepiej.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Dojazd zbiorkomem do pracy zajmuje mi od wyjścia z domu do wejścia do pracy jakąś godzinę. Samej > jazdy zbiorkomem ok. 45 minut. > Tymczasem autem od wyjścia z domu do wejścia do pracy zamykam się spokojnie w 30 minutach... U mnie różnica jest mniejsza, w luźniejsze dni typu 31.12 samochodem jest 2x szybciej, ale nie do końca o to chodzi. Chodzi o to, że mam czas na książkę, nie przejmuję się, czy ktoś mi się na pas pcha, czy wjeżdżać na skrzyżowanie, czy lepiej nie bo zostanę jak się zmienią światła itd. Po prostu nie muszę 1.5h dziennie albo dłużej być zaangażowany w prowadzenie samochodu. Dobrze jest się też przejść trochę na przystanek lub do metra. Znam takich, co specjalnie wysiadają kilometr wcześniej żeby się przespacerować. I jakoś im te "deszcze i śnieżyce" niestraszne, którymi to wręcz klęskami żywiołowymi próbują tu co poniektórzy argumentować. No i czasami jeżdżę rowerem - jest jeszcze dłużej niż zbiorkomem. Więc na pewno nie chodzi tu tylko o czas.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> W busie i tak nigdy nie siadam, bo tak mi wygodnie, nasiedze sie 8h w biurze Dokładnie. Poza tym podróż zbiorkomem można przeznaczyć na czytanie książki. Pokutuje u nas jeszcze mentalność ubogiego, który cokolwiek się dorobił i musi pokazać, że stać go na jazdę własnym samochodem. No bo jak to - z plebsem się tłoczyć? Nie być panem własnego losu? Przodują w tym stylu myślenia lemingi z korporacji.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> W 90% dojazd jest jednak wolniejszy. Licz stanie na przystanku, dojście do przystanku... Liczyłem, bo przecież czasami samochodem też do pracy pojadę. Rano wychodzi z grubsza na to samo. Po południu szybciej jest komunikacją (a i tak jadę przeciwnie do większości). Wyjątkiem są dni typu wigilia czy okres międzyświąteczny.
-
Kolejny pomysl zeby Polacy kupowali nowe auta
> Zwłaszcza jak się stoi na przystanku w deszczu i śnieżycy i się czeka - przyjedzie czy nie? Wejdę > czy nie? Będę siedział czy stał? Zaiste - wielki problem stać 3 minuty - nawet w deszczu czy śnieżycy. Chyba dla kaleki zdrowotnej. I owszem - przyjedzie. Owszem - wejdę i to bez problemu. I na koniec - będę stał - nawet jak są wolne miejsca. Mam nadzieję, że za jakiś czas wprowadzą "wkład własny" w leczeniu chorób krążenia tych, co bardzo lubią swoje dupsko posadzić, bo jak postoją 15 minut, to baaardzo zmęczeni.