Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Odwyk za jazdę po pijanemu

Featured Replies

Napisano

Kierowca, który już dwukrotnie został zatrzymany za jazdę pod wypływem alkoholu, niedługo rozpocznie terapie odwykową. Wniosek krakowskiej prokuratury w tej sprawie jest już w sądzie. Decyzja zapadnie w ciągu najbliższych dni.

Gdy po raz pierwszy kierowca został zatrzymany za jazdę po pijanemu alkomat wykazał w jego krwi 2.5 promila alkoholu. Gdy doszło do tego drugi raz - wynik okazał się "imponujący" - badanie wykazało aż 4.5 promila!

Wówczas pojawiło się podejrzenie o uzależnieniu od alkoholu, wobec czego prokuratura zwróciła się do sądu o wydanie nakazu przymusowego poddania się terapii odwykowej. Jeśli sąd przychyli się do tego wniosku, będzie to pierwszy taki przypadek w Polsce.

http://motoryzacja.interia.pl/news?inf=760305

Napisano

> Kierowca, który już dwukrotnie został zatrzymany za jazdę pod

> wypływem alkoholu, niedługo rozpocznie terapie odwykową.

Jakis kolejny bezsens wymyslony przez urzednika nie majacego pojecia co wymyslil. Kierowca po zakonczeniu trwajacych 6 tygodni "wczasow" na koszt panstwa spokojnie uda sie na piwo, po czym jak bedzie musial jechac to wsiadzie do samochodu i pojedzie. Alkoholik musi sie chciec leczyc SAM.

Jazda pod wplywem alkoholu musi sie przestac oplacac - to jest jedyna metoda na zwalczenie problemu.

Napisano

> Jazda pod wplywem alkoholu musi sie przestac oplacac - to jest jedyna metoda na zwalczenie problemu.

Oto przykład z życia Stanów Zjednoczonych AP wzięty:

Quote:

Mam przyjaciela, który kocha ostrą jazdę. Od lat marzył o porsche carera 911. W końcu zdobył duży kontrakt i postanowił marzenie zrealizować. Kupił sobie tego porsche, a dokładniej - wziął samochód w leasing.

Pierwsze, co zrobił po wyjeździe od dilera, to odwiedził przyjaciół. Któż nie chce się pochwalić takim nabytkiem? Nie obyło się bez lekkich trunków. W drodze powrotnej miał pecha, zatrzymał go policjant. W Stanach Zjednoczonych, bo tam się rzecz działa, policja jest nieubłagana. Mimo iż według polskiej miary zawartość alkoholu w jego krwi nie przekraczała 0,8 promila, został brutalnie zakuty w kajdany i aresztowany. Kilka godzin później, po uiszczeniu dość wysokiej (40 tys. dol.) kaucji, bo to był już jego drugi DUI (Driving Under Influence - czyli jazda pod wpływem) został zwolniony. Kilka tygodni później odbyła się rozprawa sądowa. Wyrokiem sądu, zawieszono mu prawo jazdy na trzy lata, zezwalając jedynie na dojazd do pracy i z powrotem, wymierzając dodatkowo karę grzywny 1500 dol. Nieco więcej, bo 7 tys. dol., kosztował go adwokat.

Amerykańskie sądy, podobnie jak i w Polsce, są wobec kierowców jeżdżących "pod wpływem" stosunkowo łagodne. Gorzej z firmami ubezpieczeniowymi. Jeszcze skazany dobrze nie zebrał myśli po rozprawie sądowej, gdy otrzymał list od ubezpieczyciela, w którym go informowano, że w związku z drastycznym naruszeniem kontraktu ubezpieczeniowego (a nie przepisów drogowych - przyp. JMF) jego dotychczasowa polisa przestaje od nowego miesiąca obowiązywać. Jeśli nadal chce być w firmie ubezpieczony, to oni chętnie się tego podejmą, tyle że w ramach "kategorii wysokiego ryzyka". O ile wykupiona przed dwoma miesiącami polisa standardowa kosztowała 1700 dol. rocznie, o tyle polisa "wyższego ryzyka" miała kosztować, bagatela, 33 tys. dol. rocznie. Żeby zapłacić 33 tys. dol. rocznie, trzeba zarobić ok. 52 tys. dol., a to dość przyzwoita pensja.

Na szczęście - pomyślał przyjaciel - na rynku działa więcej firm ubezpieczeniowych, rozpoczynając poszukiwanie korzystniejszej oferty u konkurencji. Mimo intensywnych starań, tańszej polisy nie znalazł. Miał więc do wyboru, albo zapłacić 33 tys. dol., albo zrezygnować z jazdy porsche, tym bardziej że do kosztów składki dochodziło miesięcznie 1300 dol. z tytułu "leasingu". Na tyle to go stać nie było. Zdecydował, że odda porsche właścicielowi. Pozbycie się samochodu zwalniało go z obowiązku posiadania ubezpieczenia. Przy tych opłatach taniej wychodziło korzystanie z taksówki. Jednakże oddanie samochodu wziętego w leasing nie odbywa się, ot, tak sobie. Można go co prawda oddać, ale nie zwalnia to z obowiązku płacenia rat. Trzeba samochód wykupić, a to by oznaczało aż 96 tys. dol. gotówką. Na tyle pieniędzy nie było go stać. Z drugiej strony, do końca umowy pozostało 44 raty, łącznie blisko 53 tys. dol. wyrzucone w błoto; przecież po zakończeniu leasingu samochód nadal nie był jego. Aby go mieć na własność, musiałby wyłożyć ekstra 50 tys. dol. Prawnik poradził mu, by porsche sprzedał. I tak się ostatecznie stało. Po czterech miesiącach (dodatkowo 4800 dol.) udało mu się namówić przyjaciela, który za 60 tys. dol. kupił od niego to marzenie. Mimo, iż do ceny wykupu, bez czego by nie mógł samochodu sprzedać, dopłacił ponad 30 tys. dol., było to rozwiązanie najtańsze. Łącznie, wliczając w to koszty swego transportu przez trzy lata, uciążliwych opłat za szkolenia dla kierowców nadużywających alkoholu, czasu, zdrowia, wstydu i innych upokorzeń - ta jedna jazda kosztowała go ponad 100 tys. dol.


Tu całość.

mar00ha

Napisano

> Oto przykład z życia Stanów Zjednoczonych AP wzięty:

Podany przyklad dotyczy jak sadze porzadnego czlowieka, ktoremu przytrafilo sie "nieszczescie". Wspolczuje mu i solidaryzuje sie z nim calkowicie, boi sam jestem wlasnie w tej samej "grupie ryzyka" - po kielichu nie wsiade do samochodu, wlasciwie nie pije regularnie, czasami okazyjnie na dzialce lub na imieninach kilka "piecdziesiatek", potem kolacja, zabki i nyny. Rano trzezwy i wypoczety jade na 7 do pracy majac pewnie 0,5 we krwi. Jak by mnie zlapali - nieszczescie i swego rodzaju niesprawiedliwosc.

Przeraza mnie natomiast ilosc ludzi jezdzacych po pijaku regularnie, nawet majac zabrane prawo jazdy dalej jezdza i dalej pija. Polowa zalogi w mojej pracy dziennie wypija dwa/trzy piwa i o 15 wsiada w samochod i jedzie do domu. Dwoch prawo jazdy ma w depozycie UM i co? i nic, bo w miescie nie lapia. Nawet gdyby im pozabierali te padaki to strata niewielka, kupia sobie nowe. Zdjecia w lokalnej gazecie czy na stronie internetowej spowoduja tylko, ze beda bardziej szanowani przez kolegow.

Nie wspomne juz o calych kawalkadach jeszcze maluchow i Polonezow snujacych sie zygzakiem po lokalnych drogach podmiejskich miejscowosci kursujacych wieczorem miedzy wiejskim sklepikiem a grillem.

W Polsce chyba nie da sie tego problemu rozwiazac, bo gdyby sie dalo to ktos by juz dawno to zrobil.

Napisano

> Oto przykład z życia Stanów Zjednoczonych AP wzięty:

Wyrok lagodny, ale cala reszta faktycznie byla chyba jego najgorszym koszmarem... W sumie... nalezalo mu sie.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.