Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

zwarcie komputera w lagunie - elektronika poszukuję

Featured Replies

Napisano

Sorki, że tutaj, ale na francowatych bez odzewu a sprawa dotyczy generalnie elektroniki.

Mam problem z obrotomierzem w lagunie I. Panowie-fachowcy montując mi instalację gazową spalili mi komputer w wyniku czego nie działa mi obrotomierz. Nie chcę byc taka okropna i wymagać od nich wymiany komputera na nowy, dlatego mam pytanie czy wiecie gdzie w wawie lub okolicach mogę coś takiego naprawić.

Tylko nie polecajcie mi Elektroniki Grabowskiego pod Piasecznem, bo słyszałam złe opinie o nich...

Napisano
  • Autor

> ale czy to już nie powinno być ICH zmartwienie?

wiesz co, po tych przejściach jakie z nimi miałam to już nie chcę by się w jakikolwiek sposób dotykali do mojego samochodu, ile rzeczy mi spie... zepsuli znaczy się... to długo by opisywać...

Ustaliłam, że sama sobie poszukam, a oni zapłacą

Napisano

To zdradź chciaż, gdzie ci fachowcy klnie.gif sie mieszczą aby nikt inny się nie naciął.

Napisano
  • Autor

> To zdradź chciaż, gdzie ci fachowcy sie mieszczą aby nikt inny się

> nie naciął.

KUTA's MOTORS na Łodygowej tuż przed Ząbkami. mają mechanikę, blacharkę, instalacje gazowe, specjalizują się głównie w fordach, nawet podają, że mają umowę z Plazą podpisaną, ale z tego co wiem to już dawno Ford zerwał z nimi kontakty

Napisano

> KUTA's MOTORS

Sama nazwa odstrasza rotfl.gif

Napisano

> Sorki, że tutaj, ale na francowatych bez odzewu a sprawa dotyczy

> generalnie elektroniki.

> Mam problem z obrotomierzem w lagunie I. Panowie-fachowcy montując mi

> instalację gazową spalili mi komputer w wyniku czego nie działa

> mi obrotomierz. Nie chcę byc taka okropna i wymagać od nich

> wymiany komputera na nowy, dlatego mam pytanie czy wiecie gdzie

> w wawie lub okolicach mogę coś takiego naprawić.

W świetle podanej informacji, pojechałbym do ASO lub do Gościniaka na pełną diagnostykę, żeby sprawdzić, czy tylko to spalili. Z drugiej strony mogli tylko nadmiernie obciążyć linię sygnałową od obrotomierza, wystarczy dać stopień wzmacniający i usterka odejdzie, jeżeli uszkodzenie nie jest trwałe. W Audich był znany numer z padającym szybkościomierzem, gdy ktoś nieumiejętnie podpiął radio pod fabryczne kostki DIN - właśnie uziemiało wyjście z szybkościomierza na AutoCheck, ale nie paliło go, wystarczyło poprawić instalację.

> Tylko nie polecajcie mi Elektroniki Grabowskiego pod Piasecznem, bo

> słyszałam złe opinie o nich...

No, u mnie mieli w sumie dwie wsypy.

a) Nie znali udokumentowanej usterki tablic wskaźników Motocrafta w Audi (zimny lut, który trzeba poprawić, fabryka wydała na ten temat notę serwisową) i nawet nie chcieli na to spojrzeć, twierdząc, że to będzie "bardzo trudne",

b) ściągnęli z właściciela Citorena 1000 zł za upgrade oprogramowania, któy nic nie dał, bo nie sprawdzili, że jest źle ustawiony pancerz linki gazu i nie otwiera do końca przepustnicy, przez co nie uruchamia włącznika sygnalizującego "gaz do dechy". I wóz był mułowaty tak jak przedtem, dopóki mu tego drobiazgu nie sprawdziłęm zlosnik.gif

Może w innych rzeczach są dobrzy, ale mnie podpadli.

Napisano

> W świetle podanej informacji, pojechałbym do ASO lub do Gościniaka na

> pełną diagnostykę, żeby sprawdzić, czy tylko to spalili. Z

> drugiej strony mogli tylko nadmiernie obciążyć linię sygnałową

> od obrotomierza, wystarczy dać stopień wzmacniający i usterka

> odejdzie, jeżeli uszkodzenie nie jest trwałe. W Audich był znany

> numer z padającym szybkościomierzem, gdy ktoś nieumiejętnie

> podpiął radio pod fabryczne kostki DIN - właśnie uziemiało

> wyjście z szybkościomierza na AutoCheck, ale nie paliło go,

> wystarczyło poprawić instalację.

> No, u mnie mieli w sumie dwie wsypy.

> a) Nie znali udokumentowanej usterki tablic wskaźników Motocrafta w

> Audi (zimny lut, który trzeba poprawić, fabryka wydała na ten

> temat notę serwisową) i nawet nie chcieli na to spojrzeć,

> twierdząc, że to będzie "bardzo trudne",

Nikt nie jest alfą i omegą i wszystkich usterek we wszystkich autach nie zna, może jeszcze się z tym nie spotkali, oni są konkretni albo coś wiedzą albo nie i jak nie to się nie chcą podejmować, ja ich rozumiem i popieram, sam jak się na czymś nie znam to staram się nie naprawiać, lubie robić to na czym znam się dobrze i jestem pewny swojej wiedzy.

> b) ściągnęli z właściciela Citorena 1000 zł za upgrade

> oprogramowania, któy nic nie dał, bo nie sprawdzili, że jest źle

> ustawiony pancerz linki gazu i nie otwiera do końca

> przepustnicy, przez co nie uruchamia włącznika sygnalizującego

> "gaz do dechy". I wóz był mułowaty tak jak przedtem, dopóki mu

> tego drobiazgu nie sprawdziłęm

> Może w innych rzeczach są dobrzy, ale mnie podpadli.

Ale tak czystej hali to można im zazdrościć zresztą cały teren łacznie z warsztatem elektronicznym i podwórkiem mają zawsze na tip top, czasami naprawiam im jakieś komputery diagnostyczne, wczoraj odałem im EXAMINERA padła matryca LCD i jeden scalak, poprzednio robiłem im jakiegoś niby notebooka diagnostycznego a p.Grabowski to ciekawy człowiek, bardzo wymagający, od siebie i od pracowników, wszystko zapina na ostatni guzik, jest bardzo dociekliwy i szczegułowy, nie znosi kompromisów i półśrodków, żadnego druciarstwa i ma sporą wiedze, zna dobrze centralki wtryskowe wszelkich aut a na magazynie ma tego tysiące, naprawia też komputery ABS.

Moim zdaniem to profesjonalista jakich obecnie ze świeczką szukać ale ponoć drogi, tego nie wiem bo na razie to mnie płaci.

Napisano
  • Autor

> Sama nazwa odstrasza

ten dodatek 's to moje wolne tłumaczenie hehe.gif

Napisano
  • Autor

> W świetle podanej informacji, pojechałbym do ASO lub do Gościniaka na

> pełną diagnostykę, żeby sprawdzić, czy tylko to spalili. Z

> drugiej strony mogli tylko nadmiernie obciążyć linię sygnałową

> od obrotomierza, wystarczy dać stopień wzmacniający i usterka

> odejdzie, jeżeli uszkodzenie nie jest trwałe. W Audich był znany

> numer z padającym szybkościomierzem, gdy ktoś nieumiejętnie

> podpiął radio pod fabryczne kostki DIN - właśnie uziemiało

> wyjście z szybkościomierza na AutoCheck, ale nie paliło go,

> wystarczyło poprawić instalację.

> No, u mnie mieli w sumie dwie wsypy.

> a) Nie znali udokumentowanej usterki tablic wskaźników Motocrafta w

> Audi (zimny lut, który trzeba poprawić, fabryka wydała na ten

> temat notę serwisową) i nawet nie chcieli na to spojrzeć,

> twierdząc, że to będzie "bardzo trudne",

> b) ściągnęli z właściciela Citorena 1000 zł za upgrade

> oprogramowania, któy nic nie dał, bo nie sprawdzili, że jest źle

> ustawiony pancerz linki gazu i nie otwiera do końca

> przepustnicy, przez co nie uruchamia włącznika sygnalizującego

> "gaz do dechy". I wóz był mułowaty tak jak przedtem, dopóki mu

> tego drobiazgu nie sprawdziłęm

> Może w innych rzeczach są dobrzy, ale mnie podpadli.

Byłam w ASO (mam tam kumpli) więc mi sprawdzili dokładnie i taką diagnozę postawili.

A jeśli chodzi o Grabowskiego to ostatnio usłyszałam od polecanego wśród renówkarzy serwisu, że te 800 zł, które pracownik Grabowskiego mi krzyknął za naprawę sterownika to tylko tak na początek, że lubią wiązać ze sobą takiego klienta i ściągać z niego ile się da. Po dwóch doświadczeniach z Elektroniką w poprzedniej firmie, w której pracowałam stwierdzam, że ta opinia się potwierdza. W dodatku pracownik Elektroniki tak jakoś dziwnie ze mną rozmawiał, że nabrałam podejrzeń, że albo jedno naprawią a drugie zepsują albo coś innego zmalują

Napisano

> Nikt nie jest alfą i omegą i wszystkich usterek we wszystkich autach

> nie zna, może jeszcze się z tym nie spotkali, oni są konkretni

> albo coś wiedzą albo nie i jak nie to się nie chcą podejmować,

> ja ich rozumiem i popieram, sam jak się na czymś nie znam to

> staram się nie naprawiać, lubie robić to na czym znam się dobrze

> i jestem pewny swojej wiedzy.

a) Zgadzam się. Ale jest kwestia traktowania potencjalnego klienta. Też sporo odsyłam z kwitkiem, bo nie biorę się za nieswoje specjalizacje, ale najpierw się dowiaduję, jaki ma problem. A nie mówię - panie, my się tym nie zajmujemy, nawet nie chce nam się zaglądać, a jeżeli zajrzymy, to będzie bardzo drogo.

Rozumiesz różnicę? Nota bene, rozwiązanie problemu znalazłem Googlem na forum Audi w Masachusets, włącznie ze zdjęciami i dokładną "małpią instrukcją obsługi".

b) Sprawdzenie, czy przepustnica się otwiera do końca przy wciśniętym do oporu pedale gazu, jest podstawową próbą, jaką się robi w każdym samochodzie, to się jeszcze w gaźnikowcach sprawdzało. A jeżeli ktoś tego nie zrobił i bierze się za przegrywanie softu, to raczej nie tym się powinien zajmować.

> Moim zdaniem to profesjonalista jakich obecnie ze świeczką szukać ale

> ponoć drogi, tego nie wiem bo na razie to mnie płaci.

Widzisz, do samego Mr Graboskiego nie mam uwag, a pamiętam go jeszcze z czasów, gdy miał firmę "garażową" na ul. Karolinki w Warszawie - dosłownie mieściła się w garażu po willą. Potem otworzył drugą filię. I cieszył się doskonałą opinią. Ale podobnie jak w wielu rozrastających się firmach, musiał mu się pojawić problem ludzki - trudno jest zapanować nad wszystkimi pracownikami. A jeden "dziwny" pracownik potrafi narobić dużo szkody porządnej firmie.

Napisano

> Sorki, że tutaj, ale na francowatych bez odzewu a sprawa dotyczy

> generalnie elektroniki.

> Mam problem z obrotomierzem w lagunie I. Panowie-fachowcy montując mi

> instalację gazową spalili mi komputer w wyniku czego nie działa

> mi obrotomierz. Nie chcę byc taka okropna i wymagać od nich

> wymiany komputera na nowy, dlatego mam pytanie czy wiecie gdzie

> w wawie lub okolicach mogę coś takiego naprawić.

> Tylko nie polecajcie mi Elektroniki Grabowskiego pod Piasecznem, bo

> słyszałam złe opinie o nich...

spalili? niech wymieniaja, jak sie nie znam na robocie to sie za nia nie biore

Napisano
  • Autor

> spalili? niech wymieniaja, jak sie nie znam na robocie to sie za nia

> nie biore

ale niestety niektórzy uwazają, że znają sie na wszystkim, albo inaczej - samochody są uniwersalne, wszystkie takie same więc po co się zagłębiać w jakieś niuanse

Napisano

> ale niestety niektórzy uwazają, że znają sie na wszystkim, albo

> inaczej - samochody są uniwersalne, wszystkie takie same więc po

> co się zagłębiać w jakieś niuanse

to niech teraz placa.

Napisano

> ale niestety niektórzy uwazają, że znają sie na wszystkim, albo

> inaczej - samochody są uniwersalne, wszystkie takie same więc po

> co się zagłębiać w jakieś niuanse

Wiesz, Anglicy mają powiedzenie, że "każdy dobry uczynek zostanie przykładnie ukarany" zlosnik.gif

I jest w tym sporo prawdy - ile razy coś odpuściłem jakiemuś (pod)wykonawcy, to potem się mściło w dwójnasób. I teraz po prostu nie odpuszczam, bo znudzilo mi się poprawianie po innych tego, za co wzięli prawdziwe pieniądze, a nie takie z Monopoly.

Napisano
  • Autor

> Wiesz, Anglicy mają powiedzenie, że "każdy dobry uczynek zostanie

> przykładnie ukarany"

> I jest w tym sporo prawdy - ile razy coś odpuściłem jakiemuś

> (pod)wykonawcy, to potem się mściło w dwójnasób. I teraz po

> prostu nie odpuszczam, bo znudzilo mi się poprawianie po innych

> tego, za co wzięli prawdziwe pieniądze, a nie takie z Monopoly.

mądry Polak po szkodzie

Dałam sie wpuścić w maliny, polecił mi ten serwis zaufany (wówczas) znajomy a teraz mam problem. Pierwszy i ostatni raz postanowiłam zrobić coś "po znajomości".

Chcę najpierw spróbować naprawić to cholerstwo, a jak nie będzie innej możliwości to dopiero wtedy wymienić, nie ma bata. Nowy komputer kosztuje jakieś 3000 zeta. Niewiele mniej niż cała instalacja gazowa.

Napisano

> Nowy

> komputer kosztuje jakieś 3000 zeta. Niewiele mniej niż cała

> instalacja gazowa.

Ale to powinien być problem "specjalistów". Podjęli się roboty? Podjęli. Chcieli zarobić? To nie zarobili. Takie są twarde zasady rynku. Zawsze mogę się roboty nie podjąć, ale jeżeli się już podejmę, to odpowiadam za wynik. (Jestem prywatną inicjatywą, a nie rządem zlosnik.gif).

Napisano

> a) Zgadzam się. Ale jest kwestia traktowania potencjalnego klienta.

> Też sporo odsyłam z kwitkiem, bo nie biorę się za nieswoje

> specjalizacje, ale najpierw się dowiaduję, jaki ma problem. A

> nie mówię - panie, my się tym nie zajmujemy, nawet nie chce nam

> się zaglądać, a jeżeli zajrzymy, to będzie bardzo drogo.

Nie widze niczego nieetycznego w informowaniu klienta że się czymś nie zajmuje i niej jest dziwne że nie mają czasu interesować się czymś czym się nie zajmują bo to nieekonomiczne a firma nie może sobie pozwalać na altruizm bo spadną jej wyniki finansowe lub zbankrutuje, rynek rządzi się swoimi prawami więc jeżeli już mają zająć się czymś nietypowym to musi to kosztować nietypowo, zwykłe prawa rynku.

Ja wielokrotnie kierowałem się altruizmem i przypłacałem to zmiejszonymi dochodami, obecnie staram się walczyć z moimi słabymi stronami charakteru bo inaczej zbanrutuje, obecnie poprawiam wyniki finansowe, i staram się stosować twarde zasady rynkowe bo inaczej zgine i robie to na siłe bo charakter mam dobroduszny.

> Rozumiesz różnicę? Nota bene, rozwiązanie problemu znalazłem Googlem

> na forum Audi w Masachusets, włącznie ze zdjęciami i dokładną

> "małpią instrukcją obsługi".

No tak ale to był Twój problem i Twój czas i znalazłeś i bardzo dobrze, w firmie są pewne procedury postępowania żeby czas pracy pracownika był jak najefektywniej wykorzystany i każde odstępstwo od normy to straty, wyobraź sobie że do niego dziennie przyjeżdżało by trzech takich Lucyferów i każdy z inną marką auta i innym nietypowym problemem a on by się tym zaimował bez mrugnięcia okiem i za małą kase to momentalnie poszedł by z torbami a tak osiąga bardzo dobre wyniki finansowe, to bogata firma i niezależnie czy Ci się podoba czy nie to lepsza firma bogata i dobrze wyposażona oraz profesjonalnie zarządzana niż firma zbankrutowana bo właściciel nie potrafił odmówić i miał za dobre serduszko, wiesz ilu takich znałem i znam ? i zawsze kończy się bankructwem lub kłopotami, czyliu dość wązka specjalizacja a właściwie ze dwie lub trzy specjalizacje dla bezpieczeństwa są gwarantem sukcesu firmy a nie rozmienianie się na drobne a klienci to nawet adapter na korbe by mu przynieśli do naprawy hehe.gif

Nie bierz tego za bardzo do siebie, chodziło mi o ogólne zasady postępowania i sam dobrze wiesz że tak jest chociaż nie koniecznie musi Ci się to podobać.

> b) Sprawdzenie, czy przepustnica się otwiera do końca przy wciśniętym

> do oporu pedale gazu, jest podstawową próbą, jaką się robi w

> każdym samochodzie, to się jeszcze w gaźnikowcach sprawdzało. A

> jeżeli ktoś tego nie zrobił i bierze się za przegrywanie softu,

> to raczej nie tym się powinien zajmować.

To już karygodny błąd i nie powinno się to zdażyć, nie mniej błędy zdarzają się w każdej firmie również w mojej i najważniejsze jest żeby zdażały się jak najżadziej a klient żeby dostał rekompensate lub żeby tego nie odczuł na sobie, oczywiście tu odgrywa rolę czynnik ludzki i dozór nad pracownikami oraz ogólna dyscyplina pracy ale o ile zdązyłem poznać p. Grabowskiego to u niego jest niemalk reżim i jest niezwykle wymagający i nie wielu pracowników jest w stanie wytrzymać psychicznie taki nacisk i jednocześnie niewielu charakteryzuje się takim poziomem wiedzy i fachowości żeby móc pracować u niego bo nie wielu spełnia jego wygórowane wymagania, jest niczym felix dierżyński, ale jak widać nawet w tak zarządzanej firmie zdażają się wpadki, w każdej firmie zdażają się wpadki ale najgorsze jest to że niepotrafili u ciebie pozostawić po sobie dobrego obrazu i tu był ich podstawowy błąd.

> Widzisz, do samego Mr Graboskiego nie mam uwag, a pamiętam go jeszcze

> z czasów, gdy miał firmę "garażową" na ul. Karolinki w Warszawie

> - dosłownie mieściła się w garażu po willą. Potem otworzył drugą

> filię. I cieszył się doskonałą opinią. Ale podobnie jak w wielu

> rozrastających się firmach, musiał mu się pojawić problem ludzki

> - trudno jest zapanować nad wszystkimi pracownikami. A jeden

> "dziwny" pracownik potrafi narobić dużo szkody porządnej firmie.

A to prwda i tu masz dużo racji a najlepszym przykładem jesteś Ty sam, bo masz uraz i na to nie powinni sobie pozwolić bo to może oznaczać utrate klienta lub kilku bo klient ma znajomych.

Na Karolinki w garażu powiadasz, no wtedy to ja Go nie znałem a współpracujemy od może 2 lat ale nadrabiam straty.

Jeżeli znasz go osobiście to powinieneś wiedzieć że ma jedną bardzo niespotykaną ceche charakteru i niesposób jej przeoczyć bo w każdej rozmowie ta cecha gra role pierwszoplanową i trudno spotkać drugiego takiego człowieka, ja do tej pory jeszcze nie spotkałem, czy wiesz o czym pisze ?

Napisano

> Nie widze niczego nieetycznego w informowaniu klienta że się czymś

> nie zajmuje

Nie chodzi mi o fakt, tylko o formę. Pracownik był zlewus, na zasadzie "panie a nam to wisi i nas to nie interesuje".

Też nieraz odmawiałem klientom spoza mojej specjalizacji, ale nigdy nie pozwalałem sobie na lekceważenie. Sztuka polega na tym, żeby nawet klient, któremu musisz odmówić ze słusznych powodów podanych przez Ciebie niżej, zapamiętał Cię dobrze, a nie źle. Bo jednego dnia przyniesie coś zupełnie spoza branży, ale innego dnia będzie miałdo zrobienia duży projekt z Twojej branży. I jeżeli pamięta Cię negatywnie, to się nawet nie odezwie. Coś o tym wie Telekomunikacja Polska, która do dzisiaj placi za kilkadziesiąt lat "łaskawego" traktowania swoich klientów, mimo iż obiektywnie poczyniła ogromne postępy. Narzekamy na kilkudniowe awarie łączy, ale wielu forumowiczów nie pamięta czasó, kiedy gdy składałeś reklamację, kazano Ci się dowiedzieć o jej postęp za kilka miesięcy.

> Ja wielokrotnie kierowałem się altruizmem i przypłacałem to

> zmiejszonymi dochodami, obecnie staram się walczyć z moimi

> słabymi stronami charakteru bo inaczej zbanrutuje, obecnie

> poprawiam wyniki finansowe, i staram się stosować twarde zasady

> rynkowe bo inaczej zgine i robie to na siłe bo charakter mam

> dobroduszny.

Wiesz, jeżeli zachowasz proporcje i altruizm zajmie Ci tak 5 - 10% czasu, to zgodnie z moim stwierdzeniem powyżej, może nawet dać Ci wymierne korzyści ekonomiczne, mimo że krótkofalowo będzie stratą. Nie mówiąc już o zwykłej ludzkiej satysfakcji, że komuś pomogłeś.

> No tak ale to był Twój problem i Twój czas i znalazłeś i bardzo

> dobrze, w firmie są pewne procedury postępowania żeby czas pracy

> pracownika był jak najefektywniej wykorzystany i każde

> odstępstwo od normy to straty,

Firmy padają także w chwili, gdy procedury zaczynają odstawać od życia. Prowadząc firmę chyba wiesz, że istnieje pojęcie krótko i długoterminowych efektów działań. Dopóki na świecie dominowały firmy "prywatne" tudzież rodzinne, były nastawione na efekt długofalowy, dzięki czemu z premedytacją pozwalały sobie na krótkoterminowe nieefektywności, które jednak długofalowo dawały zyski (zadowoleni klienci sprowadzają następnych klientów). Ale gdy zaczęły dominować firmy giełdowe, tam się liczy głównie zysk krótkoterminowy, bo sprzedaż akcji przez akcjonariusza trwa w sumie kilka sekund. I coraz więcej jest firm nazywanych w nomenklaturze anglosaskiej "hit and run", czyli działających "na wyrwę". Jszcze kilka lat temu konsultanci oszołomieni mydlaną bańką internetowo-telekomunikacyjną prognozowali że w ciągu 10 lat całe fabryki będą budowane na okres do dwóch lat, a potem burzone. Na szczęście ta tendencja zamiera.

> wyobraź sobie że do niego

> dziennie przyjeżdżało by trzech takich Lucyferów i każdy z inną

> marką auta i innym nietypowym problemem a on by się tym zaimował

> bez mrugnięcia okiem i za małą kase to momentalnie poszedł by z

> torbami

Kwestia proporcji, o których piszę wyżej. I umiejętności kulturalnego "odbicia" klienta.

> a tak osiąga bardzo dobre wyniki finansowe, to bogata

> firma i niezależnie czy Ci się podoba czy nie to lepsza firma

> bogata i dobrze wyposażona oraz profesjonalnie zarządzana niż

Wiesz, wyników akurat nie znam. Ale znając dobrze naszą gospodarkę od 1989 roku dobrze wiem, że pozory mylą i widziałem niejednego "giganta" stwarzającego "optyczne" pozory dobrobytu, który wlaśnie plajtował.

> firma zbankrutowana bo właściciel nie potrafił odmówić i miał za

> dobre serduszko, wiesz ilu takich znałem i znam ? i zawsze

> kończy się bankructwem lub kłopotami,

Różnie z tym bywa, są też tacy kombinatorzy, którzy dająsobie radę - to ich wierzyciele mają kłopoty lub bankrutują zlosnik.gif

> czyliu dość wąska

> specjalizacja a właściwie ze dwie lub trzy specjalizacje dla

> bezpieczeństwa są gwarantem sukcesu firmy a nie rozmienianie się

> na drobne a klienci to nawet adapter na korbe by mu przynieśli

> do naprawy

Moim zdaniem, jeżeli firma jest bardzo mała, to masz rację. Z tym, że jedna specjalizacja jest śliska. Kilka to już lepiej. Ale przy dużej firmie niezbędna jest pewna dywersyfikacja. Zauważ, jak masowo powymierały firmy z sektora telekomunikacyjno-informatycznego, ktore jeszcze kilka lat temu rozwijały się tak, żw wyglądało, iż dojdą do Marsa zlosnik.gif Nawet giganci, tacy jak Ericson, Nortel Networks, czy Motorola, zdecydowanie w tym sektorze dostali po uszach i muszą się utrzymywać z innych "działek", niż wtedy. A mogą, bo w porę się zdywersyfikowali.

> Nie bierz tego za bardzo do siebie, chodziło mi o ogólne zasady

> postępowania i sam dobrze wiesz że tak jest chociaż nie

> koniecznie musi Ci się to podobać.

Dlatego piszę tylko i wyłącznie o formie odmowy.

> ale najgorsze jest to że

> niepotrafili u ciebie pozostawić po sobie dobrego obrazu i tu

> był ich podstawowy błąd.

I tylko o to chodzi. Dodam jeszcze jedno - trzeba umieć dostosować "obraz" firmy do segmentów klientów, których się obsługuje. Jeżeli firma robi także "dla ludności", musi się liczyć z innymi sytuacjami, niż gdy robi tylko dla "korporacji".

> A to prwda i tu masz dużo racji a najlepszym przykładem jesteś Ty

> sam, bo masz uraz i na to nie powinni sobie pozwolić bo to może

> oznaczać utrate klienta lub kilku bo klient ma znajomych.

No, niestety. Jakoś trudno się po czymś takim przemóc.

> Na Karolinki w garażu powiadasz, no wtedy to ja Go nie znałem a

> współpracujemy od może 2 lat ale nadrabiam straty.

Karolinki to było kilkanaście lat temu zlosnik.gif

> Jeżeli znasz go osobiście to powinieneś wiedzieć że ma jedną bardzo

> niespotykaną ceche charakteru i niesposób jej przeoczyć bo w

> każdej rozmowie ta cecha gra role pierwszoplanową i trudno

> spotkać drugiego takiego człowieka, ja do tej pory jeszcze nie

> spotkałem, czy wiesz o czym pisze ?

Znać, to dużo powiedziane. Spotkałem go może ze dwa razy owe kilkanaście lat temu, a ludzie się zmieniają. Co do roli - w końcu skończył Elektronikę, a stamtąd wychodzili dosyć specyficzni ludzie zlosnik.gif. Z mojego rocznika na 450, którzy się dostali na pierwszy semestr, skończyło mniej niż 50 osób. To nie może nie zostawiać śladu na psychice zlosnik.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.