Witam serdecznie w drugi dzień świąt, prima aprilis, lany poniedziałek. No właśnie - lany... Pod moją Aśką, na śniegu, pojawił się jaskrawo żółty wyciek. Jest tego całkiem sporo, praktycznie cały spód osłony zderzaka jest mokry. Zanurkowałem pod maskę ale mogę patrzyć godzinami i niewiele wymyślę Tyle co wygooglałem to podejrzenie padło na układ klimatyzacji. Możliwe, że uszkodziłem jakiś wężyk podczas przeprawy przez głębokie śniegi. Na początku myślałem, że to jakiś sierściuch oznaczył mi autko ale okazało się, że jaskrawo żółty płyn na 100% pochodzi spod maski mojej Aśki. Czy to może być czynnik chłodzący?