OK to uściślając co miałem na myśli wstawiając ten filmik:
90% aut na rynku jakiejkolwiek marki to kompletne trupy. Ludzie w 90% zużywają samochody na maxa, po czym picują jak potrafią i sprzedają dalej. Taki lajf. Chcesz dobre, to sobie kup nowe. Ten gość z filmiku, to jestem w sumie ja 15 lat temu - miałem swoje pierwsze auto, złapałem bakcyla, wlazłem na forum (TO forum), zacząłem ładować straszną kasę i straszną ilość czasu w posiadany samochód, przez co jak już dojrzałem do zmiany auta, to to co sprzedawałem miało wspólnego z tym co miałem pierwotnie niewiele, było odpicowane i zrobione na tip top. W sumie to mi trochę zostało, bo każde auto które sprzedaję jest zrobione na tip top. Czy to jest opłacalne? Absolutnie nie.
Ziomek jakby podliczył całą kasę jaką władował w swój samochód w naprawy/doposażenia i kaprysy i dołożył do tego ile by za auto dostał jakby je od razu sprzedał w stanie stanie fabrycznym, jedynie ogarnięte do jazdy, a nie pobajerowane, to... pewnie kupiłby sobie taką 159ti w dobrym stanie, ew coś znacznie lepszego w dobrym stanie z dobrym wypasem. Tymczasem nadal jeździ dieslem z dołożonym przelotowym wydechem, coby mieć po kim popcić Miłośnik motoryzacji? Niewątpliwie. Też nim byłem. Tylko przez te 15 lat dojrzałem do wielu rzeczy.
Po pierwsze - z gówna bata nie ukręcisz - choćbyś nie wiem jak się starał (dla nieczytatych - chłopak dwa razy przesuwał wizytę u Zachara, bo... mu się woda dostawała do kierunkowskazu i wywalało bezpieczniki , że o 7 miesięcznych postojach u mechaników nie wspomnę...)
Po drugie - Chcesz mieć 300 koni - kupujesz coś co ma 300 koni - dłubiesz coś co ma 100 koni na 300 - OK - masz dużo satysfakcji, ale nigdy nie będzie to to samo, co miało pierwotnie 300 koni, poza tym im więcej dłubiesz, tym bardziej martwisz się o awaryjność, bo...
Po trzecie - im więcej kombinujesz, tym więcej naprawiasz... nic nie jest tak bezkosztowe jak auto w stanie fabrycznym.
Po czwarte - zwykle im bardziej problemowe auto, tym większa społeczność użytkowników na necie. Bo się ludzie spotykają, żeby ogarniać problemy - no i masz alfaholików...
Więc ktoś kto trochę doświadczenia nabył. Pojeździł i podłubał w autach innych marek odkrywa, że... są auta znacznie bardziej podatne ma mody. Znacznie bardziej znoszące traktowanie jak urządzenie AGD i olewanie serwisu - bo na tym polega opinia, że auto jest bezawaryjne - jak znosi kompletne olewactwo przez użytkownika - dlatego Toyoty są bezawaryjne i 1.9TDI jest bezawaryjne - bo jak ktoś na głębokim podkarpaciu 3 lata oleju nie zmieni, to se zmieni na 4 rok i nic sie nie stanie.Taki numer w delikatnym silniku kończy się katastrofą.
Pojeździsz dużo różnymi markami i wiesz czego chcesz od auta - wiesz co ci pasuje. Może ci pasować "piękno" alfy, może ci pasować mega intuicyjnośc VAGów, możesz chcieć bezawaryjność i bezpłciowość toyoty.
Więc - chłopak doszedł do poziomu, że posiada niesprzedawalne auto - NIKT normalny, nie kupuje ostro pozmienianego auta, bo jedyna osoba ogarniająca co jest co w tym aucie to... ten co dłubał. Każdy po nim dziedziczy enigmę. Pewnie przy następnych autach już będzie powoli mądrzał.