Przebrnąłem przez wszystkie Wasze wpisy i trochę mi było szkoda czasu na połowę z nich gdzie "po polskiemu" musieliście drżeć koty między sobą.
Wracając do tematu:
Od kilku tygodni mamy rodzinę 2+4. Od kiedy się dowiedzieliśmy, że będziemy mieli 4-te dziecko szukam dla nas auta. Aktualnie jeździmy Fiatem Scudo mojego wspólnika.
Chciałem kupić busa Transit Custom czy coś z VW. Ale ceny są zabójcze 260k zł i w górę.
No to myślę sobie - używany! Ale ceny roczników 2015-2017 koło 100k z przebiegami 140-180k.
Więc pytanie do Was - co byście kupili?
Zaryzykować takiego Forthinga gdzie za 5 lat sprzedam go za około 50% ceny? Zdaję sobie z tego sprawę. Co będzie z częściami zamiennymi? Producent twierdzi, że magazynują je w PL i Europie zwiększając stany magazynowe żeby nie czekać 4tyg aż coś przypłynie kontenerem.
Europejska motoryzacja zrezygnowała z VANów lata temu. Sharany itp. Ok - one jeżdżą bo je widać i chyba dlatego, że nie ma alternatywy. Znaczy - no jest, ale za 100k (używane) i 250k nowe.
I jakie jest moje stanowisko mając dużą rodzinę - w 80% już kupiłem U-Tura, nawet nie dlatego, że chce, ale muszę. Szkoda mi kasy na nowego Forda czy VW które dzisiaj w cale nie odbiegają jakości takiemu Forthigowi - albo odwrotnie - jak chcecie. A nawet jeśli odbiegają to czy te "uchybienia" są warte koło 100k? Czy za 5-lat lat tego Forthinga odkupi ode mnie dzisiejszy posiadacz "Sharana"? Całkiem możliwe.