No więc mam taki problem z ładowaniem. Odpalam zimne auto, sprawdzam miernikiem na klemach i mam następujące ładowanie:
- wszystko wyłączone 14.1
- światła 14.06
- pełne obciążenie 13.8 - 13.9
I to by było wszystko ok, ale wystarczy jak silnik popracuje 5 minut, troszkę się nagrzeje i napięcie wygląda następująco
- wszystko wyłączone 14.0
- światła 13.8
- światła i wentylator na max 13.5
- pełne obciążenie 12.7 - 12.9 (przy dodaniu gazu rośnie tak do ok. 13.5)
- pełne obciążenie + chłodnica 12.5
Przy odpalaniu nie spada poniżej 11.0
Kontrolka nie zapala się ani na chwilkę. Sprawdzałem różne kombinacje raz bez wentylatora, bez ogrzewania tylnej szyby itp. zawsze systematycznie spada do ok 12.9 i nieważna jest kolejność w jakiej to wszystko załączam.
Wlazłem pod auto sprawdzam napięcie na alternatorze różnica gdzieś 0.1 na plus oczywiście (więc to chyba nie wina kabli).
Ale i tak przeczyściłem klemy, wszystkie styki od masy jakie znalazłem, zero poprawy.
Byłem przekonany, że to alternator (regulator napięcia) więc wczoraj wymieniłem na "nowy" regenerowany od magneti marelli i jedyny plus to nastąpiła cisza bo tamten już szumiał dość wyraźnie, napięcie niestety bez zmian.
Pasek oczywiście wymieniony na nowy. Akumulator Varta 44ah kupiony 4 miesiące temu.
Teraz lato więc to nie problem, ale przyjdzie zima i będzie bida.
Ma ktoś jakiś pomysł co może być przyczyną takiego spadku?
Aha seicento ze wspomaganiem i el szybami jeśli to jakaś różnica.