> Takie oto kuku mi się stało:
> Toczę się spokojnie w korku,wciskam sprzęgło,a tu pedał trrrrr jakby po sprężynie tarło,wpadł do
> podłogi i silnik zgasł.
> Pedał był kilkanaście mm nad podłogą.Odpaliłem,wcisnąłem ile się dało i weszła jedynka,nawet bez
> zgrzytu.
> Jechałem w miarę normalnie,z tym że ciężko biegi wchodzą,bo niecałkowicie rozłącza.
> Pierwsza moja myśl,to że gówniana plastikowa nakrętka do regulacji linki się wyjsrała i zjechała po
> lince.
> Ale niestety to nie to.
> Do soboty kukuruźnik będzie stał.
> Kupiłem nowe sprzęgło,ale zachodzę w głowę z ciekawości co to może być
> Moim zdaniem objaw wyglądał jakby łożysko stanęło, wycięło sprężyny w słoneczku i oparło się na nim
> oprawą.Dzięki temu w ogóle coś wysprzęgla.
> A smaczku nadaje to, że sprzęgło było wymieniane w 2009 roku i po wymianie sprzęgła auto zrobiło
> tylko 20 tys.km (od poprzedniej właścicielki dostałem kwity wszystkich napraw od nowości
> samochodu)
> Ciekawe co te rzeźniki z Norauto tam spieprzyły
Ja tak mialem w Citroenie. Z tym ze u mnie nie wysprzeglalo wogole. Jakos sie dotoczylem do warsztatu, a tam Pan Henio do mnoe z tekstem "kszynia piardla tsza nofa kupic"
Ale twardy bylem i okazalo sie ze lozysko wpadlo w docisk i wycielo sloneczko. A tlumiki drgan wysypaly sie po zrzuceniu skrzyni.