Jump to content

Polarny

użytkownik
  • Content Count

    4627
  • Joined

  • Last visited

  • Time Online

    22h 54m 54s

Community Reputation

428 Przezacny kompan

About Polarny

  • Rank
    starszy kierowca

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zainteresowania
    motoryzacja, astronomia, fizyka
  • Car
    Superb 1.8

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ten gostek często ma rację pokazując dosyć skomplikowane sytuacje, ale nie zawsze jednak ją ma. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy trzeba subiektywnie oceniać, który pas się kończy, albo czy droga główna wystarczająco mocno skręca.
  2. Od jakiegoś czasu nie jeździ. Wcześniej jeździła i opowiada, co się przytrafiało. A w innych wątkach jakoś zachwytu nad ASO nie było. Tutaj nagle jest. Gdyby dostał, zmieniłyby się reguły biznesowe. Płaciłoby się więcej, a mechanik serwisujący auto dostawałby mniej. Więc owszem - omijałbym.
  3. To był benzyniak. I nie - nie ma takiej konsystencji po ledwo 15 kkm. BTW. Trochę się dziwię, jak tu bronicie ASO. Bo serwisujecie i oczy się wam otwierają? Jakiś czas temu był wątek na ten temat i większość sama stwierdzała, że ASO to głównie praktykanci a płaci się właścicielowi. Cóż za zmiana frontu ...
  4. Mania prześladowcza ma miejsce wtedy, gdy ktoś obawia się czegoś mało prawdopodobnego. To, że ci w ASO coś spierniczą albo świadomie nie zrobią (ale tak, że nie zauważysz objawów - przynajmniej nie od razu), NIE JEST mało prawdopodobne. W ASO robią po łebkach i byle jak - takie są fakty. Jeżeli chcesz je wypierać, to twoja sprawa. Ale nie rób tego używając słów, których znaczenia nie rozumiesz i które odnosisz do innych. Tak, druciarz w stodole na pewno zrobi to lepiej. Zacznijmy od tego, że w ogóle zrobi COŚ, zamiast udawać, że np. wymienił jakiś płyn. I owszem - większość ludzi mało się orientuje na co zwracać uwagę przy zakupie auta, czego zresztą dowodem są przygody sprzedających, którzy opisują je w tym wątku. Wystarczy w ogłoszeniu napisać jakieś półprawdy jak dla baranów i auto szybko sprzedane. Dlatego na twoim miejscu nie opierałbym swojej argumentacji na tym, że auta serwisowane w ASO są powszechnie milej widziane na rynku wtórnym w kontekście wykazania, że są w czymś lepsze technicznie. Ludzie kupią każde gówno, byle ładnie zapakowane i z dobrą dokumentacją (cytat gostka z ASO, gdzie wyceniałem samochód do sprzedaży). Wymiana kół - 15 minut u mechanika. Ty w tym czasie zdążysz odjechać, porobić ciekawe rzeczy i przyjechać. Nawet zakładając, że dom uciech jest blisko, to wg mnie szybko się z tym wyrabiasz. A kawy nie piję. Dodaj, że dla prawdziwych twardzieli, a nie dla mięczaków. Umowa leasingowa to ryzyko że prawie spłacisz samochód i na koniec zostaniesz z niczym. W przypadku wynajmu długoterminowego przynajmniej raty są niższe. A twoje pytanie "co to za leasing" jest jakieś dziwne. A jaki ma być? Różowy? Przecież każdy bierze operacyjny, więc skąd takie bezsensowne pytanie? Jak się ledwo wylewa smoła, to nie trzeba analiz.
  5. Te przypadki, które wcześniej opisałem, wydarzyły się naprawdę. Ale wmawiaj sobie, że zostawiasz auto w dobrych rękach. I owszem - sprawdzam, czy mechanik dokręca śrubki dobrym momentem. Ktoś tu kiedyś opisywał, że jak pojechał do mechanika na wymianę oleju przy przebiegu ponad 50 kkm, to mechanik zapytał, czy na pewno zmieniać, bo do tej pory wymieniany nie był (a wcześniej ASO). I nic się jeszcze nie popsuło, a w każdym razie nie dawało objawów. Dlatego po leasingu używki trzeba się wystrzegać jak ognia - raz, że pacjent wiedział, że pozbędzie się auta po 3-5 latach a dwa - oddawane było rzeźnikom / praktykantom (niepotrzebne skreślić, chociaż tu obie możliwości są prawdziwe) z ASO. A czas dojazdu i przyjazdu z tej "sinej dali" jest zerowy? Po co ci auto, skoro masz taki wspaniały środek transportu? Bo jak przeczytasz, to już nie będzie możliwe, że po spłacie prawie wszystkich rat leasingodawca położy laskę na dyskutowanie z ubezpieczycielem przy całce?
  6. Auto nie jest sprawne tak samo, skoro wymienią ci połowę oleju np. albo nie wymienią filtra. A zdrowszy pewnie będziesz - jeżeli tylko o to ci chodzi. I owszem - jestem przy wszelkich serwisach swojego samochodu. Jak już uzgodniliśmy wcześniej, ty się czujesz zdrowszy, bo myślisz, że serwisują ci auto jak należy. Ja się czuję zdrowszy, bo WIEM, że serwisują mi auto jak należy. Ty masz jeszcze bonus w postaci robienia czegoś ciekawszego. Na pocieszenie dodam, że tylko w ASO muszę długo czekać. U mechanika - nigdy. Porównujesz chaotycznie zupełnie inne kwestie. Raz piszesz o realnych zagrożeniach leasingu, o których zresztą sam pisałem wcześniej, a później o wyimaginowanych zagrożeniach.
  7. Patrzyłeś, co robi mechanik w ASO? Bo ja - gdybym nie patrzył - to też by mi się nie zdarzało. Skoro wolisz godzinami czekać, aż się w ogóle twoim samochodem zajmą, to nie mam argumentów. Różnica polega na tym, że tamten leasing to nie był "jakiś leasing" lecz dokładnie taki sam, jaki oferowany jest teraz. A samolotami lata się trochę innymi niż Tupolew i przestrzegając trochę innych procedur - albo w ogóle przestrzegając jakiekolwiek procedury. Analogia więc nietrafiona, ale może się co mniej rozgarniętym wydawać efektowna.
  8. Może od razu zagadka powstania Wszechświata. Zepsuć to i mi chyba nigdy nie zepsuło (przynajmniej bezpośrednio) - ale wymienić dobrą część, tudzież doliczyć coś za coś, czego się nie robiło albo czegoś obowiązkowego nie wymienić - to się zdarzało. Plus oczywiście diagnostyka - najlepiej, jak samemu się pokaże palcem, co jest źle. Wtedy w końcu to naprawią, bo bez tego zapierają się, że MUSI być dobrze. Wtedy wejdę w opcję nietracenia gwarancji, o ile inny mechanik serwisuje. Trudno - najwyżej będę z nimi walczył. Per saldo i tak wygodniej jest z ich usług nie korzystać. Z leasingu może nie tyle się wyleczyłem (bo nigdy nie brałem), ale słyszałem o przypadku gdzie ktoś stracił wszystkie raty, bo miał całkę i leasingodawca wypiął się na sprawę - w końcu raty spłacone ... a ubezpieczyciel nic nie wypłacił. Leasingobiorca nie był stroną, więc nie miał nic do gadania i w efekcie sobie powynajmował auto - tylko trochę drogo to wyszło.
  9. Jak już pisałem, raz zaserwisowałem w ASO - właśnie dla świętego spokoju. I opłaciło się - kilka lat temu wstawiałem wątek o tym, jak sprzęgła w dsg wymieniali.
  10. Ale ja nie pytam o urok statystyki, tylko o to, dlaczego ludzie tak robią. Tzn. płacą więcej za gorszą usługę. To akurat żaden czelendż. Trzeba mieć wyjątkowego pecha (porównywalnego z tym w powiedzeniu z palcem i dupą), żeby trafić na mechanika gorszego niż ci w ASO. Zwłaszcza że opinie w guglu jakoś mocno utajnione nie są.
  11. Wiem, że statystycznie. I nadal pytam, co jedno z drugim ma wspólnego. U lokalnego mechanika wcale wolniej procedura nie przebiega - to raczej w ASO mają burdel i głupia wymiana oleju trwa 3 godziny. Pomijając fakt, że płaci się za jakieś dodatkowe sprawdzenia, które w ogóle nie są dokonywane. Uwaga, podaję hasło: ja w ASO serwisowałem jeden jedyny raz. Ciekawe, dlaczego jednak ten jeden, jedyny raz traciłem czas w ASO?
  12. Co jedno z drugim ma wspólnego? Ja w ASO serwisowałem jeden jedyny raz. Mechanik kilkaset metrów obok też mi wystawia FV i wpisuje w książkę serwisową.
  13. Z tymi 6-biegowymi to trzeba się jeszcze zorientować, czy aby VI nie ma takiego samego przełożenia jak V w 5-biegowej. Bo często tak robią, że najwyższy bieg jest taki sam, tylko są gęściej.
  14. Miałem kiedyś Mitsubishi Galanta - psuł się prawie tak samo jak Fiat Uno.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.