Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zagadka "prawnojezdna"

Featured Replies

Napisano

To jest autentyczna historia - ciekaw jestem co Wy na to, kolega Policjant i 3grosze mile widziani wśród odpowiadających.

Mlodziak został na początku stycznia zatrzymany przez policję, gdy jechał na rowerze, mając we krwi 0,23 i po drugim badaniu 0,28 promila. Skierowano sprawę do Sądu Grodzkiego.

Sprawa w Sądzie Grodzkim odbyła się pod koniec stycznia - wyrok - zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez jeden rok.

Ale - w lutym młody zdał egzamin na prawo jazdy, które wydano mu w marcu, już po wyroku sądu, który jak rozumiem, opiewał także na zakaz ubiegania się o uzyskanie uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Machina sprawiedliwości działała tak opieszale, że młody wyrok otrzymał pocztą po odebraniu prawka, a starosta powiatu otrzymał go chyba dopiero niedawno.

Kilka dni temu młody otrzymał wezwanie z powiatu do oddania na rok prawa jazdy. W wezwaniu napisano, że starosta cofa mu uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi na jeden rok w wyniku wyroku sądu z końca stycznia. Jednocześnie zaznacza, że dopiero po upływie roku od zwrócenia prawa jazdy, młody będzie się mógł ubiegać o jego odzyskanie (czyli prawa jazdy, a zatem dokumentu, nie uprawnień).

Na boku mam pytanie, czy po zatrzymaniu prawka na rok osobie posiadającej je krócej niż rok, pacjent będzie musial ponownie zdawać egzamin, czy dostanie je z powrotem "administracyjnie"?

Ale w całej sprawie ciekawy jest ciąg dat.

Pan starosta każe mu zwrócić PJ, czyli dokument zaświadczający o posiadaniu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi. Każe mu je oddać na rok od dnia złożenia go w starostwie. Czyli licząc że młody zaniesie je jutro, rok upłynie mu 2 października 2006 roku.

Ale sąd skazał go na roczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych pod koniec stycznia tego roku, czyli kara nałożona przez sąd upływa z końcem stycznia 2006 roku - drobna różnica w stosunku do października.

Owszem, młody do dziś ma PJ, bo nikt wcześniej mu go nie kazał oddać, ale PJ nie stanowi uprawnienia do prowadzenia pojazdów, a tylko zaświadcza fakt posiadania uprawnień. Mlody nie powoził pojazdami od dnia wyroku sądu, zakładając, że mu nie wolno. A teraz wychodzi na to, że pan starosta jakoś myli dokument zaświadczający o uprawnieniach z samymi uprawnieniami.

No i nasuwa się pytanie, kto ma tu racje i z jaką datą pacjent powinien się móc ubiegać o odzyskanie (lub ponowne uzyskanie) uprawnień - styczeń czy październik przyszłego roku?

Jeżeli będziecie się posługiwali analogiami, to od razu podam dwie:

a) jeżeli sąd komuś zasądzi rok odsiadki, to chocby gośc czekał na wolne miejsce w pudle przez dwa lata (ta, są kolejki liczące 30 tysięcy osób), to i tak pójdzie odsiedzieć rok, bo tyle ma siedzieć.

b) jeżeli człeka złapie fotoradar i w rok później sąd grodzki wyda wyrok przydzielający mu punkty karne, to te punkty są przydzielane z datą popełnienia wykroczenia i od wtedy biegnie ich roczne przedawnienie. Jeżeli sąd przeguzdrze się ponad rok, to przydziala od razu punkty "do archiwum".

c) w tym wypadku sąd zakazał delikwentowi prowadzania pojazdów na rok, czyli formalnie nie mógl nimi powozić od dnia uprawomocnienia się wyroku, niezależnie od posiadanego prawa jazdy. A może mógł? confused.gif

Tak więc jak to jest - sąd pozbawia delikwenta uprawnień do prowadzenia pojazdów na rok, a przeszło pół roku później starosta chce mu uniemożliwić prowadzenie pojazdów na rok, czyli od wyroku sądu, na przeszło półtora roku. Czy pacjent ma być dodatkwo karany za opieszałość machiny jurydyczno-biurokracyjnej?

Rzeczowe informacje mile widziane, bo obiecałem młodemu spróbować sprawę rozjaśnić - na razie mam w sąsiedztwie obywatela zszokowanego niekonsekwencją naszego prawa. A to źle.

Napisano
  • Autor

logicznie myśląć:

- jeśli wyrok jest prawomocny od stycznia, a zdał na prawko w lutym, to po prostu to prawojazdy nie powinno zostać mu wydane.....

pozostaje kwestia, czy egzamin zdany podczas "zakazu" jest w ważny...

- jeśli wyrok się uprawomocnił po nadaniu uprawnień, to PJ idzie do szyflady na rok od momentu uprawomocnienia wyroku....

Napisano
  • Autor

> logicznie myśląć:

> - jeśli wyrok jest prawomocny od stycznia, a zdał na prawko w lutym,

> to po prostu to prawojazdy nie powinno zostać mu wydane.....

> pozostaje kwestia, czy egzamin zdany podczas "zakazu" jest w ważny...

Młody był tak roztrzęsiony sytuacją, że nie umiał precyzyjnie podać dat - równie dobrze może być tak, że egzamin zdał tuż przed zatrzymaniem za %%, a prawko wydano mu już po wyroku sądu. Ale to i tak świadczy o ruchawości naszego bezmiaru (nie)sprawiedliwości.

> - jeśli wyrok się uprawomocnił po nadaniu uprawnień, to PJ idzie do

> szyflady na rok od momentu uprawomocnienia wyroku....

Moim zdaniem też tak jest, ale pan starosta ewidentnie sądzi inaczej, traktując zatrzymanie dokumentu zaświadczającego o uprawnieniach do prowadzenia pojazdów na równi z samymi uprawnieniami. Do tego "cofa mu uprawnienia do prowadzenia pojazdów na okres jednego roku" z datą sprzed kilku dni.

I kołącze mi się po głowie wątpliwość - to znaczy, że mimo prawomocnego wyroku sądu, do czasu formalnego cofnięcia uprawnień przez starostę mógł legalnie prowadzić pojazdy?

PS. Jeżeli mylę starostę z wojewodą, to wybaczcie, ale od czasu, gdy dostałęm prawo jazdy te organy zmieniały się tyle razy, że aż strach pomyśleć, ile pieniędzy nasze rządy zmarnowały na druk wizytowek i blankietów listowych z nagłówkiem. Jedyne organy, które w Polsce są jako tako stabilne, to organy w Oliwie zlosnik.gif (w kościele, takie z piszczałkami, w odróznieniu od takich z fujarami zlosnik.gif).

Napisano

egzamin miał przed czy po nakazie sadu (bo rozumiem , ze odbior był w pozniejszym terminie)

pzdr

Napisano
  • Autor

> egzamin miał przed czy po nakazie sadu (bo rozumiem , ze odbior był w

> pozniejszym terminie)

> pzdr

Tego spróbujęsię ostatecznie od niego dowiedzieć.

Ale niezależnie od tego, mamy sytuację:

W styczniu sąd skazuje go na rok zakazu prowadzenia pojazdów.

Moim zdaniem, od uprawomocnienia siętego wyroku nie może ich prowadzic, czyli biegnie mu kara - czyli do następnego stycznia.

A tu nagle we wrześniu starosta każe mu oddać prawo jazdy i dopiero wtedy cofa mu uprawnienia na rok - czyli do następnego września.

Czyli są dwie możliwości:

a) mógł jeździć legalnie między wyrokiem, a oddaniem PJ - ale gdzie to jest prawnie usankcjonowane?

b) nie mógł jeździć od dnia uprawomocnienia się wyroku, czyli teraz starosta adminstracyjnie wydłuża mu karę do ponad półtora roku. A to się kłóci z wyrokiem sądu i całą istotą sądu. Bo kara jest sądowa, a nie administracyjna.

Teoretycznie jest możliwość trzecia - ponieważ starosta pisze, że cofa mu uprawnienia, ale jakby karęliczył od oddania PJ, to co będzie, jeżeli gośc zacznie cwaniakować i będzie unikal oddania PJ?

Po prostu coś w tym całym mechaniźmie szwankuje - dokłądnie to przepływ informacji między sądem a starostą. Ale czy z tego powodu facet ma ponosić za to karę dodatkową, której sąd mu nie wymierzył?

Napisano
  • Autor

> Tego spróbujęsię ostatecznie od niego dowiedzieć.

> Ale niezależnie od tego, mamy sytuację:

> W styczniu sąd skazuje go na rok zakazu prowadzenia pojazdów.

> Moim zdaniem, od uprawomocnienia siętego wyroku nie może ich

> prowadzic, czyli biegnie mu kara - czyli do następnego stycznia.

> A tu nagle we wrześniu starosta każe mu oddać prawo jazdy i dopiero

> wtedy cofa mu uprawnienia na rok - czyli do następnego września.

> Czyli są dwie możliwości:

> a) mógł jeździć legalnie między wyrokiem, a oddaniem PJ - ale gdzie

> to jest prawnie usankcjonowane?

> b) nie mógł jeździć od dnia uprawomocnienia się wyroku, czyli teraz

> starosta adminstracyjnie wydłuża mu karę do ponad półtora roku.

> A to się kłóci z wyrokiem sądu i całą istotą sądu. Bo kara jest

> sądowa, a nie administracyjna.

> Teoretycznie jest możliwość trzecia - ponieważ starosta pisze, że

> cofa mu uprawnienia, ale jakby karęliczył od oddania PJ, to co

> będzie, jeżeli gośc zacznie cwaniakować i będzie unikal oddania

> PJ?

> Po prostu coś w tym całym mechaniźmie szwankuje - dokłądnie to

> przepływ informacji między sądem a starostą. Ale czy z tego

> powodu facet ma ponosić za to karę dodatkową, której sąd mu nie

> wymierzył?

ja bym zrobił tak:

PJ nie oddał, a w styczniu przyszłego roku, w momencie kiedy mija rok kary udał się na Policję co by w rejestrze sprawdzić, czy mam możliwość prowadzenia pojazdów....

Napisano

ale IMO

jezeli zdawał po zakazie - to egzamin jest niewazny , gdyz miał wtedy zakaz poruszania sie samochodem

jezeli zdawal przed - kara liczy sie od stycznia (bo z tego co mi wiadomo , mozna poruszac sie po zdanych egzaminach , ale nie odebranym prawku)

a wiec kara obowiazuje od stycznia do stycznia

nie rozumiem , dlaczego starosta mialby zabrac prawko od pazdziernika 2005 do pazdzierniak 2006 (skoro mlodzik moze prowadzic juz w styczniu 2006 orzeczeniem sadu)

pzdr

Napisano
  • Autor

> ale IMO

> jezeli zdawał po zakazie - to egzamin jest niewazny , gdyz miał wtedy

> zakaz poruszania sie samochodem

tutaj jest niuans, bo niewiem, czy nie zdawał po wyroku, ale przed jego uprawomocnieniem się.

> jezeli zdawal przed - kara liczy sie od stycznia (bo z tego co mi

> wiadomo , mozna poruszac sie po zdanych egzaminach , ale nie

> odebranym prawku)

Owszem, można. Tylko że przy każdej kontroli to kosztuje 50 zł. Bo poruszasz się bez dokumentu potwierdzającego uprawnienia do prowadzenia pojazdow. Punktów za to nie dają.

> a wiec kara obowiazuje od stycznia do stycznia

> nie rozumiem , dlaczego starosta mialby zabrac prawko od pazdziernika

> 2005 do pazdzierniak 2006 (skoro mlodzik moze prowadzic juz w

> styczniu 2006 orzeczeniem sadu)

> pzdr

No i właśnie ja też tego nie rozumiem i szukam jakiegoś wyjasnienia prawnego, bo to dla mnie kuriozum.

Napisano

> To jest autentyczna historia - ciekaw jestem co Wy na to, kolega

> Policjant i 3grosze mile widziani wśród odpowiadających.

> Mlodziak został na początku stycznia zatrzymany przez policję, gdy

> jechał na rowerze, mając we krwi 0,23 i po drugim badaniu 0,28

> promila. Skierowano sprawę do Sądu Grodzkiego.

> Sprawa w Sądzie Grodzkim odbyła się pod koniec stycznia - wyrok -

> zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez jeden rok.

Hmmm...

No właśnie.

Sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów przez rok od momentu uprawomocnienia się orzeczenia (czasem orzeka zaliczenie na poczet kary depozytu w którym lejce były do sprawy)

To, czy delikwent zda lejce w depozyt, czy też nie IMO nie ma żadnego znaczenia, bo co jeśli np powie, że "wczoraj zgubił" i ma sam kwit przy sobie ?

Zakaz jest zakaz - tyczy się prowadzenia, a nie obcowania z blankietem.

Idąc dalej tym tropem - jeżeli delikwent nie miał i nie ma pj w momencie orzeczenia zakazu, to w/g urzędnika karencja liczy sie od momentu uzyskania blankietu ?

Czysty idiotyzm...

OFC jest to 100% moja gdybologia i "chłopskie rozumowanie", ale...

Ciekawi mnie, kto jest tu organem wykonawczym orzeczenia...

I jaka jest droga odwoławcza/zaskarżająca.

Dla komornika jest to Sąd rejonowy, a dla urzędników...

Chyba Samorządowe Kolegium Odwoławcze/WSA/NSA...

Napisano
  • Autor

> Hmmm...

> No właśnie.

> Sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów przez rok od momentu

> uprawomocnienia się orzeczenia (czasem orzeka zaliczenie na

> poczet kary depozytu w którym lejce były do sprawy)

> To, czy delikwent zda lejce w depozyt, czy też nie IMO nie ma żadnego

> znaczenia, bo co jeśli np powie, że "wczoraj zgubił" i ma sam

> kwit przy sobie ?

> Zakaz jest zakaz - tyczy się prowadzenia, a nie obcowania z

> blankietem.

> Idąc dalej tym tropem - jeżeli delikwent nie miał i nie ma pj w

> momencie orzeczenia zakazu, to w/g urzędnika karencja liczy sie

> od momentu uzyskania blankietu ?

> Czysty idiotyzm...

> OFC jest to 100% moja gdybologia i "chłopskie rozumowanie", ale...

> Ciekawi mnie, kto jest tu organem wykonawczym orzeczenia...

> I jaka jest droga odwoławcza/zaskarżająca.

> Dla komornika jest to Sąd rejonowy, a dla urzędników...

> Chyba Samorządowe Kolegium Odwoławcze/WSA/NSA...

Dlatego zaleciłem mlodemu, żeby pojechałbez PJ i poprosił grzecznie o przedstawienie mu podstaw prawnych takiej dziwnej interpretacji.

W sytuacji idealnej w dniu uprawomocnienia się wyroku powinien dostać wezwanie do oddania PJ, albo powinni po nie przyjechać do niego smutni panowie. Ale nie żyjemy w idealnym świecie, więc są opóźnienia. Niemniej za opóźnienia administracji żyjącej z naszych podatków nie powinnismy byc dodatkowo karani.

Napisano

>Kolega ma zakaz prowadzenia pojazdow mechanicznych i tyle. Prawo jazdy jak nie oddal , moze dzielnicowy do niego wpasc po dokument i grzecznie poprosic o zwrot .

Zdal egzamin i chwalal mu za to ale w dalszym ciagu ma sadowy zakaz prowadzenia pojazdow i tyle...

Pan Starosta nie moze mu przedluzyc tego terminu gdyz nie jest organem orzekajacym ... ( nie ma takiego prawa zabrac mu na dluzej niz dostal zakaz. Chyba ze jest tam "bogiem" Hehehe )

tak ja mysle mysle .....

Napisano

> Mlodziak został na początku stycznia zatrzymany przez policję, gdy

> jechał na rowerze, mając we krwi 0,23 i po drugim badaniu 0,28

> promila. Skierowano sprawę do Sądu Grodzkiego.

Polska to kraj absurdów. Naprawdę sciana.gif

> Sprawa w Sądzie Grodzkim odbyła się pod koniec stycznia - wyrok -

> zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez jeden rok.

To samo co wyżej sciana.gif

> Ale - w lutym młody zdał egzamin na prawo jazdy, które wydano mu w

> marcu, już po wyroku sądu, który jak rozumiem, opiewał także na

> zakaz ubiegania się o uzyskanie uprawnień do prowadzenia

> pojazdów mechanicznych.

Zakładasz, że w nielogicznym systemie sądowniczym odbrobinę logiki. Ciekawe, czy słusznie.

> Machina sprawiedliwości działała tak opieszale, że młody wyrok

> otrzymał pocztą po odebraniu prawka, a starosta powiatu otrzymał

> go chyba dopiero niedawno.

A minister sprawiedliwości bierze taką kase, że hoho sciana.gif

> Kilka dni temu młody otrzymał wezwanie z powiatu do oddania na rok

> prawa jazdy. W wezwaniu napisano, że starosta cofa mu

> uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi na jeden rok w

> wyniku wyroku sądu z końca stycznia. Jednocześnie zaznacza, że

> dopiero po upływie roku od zwrócenia prawa jazdy, młody będzie

> się mógł ubiegać o jego odzyskanie (czyli prawa jazdy, a zatem

> dokumentu, nie uprawnień).

Trzeba jednak zaznaczyć, że takie konsekwenje jazdy rowerem z 0,23 promila to absurd. Jakby powodujących zagrożenie w ruchu drogowynm było mało cfaniaczek.gif

> Na boku mam pytanie, czy po zatrzymaniu prawka na rok osobie

> posiadającej je krócej niż rok, pacjent będzie musial ponownie

> zdawać egzamin, czy dostanie je z powrotem "administracyjnie"?

Nie ma to i tak żadnego znaczenia. Naprawdę grinser006.gif

> Ale w całej sprawie ciekawy jest ciąg dat.

> Pan starosta każe mu zwrócić PJ, czyli dokument zaświadczający o

> posiadaniu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi. Każe

> mu je oddać na rok od dnia złożenia go w starostwie. Czyli

> licząc że młody zaniesie je jutro, rok upłynie mu 2 października

> 2006 roku.

> Ale sąd skazał go na roczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych

> pod koniec stycznia tego roku, czyli kara nałożona przez sąd

> upływa z końcem stycznia 2006 roku - drobna różnica w stosunku

> do października.

> Owszem, młody do dziś ma PJ, bo nikt wcześniej mu go nie kazał oddać,

> ale PJ nie stanowi uprawnienia do prowadzenia pojazdów, a tylko

> zaświadcza fakt posiadania uprawnień. Mlody nie powoził

> pojazdami od dnia wyroku sądu, zakładając, że mu nie wolno. A

> teraz wychodzi na to, że pan starosta jakoś myli dokument

> zaświadczający o uprawnieniach z samymi uprawnieniami.

> No i nasuwa się pytanie, kto ma tu racje i z jaką datą pacjent

> powinien się móc ubiegać o odzyskanie (lub ponowne uzyskanie)

> uprawnień - styczeń czy październik przyszłego roku?

IHMO styczeń. Ale logicznie patrząc niesłusznie mu zabrali. I tyle.

>Czy pacjent ma być

> dodatkwo karany za opieszałość machiny

> jurydyczno-biurokracyjnej?

Wkrótce już nie, bo nastanie prawo i sprawiedliwość grinser006.gif

> Rzeczowe informacje mile widziane, bo obiecałem młodemu spróbować

> sprawę rozjaśnić - na razie mam w sąsiedztwie obywatela

> zszokowanego niekonsekwencją naszego prawa.

I głupotą tego prawa.

Napisano
  • Autor

> Polska to kraj absurdów. Naprawdę

> To samo co wyżej

Zgadza się. Według polskiego prawa, z 80% UE jeździ na dużej bani, bo mogą do 0,5%%.

> Zakładasz, że w nielogicznym systemie sądowniczym odbrobinę logiki.

> Ciekawe, czy słusznie.

Staram się dzisiaj nie być maszynistą, tylko optymistą zlosnik.gif

> A minister sprawiedliwości bierze taką kase, że hoho

W Polsce to standard - wszędzie. Wróciliśmy do chłopów pańszczyźniancych. Tylko o ile sie nie mylę, to mój praprapradziad ściągał z nich "straszliwe" myto w wysokości 10% dochodów. Dzisiaj takich kułaków już nie ma, a ja solidarnie z potomkami ówcześnie uciskanych, płacę 22% VAT i 19 dochodowego (dziękuję za liniowy zlosnik.gif). To ja już bym tamte podatki wolał.

Bo z tego widać, że mój praprapradziad był dobrym gospodarzem - z 10% był w stanie utrzymać niezły majątek. Powiesz, że nic nie dawał w zamian opodatkowanym. Racja. Teraz płacimy na dzień dobry 40% podatku i nie dostajemy prawie nic zlosnik.gif

> Trzeba jednak zaznaczyć, że takie konsekwenje jazdy rowerem z 0,23

> promila to absurd. Jakby powodujących zagrożenie w ruchu

> drogowynm było mało

Ba, przecież mógł poobgryzać asfalt zlosnik.gif

> Nie ma to i tak żadnego znaczenia. Naprawdę

> IHMO styczeń. Ale logicznie patrząc niesłusznie mu zabrali. I tyle.

Wedlug polskich przepisów słusznie, tyle że pytanie, dlaczego aż na tak długo. A o racjonalności polskich przepisów to byśmy dłuuugo mogli dyskutować. Bo małolat z 0,28 jest ewidentnie znacznie niebezpieczniejszy na rowerze, niż przedstawiciel władzy, którą sami wybraliśmy, z wynikem ponad 1, za kółkiem lemuzyny.

> Wkrótce już nie, bo nastanie prawo i sprawiedliwość

Czekam i obserwuję zlosnik.gif

> I głupotą tego prawa.

A to od młodego wytwarza u ludzi podejście do państwa, które będą mieli do końca życia. A potem narzekają u nas, że młodzi olewają udział w życiu publicznym i politycznym.

Napisano

> Zgadza się. Według polskiego prawa, z 80% UE jeździ na dużej bani, bo

> mogą do 0,5%%.

W dodatku na rowerze grinser006.gif

> W Polsce to standard - wszędzie. Wróciliśmy do chłopów

> pańszczyźniancych. Tylko o ile sie nie mylę, to mój

> praprapradziad ściągał z nich "straszliwe" myto w wysokości 10%

> dochodów. Dzisiaj takich kułaków już nie ma, a ja solidarnie z

> potomkami ówcześnie uciskanych, płacę 22% VAT i 19 dochodowego

> (dziękuję za liniowy ). To ja już bym tamte podatki wolał.

> Bo z tego widać, że mój praprapradziad był dobrym gospodarzem - z 10%

> był w stanie utrzymać niezły majątek. Powiesz, że nic nie dawał

> w zamian opodatkowanym. Racja. Teraz płacimy na dzień dobry 40%

> podatku i nie dostajemy prawie nic

Wkrótce nastanie prawo i sprawiedliwość yay.gif

> Ba, przecież mógł poobgryzać asfalt

Widocznie Policjanci byli tego samego zdania hmm.gif

> Wedlug polskich przepisów słusznie

A według logiki niesłusznie.

> tyle że pytanie, dlaczego aż na

> tak długo.

Pytanie, dlaczego w ogóle ? niewiem.gif

> A o racjonalności polskich przepisów to byśmy dłuuugo

> mogli dyskutować. Bo małolat z 0,28 jest ewidentnie znacznie

> niebezpieczniejszy na rowerze, niż przedstawiciel władzy, którą

> sami wybraliśmy, z wynikem ponad 1, za kółkiem lemuzyny.

Ciekawe, co na ten temat sądzą kacikowi Policjanci hmm.gif

> Czekam i obserwuję

Byleby się na tym nie skończyło grinser006.gif

> A to od młodego wytwarza u ludzi podejście do państwa, które będą

> mieli do końca życia. A potem narzekają u nas, że młodzi olewają

> udział w życiu publicznym i politycznym.

Cytat roku 2005 z dzisiejszych "Wydarzeń": "Harowałem w parlamencie od świtu do wieczora" - marszałek Senatu Longin Pastusiak grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> W dodatku na rowerze

> Wkrótce nastanie prawo i sprawiedliwość

To może wreszcie skończą remont Górczewskiej zlosnik.gif

> A według logiki niesłusznie.

Od czasu, gdy prawo zaczęto zastępować paragrafami, wiele rzeczy jest "słusznych nielogicznie"

> Pytanie, dlaczego w ogóle ?

Patrz wyżej.

> Ciekawe, co na ten temat sądzą kacikowi Policjanci

Jakoś ich wcięło.

> Byleby się na tym nie skończyło

Będę patrzył dalej - jakiś kredyt zaufania trzeba im dać. Ale od kredytu trzeba spłącać odsetki, więc potem będę bezlitosny zlosnik.gif

> Cytat roku 2005 z dzisiejszych "Wydarzeń": "Harowałem w parlamencie

> od świtu do wieczora" - marszałek Senatu Longin Pastusiak

Oj tak, tam mają długie korytarze i trzeba się naharować, żeby je wszystkie przejść.

Napisano

Jest co prawda zapis art. 43 par. 3 KK jednak nie wiem, czy w tym

przypadku można go stosować. W momencie uprawomocnienia się

wyroku przecież uprawnień nie posiadał, więc nie mógł zwrócić

dokumentu.

To błąd, że wydano mu p.j. w momencie obowiązywania zakazu,

tyle tylko, że nie znam druczków jakie teraz się składa przed

otrzymaniem p.j. Czy przypadkiem nie ma wśród nich jakiegoś

oświadczenia, że nie ma przeszkód prawnych, zakazów lub czegoś

podobnego? Jeżeli nie ma to zaniedbanie urzędników. Jeżeli jest

to doszedł by jeszcze jakiś paragraf.

Acha. Jeszcze zacytuję art 43 par. 3 KK

§ 3. Orzekając zakaz określony w art. 42, sąd nakłada obowiązek zwrotu dokumentu

uprawniającego do prowadzenia pojazdu; do chwili wykonania obowiązku okres, na który orzeczono zakaz, nie biegnie.

Napisano

> tyle tylko, że nie znam druczków jakie teraz się składa przed

> otrzymaniem p.j. Czy przypadkiem nie ma wśród nich jakiegoś

> oświadczenia, że nie ma przeszkód prawnych, zakazów lub czegoś

> podobnego? Jeżeli nie ma to zaniedbanie urzędników. Jeżeli jest

> to doszedł by jeszcze jakiś paragraf.

W drukach o wydanie PJ jest oświadczenie ubiegającego się, że nie został orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych...

Pytanie kiedy to "młody" to oświadczenie złożył.. przed czy po wyroku.

Krawiec

Napisano
  • Autor

> Jest co prawda zapis art. 43 par. 3 KK jednak nie wiem, czy w tym

> przypadku można go stosować. W momencie uprawomocnienia się

> wyroku przecież uprawnień nie posiadał, więc nie mógł zwrócić

> dokumentu.

> To błąd, że wydano mu p.j. w momencie obowiązywania zakazu,

> tyle tylko, że nie znam druczków jakie teraz się składa przed

> otrzymaniem p.j. Czy przypadkiem nie ma wśród nich jakiegoś

> oświadczenia, że nie ma przeszkód prawnych, zakazów lub czegoś

> podobnego? Jeżeli nie ma to zaniedbanie urzędników. Jeżeli jest

> to doszedł by jeszcze jakiś paragraf.

Kiedy wymieniałem prawko na platikowe kilka lat temu, wypełniałem druczek, że nie cofnięto mi uprawnień i że nie jestem uzależniony od %% i innych podobnych substancji. O Autokąciku nic nie bylo zlosnik.gif

Jak spotkam młodego, to postaram się wydusić z niego dokładną chronologię.

> Acha. Jeszcze zacytuję art 43 par. 3 KK

> § 3. Orzekając zakaz określony w art. 42, sąd nakłada obowiązek

> zwrotu dokumentu

> uprawniającego do prowadzenia pojazdu; do chwili wykonania obowiązku

> okres, na który orzeczono zakaz, nie biegnie.

Zaraz, a czy to oznacza, że do tej chwili on może prowadzić pojazdy?

Z drugiej strony, powinien być jakiś termin, w którym po uprawomocnieniu wyroku administracja ma zażądać zwrotu dokumentu - a nie po 7 miesiącach jak tutaj.

Przy okazji - masz tutaj to, co proponowałem a propos nieściągalności mandatów - żeby roczny okres kasowania punktów biegł nie od dnia popełnienia wykroczenia, tylko od dnia zapłacenia mandatu, jeżeli nie został zapłacony w terminie. I to nie koliduje z opóżnionymi zdjęciami z budek z ptaszkami - jeżeli nawet po 6 miesiącach sąd klientowi wlepi mandat czyli grzywnę, to jeżeli ją zapłaci w terminie, rok będzie się liczył od wykroczenia. Jeżeli zawali termin, to od dnia zapłaty mandatu "cofniętego" o okres który upłynął między 37 dniem od popełnienia wykroczenia (30 dni na ukaranie i 7 na zapłatę w sytuacji prawie idealnej), do dnia wydania orzeczenia przez sąd. W ten sposób ludzie by nie byli szkodowani przez opieszałość administracji. Moim zdaniem analogiczne prawo powinno obowiązywać w podanym przez Ciebie art 43 KK - po prostu Twórcy nieprzewidzieli aż takiego opóźnienia działania wymiaru sprawiedliwości.

Dziękuję za odpowiedzi.

Napisano

> Jest co prawda zapis art. 43 par. 3 KK jednak nie wiem, czy w tym

> przypadku można go stosować. W momencie uprawomocnienia się

> wyroku przecież uprawnień nie posiadał, więc nie mógł zwrócić

> dokumentu.

> To błąd, że wydano mu p.j. w momencie obowiązywania zakazu,

> tyle tylko, że nie znam druczków jakie teraz się składa przed

> otrzymaniem p.j. Czy przypadkiem nie ma wśród nich jakiegoś

> oświadczenia, że nie ma przeszkód prawnych, zakazów lub czegoś

> podobnego? Jeżeli nie ma to zaniedbanie urzędników. Jeżeli jest

> to doszedł by jeszcze jakiś paragraf.

> Acha. Jeszcze zacytuję art 43 par. 3 KK

> § 3. Orzekając zakaz określony w art. 42, sąd nakłada obowiązek

> zwrotu dokumentu

> uprawniającego do prowadzenia pojazdu; do chwili wykonania obowiązku

> okres, na który orzeczono zakaz, nie biegnie.

Pomijając tę stertę paragrafów, która przeciętnego człowieka nie interesuje, a raczej powoduje utrudnienia, chciałbym zapytać czy rowerzysta z 0,28 promila to większe zagrożenie niż wyprzedzający na skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych, podwójnych ciągłych, a zwłaszcza wymuszający przy wyprzedzaniu ? hmm.gif

Kolega Lucyfer pisał niedawno, że u niego właśnie zaczęli wyłapywać tych jadących po piwku na rowerze. A Kolega 3grosze pisze, że w Warszawie nie ma dostatecznej ilości ludzi do wyłapywania wyprzedzania na skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych, podwójnych ciągłych. Polska to kraj absurdów. Naprawdę cfaniaczek.gif

Napisano
  • Autor

> Pomijając tę stertę paragrafów, która przeciętnego człowieka nie

> interesuje, a raczej powoduje utrudnienia, chciałbym zapytać czy

> rowerzysta z 0,28 promila to większe zagrożenie niż

> wyprzedzający na skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych,

> podwójnych ciągłych, a zwłaszcza wymuszający przy wyprzedzaniu ?

Dzisiaj żałowałem, że nie miałem ze sobą kamery. Stałem na parkingu pod ośrodkiem zdrowia, przy wyjeździe z którego jest podwójna ciągła i przejście dla pieszych. Wyprzedzanie w tym miejscu jest nagminne. Do tego wyprzedzanie całego sznura, co kończy się tym, że skręcający do ośrodka o mało nie dostają w lewe drzwi. Na moich oczach rozegrałą się sytuacja, w której maluch od 100 metrów sygnalizował skręt. Ale gość lecący z tyłu nic sobie z tego nie robił, jeszcze malucha obtrąbił. Gość wyprzedzajacy za nim dał tak w hample, że stanął przed maluchem bokiem. Kiedy badała mnie pani doktór (będę żył zlosnik.gif, przez okno słyszałem ze trzy takie awaryjne hamowania.

> Kolega Lucyfer pisał niedawno, że u niego właśnie zaczęli wyłapywać

> tych jadących po piwku na rowerze. A Kolega 3grosze pisze, że w

> Warszawie nie ma dostatecznej ilości ludzi do wyłapywania

> wyprzedzania na skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych,

> podwójnych ciągłych. Polska to kraj absurdów. Naprawdę

Oj tak, to jest ciekawy kraj. Zgłąszałęm w gminie prośbę, żeby na tym odcinku ograniczyć prędkość znakiem (nawet do 60 km/h) i postawić dodatkowo zakaz wyprzedzania, albo znak "uwaga wyjazd z ośrodka zdrowia". Ludzie, którzy jeżdża do lekarza, raczej dobrze się nie czują i mają nieco gorsze reakcje, niż w idealnym stanie. Jazda autobusem jest tutaj dosyć utrudniona. Ale jak dotąd z wnioskiem cisza.

Może 3grosze by tak z naszymi stróżami na odprawie pogadał?

Współrzędne tego miejsca: N 52 15 37 45, E 20 41 12 80 (Zaborów). Wystarczy spytać pracowników ośrodka, ile tam było kolizji. Na razie nie był śmiertelnych, więc w statystykach nie wystaje. Do czasu.

Napisano

Tutaj wina lezy po obu stronach, w urzedzie nie powinien w ogole dostac tego prawa jazdy, ale niestety urzad w momencie wydawania, mogl nie wiedziec, ze petent ma wyrok (np. w Pszczynie poślizg w przekazywaniu akt to ok 3 miesiace)

dlatego skoro juz zdal egzamin i wiedzial, ze ma wyrok, to powinien niejako sam przyspieszyc rozwiazanie sprawy i powiedziec o tym w wydziale komunikacji w ktorym odbieral prawo jazdy.

a tak to kara biegnie od momentu "oddania" dokumentu czli bedzie czekal na oddanie prawka do pazdziernika 2006.

no i wazne sa daty... poniewaz na wniosku o wydanie prawa jazdy jest punkt w ktorym sie oswiadcza, iz nie ma sie prawomocnego wyroku zabraniajacego poruszania sie pojazdami samochodowymi, i dobrze by bylo, gdyby on ten wniosek wypelnil przed uprawomocnieniem sie wyroku,

sprawa rzeczywiscie bardzo nietypowa, i bez analizy dokumentow ciezko cos orzec w tej sprawie, u mnie w wydziale komunikacji pani specjalistka powiedziala, ze musiala by widziec jego "teczke" aby cos doradzic.

Napisano

A ja się zastanawiam nad inną sprawą.

Do "kierowania rowerem" aktualnie nie potrzeba żadnych dokumentów.

Tak więc wniosek taki: gdy się jest w okolicach "stanu po spożyciu" należy trzymać się z dala od wszelkich pojazdów (bo czy rower to pojazd mechaniczny?) oraz od dróg publicznych (ktoś kiedyś opisywał, że pijanemu pieszemu zabrano PJ za spowodowanie wypadku?).

Kolega jeszcze w czasach licealnych wracał z imprezy ciut boozing.gif.

Rower grzecznie prowadził obok siebie. Ale była górka, to sobie jednak z niej zjechał. Na dole czekali panowie i go złapali. Skończyło się (podobno) na wbiciu do PJ, żę ma na rok zakaz prowadzenia roweru... Ale to było daaawno temu i (być może) nieprawda...

Pewno gdyby ktoś ruszył hulajnogą to by mu zabrali prawko na tramwaj. wink.gif

Ciekawe czy patent żeglarski też mogą odebrać... Albo licencję pilota sportowego wink.gif

Napisano

Zgadza się . Można tam podziwiać ciekawe widoki.

Dziwi mnie tylko jedno. Dam sobie głowę obciąć że większość osób jadących tą drogą czyni to od dłuższego czasu. Bo jeśli tak, to wie że o wypadek nie trudno, a poza tym kawałek dalej przy stacji ( tej od przegladów) lubili postać suszarkowi. I moze nala lubią .... Dlatego ja ten odcinek przejezdżam wolniej

A co do znaków ..... czy tam czasem nie należy jechać 50 km/h zlosnik.gif

Byłbym jednak za tablicą i to ogromną. Ograniczenie + kawał prostej = gaz do dechy w większości przypadków

Napisano
  • Autor

> Zgadza się . Można tam podziwiać ciekawe widoki.

W zasadzie podobnie masz na całej trasie. Tylko w Borzęcinie, ze względu na ostry łuk, trochę się hamują.

> Dziwi mnie tylko jedno. Dam sobie głowę obciąć że większość osób

> jadących tą drogą czyni to od dłuższego czasu.

Robią to nagminnie, podejrzewam, że ci sami ludzie.

> Bo jeśli tak, to

> wie że o wypadek nie trudno, a poza tym kawałek dalej przy

> stacji ( tej od przegladów) lubili postać suszarkowi. I moze

> nala lubią .... Dlatego ja ten odcinek przejezdżam wolniej

Rzadko ich tam widywałem. Za to ludziki wyprzedzający na tych skrzyżowaniach często autentycznie nie wiedzą, że jest to zabronioone. Bo że jest to niebezpieczne, to do nich chyba nie dociera.

> A co do znaków ..... czy tam czasem nie należy jechać 50 km/h

Należy, ale w dzień. W nocy wolno 60. Ale drugi wyjazdz ośrodka patrząc w strronę Leszna jest polączony z drogą prowadzącą do sporego osiedla. Może więc warto by było z tego zrobić normalne skrzyżowanie - na nich jednak mniej wyprdzedzają, chociaż i tak zdecydowanie zbyt często.

> Byłbym jednak za tablicą i to ogromną. Ograniczenie + kawał prostej =

> gaz do dechy w większości przypadków

Duuużo wcześniej, w Bliznem, tam gdzie jest warsztat VW, potrafią się na tej prostej rozpędzić do 200 km/h.

Napisano
  • Autor

> Pewno gdyby ktoś ruszył hulajnogą to by mu zabrali prawko na tramwaj.

Nie. bo hulajnoga to nie jest pojazd mechaniczny. Tak samo, jak wrotki. Nie ma napędu mechanicznego.

Jest to wszystko bzdura, bo jeżeli gostek nie ma PJ, to mu nie zabiorą, tylko zakażą na rok się o nie ubiegać. Ale w większości przypadków będzie na rowerze i tak jeździł. Chociaż słyszałem, że ostatnio u nas przy kontroli rowerzystow, sprawdzają w bazie danych, czy nie mają prawka lub zakazu prowadzenia poj. mech.

Napisano

>Chociaż słyszałem,

> że ostatnio u nas przy kontroli rowerzystow, sprawdzają w bazie

> danych, czy nie mają prawka lub zakazu prowadzenia poj. mech.

U nas ostatnio się wzięli za rowerzystów do tego stopnia, że strach bez pełnego oświetlenia/dzwonka/odblasków ruszać się z domu. Oczywiście kontrole przypadają najczęściej rano a nie wieczorem.

Napisano
  • Autor

> U nas ostatnio się wzięli za rowerzystów do tego stopnia, że strach

> bez pełnego oświetlenia/dzwonka/odblasków ruszać się z domu.

W sumie słusznie, było to wielokrotnie postulowane na Autokąciku.

> Oczywiście kontrole przypadają najczęściej rano a nie wieczorem.

Spokojnie. Niedługo wieczory zbliżą się do poranków i będzie OK zlosnik.gif

Swoją drogą, sprawdziłem, że rzeczywiście ten chory bieg terminów w wypadku młodego jest zgodny z polskimi przepisami. Ale uważam, że gdyby młody miał chęć i samozaparcie, to spokojnie by to obalil w sądach, jak nie polskich, to unijnych, z tego tytułu, że organ administracyjny, w tym wypadku egzekucyjny, nie ma prawa przez swoje opóźnienie przedłużać kary nałożonej przez sąd.

Napisano

patrz, jednak cos tam robicie zlosnik.gif

a wiec koles traci...

Napisano

> Ciekawe czy patent żeglarski też mogą odebrać... Albo licencję pilota

> sportowego

Patent zeglarski nie wiem alke sternika motorowodnego czy jakoś tak to mogą.

Delco

Napisano

> patrz, jednak cos tam robicie

zlosnik.gif

> a wiec koles traci...

no traci... paradoksalnie najlepiej wychodza na tym CI, ktorym policja od razu zabiera prawo jazdy (wtedy ewentualny okres zakazu poruszania sie pojazdami liczy im sie od momentu zatrzymania prawa jazdy przez policje )

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.