Witajcie.
Od miesiąca mam problemy z moją kochaną hienką.
Zaczęło się od pamiętnej ulewy gdy wjechałem w kałużę (dość dużą) - po około 300m obroty mi spadły na 2tyś i autko jechało jakby z zaciągniętym ręcznym - jak wcisnąłem sprzęgło to obroty normalnie do 5tyś chodziły, ale na biegu sie dusił na 2tyś, ale nie zgasł. Przejechałem z dobry kilometr wszystko minęło jak ręką odjął, za kolejny kilometr znowu to samo (już bez wjazdu w kałużę, ale przy jeździe w mocnym deszczu). Po chwili przeszło i tak jeszcze ze 2 razy - później już było ok. Następnego dnia podobna sytuacja - padał deszcz i go przydusiło ze 2 razy. Wieczorkiem popsikałem mu po kablach i cewkach, ale nic się nie działo - nawet nie jęknął. 2 tyg nie padała i wczoraj gdy żona pojechała w dłuższą drogę - około 100km - na starcie zaczął się dusić - po ruszeniu jakieś 500m i podobne objawy - 2tyś obrotów i nic więcej (na luzie obroty normalne), ale tylko ten jeden raz był problem - dojechała w deszczu bez problemu. W drodze powrotnej (auto zimne) wiechała w ciut większą kałuże, po 500m na światłach sie zatrzymała i autko zgasło. Wszelkie próby reanimacji, prośby, groźby, błagania nic nie dały - do następnego ranka autko było uziemione.
Odgłos jaki wydawał przy próbie odpalenia... hmm, coś próbował niby zaskoczyć, ale tylko na 2-3 obroty i koniec.
Na koniec moje pytanie:
Gdzie i czego szukać?
Cewki i kable dzisiaj dość porządnie polałem wodą - nic - chodzi pięknie, czujnik położenia wału tak samo (na jednym z forum ktoś palnął że mial podobne objawy i to był ten czujnik) dostał porzadną dawkę - nic. Nie mam kałuży akuratnie, więc wjechać w nią nie mogę a nie wiem który jeszcze element mógłby odpowiadać za takie zachowanie się auta.
Filtr powietrza jest suchutki - spradzałem i grama wilgoci tam nie widać.
Podpowiedzcie proszę gdzie jeszcze szukać usterki.