Zawartość dodana przez futrzak
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Są tacy co mają fotki, a samochód zespawany z 2. Jak dobrze zrobiony to może być i z 4 spawany - jak się nie znamy to bierzemy znajomego specjalistę do oceny (oczywiście mu płacimy, ale mówię o fachowcu, a nie koledze co się niby zna), jedziemy na diagnostykę i szybko wiadomo czy warto kupić - bez żadnych zdjęć. Można tez kupić na podstawie zdjęć, ale te musza być zrobione na świeżo i tak jak my chcemy. Tak kupiłem chyba przedostatnią używkę - nie interesowały mnie zdjęcia drobnych uszkodzeń z zewnątrz (pytałem skąd ma tego tyle, skoro nie chciałem), a ten mówi, że ludzie chcą setki zdjęć każdego elementu. No tak, ale nie ma zdjęć komory silnikowej, progów i podłużnic od spodu - nikt tego nie chciał. Znaczy mamy klientów takich ja Ty - oceniają po wyglądzie zewnętrznym. W życiu by mi nie wpadło do głowy, by wchodzić na halę i robić zdjęcia z wymiany szyby, by później kupującemu je przedstawiać.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Nie sobie robi jak chce, tylko niech jeden z drugim nie dorabia ideologii jak to ludzie nie dbają, że chlew w samochodach w mieście mają, że niby wygląd samochodu świadczy o właścicielu (perełka - "Dbanie o samochód zawsze jest pewną wizytówką człowieka na polu poza motoryzacyjnym."). Ja ktoś ma ochotę mieć "ideał" (co prawda w większości wypadków to taki ideał jak nie powiem co ) i niech płacze nad każdą szkodą, odpryskiem itd. Rynek samochodów używanych jest wesoły (szczególnie tych kilkuletnich) i wyciąganie wniosków na podstawie tego co trafiło do sprzedaży jest delikatnie powiedziawszy abstrakcyjne - trudno by do sprzedaży trafiały samochody super dbane i picowane, skoro takie w większości się rozchodzą po znajomych/rodzinie, a inne trafią do sprzedaży i ludzie kupują nowe. Jak kupuję nowe to kupuję nowe i spodziewam się tego co powiedzmy chciałem/wybrałem (niekoniecznie chciałem, ale czasy się zmieniły i nowe są jakie są), a jak kupuję używany to kupuję taki, który jest w najlepszym stanie technicznym i względnym zewnętrznym (ile lepszy tym lepiej, ale tutaj przeważa stan techniczny i zużycie wnętrza adekwatne do przebiegu i jego rodzaju), kalkuluję koszt odszczurzenia, ale ten samochód ma robić od zaraz kilometry, a nie służyć to liczenia wgniotek. Pomijam samochody kupowane dla widzimisię, ale to inna para kaloszy - to jest hobby i tutaj nie należy się doszukiwać racjonalnych decyzji czy typowej eksploatacji - co najwyżej można z połówką ponegocjować po co się to kupiło Tylko głupia sprawa, ona chętnie do tego wsiada, ale nie każdy jej się podoba
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Nie wiem co ma ilość spożytego alkoholu wspólnego z tematem wątku, ale z całą pewnością wiem, że pomyliłeś MK z HP i co chcesz przemycić takimi tekstami. Pisałem o różnicy w postaci kulturalnej imprezy w lokalu od chlania taniej wódy w krzakach nad wodą. Nie podejmuję się dalej tłumaczyć, skoro zobaczyłeś w tym co napisałem tylko "chlanie".
-
Jak się teraz sprzedaje auto...
Zależy co, jak i gdzie kupujesz Ja też wolę przelew niż gotówkę.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ty nadal nie rozumiesz co to znaczy "normalna", "typowa", "średnia" itd. Wielokrotnie już pisano, że bywają takie bez wgniotek - nawet podawałem to na swoim przykładzie. No ale Ty zaprzeczysz lub nie przeczytasz, by tylko swoje udowadniać. Inna sprawa, że zapętliłeś się. W zakresie swoich tez, które próbujesz udowodniać? To raczej irracjonalne. Standardowe odwracanie kota ogonem. Co to ma do rzeczy? Pamiętasz może co próbowałeś udowodnić?
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Nie o tym mowa. Inna sprawa, kiedy zaczyna się sens usuwania takich drobnych szkód - przy okazji można, ale to już nie taki "lepszy stan". Jak ktoś chce to niech naprawia. Ktoś stuknął, tam ktoś stuknął, jak poszedł błotnik i maska do malowania to można pociągnąć trochę dalej, ale to przy okazji.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Nie, skąd To żaden dowód - to margines zachowań. Owszem, takie bywają, ale nie podpada to pod kwantyfikator "normalna", "standardowa", "średnia", "typowa" itd. Żaden sprytny - to zwykła statystyka i pewien zdecydowanie przeważający ogół zachowań. No, ale Ty ja zwykle musisz zaprzeczać faktom. Ja "swojej tezy" nawet nie muszę jakoś udowadniać, ponieważ to są fakty, a nie moja teza.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Nie pytam o służbowe - służbowy może być nawet ciężarowy MAN czy dostawczak do terania po budowach. No chyba, że jest układ i samochód jest wykupowany po leasingu przez pracownika i ten płaci za serwis w czasie użytkowania wedle kaprysu, a nie wymagań serwisowych. Tyle, że to są zazwyczaj samochody nowe w przypadku osobowych i średnio podpadają pod temat dyskusji, czyli "szaleństwo cen samochodów używanych". No i tutaj mamy kolejny zonk - próbujecie podważać statystykę i normalną eksploatację, a nagle pokazujesz samochód jeżdżony okazjonalnie i pieszczony dla kaprysu. Czyli zwykły kaprys dla zwykłego dupowozu, bez znaczenia w całej dyskusji.
-
Czy jest możliwość wykupienia OC na czas krótszy niż rok czasu
Zaraz, zaraz - jeżeli nabywca wypowie umowę i wykupi nowe OC to zwrot się należy.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Masz w domu 1 samochód czy więcej? Znaczy przebiegi roczne 30kkm czy 60kkm czy 100kkm? Sam czy oddajesz gdzieś do "studia detailingu"? Ciężko powiedzieć - to teoria zmaterializowana przez @bochumil, więc może z autorem podyskutuj, skoro się z ty nie zgadzasz. Inna sprawa, ze do spółki dość personalnie traktujecie wypowiedzi, które tyczą pewnej statystyki zachowań ludzi i próbujecie udowadniać, że to nieprawda, bo Was akurat stać i dbacie bo lubicie. Tyle, że nie o tym ten wątek.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Mylisz się. Hmmm, czy mi się wydaje, że mylisz "bardziej zadbane" od liczby uszkodzeń powłok zewnętrznych? Przypomnę "w takich miejscach auta są w najlepszym stanie i wizualnym i technicznym" - to Twoje słowa. A jak nie sprzeda po gwarancji to już masz coś przeciwko? No nie tylko, ale to w sumie naturalne - większy przebieg to większe zużycie (przynajmniej w teorii), rocznik to gorsza norma spalin, mniejsze bezpieczeństwo itd. Można mnożyć dlaczego. Stan wizualny to sobie można w buty włożyć w używanym sporo-letnim samochodzie. Jego funkcji to w żaden sposób nie poprawia, no chyba że ma innym świecić w oczy, tylko nie wiem czym. Oczywiście powypalane dziury w tapicerce czy rozerwany fotel ma znaczenie, ale takie rzeczy często ludzie maskują, bądź sprzedają samochody w takim stanie po taniości. Chyba śnisz, samochodów używanych jest mnóstwo na rynku, tylko niekoniecznie tych, które akurat są poszukiwane. Ty mnie może nie zapewniaj, bo źle na tym wyjdziesz, szczególnie jak zaczynasz pisać o trendach i to 10-letnich Zakatowanych samochodów znajdziesz trochę w ogłoszeniach - one tam wiszą długo. Samochody w stanie bdb i cenie średniej schodzą od ręki. Zastanów się przez chwilę skąd taka sytuacja na rynku używanych samochodów paroletnich i skąd ona się wzięła. To jest to szerokie doświadczenie? Jedni dbają inni nie i tyle. Paroletni samochód można szybko odszczurzyć, o ile nie jest to jakaś masakra i nie był odwijany z przystanku. Weź może doprecyzuj to "dbanie o samochód" i tę "wizytówkę na polu poza motoryzacyjnym", ponieważ mam poważne wątpliwości o czym ta dyskusja jest. Znaczy jaki problem, ponieważ nie bardzo rozumiem
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ktoś tutaj pisał, że "współczujemy sąsiadów" Kolejny (a może ten sam) z dorabianiem do tego ideologii. Mentalność ludzi jest różna niestety, co widać nawet w dyskusjach i niestety ma często podłoże terytorialne, do tego często się kształtuje niekonieczne zgodnie ze statusem ekonomicznym. Jest takie powiedzenie "człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka niekoniecznie". To specyficzna metafora ludzkich zachowań. Kiedyś tutaj przytaczałem jako przykład "kolegę ze studiów", którego spotkaliśmy przy okazji opijania dyplomów na starówce - jego wywalili. My się wybieraliśmy do knajpy (lub ją zmienialiśmy), a ten mówi, że kupimy po taniości wódę w spożywczym i pójdziemy nad wodę to opijać. My, że nie bardzo, to impra, a ten "no tak, teraz to Panowie Inżynierowie z plebsem nie piją". No i weź z takimi rozmawiaj. Żeby nie było - byliśmy z różnych miejscowości, czy wręcz ze wsi. Różnica jest taka, że my go dodatkowo zaprosiliśmy do stołu, a on na zaproszenie nie przystał. Mylisz się i to bardzo. Wcześniej pisałem dlaczego tak jest.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Nie wiem czy wiejska, ale ja już przestałem się w tych wypowiedziach doszukiwać logiki - prezesi firm zazwyczaj poruszają się świeżymi samochodami w leasingu czy wynajmie długoterminowym (nie tylko w PL), a dodatkowo stać ich na kupienie sobie tego co im się podoba, lub mieć prywatnie obity 10-letni samochód. Kwestia "patrzenia z góry na tłuszczę" to zupełnie inny problem i to niekoniecznie wśród tej grupy ludzi. Co do lekarzy czy prawników - tutaj znowu wiele zależy od człowieka jak traktuje innych, a samochód pow. pewnego poziomu nie jest żadnym wykładnikiem majętności, a dodatkowo to nie jest jakaś duża grupa społeczna. Z drugiej strony w kontaktach biznesowych musza mieć pojazdy na pewnym poziomie, ponieważ mają klientów, którzy na to patrzą i po tym oceniają "prestiż i jakość usług" - a ci klienci są różni. Jednych nie interesuje czym kto przyjechał na rozmowy biznesowe (mógł przylecieć), ale są i tacy, którzy na to bardzo zwracają uwagę. Nagle czytam, że "biedniejsi nie chcą być gorsi" - w czym? W stanie posiadania? Przecież w przypadku takich samochodów (szczególnie przykład beneficjentów 500+) liczy się mobilność tych pojazdów i stan techniczny, a nie wygląd - jeżeli mowa o logice i sensownych argumentach. Nikt nikomu nie zabrania dbania o samochód, ale irracjonalne jest zaprzeczanie faktom, że samochody normalnie użytkowane ulegają uszkodzeniom i ich serwis swoje kosztuje. Niestety, w zbyt wielu przypadkach na serwis nie wystarcza, ponieważ pojazd jest kupiony ponad stan, a kupowany był właśnie dlatego taki, że "nie chcą być gorsi" i "muszę się pokazać". Później zaczyna się "utrzymywanie inwestycji" by wyglądała i udowadnianie np. na AK, że w mniejszych miastach ludzie bardziej dbają o samochody, bo są nieobite i nieporysowane Polecam wyprawę pod większy market/centrum czy na dłuższy urlop, z pozostawianiem samochodu na powszechnie dostępnych parkingach. Tak, wiem, zgrzewki z wodą można nosić 3 kilometry, a na urlop jechać pociągiem - pomijam loty, bo wtedy samochody się bierze z wypożyczalni. Polecam rozejrzeć się jak wyglądają samochody na ulicach i wypożyczyć samochód np. w Grecji Tak w podsumowaniu - jak ktoś chce sobie poszukać "perełki" to niech szuka, czasem się takie samochody trafiają, ale to prawdziwa rzadkość by w parze z leciwym samochodem w stanie "błysk" z zewnątrz, nie stały jakieś wady techniczne czy wypadkowa przeszłość, pacykowana po taniości. Ceny takich samochodów też są zazwyczaj wyższe, chociaż to różnie bywa. Gorzej jak ktoś dorabia do tych "perełek" ideologię i opowiada jak to na wsiach i mniejszych miastach bardziej dbają
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Najlepsze jest to, że to nie Ty się tym posłużyłeś, a tylko odpowiedziałeś na prezentację takiego argumentu Ten stereotyp nie jest wymyślony i wystarczy popatrzeć jak to wygląda w rzeczywistości, a nie zaprzeczać faktom.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Tak to mniej więcej wygląda - duże i trochę mniejsze miasta (plus oczywiście okolice) stan techniczny jest statystycznie w lepszy niż w tych mniejszych, jeszcze mniejszych, wsiach itd. Wizualnie może być odwrotnie, ponieważ samochód w tych pierwszych służy do tego do czego był stworzony, a w tych drugich wygląd i podkreślenie statusu jest często ważniejsze od stanu. Wystarczy pojechać na SKP i zobaczyć co się tam pojawia. O zachowaniach sporej części ludków to chyba nawet nie chcę pisać, ale jednak - przyjeżdża taki nastoletnim paśnikiem wyglądającym pięknie, postawi prawie w poprzek na dwóch miejscach, by mu nikt drzwiami nie obił, wysiada - ogląda czy nie ma rys, a później odjeżdża z dymem z wydechu - jaki to ma przebieg to nawet ciężko stwierdzić, ma ładnie wyglądać
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
To się nazywa dorabianie ideologii Ja sądzę, że większość osób ciężko pracowała na swój pierwszy samochód w pewnym okresie. Czy się chyba jednak trochę zmieniły... Samochody od lat są tak konstruowane, by eksploatacja była łatwiejsza, mniej absorbująca - to jest narzędzie, coś co ułatwia codzienne życie. Kupujemy wg jakiegoś klucza, z uwzględnieniem zasobności portfela (pomijam tych, którzy robią to w sposób irracjonalny). Mam jeden samochód do wielbienia (jak to z określamy), ale reszta to zwykłe dupowozy. Mam jednak pewne wrażenie, że ich ewolucja poszła trochę w złych kierunku. Czy samochód po otłuczeniu wózkiem na parkingu pod marketem traci swe walory jako narzędzie, sprzęt codziennego użytku? Raczej nie - co innego kwestie mechaniczne związane wprost z celem do jakiego samochód został stworzony.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Kocham takie wydumki właścicieli perełek - już pisałem o normalnej eksploatacji w warunkach różnych, ale Ty tego nawet nie przeczytałeś. Co mi z tego, że mieszkam na wsi, parkuję w garażu/pod domem na prywatnym terenie, skoro człowiek do sklepu pojedzie, czasem do urzędu, przewiezie jakieś graty/zakupy, a dodatkowo co jakiś czas się wybierze na urlop czy odchamić się do "miasta". Dodatkowo nie pisałem "w tym kraju", a w normalnym kraju. Z tymi Kowalskimi od perełek to najczęściej jest problem, jak dojdzie co do czego, albo nawet jak nie dojdzie. Lament, że mu kapliczkę naruszyli, albo nie daj bosze mogli to zrobić. Do najmniejszej rysy wezwą policję, oświadczenia nie będą chcieli Odwracasz kota ogonem - tak, ma prawo być, nawet miałem jedno takie, póki nie zacząłem go eksploatować normalnie
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Bez znaczenia, ale miało być 2014. To 7 lat eksploatacji zwykłego dupowozu - bez szans na brak uszkodzeń przy normalnej eksploatacji.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Jak patrzę po Twoich wypowiedziach to w pełni się zgadzam z tym, co wytłuściłem. Ja dbam o samochody (pomijam dbanie specjalne, ale to też specjalne samochody) - nie ma chlewu w środku (choć wozi się czasem śmieci z domu/do domu), parkuję tam gdzie można i miejsce jest adekwatne do celu, do jakiego samochód służy. Mam idealny stan techniczny we wszystkich (w jednym puka łącznik stabilizatora, nie wiem czy wytrzymamy do serwisu za 3kkm). W jednym właśnie zregenerowałem reflektory, wyprałem 2, bo przyjemniej się jeździ w czystym, ale to co jest na zewnątrz? Jest co jest. Strzał czyimiś drzwiami, jakimś wózkiem marketowym, uszkodzenia od kamieni, jakieś rysy itd. W swoim czasie wizyta na wywiadówce w gimnazjum skończyła się naprawą za grube kPLN - sprawca hakiem wjechał w przód samochodu i zniknął. Wgniotki parkingowe czy rysy Choć może, jak ktoś na wsi mieszka... No ja niby też, ale na zakupy czy na wywiadówkę pojechać było trzeba. Teraz dzieciaki dorosłe, człowiek z życia korzysta i fajnie wgniotki można przywieźć z parkingów płatnych przed różnymi atrakcjami - niekoniecznie w PL
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Większość z nich. A co to ma do rzeczy - to dwie różne sprawy. Przed chwilą udowadniałeś, że Twoje jest lepsze, bo faktycznie nie ma uszkodzeń zewnętrznych. Przy Civicu z 2004 to dla mnie bez znaczenia - właściciel może sobie dowolne opowieści snuć. Kupię to w lepszym stanie, a nie lepiej wyglądające. Ceny generuje rynek, więc nie bardzo rozumiem żale.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Ja podobnie - oczywiście zaraz się okaże, że te bez rys i obić normalnie eksploatowane, są eksploatowane w sposób dość specyficzny, ale właściciele będę udowadniać, że to "normalna" eksploatacja. Od autostrad to mam/miałem sporo uszkodzeń lakierniczych (w tym nad szybą czołową), nawet szyby zmieniałem.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Tak, fajny przekaz, szkoda tylko, że średnio sensowny. Samochód to narzędzie (w większości wypadków) i ma służyć w ułatwianiu codziennego życia. Jeden z moich samochodów był piękny z zewnątrz, jak stał w większości w garażu i był tylko pędzony na trasach. Jak zacząłem go używać "normalnie" to nie minął rok i był regularnie otłukiwany na różne metody. Duże miasto Tak? Samochód ma właśnie być łatwo dostępny i nie ma być obiektem uwielbienia. Dbać należy o stan techniczny, kwestie estetyczne są drugorzędne przy typowych samochodach i typowej eksploatacji. Litości - piszesz o PL, to było chore, właśnie z racji braku ich dostępności i zasobności przeciętnego człowieka w PL. To raczej normalne. W sumie nie wiem dlaczego piszesz "facet" - dziewczyny samochodami nie jeżdżą? Tak i tak jest sensownie. Inni dawno do tego dojrzeli.
-
Cepik - dane nie są przesyłane w czasie rzeczywistym?
A ja odświeżam i odświeżam, i odświeżam... i nic. Dalej te 192 dni po terminie przeglądu...oppps, już 195
-
Cepik - dane nie są przesyłane w czasie rzeczywistym?
To zainstaluj i z bańki. Brak info w danym momencie w historii pojazdu nie świadczy o braku w CEPiK. W mObywatelu informację o przeglądzie miałem zanim do domu dojechałem (przegląd robiłem 9 czerwca), info o nowej polisie było niewiele później po jej zawarciu (to różne samochody). Nawet zapłacić chyba nie zdążyłem W sumie sam jestem pod wrażeniem tempa aktualizacji tych danych.
-
Reklamacja zardzewiałego haka ?
Skoro niektórzy ludzie twierdzą (tutaj o tym przeczytałem), że wybierają opony o ładniejszym bieżniku, to dla mnie mogą nawet haki wybierać na podstawie wyglądu kuli czy atrakcyjności napisu producenta. Zdecydowanie. Ja względnie często demontuję, ponieważ nie mam ochoty po drodze po raz kolejny się w piszczel zasunąć