Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Cylinerek puścił-wylany płyn i pytanie

Featured Replies

Napisano

Czy po zalaniu szczęk płynem hamulcowym trzeba wymieniać szczęki?

(są jeszcze dość grube). Oczyściłem wszystko i jest sucho ale nie jest to "suchość" na 100%. Przy okazji zmienię też cylinderek z drugiej strony to może i lepiej szczęki od razu?

Napisano

> Czy po zalaniu szczęk płynem hamulcowym trzeba wymieniać szczęki?

> (są jeszcze dość grube). Oczyściłem wszystko i jest sucho ale nie

> jest to "suchość" na 100%. Przy okazji zmienię też cylinderek z

> drugiej strony to może i lepiej szczęki od razu?

Moim zdaniem nie trzeba. Zaciągnij ręczny hamulec ( nie do końca) i przejedź się kawałek. Podgrzanie okładzin powinno je osuszyć prawie do końca.

Napisano

W takiej sytuacji ludzie czasem ratująsię zdzierając ostrym pilnikiem warstwę zalanych okładzin, ale powiem Ci, że to psu na budę taka robota. Płyn wsiąka głęboko i ta strona będzie hamować słabiej. Dwa lata temu wyrzuciłem szczęki po zalaniu płynem a miały dopiero 3 tygodnie. Jednym zdaniem: jestem za wymianą. W obu kołach oczywiście.

Pozdroofka

Napisano

> Podgrzanie okładzin powinno je osuszyć prawie do końca.

Płyn hamulcowy odparuje? grinser006.gif

Napisano
  • Autor

Czyli cholera wie czy będzie dobrze, nie będę ryzykował ponownej roboty, a zalało 1 stronę, na hamulcach lepiej nie eksperymentować. Zatem lecę szybko kupić.

Napisano

> Czyli cholera wie czy będzie dobrze, nie będę ryzykował ponownej

> roboty, a zalało 1 stronę, na hamulcach lepiej nie

> eksperymentować. Zatem lecę szybko kupić.

Nie ryzykuj.

Moje nie byly jako takie zalane, przy sprawdzaniu jak wygladaja szczeki zauwazylem, ze pod gumkami cylinderka pojawil sie plyn hamulcowy.

Niby nie kapal na szczeki, grubosc mialy 4,5mm, gdzie orginal ma 5mm.

Na wszelki wypadek wymienilem cylinderki i szczeki.

Teraz czuje sile hamowania biglaugh.gif

Napisano
  • Autor

No i jestem po wymianie cylinderków i szczęk, ręczny łapie jak trzeba tylko odpowietrzanie będę musiał powtórzyć bo sam robiłem na kij zaparty o kierownice, hamuje dobrze ale chyba powinien lepiej. Tak w ogóle płynem hamulcowym można stare śruby polewać przed odkręceniem: tam gdzie płyn wylał śruby poszły jak w masło, tam gdzie sucho to męki.

Napisano

> No i jestem po wymianie cylinderków i szczęk, ręczny łapie jak trzeba

> tylko odpowietrzanie będę musiał powtórzyć bo sam robiłem na kij

> zaparty o kierownice, hamuje dobrze ale chyba powinien lepiej.

> Tak w ogóle płynem hamulcowym można stare śruby polewać przed

> odkręceniem: tam gdzie płyn wylał śruby poszły jak w masło, tam

> gdzie sucho to męki.

Może jednak warto było sprawdzić mój sposób, a w razie niezadowalających efektów wymienić szczęki na nowe.

Przecież nie namawiałem Cię do jazdy ze słabymi hamulcami.

Szczęki masz nowe a mimo to dalej nie jesteś zadowolony z hamulców.

Jeśli za każdym razem, gdy coś się zabrudzi, będziesz biegł do sklepu, to radość ze swojego bolida szybko przemieni się żal.

No, ale oczywiście to są Twoje pieniądze.

Pozdrawiam.

Napisano
  • Autor

> Może jednak warto było sprawdzić mój sposób, a w razie

> niezadowalających efektów wymienić szczęki na nowe.

> Przecież nie namawiałem Cię do jazdy ze słabymi hamulcami.

> Szczęki masz nowe a mimo to dalej nie jesteś zadowolony z hamulców.

> Jeśli za każdym razem, gdy coś się zabrudzi, będziesz biegł do

> sklepu, to radość ze swojego bolida szybko przemieni się żal.

> No, ale oczywiście to są Twoje pieniądze.

> Pozdrawiam.

Nie jestem do końca zadowolony bo samemu ciężko dobrze odpowietrzyć, jak umówię sąsiada będzie raczej dobrze bo ręczny działa dużo lepiej. A co do wymiany cylinderków i szczęk to nigdy tam nie zaglądałem, uznałem, że lepiej wymienić bo chcę jeszcze trochę asterką pojeździć, żalu nie mam bo w sumie jest to mało awaryjny samochód a części tanie.

pozdrawiam

Napisano

> Nie jestem do końca zadowolony bo samemu ciężko dobrze odpowietrzyć,

> jak umówię sąsiada będzie raczej dobrze bo ręczny działa dużo

> lepiej. A co do wymiany cylinderków i szczęk to nigdy tam nie

> zaglądałem, uznałem, że lepiej wymienić bo chcę jeszcze trochę

> asterką pojeździć, żalu nie mam bo w sumie jest to mało awaryjny

> samochód a części tanie.

> pozdrawiam

W latach 80-tych byłem szczęśliwym posiadaczem "malucha".

Kto posiadał to cudo, ten wie co to są cieknące cylinderki i zalane szczęki.

Po każdorazowej wymianie uszczelek, czasem i cylinderków, suszyłem szczęki a wyniki na diagnostyce i tak były w normie.

W większosci przypadków jeździmy z wyciekami ( przyzwyczajamy się do coraz słabszego hamulca) i orientujemy się dopiero wtedy gdy zdejmujemy koła np. przy zmianie sezonowej lub złapania kapcia.

Bo kto robi tzw. "obsługę codzienną" i codziennie sprawdza poziom płynu hamulcowego?

Wyznaję zasadę" najpierw sprawdź i wypróbuj" i dobrze na tym wychodzę, czego innym również życzę.

W jaki sposób udało Ci się jednocześnie naciskać pedał hamulca i odkręcać odpowietrznik???

Pozdrawiam.

Napisano

> W latach 80-tych byłem szczęśliwym posiadaczem "malucha".

> Kto posiadał to cudo, ten wie co to są cieknące cylinderki i zalane

> szczęki.

Czy Ty aby nie pozostałeś w latach '80?

Też miałem malucha i trudno go porównać do dzisiejszych aut. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek tak paprał robotę. Szczęki nigdy nie były drogie, więc te namoczone zawsze leciały do kosza.

Nawet jak miałem Syrenkę, to nabicie nowych okładzin na stare szczęki trwało ok. 15 minut.

Są różne filozofie podchodzenia do motoryzacji.

Ja już jakiś czas temu wyrosłem z "rzeźbienia w gównie"

Np. przy przebiegu ~ 200 kkm, nie patrząc na to czy coś cieknie, czy nie, czy okładziny są cienkie, czy grube, mimo tego, że hamowanie było całkiem ok, wymieniłem z tyłu wszystko. Wyszedłem z założenia, że hamulce zrobiły swoje i aby nie mieć niespodzianek (np. na urlopie), nadszedł już czas na wymianę.

Za bębny, szczęki, cylinderki i samoregulatory zapłaciłem niespełna 400 PLN + robota.

Do dzisiaj mam spokój. Do 400 kkm jakoś się doturlam 270751858-jezyk.gif

A pod maskę i tak zaglądam co kilka dni. Rzut oka na zbiorniczek z płynem trwa 0,1-0,5 s. To chyba nie dużo za spokój.

pozdrawiam

Napisano

> Czy Ty aby nie pozostałeś w latach '80?

> Też miałem malucha i trudno go porównać do dzisiejszych aut. Nie

> przypominam sobie, abym kiedykolwiek tak paprał robotę. Szczęki

> nigdy nie były drogie, więc te namoczone zawsze leciały do

> kosza.

> Nawet jak miałem Syrenkę, to nabicie nowych okładzin na stare szczęki

> trwało ok. 15 minut.

> Są różne filozofie podchodzenia do motoryzacji.

> Ja już jakiś czas temu wyrosłem z "rzeźbienia w gównie"

> Np. przy przebiegu ~ 200 kkm, nie patrząc na to czy coś cieknie, czy

> nie, czy okładziny są cienkie, czy grube, mimo tego, że

> hamowanie było całkiem ok, wymieniłem z tyłu wszystko. Wyszedłem

> z założenia, że hamulce zrobiły swoje i aby nie mieć

> niespodzianek (np. na urlopie), nadszedł już czas na wymianę.

> Za bębny, szczęki, cylinderki i samoregulatory zapłaciłem niespełna

> 400 PLN + robota.

> Do dzisiaj mam spokój. Do 400 kkm jakoś się doturlam

> A pod maskę i tak zaglądam co kilka dni. Rzut oka na zbiorniczek z

> płynem trwa 0,1-0,5 s. To chyba nie dużo za spokój.

> pozdrawiam

To w jaki sposób naprawiasz swoje auto, co w nim wymieniasz, za ile i kiedy to Twoja sprawa.

Wszyscy, którzy doprowadzają do ładu lub regenerują używane części "grzebią w gównie"?

Może nie każdego, tak jak Ciebie stać na wydawanie, czy to konieczne czy nie, 400zł+robota???? love_4.gif

Napisano

> Wszyscy, którzy doprowadzają do ładu lub regenerują używane części

> "grzebią w gównie"?

Trzeba rozróżnić regenerację doprowadzającą element do użytku od "regeneracji" elementu od którego bezpośrednio zależy życie także innych uczestników dróg.

Czym innym jest np. zamontowanie używki pompy wody, aparatu zapłonowego, czy jakiejkolwiej części karoserii, a czym innym założenie zacisku hamulcowego niewiadomego pochodzenia.

> Może nie każdego, tak jak Ciebie stać na wydawanie, czy to konieczne

> czy nie, 400zł+robota????

Jeśli nie konieczne, to nie wydaję. Moja głowa jest IMO więcej warta niż 400 zł.

Nie rozumiesz problemu. Przebieg auta wpływa bezpośrednio na stan zużywających się elementów. W związku z tym producent zaleca wymianę (np. pasek rozrządu, pompa wody...) nawet jeśli dany element jest w pełni sprawny.

Idąc Twoim tokiem myślenia, co kilka dni słyszelibyśmy o kolejnym samolocie, który spadł, bo właśnie zużyły się te, czy inne elementy i mechanicy w porę ich nie wymienili, bo firmy nie było stać na wymianę. Bez sensu.

Nie masz kasy, jeździsz autobusem. Nie zabijesz siebie ani innych.

Napisano

> Trzeba rozróżnić regenerację doprowadzającą element do użytku od

> "regeneracji" elementu od którego bezpośrednio zależy życie

> także innych uczestników dróg.

> Czym innym jest np. zamontowanie używki pompy wody, aparatu

> zapłonowego, czy jakiejkolwiej części karoserii, a czym innym

> założenie zacisku hamulcowego niewiadomego pochodzenia.

> Jeśli nie konieczne, to nie wydaję. Moja głowa jest IMO więcej warta

> niż 400 zł.

> Nie rozumiesz problemu. Przebieg auta wpływa bezpośrednio na stan

> zużywających się elementów. W związku z tym producent zaleca

> wymianę (np. pasek rozrządu, pompa wody...) nawet jeśli dany

> element jest w pełni sprawny.

> Idąc Twoim tokiem myślenia, co kilka dni słyszelibyśmy o kolejnym

> samolocie, który spadł, bo właśnie zużyły się te, czy inne

> elementy i mechanicy w porę ich nie wymienili, bo firmy nie było

> stać na wymianę. Bez sensu.

> Nie masz kasy, jeździsz autobusem. Nie zabijesz siebie ani innych.

Przeczytaj dokładnie cały wątek.

Pisałem, że nie namawiam do jeżdżenia samochodem z niesprawnymi hamulcami.

Radziłem osuszyć i sprawdzić działanie.

Szczęki, kolega miał zanieczyszczone płynem a nie zużyte!

Poza tym najwięcej wypadków powodowanych jest przez kierowców a nie z powodu stosowania używanych części.

Nigdy nie słyszałeś o rozlatujących się nowych częściach?

Kiedyś wymieniłem na nowy przewód hamulcowy (giętki) i o mało nie straciłem życia.

Podczas jazdy z pręd. 90km/h i naciśnieciu hamulca wąż dosłownie eksplodował. Bozia czuwała!. Na sąsiednim pasie nie było żadnego pojazdu.

Nie neguję stosowania nowych części!!!!

Ale nie ma 100% pewności nawet co do nowych części.

W innym poście pisałeś,że w nowym aucie zablokowało Ci przekładnię kierowniczą.

I na koniec. Jak sądzisz po co ludzie tutaj zaglądają?

Bo chyba nie po to, żeby przeczytać, kup nowe części albo jedź do warsztatu.

P.s.

Boisz się wsiadać do pojazdu, chodź na piechotę. smile.gif

Napisano

(...)

> Radziłem osuszyć i sprawdzić działanie.

(...)

> I na koniec. Jak sądzisz po co ludzie tutaj zaglądają?

> Bo chyba nie po to, żeby przeczytać, kup nowe części albo jedź do

> warsztatu.

Czasem właśnie po to, jeśli to jedyna sensowna rada.

Nasiąknięte płynem okładziny nie nadają się do dalszej eksploatacji.

> Radziłem osuszyć i sprawdzić działanie

Sprawdzone przez kilkadziesiąt lat, więc po co to sprawdzać i narażać kogokolwiek na niepotrzebną robotę.

Nie wiem, co chcesz udowodnić, ale zaczynamy bić pianę.

Napisano

Widze w kolejnym watku, ze pojawil sie "nowy gniewny"...

Pozdrawiam

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.