Jeśli chodzi o niezawodność i bezawaryjność to mojego New Yorka można postawić dość wysoko. Rok produkcji 1997, użytkowany dość intensywnie, a do dziś bezproblemowo robi co do niego należy .
Ma oczywiście swoje wady: mechanizm CD nie jest tak wstrząsoodporny jak dzisiejsze konstrukcje i na polskich drogach czasem trzeba wysłuchać tego samego fragnemtu płyty ponownie , no i zastosowano w nim modne w latach 90-tych (a jak się potem okazało beznadziejne w zastosowaniach car-audio) rozwiązanie sterowania wyświetlaczem przez elastyczną taśmę przyklejaną do płytki drukowanej. Efektem są zanikające okresowo niektóre linie wyświelacza.
Więcej grzechów nie pamiętam, a jego tuner radiowy do dziś potrafi zawstydzić wiele nowszych konstrukcji.
Jako ciekawostkę dodam, że jakiś czas temu w przypływie głupoty nabyłem nowego "kropka" (MP46 Orlando), pobawiłem się, pozachwycałem ergonomią i bajerami po czym... sprzedałem i wróciłem do poczciwego New Yorka... Powód: tak fajnie grającego tunera chyba prędko nie znajdę... Jeśli ktoś lubi słuchać głównie radia to serdecznie polecam mu ten model (i bliżniaczego kasetowca RCM127 Bremen) - w tej chwili używki są dość tanie, a grają wciąż pięknie.
Uwaga! Aby w pełni wykorzystać możliwości radia niezbędny jest mikrofon kalibracyjny (pasujący tylko do tych dwóch modeli).