Witam. 10 sierpnia rano sprzedałem samochód do komisu samochodowego, dzień później właściciel komisu samochodowego, który kupił samochód dzwoni i mówi mi, że skrzynia biegów szarpie po rozgrzaniu (mi niczego takiego nie wykazywała, aczkolwiek malo co jeździłem juz tym samochodem) i proponuje, żebyśmy sprawe załatwili polubownie i podzielili koszty na pół. Jego mechanik sugeruje, że to kosz forwardu jest pęknięty (skrzynia automatyczna)i samo wyjecie skrzyni, to koszt 2000 zl, a jesli jego diagnoza sie potwierdzi, to koszt naprawy ok 5-6 tyś. Dodam, że umowę, którą spisywaliśmy należała do komisu i jest w niej zapisek "kupujący zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu będącego przedmiotem umowy I nie zgłasza do niego zastrzeżeń. W związku z powyższym strony wyłączają uprawnienia kupującego do dochodzenia roszczeń z tytułu wad pojazdu ujawnionych po dniu zakupu." Auto zostało sprzedane za 11 tyś, jest z 2004 r. I ma na liczniku 325 tyś km. Dzien po zakupie zdążył je już wystawic za 17 800 zł, jeszcze zanim do mnie zadzwonił. Co mam zrobić w tej sytuacji? Sprzedałem auto taniutko, bo potrzebowałem gotówki, a gosciu wystawił je o 6800 zł drożej u siebie na komisie i jeszcze chce, abym pokrył połowę kosztów naprawy, gdzie mi skrzynia nie szarpała...