Witam ponownie. Oddałem auto do kolejnego serwisu. Rozkręcili mi auto (a przynajmniej na pewno jego tył), lali wodą i niczego nie znaleźli. Podobno konsultowali temat z kimś z Chevroleta Poland - gdzie nikt nie miał pomysłu na rozwiązanie problemu. Dziś znowu padało i tym razem mam mega powódź w aucie. Do samochodu poszedłem w nocy, jak tylko przestało padać, plastiki są wszędzie suche, gumy też, wloty powietrza także. Chętnie sam bym rozebrał auto, problem w tym, że plastiki są tak powciskane, że ni jak nie jestem w stanie niektórych z nich wyjąć (nawet lekko podważając) bez pojawienia się na nich drobnych pęknięć (chyba, że są jakieś instrukcje jak rozmontować aveo?). Zaczynam rzeczywiście podejrzewać, że to jakiś brak szczelności przy nadwoziu.