Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Co za kretyńska moda w nowych autach?!

Featured Replies

Napisano

> ...Wybacz Lucyferze, po prostu zrzędzisz

A co, nie można? zlosnik.gif

> Nie mogę się zgodzić z poglądem, że "prawdziwe auta to produkowano

> 10-15-20 lat temu, a teraz to sprzedają elektroniczną tandetę

> opakowaną w plastik", a to wszystko się dzieje przez spisek

> marketingowców i pogoń za zwiększaniem dochodów korporacji.

Bardziej za utrzymaniem dochodów, bo od lat marża zysku na produkcji samochodów spada.

> Jasne że współczesne zachodnie społeczeństwo chce jak

> największego bezpieczeństwa i ułatwienia sobie życia, ale co w

> tym złego? Lucyferze, Ty potrafisz ustawić sobie zapłon,

> wymienić świece i wykonać samodzielnie wiele innych czynności

> serwisowych, ale przeciętny kowalski tego nie zrobi - bo po

> prostu nie umie, nie chce lub nie ma czasu.

Widzisz, umiem to, ale z czasów, gdy jeździłem samochodami robionymi do początku lat 80tych. One rzeczywiście co chwila się "rozregulowywały" i cośprzy nich trzeba było robić, zaś sieć warsztatów była bardzo rzadka i rozpuszczona, a z częściami zamiennymi było krucho.

Ale zdziwię Cię - mimo że mam porządny kanał i masę narzędzi, prawie nic już nie robię przy samochodach samodzielnie, bo tego nie wymagają. Zarówno "tandeta Fiat" z 1994 roku, jak i Audi z 1989 roku. Po prostu okresowo (ale rzadko) coś trzeba wymienić (sworzeń, łożysko, tuleję), ale nie są to usterki typowo "niedoróbkowe", jak w latach 80tych.

> Czytając opowieści

> kącikowiczów odnoszę wrażenie że wszyscy bez wyjątku są

> mistrzeami kierownicy którzy W KAŻDYCH warunkach panują nad

> swoim samochodem. Cóż, zazdroszczę umiejętności.

Nie ma takiej możliwości zlosnik.gif

> Jednak wolę aby

> jak najwięcej przeciętnych Kowalskich jeździło autami z ABS,

> ESP, ASR, kurtynami powietrznymi, itd.

Ano widzisz, a ja nie. Bo kierowca umiejący naprawdę jeździć wie, że owe wynalazki tylko mogą pomóc w trudnej sytuacji, ale nie wierzy, że zawsze go wyciągną z tarapatów. Z przerażeniem obserwuję masę znajomych, która jest przekonana, że tak jest. Powiem przewrotnie, że wielu ludzi owa "automatyka" zwalnia z myślenia i zaczynają przez nią jeździć bardziej na granicy ryzyka, na które stary kierowca nie ufający bezgranicznie przewadze wynalazków nad prawami fizyki, zwyczajnie sobie nie pozwoli.

> Auta nie kupuje się raz na zawsze, to tylko przedmiot służący do

> przemieszczania się - im bezpieczniej tym lepiej.

Widzisz, tylko że ja twierdzę, że nafaszerowane elektroniką auta w rękach niedouczonych praktycznie kierowców są niebezpieczniejsze, niż nienafaszerowane. Bo nienafaszerowane szybciej da Ci sygnal, że przeginasz i nauczy Cię pokory za kółkiem. W nafaszerowanym, gdy dojdzie do sytuacji że elektronika już nie jest w stanie pomagać, to kierowca musiałby naprawdę być bardzo dobry, żeby auto opanować. A takich jest coraz mniej, bo samochody coraz bardziej "za nich jeżdżą".

> ...a to że zdarzają się niedoróbki, jak wspomniane przez Ciebie

> piasty - to naturalna konsekwencja skali produkcji. Ile

> Mercedesów Beczek wyprodukowano? Ile osób było na nie wtedy stać

> gdy były nowością? Nie wierzę w to że dobrze to było kiedyś, to

> teraz auta POPULARNE stały się bardziej niezawodne niż

> kiedykolwiek wcześniej. To że od czasu do czasu coś się zepsuje

> jest naturalną konsekwencją tego że są one po prostu bardziej

> skomplikowane.

a) wyraźnie odróżniam auta z lat do połówy 80tych, 90tych i od połowy 90tych. Jeżeli porównoujesz obecne z tymi pierwszymi, masz całkowitą rację. Ale w pierwszej połowie lat 90tych , po kiepskich doświadczeniach za lat 70-80, projektanci pojazdów niesamowicie poprawili ich trwałość i niezawodność. W tamtych czasach fabryki właśnie konkurowały tymi dwoma parametrami, cena była dopiero trzecim kryterium. Ale samochody zaczęły być "za dobre", spadała sprzedaż nowych, za tym siadały marże i fabryki zaczęły konkurować "oszczędnościami". W tej chwili walka idzie o każdy gram stali i każdy gram plastiku czy innego materiału. Trwałość musi być "wystarczająca', ale owo "wystarczanie" robi się coraz krótsze. Do tego dochodzą teraz inne wymogi - tzw. projektowanie ekologiczne, czyli od razu pod kątem separacji poszczególnych materiałów i rozbiórki pojazdu do recyklingu - czego kiedyś w ogóle nie brano pod uwagę. Tak, że drastycznie zmieniły się kryteria projektowe, a konkurencja wymusza oszczędności do granicy absurdu.

b) piszesz o zdarzających się niedoróbkach. One się zawsze zdarzały. Akurat pisalem o tej piaście, ale chodzi mi o masowe wtopy producentów, owocujące masowymi cofnięciami pojazdów do serwisów - owo Volvo właśnie wymienia sworznie we wszystkich modelach XC90 wyprodukowanych od 2003 roku, bo ktoś zaprojektował zbyt oszczędnie i mogły zagrażać bezieczeństwu ruchu. A przypominam, że mówimy tu nie o samochodziku za 50 kpln, tylko 200 - 300. Do tego masz wtopy takie, jak sypiące się silniki VW, zapalające się Citroeny, itp. itd. Znowu, to wynik zmiany podejścia. Kiedyś testowano prototypy - i to dlugo i solidnie. Teraz coraz częściej w ogóle się nie robi prototypów do długotrwałych prób - zastępuje się je symulacją dynamiczną w AutoCadzie i podobnym oprogramowaniu. A nie ma cudów, oprogramowanie jeszcze przez bardzo wiele lat nie będzie w stanie odwzorować warunków rzeczywistej eksploatacji. I tak, podobnie jak z ABSem, Wordem i wieloma innymi "udogodnieniami" współczesnego świata - z "pomocników" stały się "ogranicznikami". Stary konstruktor umiał zaprojektować samochód na lużnych kartkach papieru, CAD po prostu przyśpieszał mu pracę, obliczenia, rysowanie, itp. Nowy bez CADa nic nie zrobi - więc nie zrobi także więcej, niż pozwoli mu CAD - bo CAD zawiera więcej wiedzy, niż głowa projektanta. I to nie oznacza, że oprogramowanie jest doskonałe, tylko że projektanci sa coraz gorsi.

> Ale wolę siedzieć np w nowym plastikowym Grande

> Punto nafaszerowanym elektroniką niż w starym Golfie II. Bo ten

> fiat, tak, ten sam fiat który jest powszechnie brany za symbol

> tandety i usterkowości jest po prostu lepszy.

> pozdrawiam

Wiesz, ja mam i starego fiata i audi, obydwa z elektroniką, ale jeszcze pierwszej generacji. Czyli taką, w której wszystko dobrze wytestowano przed puszczeniem jej do masowej produkcji, bo późniejsze usterki byłyby zbyt kosztowne do usunięcia. Ponownie - danie projektantom łatwej możliwości "łatania" błędów przez późniejszą prostą wymianę oprogramowania rozluźniło dyscyplinę projektowania - bo gostek wie, że "w razie czego się załata". A zobaczysz co się będzie działo, gdy pojazdy zostaną standardowo wyposażone w moduły łączności radiowej, umożliwiające wymianę oprogramowania nawet bez wiedzy kierowcy - dopiero będą jaja.

Co do starych czy nowych aut i kogo było na nie stać lub nie - jeżeli porównasz sobie koszt 10 letniej eksploatacji starych i nowych pojazdów, to może się okazać, że choć te nowe kupujsze taniej, to całkowity łączny koszt ich posiadania będzie wyższy, tyle że rozłożony w czasie. To zresztą jest kolejna "filozofia biznesowa" masowo wprowadzona kilkanaście lat temu - nazywam ją gospodarką salami - gdzie kilka istotnych dużych inwestycji, które człowiek musiał dokonać w zyciu, zastąpiono dziesiątkami róznych kategorii wydatków, którymi jest okrajany z pieniędzy po plasterku zlosnik.gif Możesz powiedzieć, że Ciebie nie interesuje 10 letnia eksploatacja, bo pojazd zmieniasz co dwa lata na nowy. Ale ten, ktory sprzedajesz nie znika magicznie z powierzchni ziemi, dalej po niej jeździ, tyle że kosztuje kogo innego. A na koniec i tak ktoś go musi zezłomować.

I tak dochodzimy do kupowania na całe życie lub nie. Po wszystkich wyrobach z których korzystamy, które mają coraz krótsze cykle eksploatacji (i coraz częściej z powodów marketingowych czy mody, niż ze względu na zużycie techniczne), zostają megatowny odpadów. A na produkcje nowych zabawek idą megatony surowców i energii. Z wyliczeń wynika, że jeżeli ludzkość nie powstrzyma swojego apetytu, to za kilkadziesiąt lat będzie potrzebowała trzech kul ziemskich na zaspokojenie zapotrzebowania na surowce naturalne. Ale chciwość ma to do siebie, że jest krótkowidząca.

Właśnie dwa dni spędziłem na ciekawej konferencji na temat odzysku odpadów z urządzeń elektrycznych i elektronicznych - u nas przepisy dyrektywy WEEE wchodzą w życie za kilka miesięcy.

Na konferencji przytoczono dwa bardzo trafne powiedzenia:

"Kiedy już zetniecie ostatnie drzewo, zatrujecie ostatnią rzekę i zdechnie ostatnia ryba, przekonacie się, że pieniędzy nie da się jeść"

I stare chińskie:

"Jeżeli planujesz na rok naprzód, sadź ryż.

Jeżeli planujesz na 10 lat naprzód, sadź drzewa.

Jeżeli planujesz na 100 lat naprzód, ucz ludzi".

Napisano

> A masz inne wyjście ?

Cóż, nie zmieniać urządzeń, póki absolutnie nie muszę. I to działa. Używam 10 letniego palmtopa, który wprawdzie nie ma bajerów i rowerów, ale za to ma całą funkcjonalność mi potrzebną i jest wściekle niezawodny. Mam też palmtopa, ktory liczy sobie 8 miesięcy. I co? Już czwarty tydzień jest na naprawie gwarancyjnej w serwisie. "Standardowe uszkodzenie", czyli odpadło od płyty głównej "oszczędnie" zaprojektowane złącze synchronizacyjne.

> Wystarczy się przyzwyczaić i myśleć za kierownicą,

Wiesz, ale ta unmiejętność coraz bardziej zanika.

> a gdy piszesz że żadko to

> może się przydać to poobserwuj bariery energochłonne na trasie

> AK czy na wisłostradzie i zobacz wgniecenia są mniej więcej co 5

> metrów a nawet częściej, czyli sztywne nadwozie jedna innym

> często się przydaje, to że Tobie czy mnie nie miało okazji się

> przydać to już inna bajka.

Owszem, ale większość tych wgnieceń jest wynikiem braku wyobraźni i umiejętności kierowców, a nie rozwiazań technicznych pojazdów.

Kiedy moja córka zaczęła się poruszać na własnych nogach, miałem krótki dylemat, co zrobić z domem. Mogłem, zgodnie z nową modą, pozatykać wszystkie gniazdka elektryczne, wszystkie narożniki mebli pooklejać miękimi nakładkami, wstawić blokady "przeciwdzieciowe" do wszystkich szuflad, pochować wszystkie sztućce na szafę, powykładać wszystkie podłogi materacami z pianki, itp., itd. W handlu jest wszystko, co się może zamarzyć, pewnie i kilkanaście tysięcy złotych by było mało, żeby to wszystko kupić i założyć - a potem wyrzucić.

Wybraliśmy z żoną prostsze podejście - obserwację dziecka i uczenie go, co można, a czego nie można i dlaczego. I obeszło się bez jakichkolwiek wypadków domowych i utrudniania sobie życia. Mało tego, kiedy jeździliśmy do znajomych, nie musiałem ich uprzedzać, żeby przed naszym przyjazdem "opancerzyli" dom. Dziecko wiedziało, że ogień parzy, noże są ostre, a ze stołka można zlecieć. Natomiast współczuję rodzicom, którzy wychowali dzeci w pełnym "kokonie ochronnym", bo prędzej czy później w realnym zyciu narobią sobie kuku.

I w tej chwili w motoryzacji stosowana jest dokładnie metoda "kokonu" - a do tego jeszcze producenci mogą na niej solidnie zarobić. Na efekty długofalowe nikt nie patrzy, bo jak już pisałem w innej wypowiedzi, chciwość jest krótkowzroczna. A żaden "kokon" nie pomoże, jeżeli ktoś działa bezmyślnie. Tak, że rozwiązaniem długofaowym jest walka z bezmyślnością, a nie wprowadzanie coraz większych mechanizmów zabezpieczających przed jej skutkami.

> Zmniejszyła się liczba samoeliminacji dzięki bezpieczniejszym autom

> ale zwiększyło niebezpieczeństwo dla Ciebie czy mnie bo taki

> kierowca niczym w grze komputerowej może pare razy doprowadzać

> do groźnego wypadku zagrażając innym użytkownikom drogi zanim

> skutecznie nastąpi GAME OWER, kiedyś przeważnie to był raz, jak

> przeżył i połamania się zrosły to jeżdził jak bardzooo

> bezpiecznie a jak nie następny raz załatwiał sprawe

> definitywnie, teraz to i po kilka wypadków rocznie niektórzy

> powodują, mają kase kupują następny wózek i dalej szaleją często

> terenowkę bo bezpieczniejszy jest do niechlujnego i nieuważnego

> stylu jazdy, łysole (nie o takich jak Ty tu pisze) swoim

> blondynom kupują terenowki nawet jak nie ma umiejętności to się

> nie zabije co najwyżej inni zginą ale kogo by to obchodziło.

No i o to mi właśnie chodzi. Ale przed takim szaleńcem masz większe szanse się zabezpieczyć obserwując drogę i jeżdżąc defensywnie, niż licząc na cuda techniki. Oczywiście, jeżeli już dojdzie do wypadku z kategori tych naprawdę trudnych do uniknięcia, technika pomoże, ale jest to tak znikomy procent, że za ową technikę per saldo przepłacamy. Idąc tokiem rozumowania o zabezpieczeniach, za chwilę powinniśmy jeździć pod drogach czołgami i zawinięci w kołdry, żeby się nie poobijać w razie zderzenia. I niech ktoś zaprzeczy, że to nie byłoby bezpieczne rozwiązanie zlosnik.gif

Napisano

> Wiesz, naoglądałem się na zachodnich szrotach setek aut "starej

> generacji" z "cienkimi" słupkami przednimi i tylnymi i pod

> warunkiem że były wykonane z porządnej stali, a nie fałdowanej

> blachy od puszek coca-coli jak w nowych autach, wytrzymywły

> bardzo mocne obciążenia.

Tu w 100% sie z toba zgodze.Moim zdaniem ktos kto projektuje taki samochod jak byl pokazany na zdjeciach robi go takim a nie innym tylko dlatego zeby z zewnatrz ladnie wygladal. Biorac pod uwage ewolucje miejsca kierowcy to niedlugo siedzac w srodku bedzie ciemno jak w d***e a prowadzenie samochodu bedzie mozliwe po zaliczeniu egzaminu z prowadzenia czolgu, bo wszystko ku temu sie sprowadza screwy.gif

> Nieeee, zaraz nam wpakują za ciężkie pieniądze na te słupki od

> wewnątrz wyświetlacze LCD, pokazujące co jest z drugiej strony

> słupka.

w slupkach beda male otworki, przez ktore kierowca bedzie mogl poobserwowac droge, bo w przedniej szybie bedzie wyswietlacz i wracajac z pracy bedzie trzeba ogladac bajke o dwoch takich co kradli ksiezyc pad.gif

No i po

> dzisiejszej wizycie kolegi Volvo w ASO rzeczywiście widzę, że w

> nowych samochodach może i to będzie potrzebne - w XC90 padła

> lewa tylna piasta (łożyska) po 28 000 tkm !!!! W Audi z tyłu mam

> fabryczne - ponad 300 000 km. Ktoś powie, że Audi to wysokiej

> klasy wóz? To w Uno z 200 000 km mam też fabryczne.

Ja tam na swoje daewoo tez nie narzekam, po 425 kkm wymienilem dopiero oryginalne sprzeglo a lozyska z tylu mam jeszcze nie ruszane brawo.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.