Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Stluczka za granica - garsc info dla osob podroz. za granica

Featured Replies

Napisano

Przepraszam z gory za dlugi opis, ale mysle ze kazdy kto wybiera sie za granice chocby na chwile powinien to przeczytac, bo w ten sposob bedzie przygotowany do tego jak reagowac i co robic. (Zalecam wczesniejsze zanotowanie sobie numeru telefonu do PBUK).

Przebywam za granica na ta chwile tymczasowo. Samochod postawiony na parkingu kolo miejsca zamieszkania.

Rano przychodze na parking patrze, a reflektor zniknal gdzies w czelusciach maski, a zderzak przerysowany (lakierowany). Powiedzialem do siebie o zesz kur.. %$Q#!*#! angryfire.gifwrrr.gif Patrze a za wycieraczka znajduje sie jakas kartka - szybki look i widze jakies nazwisko i adres. Skapowalem smile.gif ze to adres sprawcy i ze byl na tyle uprzejmy, ze poinformowal mnie w ten sposob o zdarzeniu (z takim zachowaniem w PL jeszcze sie nie spotkalem). Z buta udalem sie pod wskazany adres i po dlugich perypetiach typu - Pan nie spikac po angielsku, ja nie znac holenderskiego, z pomoca angielki znajacej holenderski spisalem formularz zdarzenia.

Formularz wypelniony, ale to co przeszedlem to tylko moje. Gdyby nie mozliwosc wykonania telefonow od siebie z biura musialbym wydac okolo 100E z wlasnej kieszeni bo kazdy telefon to kwestia 10-20 minut rozmowy.

Sytuacja w baaardzo krotkim skrocie:

1) Telefon do ubezp. winnego (tak mi sie przynajmniej wydawalo) - odpowiedz. - prosze sie skontaktowac ze swoim ubezp. - ale mowie, to nie moja wina to dlaczego - tak jest i juz - padla odpowiedz.

2) Dzwonie do Benefii - Zdziwieni ze do nich dzwonie - mowia, ze jesli to nie z mojej polisy to po co dzwonie - wyjasniam co i jak i po dluzszej rozmowie, twierdza zeby zadzwonil do reprezentanta hol. ubezpiecz. na polske. Pytaja sie jaka jest nazwa firmy ubezp. sprawcy - przeczytalem z formularza - powiedzieli ze nie maja takiego w spisie. Polecili mi wejsc na jakas strone i wypelnic formularz w ktorym podam numer rej. sprawcy a oni w ciagu 2 tygodni odpisza kto jest ubezpieczycielem tego auta. Oczywiscie olalem to bo nie bede czekac tak dlugo. Podali mi tez numer telefonu firmy ktora ponoc moze wiedziec co i jak.

3) Dzwonie do tej firmy, ktora okazuje sie byc firma ubezp. Hestia - tam mi mowia, ze oni nic o tym nie wiedza i zebym dzwonil do firmy Uniqua.

4) Zadzwonilem - babka powiedziala, ze bardzo chetnie mi pomoze, ale musi wiedziec jaka jest nazwa firmy - raz jeszcze podalem, ta ktora widnieje na formularzu zdarzenia a ona na to ze nie ma takiej firmy i to samo co poprzednia firma - prosze wejsc do inter. i wypelnic formularz ...

5) Pogrzebalem w googlach i wygrzebalem numer "tego czegos" widniejacego w formularzu i namierzylem ich. Zadzwonilem tam i okazalo sie ze to ta sama agencja do ktorej juz wczesniej dzwonilem (patrz punkt 1). Powiedzieli raz jeszcze to samo co wczesniej.

6) Poprosilem swojego kolege holendra aby tam zadzwonil i moze jakos sie dowiedzial wiecej niz ja. Z wielka niechecia, ale zadzwonil. Okazalo sie ze ta firma to posrednik, ktorego sprawca zdarzenia uzyl do zakupienia ubezpieczenia. Z wielka niechecia agencja podala nazwe ubezpieczyciela

7) Majac namiary na firme zadzwonilem tam i dowiedzialem sie ponownie tego samego co w punkcie nr.1 czyli ze mimo tego ze to nie moja wina to mam rozmawiac ze swoim ubezpieczycielem.

8) Zadzwonilem do Uniqua posiadajac juz nazwe firmy ubezp. sprawcy i zapytalem raz jeszcze czy sa oni reprezentantem tej firmy na Polske. Odpowiedz negatywna i podali mi numer telefonu, ktory widnieje u nich w systemie jesli chodzi o holenderskiego ubezp.

9) Dzwonie do nastepnej firmy - tym razem do PBUK - ktora to okazuje sie organizacja nadzorujaca prace firm ubezpieczeniowych w PL. Powiedzieli bardzo szybko, kto jest reprezentantem firmy. Okazuje sie nim nie zaden ubezpieczyciel, a niezalezna agencja o nazwie "... system".

10) Dzwonie tam i dowiaduje sie ze ostatecznie znalazlem sie w dobrych rekach. Teraz tak jak mi to mowila przedstawicielka ubezpieczyciela firmy Benefia cyt."w razie wypadku za granica prosze o kontakt z nasza infolinia i powiemy Panu dokladnie co robic itd" heheheh - dobre - jak to klient uwierzylem w czcze slowa. Zatem pytam milej Pani co mam robic i dowiaduje sie ze trzeba podac wszystkie mozliwe informacje, zgromadzic je w mailu + skan formularza wypelnionego na miejscu i wyslac to do nich - wszystko rozumiem, ale pytam co teraz - dowiaduje sie ze wedlug prawa, od momentu wyslania maila maja 90 dni na zorganizowanie pomocy dla mnie ?$^$%(@ czerwona.gif W moim przypadku "obrazenia" sa bardzo niewielkie, ale gdyby byly duze to pytam co wtedy np. rozbity samochod na autostradzie gdzies w szczerym polu itd - dowiedzialem sie ze procedury sa takie same i moge poprosic w mailu o szybsze zalatwienie sprawy itd. - szok!!! mlotek.gifsciana.gif Pytam a co jesli musze wziac hotel, odholowac samochod itd - powiedziala ze to juz z osobnego ubezpieczenia dla podroznych, ktore pewnie mam i z nimi trzeba sie kontaktowac. Jesli go nie mam, to wtedy musze zaplacic za wszystko sam i pozbierac rachunki, a potem przedstawic je ubezpieczycielowi i prosic o zwrot kosztow. To oznacza ze trzeba miec przy sobie w gotowce a przynajmniej na karcie kredytowej min. 1000E przygotowane na sytuacje jak wspomniana.

11) Jezdzilem przez szmat czasu uszkodzonym samochodem (oczywiscie w moim przypadku nie jest to cos strasznego), ale w innym przypadku nie wiem co bym zrobil, choc i teraz policja jakby mnie zatrzymala, to moze sie doczepic do reflektora i wlepic mandat lub zatrzymac dowod za niesprawny samochod.

12) Tydzien temu zadzwonili w koncu z firmy ubezpieczeniowej sprawcy i powiedzieli ze pokryja koszta naprawy i skierowali mnie do najblizszego dilera Fiata.

13) Pojawilem sie tam na 8:30 jak chcieli i przez godzine zaden je.... agent z firmy ubezpieczeniowej sie nie pokazal, a szef serwisu powiedzil mi ze oni tak robia i zebym zostawil NB i nie czekal dalej bo oni sie moga zjawic miedzy 8:30 a 17-ta - powiedzial dodajac ze bazuje na swoim doswiadczeniu.

14) Zostawilem cara z informacja ze jak sie agent zjawi to do mnie zadzwonia. Oczywiscie nie zadzwonili. Zadzwonilem sam kolo 15-tej i gosc z serwisu spokojnym glosem powiedzial, ze auto jest gotowe!$%#@?? Gotowe do czego k....?? Gosc oddal mi kluczyki i powiedzial ze zadzwoni do mnie w ciagu 2 tygodni bo musi sciagnac ze stocku reflektor bo nie ma na magazynie i tyle. Nic ani przepraszam ze nie zadzwonilem, niz co bylo sprawdzone, nic co bedzie naprawione/wymienione. Ku... co za ludzie - nie wiem czy to kwestia ich mentalnosci czy podejscia do innych nacji, albo ich znajomosci jezyka. Spytalem kilku kumpli holendrow jak to wyglada z ich strony to powiedzieli mi ze oni jako klienci nie sa zainteresowani co, gdzie, kiedy - chca odebrac auto - i jesli Fiat mowi ze zrobione to zrobione i sa zadowoleni. Do mnie osobiscie to nie przemawia i majac polskie korzenie i kulture jest to dla mnie nie do pojecia (moze wrodzona podejrzliwosc).

.....

15) Sprawa zalatwiona - autko odstawione 20-go kwietnia do warsztatu a 21-go odebrane. Wymienione zostaly reflektor prawy, plastiki mocowania reflektora, pomalowany zderzak przedni i prawy blotnik. Koszt naprawy 1050 Euro. Co ciekawe, diler Fiata naciskany przeze mnie wykonal naprawe nie posiadajac jeszcze wplaty od ubezpieczyciela, no ale nie mial wyjscia bo po 3.5 misiacach czekania na naprawe nie bylem w nastroju do rozmowy na temat dalszego czekania.

Tak czy inaczej dla Waszej wiedzy - jesli jestescie na wakacjach swoim (zarejestrowanym w PL autkiem) i ktos Was "stuknie" (to wazne - ktos, bo jesli Wy to sprawa jest czysta bo dzwonicie do swojego ubezpieczyciela) to bedziecie przechodzic droge przez meke jaka ja przechodzilem a to co Wam pomoze to przygotowanie na taka ewentualnosc (glownie psychiczne).

Pozdrawiam wszystkich jezdzacych poza granicami kraju

Napisano

> Tak czy inaczej dla Waszej wiedzy - jesli jestescie na wakacjach

> swoim (zarejestrowanym w PL autkiem) i ktos Was "stuknie" (to

> wazne - ktos, bo jesli Wy to sprawa jest czysta bo dzwonicie do

> swojego ubezpieczyciela) to bedziecie przechodzic droge przez

> meke jaka ja przechodzilem a to co Wam pomoze to przygotowanie

> na taka ewentualnosc (glownie psychiczne).

> Pozdrawiam wszystkich jezdzacych poza granicami kraju

A nie można rozmawiać ze swoim ubezpieczycielem (pod warunkiem że ma się AC oczywiście) a on następnie regresem sciągnie sobie z ubezpieczenia sprawcy?

Z tego co pamiętam to we Włoszech też zawsze wszystko załatwia się ze "swoim" ubezpieczycielem a potem on się rozlicza z ubezpieczycielem sprawcy...

Pozdrawiam

Ł.

Napisano
  • Autor

> A nie można rozmawiać ze swoim ubezpieczycielem (pod warunkiem że ma

> się AC oczywiście) a on następnie regresem sciągnie sobie z

> ubezpieczenia sprawcy?

> Z tego co pamiętam to we Włoszech też zawsze wszystko załatwia się ze

> "swoim" ubezpieczycielem a potem on się rozlicza z

> ubezpieczycielem sprawcy...

> Pozdrawiam

> Ł.

Oczywiscie ze mozna - i oczywiscie o to zapytalem Benefie. Powiedzieli ze nie ma problemu z ich strony, ale ja trace znizke 10% bo mimo ze oni kase odzyskaja od ubezp. holenderskiego to traktuja to jako zgloszenie szkody z AC i znizka idzie w pizdu.

Napisano

Myślę,że wykupienie polisy DAS powinno wystarczyć w takich sytuacjach wink.gif

ale historię to miałeś naprawdę nieciekawą pad.gif

Napisano
  • Autor

> Myślę,że wykupienie polisy DAS powinno wystarczyć w takich sytuacjach

> ale historię to miałeś naprawdę nieciekawą

Oswiec mnie prosze, bo nie mam pojecia co to takiego crazy.gif

Napisano

> Oswiec mnie prosze, bo nie mam pojecia co to takiego

DAS - towarzystwo ubezpieczeń ochrony prawnej. Mają szeroki wachlarz usług prawnych dla kierowców i pojazdów i myślę, że i w twoim przypadku coś by się znalazło w ich usługach. Można zadzwonić i się dowiedzieć przedstawiając sytuację.

Z tego co wiem, to koszty ubezpieczenia się u nich jest nie duży na możliwości jakie oferują (to jest dodatkowe ubezpieczenie, a nie podstawowe jak OC i AC)

http://www.das.pl/doc.php

Napisano

> Oczywiscie ze mozna - i oczywiscie o to zapytalem Benefie.

> Powiedzieli ze nie ma problemu z ich strony, ale ja trace znizke

> 10% bo mimo ze oni kase odzyskaja od ubezp. holenderskiego to

> traktuja to jako zgloszenie szkody z AC i znizka idzie w pizdu.

Opsss... zawsze wydawało mi się że jest to inaczej i jeśli odzyskają kasę to zniżki wracają.

I praktycznie też to tak wyglądało w kilku znanych mi przypadkach.

Ale może Benefia ma jakieś inne "standardy"...

Napisano
  • Autor

> Opsss... zawsze wydawało mi się że jest to inaczej i jeśli odzyskają

> kasę to zniżki wracają.

> I praktycznie też to tak wyglądało w kilku znanych mi przypadkach.

> Ale może Benefia ma jakieś inne "standardy"...

Wspomnialem im o tym co Ty tearaz napisales, ale powiedzieli to co wczesniej napisalem. Tak dluzej myslac, to moze chodzi o to ze oni musza sie tym zajac jesli ja chce, ale moze musialbym zadzwonic do PBUK po porade. Moze jest jakis odgorny prikaz. Jesli jest to znaczy ze mieli mnie gdzies bo oni nic by z tego nie mieli oprocz smrodu ...

Napisano

> Jesli jest to znaczy ze mieli mnie gdzies bo oni nic by z tego

> nie mieli oprocz smrodu ...

Na ogół przy szkodach to towarzystwa ubezpieczeniowe mają nie wiele z tego oprócz wydatków i załatwiania.. Ale w końcu po to sie własnie ubezpieczamy..

Jak dla mnie to jest spory minus dla Benefii :-(

W końcu poza AC masz też assistance, które własnie teoretycznie powinno wspomoc w załatwieniu sprawy...

Napisano

> Moze jest jakis odgorny prikaz.

§ konkretnego nie ma, i być IMO nie musi ... ubezpieczyciel Casco warunkowo likwiduje szkodę wypłacając poszkodowanemu odszkodowanie, którego zwrot otrzymuje od ubezpieczyciela sprawcy na drodze regresu, również otrzymuje honorarium tytułem kosztów likwidacji (kwoty umowne).

Powyższe możesz zweryfikować w KNF bądź w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych ok.gif

Napisano
  • Autor

Jeszcze jedno - niestety ale jak juz napisalem, niebyla to moja wina, a autko mialo malowany zderzak i prawy blotnik (przetarcia). Patrzac w przyszlosc - nie bedzie tak. Chce autko sprzedac np. za 3 lata. Przyszly kupujacy znajac polskie realia spojrzy na lakier tu i tam, sprawdzi grubosc lakieru i powie "ehhh bite Panie - spusc Pan 3 kolka to wezme" i wtedy co - jak nic nie powiem to gosc pomysli ze cos skrywam i pewnie auto bylo niezle bite, jak zaczne sie bronic i mowic ze tylko zderzak byl przetarty i pomalowany to powie ehh kreci - wszyscy tak mowia. Tak czy siak beda myslec ze auto bite i starac sie zejsc z cena - prawda taka ze auto nie jest bite i ja to wiem, ale przyszly kupujacy tego nie wie. Co zrobic zeby na takiej drobnej stluczce nie stracic. Moze zachowac fakture na ktorej jest zapisane co bylo wymieniane hmm?

Napisano
  • Autor

> Zgłoś ubezpieczycielowi roszczenie w postaci "utrata wartości

> pojazdu"

Rozumiem, ze nie swojemu. Jesli tak to poza granicami RP tysz cus takiego maja?

Napisano

> Rozumiem, ze nie swojemu.

Tak ok.gif

> Jesli tak to poza granicami RP tysz cus takiego maja?

Tak, "utrata wartości pojazdu" nie jest jakimś ekstra "gadget", jest to forma szkody majątkowej ok.gif

Napisano
  • Autor

> Tak

> Tak, "utrata wartości pojazdu" nie jest jakimś ekstra "gadget", jest

> to forma szkody majątkowej

To jak to wyglada w PL? Trzeba wystosowac jakies pismo? Isc do biura lokalnego? Czy nalezy sie to od reki? Jak to wyglada? Nie wiem jak do tego podejsc i czy nie jest za pozno.

Napisano

> To jak to wyglada w PL? Trzeba wystosowac jakies pismo? Isc do biura lokalnego? Czy nalezy sie to od reki? Jak to wyglada? Nie wiem jak do tego podejsc i czy nie jest za pozno.

Za późno to z pewnością nie jest.

Musisz ustalić adresata roszczenia - nazwa ubezpieczyciela, adres do korespondencji, identyfikator Twojej szkody ... z tego co pisałeś ubezpieczyciel już się z Tobą kontaktował.

Redagujesz korespondencję, w treści której wnosić o zapłatę odszkodowania tytułem utraty wartości pojazdu. Na "dzień dobry" roszczenie nie musi być podparte §, nie musisz określać kwoty, piszesz w powszechnym języku angielskim.

Jeżeli będziesz miał problemy z ubezpieczycielem (Cię "oleje", nie zareaguje, "nabierze wody w usta" etc.) => atakujesz nasze PBUK.

Napisano

> Myślę,że wykupienie polisy DAS powinno wystarczyć w takich sytuacjach

taa... a DAS po pierwsze prosi o kompletną historię zdarzenia, po drugie też rezerwuje sobie czas na rozpatrzenie sprawy....

zastanawiam się, czy tak łatwo wierzysz reklamom, czy może sami ci za reklemę płacą....

Napisano
  • Autor

> taa... a DAS po pierwsze prosi o kompletną historię zdarzenia, po

> drugie też rezerwuje sobie czas na rozpatrzenie sprawy....

> zastanawiam się, czy tak łatwo wierzysz reklamom, czy może sami ci za

> reklemę płacą....

Czyli jak zwykle z niczym nie jest tak pieknie ... crazy.gif

Napisano

Może mnie tu zjedzą, ale uważam, że jest to kwestia taka, że przyjechał do nich jakiś koleś gdzieś z byłego ZSRR(obstawiam, że z ich punktu widzenia PL czy Kazachstan to jedno i to samo) to go olali.

Znajomy 2 dni temu o 3am pojechał do szpitala w UK bo strasznie go bolał od 2-3 dni brzuch, okazało się, że to wyrostek, mieli go operować a skończyło się na tym, że poobserwowali go 2 dni na środkach przeciwbólowych, dali mu garść środków przeciwbólowych i kazali dzisiaj iść do domu, jak mu się pogorszy to ma znowu przyjść....

Pozdrawiam BAS

Napisano
  • Autor

> Może mnie tu zjedzą, ale uważam, że jest to kwestia taka, że

> przyjechał do nich jakiś koleś gdzieś z byłego ZSRR(obstawiam,

> że z ich punktu widzenia PL czy Kazachstan to jedno i to samo)

> to go olali.

> Znajomy 2 dni temu o 3am pojechał do szpitala w UK bo strasznie go

> bolał od 2-3 dni brzuch, okazało się, że to wyrostek, mieli go

> operować a skończyło się na tym, że poobserwowali go 2 dni na

> środkach przeciwbólowych, dali mu garść środków przeciwbólowych

> i kazali dzisiaj iść do domu, jak mu się pogorszy to ma znowu

> przyjść....

> Pozdrawiam BAS

Co do traktowania to jest roznie - przewaznie jest ok, nie podoba im sie za to jak sie zarabia tyle samo a juz nie daj boze wiecej od nich. No i jeszcze ze nie mowi sie w ich jezyku - to jest najwiekszy problem.

Co do leczenia to NL jest slynna z "opieki zdrowotnej". Jest nazywana kraina paracetamolu, bo cokolwiek Ci jest to wedlug nich to Ci pomoze i "kijken, kijken" obserwowac, obserwowac, jak bedzie gorzej to przyjsc. To nic ze masz 38.5'C. Tu trzeba miec powyzej 39.5 zeby dostac antybiotyk - taki urok smile.gif itd itd itd, ale to sa historie do poruszenia na innych forach ...

Napisano

> taa... a DAS po pierwsze prosi o kompletną historię zdarzenia, po

> drugie też rezerwuje sobie czas na rozpatrzenie sprawy....

> zastanawiam się, czy tak łatwo wierzysz reklamom, czy może sami ci za

> reklemę płacą....

Jak sama nazwa wskazuje - "Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej DAS" - a nie kancelaria prawnicza oferująca kompleksową obsługę w sytuacjach spornych ( takich to chyba wogóle nie ma).

Napisano

> Z buta udalem sie pod wskazany adres i po dlugich perypetiach

> typu - Pan nie spikac po angielsku, ja nie znac holenderskiego

Faktycznie zaskakujace, ze Holender w Holandii mowi po holendersku zlosnik.gif

BTW dziwne, bo 99 % spika jak to ladnie nazwales biglaugh.gif

> 1) Telefon do ubezp. winnego (tak mi sie przynajmniej wydawalo) -

> odpowiedz. - prosze sie skontaktowac ze swoim ubezp. - ale

> mowie, to nie moja wina to dlaczego - tak jest i juz - padla

> odpowiedz.

Bo tak jest!

Nikt nie pierniczy sie z autem po stluczce czy wypadku tylko nadaje temat swojemu ubezpieczycielowi. On to zalatwia od A do Z. Gdyby tego nie zalatwial, nikt nie ubezpieczylby auta w takiej firmie!

W twoim przypadku to nasza firma daje doopy a nie tutejsza. Jest jeden raczej wniosek: z dala od Benefii zlosnik.gif

Napisano

> Bo tak jest!

> Nikt nie pierniczy sie z autem po stluczce czy wypadku tylko nadaje

> temat swojemu ubezpieczycielowi. On to zalatwia od A do Z.

Dla jednych tak jest, dla innych tak nie jest. Jak idziesz do szpitala, bo np. coś Cię boli, to też Cię interesuje żebyś tylko dostał jakiś lek, zastrzyk nie wiadomo po co, na co i wyszedł do domu, a lekarz powiedział "Zrobione", czy chciałbyś wiedzieć co Ci jest i dlaczego Cię boli? Podobnie z samochodem. Ja sobie nie wyobrażam, że serwis mógłby robić czy wymieniać cokolwiek bez konsultacji ze mną.

Dziś np. matiz żony był w serwisie (zebrało się kilka rzeczy do zrobienia w zawieszeniu i hamulcach), ja z nogą w gipsie leżę w domu, a pan z serwisu dzwoni z każdą pierdołą: wykryli luz na łożysku, pyta czy wymienić łożysko, padł z tyłu cylinderek, pyta czy wymienić cylinderek itd. I tak właśnie powinno być!!!

A morał z całego tego wątku jest dla mnie taki, że lepiej to było naprawić z własnego AC i nawet stracić te 10% zniżki, bo więcej kosztowały telefony i załatwiania.

Napisano

> Ja sobie nie

> wyobrażam, że serwis mógłby robić czy wymieniać cokolwiek bez

> konsultacji ze mną.

Nic nie rozumiem icon_rolleyes.gif przeciez sprawa dotyczy naprawy postluczkowej a nie serwisowania auta. Maja je naprawic zgodnie ze sztuka oraz zaleceniami producenta i wszystko to jest na glowie firmy ubezpieczeniowej i nikogo nie interesuje jak i za ile, z Vatem czy bez Vatu biglaugh.gif

Co do serwisu: tutaj (NL) mechanik a dokladniej szef warsztatu tez dzwoni jezeli cos wyskoczylo dodatkowo poza ustaleniami. Raczej standard niz wyjatek.

> A morał z całego tego wątku jest dla mnie taki, że lepiej to było

> naprawić z własnego AC i nawet stracić te 10% zniżki, bo więcej

> kosztowały telefony i załatwiania.

Tu sie zgadzamy. Po prostu Benefia okazala sie kolejnym dennym ubezpieczycielem biglaugh.gif

Napisano

> taa... a DAS po pierwsze prosi o kompletną historię zdarzenia, po

> drugie też rezerwuje sobie czas na rozpatrzenie sprawy....

> zastanawiam się, czy tak łatwo wierzysz reklamom, czy może sami ci za

> reklemę płacą....

das już mi raz pomógł elegancko w sporze z ubezpieczycielem i wcale to nie trwało długo bo raptem tydzien. Gdzie sam musiałbym odwoływac się do sądu ze sprawą cywilną. jak myślisz ile by to trwało?

Wiem, że agentom ubezp. rura mieknie jak widzą, że mam z DAS umowę. Moze sam nim jesteś i tak piszesz....

Napisano

> Nic nie rozumiem przeciez sprawa dotyczy naprawy postluczkowej a nie

> serwisowania auta. Maja je naprawic zgodnie ze sztuka oraz

> zaleceniami producenta i wszystko to jest na glowie firmy

> ubezpieczeniowej i nikogo nie interesuje jak i za ile, z Vatem

> czy bez Vatu

> Co do serwisu: tutaj (NL) mechanik a dokladniej szef warsztatu tez

> dzwoni jezeli cos wyskoczylo dodatkowo poza ustaleniami. Raczej

> standard niz wyjatek.

nieważne czy naprawa powypadkowa czy jaka, chciałbym wiedzieć co się dzieje z samochodem, co jest robione, na jakim etapie itd.

Ale nieważne, rozumiem że ktoś ma podejście: "ma działać i już". Sam mam takie do wielu innych rzeczy.

> Tu sie zgadzamy. Po prostu Benefia okazala sie kolejnym dennym

> ubezpieczycielem

Mam nadzieję że sam nie będę musiał się o tym przekonać bo też mam ubezpieczenie w tej firmie. Ale to tak jak z samochodami. Jeden z danego modelu jest zadowolony, inny przeciwnie.

Napisano

> Co do traktowania to jest roznie - przewaznie jest ok, nie podoba im

> sie za to jak sie zarabia tyle samo a juz nie daj boze wiecej od

> nich. No i jeszcze ze nie mowi sie w ich jezyku - to jest

> najwiekszy problem.

A dziwisz się? Tak to już jest. U nas też jakoś strasznie przyjaźnie się nie odnosimy do cudzoziemców...

> Co do leczenia to NL jest slynna z "opieki zdrowotnej". Jest nazywana

> kraina paracetamolu, bo cokolwiek Ci jest to wedlug nich to Ci

> pomoze i "kijken, kijken" obserwowac, obserwowac, jak bedzie

> gorzej to przyjsc. To nic ze masz 38.5'C. Tu trzeba miec powyzej

> 39.5 zeby dostac antybiotyk - taki urok itd itd itd, ale to sa

> historie do poruszenia na innych forach ...

I tak powinno być. To w Polsce szasta się niepotrzebnie antybiotykami. Nie będę tłumaczył dlaczego, ale jeśli bardzo Cię to ciekawi to mogę rozwinąć wątek. Powiem tylko, że takie postępowanie generalnie służy dobrze pacjentowi, choć może rzeczywiście frustrować przyjezdnego lub po prostu zapracowanego człowieka, który nie ma ochoty za 2-3 dni znów udawać się do lekarza w razie braku poprawy. Zauważ, że zapewne zrobili Ci test w kierunku zakażenia bakteryjnego, którego to testu u nas się nie robi - a dawanie antybiotyków na wirusy to nonsens...

Napisano

Post tak długi, że doczytałem tylko do momentu jak dzwoniłeś do benefii wink.gif

Od siebie napiszę:

- też miałem przypadek za granicą (w CZ), że sprawca uszkodził auto i zostawił karteczkę.

W tej sytuacji zgłosiłem sie tylko do ubezpieczalni sprawcy i podałem dane z karteczki (nr ubezpieczenia i nr rejestracyjny) oraz swój adres email.

Po tygodniu przysłali mi z tego co pamiętam taki jakis formularz do wypełnienia - co uszkodzone, numer konta na odszkodowanie i szacunkowy koszt naprawy.

Kasa przyszła po kilku miesiącach. Podobno czeskie ubezpieczalnie sie tak ociągają i to normalka.

- druga sytuacja, to jak mi Czech wyjechał z podporządkowanej. Byłem już 2km od granicy z PL, więc zatrzymałem pierwsza lepsza polską lawete i mnie zawiozła dalej do celu. Wcześniej odwiedziliśmy tylko czeski posterunek policji i tam spisaliśmy "co sie stało".

Auto nie było moje, więc naprawiłem je z własnej kieszeni żeby było szybciej.

Cała sprawa zgłoszona do polskiego ubezpieczyciela, po czym kazali zgłosić to do innego ubezpieczyciela w Polsce - partnera czeskiej firmy ubezpieczającej sprawcę.

Odszkodowanie od tej polskiej firmy przyszło po dwóch miesiącach ok.gif

jak widać, nie ma prostego schematu działania. Ciężko jak sie nie zna języka i telefonu oslabiony.gif

Procedury nie są w żadnej mierze ujednolicone no.gif

Napisano

> i masz przyklad, ze w Polsce nie mialbys z tym problemu

Są plusy dodatnie i plusy ujemne.

Masz rację, że nie miałby problemu..........ale nie miałby też tej karteczki z informacją o winowajcy zlosnik.gif

Napisano

> Są plusy dodatnie i plusy ujemne.

> Masz rację, że nie miałby problemu..........ale nie miałby też tej

> karteczki z informacją o winowajcy

Ja tam raz taką znalazłem.

Napisano
  • Autor

> Tu sie zgadzamy. Po prostu Benefia okazala sie kolejnym dennym

> ubezpieczycielem

Wyglada na to ze bede musial zmienic ubezp. bo drugi raz jesli mi sie cos stanie to mnie kur.... jakas zaleje. Zadzwonie jeszcze do Benefii, albo co lepsze jak bede ubezpieczac na nowy rok to pogadam z nimi. Jesli potwierdza, ze w takiej sytuacji maja mnie gdzies to dzwonie do innego ubezpieczyciela. Mam nadzieje ze masz racje i inni biora takie rzeczy na siebie.

Napisano

> Wyglada na to ze bede musial zmienic ubezp. bo drugi raz jesli mi sie cos stanie (...)

Jako że egzystujesz poza terenem RP przy wyborze ubezpieczyciela kieruj się jego doświadczeniem w likwidacji szkód z pogranicza RP / zagranica ... ubezpieczyciel występuje w charakterze reprezentanta / korespondenta do spraw roszczeń ok.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.