Zawartość dodana przez Kaizeniuniek
-
Pokaz samochodów elektrycznych
> Elektrycznie, tirami nic nie jeździ. wszystko koleją lub taśmociągiem. Czyli 3-4 x więcej CO2 produkuje, niż przy transporcie spalinowym? > Z te samej Jak dodać do C 0, żeby otrzymać H2O? > Analiza z przed roku, a dane do analizy jeszcze wcześniej. Bloki są cały czas modernizowane, a ich > parametry rosną. Wiesz, ile nowych bloków oddano w ostatnich 2 latach? Nieliczne zmodernizowano. Ile wzrosła średnia sprawność? 1%? 2%? Nic - bo pozostałe uległy dalszemu zużyciu? A może jeszcze spadła? > Jeśli uwzględniasz dystrybucję to bierz ja pod uwagę też w spalinowych. Rurociągi są bezstratne. A zużycie na transporcie kołowym - tak jak i przy transporcie węgla. Więc można pominąć. > I znów to samo, zakładasz, ze benzyna powstaje w baku samochodu. Nie, przyjmuję, że wożona jest elektrowozami, jak węgiel > Dolicz jeszcze wydobycie, > transport, rafinację i dystrybucję. To ja pytałem, czy to chcesz też doliczać. Czyli chcesz? Bo wydobycie ropy jest dużo tańsze, prostsze i mniej energochłonne, niż wydobycie i transport węgla. > Odpuść CO2, samochody emituje znacznie więcej bardziej szkodliwych związków. Co nie zmienia faktu, że ściemą jest, że samochody elektryczne w Polsce powodują zmniejszenie CO2. > konieczności odstawiania lub zaniżania bloków na noc, brak konieczności pompowania wody w > elektrowniach szczytowo pompowych To jak te elektrownie szczytowo pompowe wyprodukują prąd w dziennym szczycie zapotrzebowania, gdy nie przepompują wody w nocy? A jak wpłynie wzrost zapotrzebowania na prąd w dzień? Ja bym wolał ładować aku w pracy - nie tylko dlatego, że bałbym się braku prądu w trasie do domu. > Wiesz po co tyle mówi się o CO2? Bo handluje się emisjami CO2. A właśnie. Więc ściema marketingowa że elektryki zmniejszają emisję CO2 (gdy jest wręcz przeciwnie) by do kasy unijnej wpłynęło więcej kasy za wzrost emisji CO2 od Polski. > A dodatkowo zanieczyszczenie przy produkcji prądu jest daleko od miast, nie odczuwasz tego. Wręcz przeciwnie. To spore zakłady pracy - więc miasta się rozrastają przy nich. Bełchatów chociażby.
-
Pokaz samochodów elektrycznych
> A prąd nie jest w ogóle używany przez rafinerie. Wcale. Do niczego Jest używany i w rafineriach, i w elektrowniach. I co to zmienia?
-
Pokaz samochodów elektrycznych
> Uwzględnij jeszcze proces produkcji benzyny i jej transportu na stację. To trzeba też uwzględnić proces wydobycia i transportu węgla? > Z węgla też jest para wodna w kominie. Z jakiej reakcji chemicznej? > Sprawność elektrowni to jakieś 50% klik Zły stan techniczny polskich bloków energetycznych, zwłaszcza kotłów parowych, powoduje, że ich średnia sprawność wynosi ok. 37 proc. > Sprawność silnika benzynowego to ok 25%, Klik sprawność pojazdów z napędem elektrycznym wynosi ok. 75-80%, podczas gdy pojazdów spalinowych ledwie ok. 35-40%. I mowa cały czas o energii zamienianej na mechaniczną. W przypadku pojazdu spalinowego mamy gratis ogrzewanie co w naszym klimacie ma niebagatelne znaczenie. A w przypadku elektryka trzeba doliczyć, że straty zostaną w produkcji i przesyle energii są stale przepadnięte (jako ciepło głównie) - i z cennego prądu trzeba je znowu wyprodukować w chłodne dni. Czyli z umownych 100 jednostek energii chemicznej mamy w spalinowym 35-40 jednostek energii mechanicznej + ogrzewanie gratis. W elektrycznym z umownych 100 jednostek na wejściu w Polsce mamy - 37 (na wyjściu z elektrowni czyli już podobnie, jak w spalinowym.) - 88%*37= 32,56 w gniazdku - 0,7*32,56=22,8 w akumulatorze samochodu - 0,8*22,8=18,24 na kołach samochodu o napędzie elektrycznym w energii mechanicznej. Przyznam, że nie wiem, czy ta sprawność samochodu elektrycznego uwzględnia odzyskiwanie energii. Ale nawet, jeżeli by przyjąć, że to bez odzyskiwania to rocznie, jestem przekonany, więcej energii trzeba będzie dodać na ogrzanie auta niż uda się odzyskać z hamowania. Więc mamy 35-40 do 18,24 dla samochodu spalinowego. DWA RAZY SPRAWNIEJSZY JEST NAPĘD SPALINOWY (porównując energię chemiczną paliwa do energii mechanicznej na kołach). Do tego znaczna część w samochodzie spalinowym pochodzi ze spalania wodoru a część węgla (w elektrowniach całość ze spalania węgla), więc produkuje znacznie mniej CO2 na jednostkę energii mechanicznej na kołach. Więc napęd elektryczny powoduje wzrost emisji CO2 3-4 krotnie 2x mniejsza sprawność całego systemu + to, że w samochodach spalinowych nie cała produkcja produkuje CO2, bo część spala się do H2O. Ale jak widać marketing potrafił wielu zrobić kisiel z muzgó i wierzą, w to zmniejszanie emisji CO2. > przy czym energia przy hamowaniu jest tracona, w elektryku odzyskiwana. To, czy jest odzyskiwana nie zależy od napędu - przecież w F1 jest odzyskiwana, chociaż napęd jest spalinowy.
-
Pokaz samochodów elektrycznych
> więcej niż odpowiadający mu samochód spalinowy. Proces spalania w kotle elektrownianym jest > dwa lub trzy razy sprawniejszy niż w silniku. No nie wiem. Po pierwsze primo - ze spalania benzyny powstaje nie tylko CO2, ale też woda (bo nie palimy węglem, tylko węglowodorami - i to zarówno przy silnikach benzynowych, wysokoprężnych jak i na LPG czy CNG). Co więcej - cząsteczek wodoru w benzynie jest więcej, niż węgla. Więc część wyprodukowanej energii jest ze spalania wodoru, a nie węgla co jest nieszkodliwe dla środowiska (w końcu produkt spalania to woda). Po drugie primo, przy energii elektrycznej straty przesyłu są dosyć znaczne - więc z wyprodukowanych GWh część ulatnia się w przesyle i stratnych transformatorach. Po trzecie primo - nie zakładałbym się, czy sprawność całego systemu (włączając sprawność turbin, sieci przesyłowej, ładowarki i aku) w przypadku elektrowozów jest większa, niż silnika spalinowego.
-
Odstraszacz gryzoni - pod maskę
> Czy ktoś posiada np. takie urządzenie?
-
Pokaz samochodów elektrycznych
> Zauważmy, ze dziennikarze przedstawiają tylko zalety aut elektrycznych. Chyba żywcem skopiowane z propagandy na Francję czy inny kraj. Bo nie pisane pod polskie realia. U nas lwia część prądu jest produkowana z węgla. Więc jak najbardziej ładując aku przyczyniasz się do produkcji CO2. A w krajach atomem stojących produkujesz radioaktywne odpady. No i kwestia jak szkodliwa dla środowiska jest utylizacja i produkcja akumulatorów. No jak wyschnie źródełko akcyzy z paliwa, to nasz nierząd coś wymyśli. I eksploatacja przestanie być taka tania, bo fiskus dobierze się do elektryków w jakiś sposób, żeby załatać dziurę budżetową.
-
Sąd właściwy dla sprawy o niewskazanie prowadzącego auto.
Na podstawie art. 31 § 1 k.p.k*1) w zw. z art. 11 § 1 k.p.s.w.*2), art. Art. 35. § 1. k.p.k*3) w zw. z art. 11 § 1 k.p.s.w.*2) sąd postanawia uznać się niewłaściwym miejscowo i sprawę przekazać wg. właściwości sądowi Y. Bełkot prawniczy? Owszem. Ale mi ciekawie się zrobiło jak zrozumiałem, o co tutaj chodzi. Straż miejska z miejscowości X skierowała sprawę do swojego lokalnego sądu rejonowego o ukaranie kierowcy obwinionego o popełnienie wykroczenia z art. 96 § 3. k.w.*4). Żeby było śmieszniej - wniosek był o ukaranie kierowcy (a nie właściciela - bo auto firmowe). Chyba sędzia nie lubi straży miejskiej. Bo wywnioskował, że być może wykroczenie drogowe miało miejsce w miejscowości X. Ale nie wskazanie sprawcy już nie. Sąd powołał się na wyrok jakże wysokiej instancji sądu okręgowego w Lublinie XI Ko 132/12 w analogicznej sprawie i stwierdził, że wykroczenie z art. 96 § 3. k.w.*4) następuje tam, gdzie osoba wezwana do wskazania sprawcy kwituje odbiór przesyłki wzywającej do wskazania. I odesłał sprawę do sądu rejonowego właściwego dla zamieszkania kierowcy. A powinno być chyba jego pracodawcy albo i leasingodawcy - chyba, że ci doprowadzili wątek do prawdopodobnego kierowcy a ten nie potwierdził, że prowadził ale też nie wskazał prowadzącego (aż tak dokładnie sprawy nie znam - widziałem tylko decyzję sądu umywającego ręce). Czyli to nie dla kierowcy/właściciela niewygodne jest jeżdżenie po kraju, lecz dla S.M. Czy to normalna praktyka? Czy też sędzia nie lubi S.M. i wymaga od niej jeżdżenia po całej Polsce na rozprawy? Może to też sposób na Naczelnego Fotografa R.P.? Zapominać, kto wtedy mógł kierować i niech się fotografowie ciągają po całej Polsce po sądach? *1) § 1. Miejscowo właściwy do rozpoznania sprawy jest sąd, w którego okręgu popełniono przestępstwo. *2) § 1. Przy ustalaniu właściwości sądu stosuje się odpowiednio przepisy art. 31, 32, 33 § 1, art. 34-36, 39 i 43 Kodeksu postępowania karnego, a w odniesieniu do sądu, o którym mowa w art. 10, także art. 651 Kodeksu postępowania karnego. *3)§ 1. Sąd bada z urzędu swą właściwość, a w razie stwierdzenia swej niewłaściwości przekazuje sprawę właściwemu sądowi lub innemu organowi. *4) § 3. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.
-
Zakup auta do firmy - pytanie do księgowych
> Żeby nie zakładać nowego tematu mam pytanie. Kupuje na siebie auto jako na osobę prywatna. Wiem ze > mogę je pózniej "wciągnąć" w działalność np. poprzez wynajem, wydzierzawienie? Kupując wcześniej tracisz możliwość odliczenia części VATu. Jak kupujesz używany samochód osobowy to nie ma znaczenia, bo nie ma VATu. Jak chcesz później samochód wprowadzić do DG to zwyczajnie wprowadzasz go do ewidencji środków trwałych i amortyzujesz (czyli co miesiąc część jego wartości początkowej wrzucasz w koszty). Możesz go nie wprowadzać do EŚT, ale wtedy tracisz możliwość amortyzacji i musisz prowadzić ewidencję przebiegu z której wyznaczasz LIMIT wysokości kosztów utrzymania (paliwo, naprawy, przeglądy itp.) które zaliczasz w KUP. Jak wydasz więcej, niż limit z kilometrówki - nadwyżka przepada. Jak wydasz mniej - to nie wykorzystasz całego limitu.
-
Zakup auta do firmy - pytanie do księgowych
> Tu raczej nie chodzi o "po co" ale "kto" - jako osoba prywatna przynosisz zaświadczenie o > dochodach, jako osoba prowadząca DG przynosisz inne papiery. Rodzaj dochodów nie świadczy o tym, czy samochód kupuje się do DG, czy prywatnie. > Czyli na konkretnym przykładzie- nowe auto za 45 kPLN brutto i założeniu że i tak będę nim jeździł > dłużej niż amortyzacja kredyt też może być korzystny? Generalnie - im szybciej wrzucisz coś w koszty, tym korzystniej podatkowo to wychodzi.
-
Zakup auta do firmy - pytanie do księgowych
> oznacza, że przez 13 miesięcy z grosikiem odliczasz cały VAT Nie ma takiej opcji. Z każdej raty odliczasz 60% VATu - ale pilnujesz limitu 6k. > a podstawę PIT zmniejszasz o > kwotę netto(w tym przykładzie o 2kzł) Nic podobnego. W koszty zaliczasz z każdej raty netto + nieodliczony VAT (na początku 40% VATu, po przekroczeniu 6k. VATu całość VATu na fakturze). > Przy kredycie, kwota odsetek zmniejsza Ci podstawę PIT co miesiąc. A VAT (60% nie więcej niż 6K) odliczasz na starcie, przy fakturze zakupu. > Jest metoda na odliczenie całego VAT'u, ale jest to ryzykowne i lepiej się w to nie pchać. Jaka? Magoora już dawno został obejdzięty.
-
Zakup auta do firmy - pytanie do księgowych
> O VAT zapomniałem, 6000 piechotą nie chodzi. 60% VATu, nie więcej niż 6k. > Tyle że jak patrzyłem na stronie Renuara to kredyt dla firm wychodził jakoś drożej niż prywatnie. A skąd bank może wiedzieć, czy kupujesz na cele firmowe, czy prywatne. Czy też w jakich proporcjach na obydwa cele? Jesteś ciągle tą samą osobą fizyczną niezależnie od tego,czy faktura będzie na J.K. (prowadzący DG) czy na J.K. (bez DG). A jeżeli do firmy nie dodasz nic innego niż obowiązkowe człony, to faktura będzie wyglądała identycznie (a dowód rejestracyjny tak czy inaczej będzie na imię i nazwisko). > A jak wygląda leasing vs kredyt? Różnie. Najczęściej najbardziej opłaca się kupić auto używane (w rozumieniu prawa podatkowego) za gotówkę. Drugie miejsce to samo auto na kredyt. Przy nowym i tanim - różnice robią się małe i to nie koszt powinien być głównym kryterium. Przy aucie drogim - wygrywa leasing. > Główną zaletą leasingu jest szybkość "amortyzacji", Auto używane - amortyzacja w 30 miesięcy. A leasing? > ale jak już > napisałem auto będzie u mnie dosyć długo więc nie mam ciśnienia żeby stało się to w 2 lata. Właśnie na tym myk polega, żeby koszty były bez wydawania pieniędzy. Po wykupieniu auta koszty będziesz miał śmieszne (amortyzacja kwoty wykupu). A do tego awaryjność auta wzrasta z wiekiem. O ile bez DG po prostu spóźnisz się do rodziny na święta, o tyle przy DG może skutkować sporym odszkodowaniem za niedotrzymanie terminów i/lub utratą klienta. A że uwzględniając koszty zmiana auta (zwłaszcza przy leasingu) opłaca się - nie ma sensu go trzymać długo. Oczywiście wszystko trzeba przeliczyć uwzględniając "premię za ryzyko".
-
Dojazdówka vs zestaw naprawczy.
> Jakie jest wasze zdanie odnośnie wyposażenia samochodu na wypadek przebicia opony? Wystarczy zestaw > naprawczy? Ja wolałem dopłacić za dojazdówkę. Gumę złapałem raz. Rozcięte z 5 cm z boku opony i uszkodzona felga. Zestaw naprawczy skazałby mnie na lawetę.
-
Wypadek nakręcony kamerką samochodową
> czy policjant może zażądać "pozyczenia" kamerki albo samej karty pamięci? Policjant może mieć różne dziwne pomysły. Zwłaszcza, że nie musi się znać i wiedzieć, na jakim nośniku jest nagranie. Z praktyki - "administrowałem" kiedyś monitoringiem w pewnym bloku. Zdarzyły się "za mojej kadencji" dwie kradzieże zarejestrowane przez monitoring. To policja kazała mi zabezpieczyć te nagrania. I tyle. Nawet potem się nie zgłosili. Z własnej inicjatywy zgrywałem te nagrania na nośniki okradzionych. Nie wiem, czy potem coś z tym robili. Generalnie nikt nie wymyślił, żeby demontować monitoring czy wyciągać dysk z rejestratora. W sprawie cywilnej zdarzyło mi się dostarczyć jako dowód nagranie zarejestrowane na telefonie - ale do sądu dostarczone jako CDDA (żeby nie było problemu z odtworzeniem, bo HNFI jakimi urządzeniami będzie dysponował sąd). Nie było problemu - może dlatego, że druga strona nie kwestionowała nagrania.
-
Wypadek nakręcony kamerką samochodową
> Aby nagranie cyfrowe było istotne w sprawie, musi być przekazane wraz z urządzeniem, którym zostało > dokonane. Tyle wiem ze swojej praktyki. Co to za praktyka? I co - nagrania z monitoringu miejskiego dostarczane są z całym centrum monitoringu i kamera demontowana z ulicy, przy fotce na rok demontowany jest fotoradar i załączany do akt a przy mobilnym wideorejestratorze na salę sądową wjeżdża nieoznakowany radiowóz? W sądzie dowodem będzie wszystko, co sąd uzna za dowód. Ma tu daleko idącą swobodę. A jak drugiej stronie uda się (ewentualnie) podważyć wiarygodność dowodu, z pomocą powołania biegłego - to dopiero jakiekolwiek ekspertyzy się pojawiają.
-
100km za $2.50 ... Volt
> A tam jeżdżą hybrydy? Google twierdzą, że jeżdżą. > Zwracam uwagę, że sterowanie silnikiem elektrycznym jest mniej stratne i bardziej efektywne niż > spalinowym. Sterowanie stratne? Że niby przepustnica powoduje większe straty energii włożonej we wciśnięcie pedału gazu niż gdy zmienia to sterowanie częstotliwością czy napięciem prądu w silniku elektrycznym? > Natomiast mały silnik spalinowy zastosowany do zasilania ładowarki będzie spalał > małe ilości paliwa. Chodzi o wymiary fizyczne silnika, czy o moc? Jak to pierwsze - to silniki wankla zaprzeczają temu. Jak chodzi o moc - logiczne. Mniejsza moc, mniejsze zużycie paliwa. Tylko czy to ma cokolwiek wspólnego ze sprawnością? Przekształcanie jednej energii w drugą tylko w teorii może być bezstratne. W praktyce zawsze są straty - więc zamiana energii mechanicznej na prąd żeby potem znowu zamienić ją na mechaniczną w tym samym miejscu nie ma sensu. To ma sens gdy korzyści z łatwości przesyłu energii przeważają nad stratą energii - czyli ma sens zamiana energii mechanicznej na elektryczną w elektrowni i zamiana znowu na mechaniczną w mikserze w domu, 1256 km od elektrowni. Ale tu trzeba się pogodzić ze stratami - a nie wmawiać klientom, że spalenie benzyny żeby wyprodukować prąd do napędzenia silnika elektrycznego będzie tańsze, niż napędzenie kół silnikiem spalinowym.
-
100km za $2.50 ... Volt
> Silnik spalinowy pracujący ze stałymi wartościami obrotów i obciążenia zużywa znacznie mniej > paliwa. Silnik elektryczny napędzający samochód ma znacznie większa sprawność niż spalinowy. Chcesz dowieść, że rajdy o kropelce wygrywają w cuglach samochody przetwarzające tak energię? Jakoś nie zauważyłem.
-
100km za $2.50 ... Volt
> Mistrzu, Ampera ma zwykłego benzyniaka, który służy jako generator do ładowania akumulatorów, > zasilanie klimatyzacji i producent ciepła (nie jest mechanicznie połączony z kołami). I dalej jazda wychodzi 2,5$? Nie ogarniam, jak może wyjść taniej zamiana energii chemicznej --> mechaniczną --> elektryczną --> mechaniczną, niż bezpośrednio chemicznej na mechaniczną? Czy chodzi o to, żeby przekonać kogoś, że zapłaci 2,5$/500km żeby zapłacił za auto 3x tyle co za tradycyjne, a w końcu okazuje się, że przejazd km kosztuje go 2x drożej przez straty w przetwarzaniu energii na różne jej postacie bez sensu?
-
100km za $2.50 ... Volt
> No i krowy przestają dawać mleko przez linię z prądem O, tego nie wiedziałem. Ale mi to rybka - ja krowiego nie piję, tylko UHT.
-
100km za $2.50 ... Volt
> Jakie inne koszty, ubezpieczenie, rejestracja! Koszty recyclingu, przeglądy, koszt lawetowania jak w korku się rozładuje, koszt drugiego auta/najmu na wypady dalsze. Pytanie, jak akumulatory sprawdzą się przy -20* i czy wtedy będzie czym ogrzać auto (a może webasto i paliwo do niego będzie dodatkowym kosztem). Wymiana aku. Powiedzmy, że nawet jak zasięg będzie z 50km i aku przeżyją 1000 ładowań. To mamy wymianę aku co 50k km. czyli co najmniej 5x trzeba wymienić, żeby osiągnąć żywot nawet słabo eksploatowanego silnika spalinowego (bez remontu). No i nie wiemy, jakie materiały eksploatacyjne i zabiegi trzeba wykonać - czy trzeba będzie wymieniać jakieś szczotki, przezwajać silniki itp.
-
100km za $2.50 ... Volt
> Wymowne[...] Do czasu obłożenia prądu takimi podatkami, jak benzynę. A w końcu to władza będzie musiała zrobić jak strumyk pieniędzy z podatków na produkty ropopochodne wyschnie. No i jeszcze trzeba jakiś silniczek awaryjny zainstalować - bo inaczej miasta zakorkują się przez rozładowane klimatyzacją w szczycie auta.
-
Który obszar zabudowańszy?
> Właśnie o to chodzi... Zresztą, można zabić inaczej niż na śmierc? Zdaniem producenta Raida - można. Bo podkreślają, że zabija na śmierć. > Jeśli to jest problemem, to się robi ronda i sygnalizację swietlną. I tak co 50m na odcinku 10 km? Dopiero sposób na korki i zwolnienie do 30 km (w przypadku rond) - a z podporządkowanych wyjeżdża coś od czasu do czasu. I danie im 10 sekund czasu względem ograniczenia do 90km/h w zupełności wystarcza do sprawnego włączenia się/przejechania przez skrzyżowanie.
-
Który obszar zabudowańszy?
> Quiz: Chciałbyś powrotu definicji sprzed lat - obśmianej bodajże w Misiu (a gdyby tu było przedszkole ... sprawdzić, czy nie ksiądz)? Tak naprawdę to mało istotne jest ile domów i w jakiej odległości od ulicy jest w danym miejscu. Dwa domy po przeciwnych stronach ulicy 10m od niej każdy mniejszy ruch wygenerują, niż dwa osiedla po 500 domów o kilometr od danej ulicy. Więc jakoś trzeba oznaczyć taki teren o specyficznym ruchu zarówno pieszych, jak i pojazdów. Ograniczenie prędkości na terenie zabudowanym to nie tylko zmniejszenie szansy zabicia pieszego na śmierć, ale też danie szansy włączenia się do ruchu samochodom wewnętrznych czy przejechanie przez skrzyżowanie jadącym drogą podporządkowaną. Uzależnianie czy coś jest terenem zabudowanym wyłącznie na podstawie zabudowy przy samej drodze nie miałoby sensu i powodowało stawienie milionów znaków co kilkadziesiąt metrów. Natomiast jak warunki na to pozwalają na danym odcinku - to od tego służą znaki podnoszące dozwoloną prędkość (ciągle na terenie zabudowanym). A że ograniczenia w przytłaczającej większości są bezsensowne - to każdy wie. Dlatego praktycznie nikt ich nie respektuje. Ot, taki przepis jak za rozbiorów - wszyscy wiedzą, że są, ale żaden patriota się nimi nie przejmuje. Ale jak carska policja dopadnie, to skórę złoi. Bo chodzi o łojenie skóry, a nie o przestrzeganie prawa.
-
Zachowanie auta na śliskiej drodze
> Przy identycznych prędkościach. Chodzi o charakterystykę proporcji siły nacisku do siły > bezwładności w zakresie prędkości od 0 do 100km/h powiedzmy i założonym stałym promieniu > skrętu. I pytanie czy ta proporcja będzie zbliżona do identycznej w tym zakresie prędkości dla > różnych mas, czy nie? Ta proporcja jest funkcją prędkości. Więc jest niezależna od masy (w pewnym uproszczeniu) ale jest zależna od prędkości.
-
Zachowanie auta na śliskiej drodze
> Wszystko racja - ale tutaj rozpatrujemy tylko zmianę masy To brakuje założenia, o zachowanie przy jakiej prędkości. Dla mnie to oczywiste, że prędkość auta się zmienia i trzeba uwzględnić prędkość w rozważaniach. Bo nie da się jeździć ze stałą prędkością. > zwiększysz siłę odśrodkową, siłę nacisku, tarcie itd. przy tej samej prędkości i innych > parametrach. To o jakiej prędkości mówimy? Bo odpowiedź będzie inna dla 5km/h, a inna dla 100km/h.
-
Zachowanie auta na śliskiej drodze
> Dobra, upraszczając, bo zamotałem powyżej maksymalnie A jak sobie rozrysujesz wykres sił w zależności od prędkości - to masa zacznie mieć znaczenie. Siła tarcia nie zależy od prędkości, ale siła odśrodkowa tak (a nawet od jej kwadratu) I to głównie dlatego bolidy F1 jadą znacznie szybciej w zakrętach przy prawie pustym zbiorniku. Bo siła odśrodkowa jest znacznie mniejsza. A siła tarcia w ich przypadku zmienia się dużo mniej niż siła odśrodkowa przez zmniejszenie masy, bo nacisk w dużej mierze zależy od prędkości (docisk ze skrzydeł przy prędkości ok. 80km/h takiemu bolidowi pozwala już jeździć po suficie, bo docisk aerodynamiczny jest większy, niż grawitacja).