Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Pijany kretyn rozbil sie na moich oczach...

Featured Replies

Napisano

Wiem, ze nie jestem w stanie przekazac Wam idealnie tego co widzialem, ale postaram sie mniej wiecej opisac.

Akcja dziala sie w Radomiu na ul. Jana Pawla jesli ktos zna. Dwujezdniowa ulica po dwa pasy. Jezdnie rozdzielone szerokim pasem. Z kumplem siedzielismy na parkingu przy tej ulicy. Nagle w jadacym kadecie kombi strzelila przednia, lewa opona. Ku naszemu zdziwieniu kadet pojechal dalej. Postanowilismy ruszyc za nim. Dojezdzajac do wyjazdu z parkingu zauwazylem, ze kadet zawraca na rondzie. Jechal w naszym kierunku sypiac iskrami i szczatkami gumy. Po silniku bylo slychac, ze sa wysokie obroty, kadet przyspieszal. Mniej wiecej na naszej wysokosci zaczelo go rzucac od boku do boku po czym wybil sie na wewnetrznym krawezniku i przelatujac przez druga jezdnie wpadl w kiosk i wrocil na srodek jezdni. Zaznaczam, ze swiatla stopow nawet nie mignely... Balem sie, ze ten kretyn jeszcze ruszy, wiec z daleka zadzwonilem na 112. Dodzwonilem sie po kilku minutach. Zanim przyjechala policja kierowca-kretyn zwolal ekipe, ktora pomogla mu zepchnac kadeta na kraweznik, po czym wszyscy sie rozproszyli. Kierowca zamknal auto i uciekl w bloki. Przyjechala policja i przedstawienei sie skonczylo.

Jakim to trzeba byc kretynem, zeby tak zrobic. Nadal jestem roztrzesiony. To dla mnie szok. Pierwszy raz cos takiego widzialem. Ten pajac ogral sie chyba w jakies symulatory i teraz tez myslal, ze sie odbije i pojedzie dalej. Cale szczescie, ze nie przycelowal nikogo na chodniku i ze to bylo juz pozno wiec w kosku nikogo nie bylo... Szkoda, ze nie mialem kamery, chociaz i tak pewnie nie zdazylbym jej wlaczyc. Przezylem totalny szok... icon_eek.gif

Napisano

> Wiem, ze nie jestem w stanie przekazac Wam idealnie tego co

> widzialem, ale postaram sie mniej wiecej opisac.

> Akcja dziala sie w Radomiu na ul. Jana Pawla jesli ktos zna.

> Dwujezdniowa ulica po dwa pasy. Jezdnie rozdzielone szerokim

> pasem. Z kumplem siedzielismy na parkingu przy tej ulicy. Nagle

> w jadacym kadecie kombi strzelila przednia, lewa opona. Ku

> naszemu zdziwieniu kadet pojechal dalej. Postanowilismy ruszyc

> za nim. Dojezdzajac do wyjazdu z parkingu zauwazylem, ze kadet

> zawraca na rondzie. Jechal w naszym kierunku sypiac iskrami i

> szczatkami gumy. Po silniku bylo slychac, ze sa wysokie obroty,

> kadet przyspieszal. Mniej wiecej na naszej wysokosci zaczelo go

> rzucac od boku do boku po czym wybil sie na wewnetrznym

> krawezniku i przelatujac przez druga jezdnie wpadl w kiosk i

> wrocil na srodek jezdni. Zaznaczam, ze swiatla stopow nawet nie

> mignely... Balem sie, ze ten kretyn jeszcze ruszy, wiec z daleka

> zadzwonilem na 112. Dodzwonilem sie po kilku minutach. Zanim

> przyjechala policja kierowca-kretyn zwolal ekipe, ktora pomogla

> mu zepchnac kadeta na kraweznik, po czym wszyscy sie

> rozproszyli. Kierowca zamknal auto i uciekl w bloki. Przyjechala

> policja i przedstawienei sie skonczylo.

> Jakim to trzeba byc kretynem, zeby tak zrobic. Nadal jestem

> roztrzesiony. To dla mnie szok. Pierwszy raz cos takiego

> widzialem. Ten pajac ogral sie chyba w jakies symulatory i teraz

> tez myslal, ze sie odbije i pojedzie dalej. Cale szczescie, ze

> nie przycelowal nikogo na chodniku i ze to bylo juz pozno wiec w

> kosku nikogo nie bylo... Szkoda, ze nie mialem kamery, chociaz i

> tak pewnie nie zdazylbym jej wlaczyc. Przezylem totalny szok...

pijany był i tyle no.gif

Napisano

standard frown.gif

był pijany, ale wsiadl i jechał

ale dobrze pamiętał ze trzeba uciekać crazy.gif

Napisano

> Przezylem totalny szok...

no akcja niezla blush.gif

mam nadzieje ze go szybko namierzyli i dostanie odpowiednia kare, oczywiscie jezeli rzeczywiscie byl pijany, ale chyba tak jesli nie reagowal na zlapana gume i dalej kontynuowal beztroska jazde sypiac iskrami z felgi

Napisano

I dlatego powinny być wysokie kary finansowe piesc.gif

Napisano

O ktorej godzinie to bylo? Wczoraj wieczorem sporo sie krecilem po Jana Pawla hmm.gif

Napisano
  • Autor

> O ktorej godzinie to bylo? Wczoraj wieczorem sporo sie krecilem po

> Jana Pawla

To bylo jakos miedzy 23-24:00. O tyle dobrze, ze nikt w tym czasie nie jechal, bo widac bylo, ze kierowca totalnie odpłynal...

Napisano

Nie dziwie sie, ja tez bym dlugo z szoku nie wyszedl widzac taka akcje tongue.gif

Napisano

icon_eek.gificon_eek.gif

Nieno.. niektrzy to na prawde mają narąbane we łbie i totalny brak wyobraźni... icon_eek.gificon_eek.gif

Napisano

To ja w pierwszy dzień świąt miałem, taką o to sytuację: Pojechałem z kolegą do Częstochowy. Ruch na drodze był niewielki, warunki sprzyjające, więc spokojnie powoli jechaliśmy sobie gadając o głupotach. Na łuku drogi w prawo minęliśmy się z jadącym z naprzeciwka srebrnym kombiakiem. Jechaliśmy powoli koło 60-70, prędkość samochodu jadącego z przeciwka była zbliżona do naszej. Gdy tylko się rozminęliśmy usłyszałem pisk opon, patrzę w lusterko, a srebrny kombi jedzie w poprzek, najpierw w jedną stronę potem w drugą, uderza w wysoki nasyp, odbija się od niego i staje w poprzek drogi z przednimi kołami w rowie. Nie wyglądało to bardzo groźnie, ale postanawiamy zawrócić by zorientować się czy coś poważnego się nie stało. Podjeżdżamy, wychodzimy z samochodu, pytam się czy wszystko w porządku, patrzę a kierowca "zlał się w spodnie" i ledwo trzyma się na nogach. Nawet nie wiedział co się dzieje. Na oko wyglądał na 2 - 3 promile, miał gdzieś 19 -22 lata. Pasażer, też był ostro wcięty, ale przynajmniej orientował się w tym co się stało. Mniej więcej w tym samym wieku co kierowca. Była jeszcze "nastka" która była tak pijana, myślała, że cały czas jest na dyskotece, zaczęła kłaść się na drodzę, rzucała głupimi tekstami i traktowała wszystko jako dobrą zabawę. Chłopaki od razu do nas z tekstem, żebyśmy im pomogli wypchnąć samochód z rowu i oni sobie pojadą bo mają tylko 3 km do domu. A my jakie pojedziecie?? Nigdzie was nie puścimy. Na te słowa pasażer zrobił się lekko agresywny, coś nas zaczął straszyć, ale na szczęście kolega (ma 211 cm wzrostu) stanowczo powiedział mu, aby się uspokoił i zmienił ton. Od razu stał się miły i grzeczny. Wtedy zastanawiamy się co robić. Mówię, że dzwonie na policję wtedy pasażer zaczyna błagać mnie, żebym tego nie robił. Że kierowca, nie ma ojca, ma ciężko stację, że to mu zrujnuje, życie. Zaczynam się wahać, faktycznie trochę mi się żal zaczyna robić chłopaka, ale z drugiej strony, gdybyśmy jechali sekundę później to mogli by w nas uderzyć, a w konsekwencji zabić. Mówię dla takich jak wy nie ma miejsca w społeczeństwie i zaczynam dzwonić n policję. Pasażer zaczyna płakać, kierowca cały czas nie wie co się dzieję, a dziewczyny nie opuszcza dobry humor. Pani dyspozytorka pod 112 przyjmuje zgłoszenie. Czekamy na przyjazd policji. W tym czasie zatrzymuje się coraz więcej gapiów, oferują pomoc w wypchnięciu samochodu z rowu. My z kolegą mówimy, że została wezwana policje i nikt nie będzie nic robił do jej przyjazdu. Jakiś znajomy chłopaków, zaczyna wyrzucać butelki po wódce i piwie z samochodu, a było tam tego naprawdę sporo. Próbują wsiąść i wyjechać samochodem, ale my wcześniej wyciągnęliśmy i zabraliśmy kluczyki. Któryś z gapiów oferuję się pojechać i przywieść rodziców owych delikwentów, żeby byli jak przyjedzie policja. Jakiś kierowca Corolli na warszawskich blachach, mówi do nas, że chłopaki będą mieli teraz przerąbane, że ich szkoda. My mu na to, że mogli o tym pomyśleć zanim siedli do samochodu, a co by się stało jakby w nas uderzyli, albo w kogoś innego, a może by uderzyli właśnie w niego, że takie zachowanie, należy tępić z całą bezwzględnością. Gościu mówi, że mamy rację. Po kilkunastu minutach od zgłoszenia przyjeżdża karetka, a tuż za nią policja. Lekarze zaczęli zajmować się "niunią" która była tak pijana, że wręcz wyglądała jakby doznała jakiegoś poważnego urazu. Panom policjantom przedstawiliśmy całą sytuację. Zapytali się chłopaków, który z nich kierował samochodem, wtedy kierowca ledwo stojąc na nogach zdołał wypowiedzieć "kierowcą był ktoś inny, nie wiedzą kto to był i uciekł on zaraz po wypadku". My wskazaliśmy tego, który kierował samochodem. Policjanci założyli mu kajdanki i powiedzieli, że dziś prześpi się na twardym, a jutro do niego dojdzie co się stało. Spisali nasze dane i pozwolili odjechać.

Przepraszam, że troszkę się rozwodzę, ale chcę się tym z kimś podzielić. Chcę powiedzieć, że stojąc z boku łatwo jest podejmować decyzję, natomiast samemu decydować o czyimś losie to już jest inna sprawa. Zastanawiałem się czy wzywać policję, czy niszczyć komuś życie, ale z drugiej strony, zasłużyli sobie na to, mogli przecież zabić mnie, siebie, albo Bogu ducha winnego człowieka.

Mam jeszcze pytanie odnośnie jak wygląda postępowanie w takich sytuacjach?? Czy będzie postępowanie sądowe?? W jaki sposób mogę się dowiedzieć czegoś więcej o tej sprawię?? Porobiliśmy też zdjęcia po całym zdarzeniu. Tak na wszelki wypadek, jakby okazało się, że ktoś ma za duże znajomości.

Pozdrawiam wszystkich i pamiętajcie o tym, że to My wszyscy odpowiedzialni jesteśmy za Nasze bezpieczeństwo.

Napisano

Brawa dla kolegi za takie zachowanie ok.gif

>Chcę powiedzieć, że stojąc z boku łatwo jest

> podejmować decyzję, natomiast samemu decydować o czyimś losie to

> już jest inna sprawa. Zastanawiałem się czy wzywać policję, czy

> niszczyć komuś życie, ale z drugiej strony, zasłużyli sobie na

> to, mogli przecież zabić mnie, siebie, albo Bogu ducha winnego

> człowieka.

I tu też się zgadzam. Łatwo krzyczeć przez internet ale jak przyjdzie co do czego to już nie mamy takiej pewności w zachowaniu, a do tego nacisk ze storny innych ludzi którzy namiawiali żeby ich puścić.

Popieram w 100%

Napisano

w tej sytuacji nie wiem co bym zrobił... niewiem.gif

presja..nerwy etc...

nie moge odpowiadac za innych, wiem tylko, ze ja za Chiny ludowe nie pojade nawet po piwie.. chyba ze minelo juz kilka godzin, zjadlem porzadnie i wypilem kubek kawy...

potepiam takie zachowanie.. i.. chyba jednak bym sie zachowal jak kolega w tej sytuacji... niech nawet narazaja siebie..ale tu wchozi w gre bezpieczenstwo innych

Napisano

popieram Twoja decyzje - dobrze zrobiles, to co ze zrujnowane beda mieli zycie? nie Ty im go zrujnowales, oni sami to zrobili

Napisano

Gratuluje opanowania i stanowczosci ok.gif Kto wie co by sie stalo gdyby pojechali dalej moze ocaliles im albo komuś innemu zycie claps.gifclaps.gif

Napisano

> Wiem, ze nie jestem w stanie przekazac Wam idealnie tego co

> widzialem, ale postaram sie mniej wiecej opisac.

> Akcja dziala sie w Radomiu na ul. Jana Pawla jesli ktos zna.

> Dwujezdniowa ulica po dwa pasy. Jezdnie rozdzielone szerokim

> pasem. Z kumplem siedzielismy na parkingu przy tej ulicy. Nagle

> w jadacym kadecie kombi strzelila przednia, lewa opona. Ku

> naszemu zdziwieniu kadet pojechal dalej. Postanowilismy ruszyc

> za nim. Dojezdzajac do wyjazdu z parkingu zauwazylem, ze kadet

> zawraca na rondzie. Jechal w naszym kierunku sypiac iskrami i

> szczatkami gumy. Po silniku bylo slychac, ze sa wysokie obroty,

> kadet przyspieszal. Mniej wiecej na naszej wysokosci zaczelo go

> rzucac od boku do boku po czym wybil sie na wewnetrznym

> krawezniku i przelatujac przez druga jezdnie wpadl w kiosk i

> wrocil na srodek jezdni. Zaznaczam, ze swiatla stopow nawet nie

> mignely... Balem sie, ze ten kretyn jeszcze ruszy, wiec z daleka

> zadzwonilem na 112. Dodzwonilem sie po kilku minutach. Zanim

> przyjechala policja kierowca-kretyn zwolal ekipe, ktora pomogla

> mu zepchnac kadeta na kraweznik, po czym wszyscy sie

> rozproszyli. Kierowca zamknal auto i uciekl w bloki. Przyjechala

> policja i przedstawienei sie skonczylo.

> Jakim to trzeba byc kretynem, zeby tak zrobic. Nadal jestem

> roztrzesiony. To dla mnie szok. Pierwszy raz cos takiego

> widzialem. Ten pajac ogral sie chyba w jakies symulatory i teraz

> tez myslal, ze sie odbije i pojedzie dalej. Cale szczescie, ze

> nie przycelowal nikogo na chodniku i ze to bylo juz pozno wiec w

> kosku nikogo nie bylo... Szkoda, ze nie mialem kamery, chociaz i

> tak pewnie nie zdazylbym jej wlaczyc. Przezylem totalny szok...

Z może to złodziej?

Napisano
Powinno być dożywotnio odebrane prawo jazdy bez prawa "łaski" oraz pełne pokrycie strat które zrobił.
Napisano

Gratuluje stanowczosci ok.gif W mojej ocenie wzorowa decyzja claps.gif

Napisano
  • Autor

> Z może to złodziej?

Tez mi przyszlo na mysl, ze kadett mogl byc kradziony. A jesli nie to pewnie ojca lub dziadka, bo byl na starych, czarnych blachach..

Napisano

Re: exgrzes

Zgadzam się z przedmówcami, że łatwo mówić teraz czytając to. Nie dziwię się Twoim/Waszym wachaniom dzwonić, czy nie...

Ale powiedzmy sobie jasno to właśnie tacy kierowcy jak ci co się zatrzymali i chcieli wypychać ich auto są winni tragediom i śmiercią wielu niewinnych osób na drogach. Jakby nie było społecznego przyzwolenia na jazdę po pijaku to coś takiego nie miałoby miejsca. Tacy kierowcy zastanowiliby się kika razy zanim taka pijana świnia wsiadła by do auta.

W rodzinie mam kuzyna, który po pijaku (2 promile) jechał przez wieś, chłopak jest w porządku poza włąśnie tymi głupimi zagraniami. I wiecie co? Nikomu w rodzinie go nie szkoda, jechał to musi ponieść karę skoro igrał z życiem. Nikt nie mówi, ojejku co ty teraz zrobisz...

Śmieszą mnie gadki w stylu bo we Francji czy też Holandi to można mieć nawet 0.8 promila, a ja odpowiadam na Czechach jest 0.0 i co? Zyją z tym i jest porządek u nich.

Ja uważam, że rekwirowanie auta na poczet przyszłej grzywny to b. dobre rozwiązanie, a przedewszystkim skuteczne bo natychmiastowe. A tylko taka kara odnosi największy skutek.

Napisano

Może pamiętacie taką prowokację dziennikarską, jak dziennikarz udawał kompletnie ululanego faceta, i prosił aby otworzyć mu auto, bo sam nie może trafić kluczykiem do zamka....Tylko jeden facet nie otworzył za niego drzwi...Reszta uczynnie pomogła...Nadal jesteśmy anty-policyjni i pomocni bliźniemu.. crazy.gif

Dlatego brawo dla kolegów reagujących prawidłowo...chociaż niełatwo być anty w stosunku do tłumu... claps.gif

Napisano

> Re: exgrzes

> Zgadzam się z przedmówcami, że łatwo mówić teraz czytając to. Nie

> dziwię się Twoim/Waszym wachaniom dzwonić, czy nie...

> Ale powiedzmy sobie jasno to właśnie tacy kierowcy jak ci co się

> zatrzymali i chcieli wypychać ich auto są winni tragediom i

> śmiercią wielu niewinnych osób na drogach. Jakby nie było

> społecznego przyzwolenia na jazdę po pijaku to coś takiego nie

> miałoby miejsca. Tacy kierowcy zastanowiliby się kika razy zanim

> taka pijana świnia wsiadła by do auta.

> W rodzinie mam kuzyna, który po pijaku (2 promile) jechał przez wieś,

> chłopak jest w porządku poza włąśnie tymi głupimi zagraniami. I

> wiecie co? Nikomu w rodzinie go nie szkoda, jechał to musi

> ponieść karę skoro igrał z życiem. Nikt nie mówi, ojejku co ty

> teraz zrobisz...

> Śmieszą mnie gadki w stylu bo we Francji czy też Holandi to można

> mieć nawet 0.8 promila, a ja odpowiadam na Czechach jest 0.0 i

> co? Zyją z tym i jest porządek u nich.

> Ja uważam, że rekwirowanie auta na poczet przyszłej grzywny to b.

> dobre rozwiązanie, a przedewszystkim skuteczne bo

> natychmiastowe. A tylko taka kara odnosi największy skutek.

opsane przypadki osób totalnie nieodpowiedzialnych za kierownicą są przerażające - jeszcze pół roku temu sam zarabiałem na chleb siedząc za kółkiem i jeżdżąc po Lubelszczyźnie - ale już zupełnie w głowie mi się nie mieści postępowanie gapiów: pomogą wypchnąć auto pijaka i pozwola mu jechac dalej!!! k...a, przecież to tak, jakby pijanemu wypadł z ręki nabity pistolet, a ktoś z tłumu mu usłużnie podniósł, odbezpieczył i jeszcze położył palce na spuście...

według mnie karę powinni ponieść nie tylko pijani kierowcy, ale i pasażerowie, którzy pozwolili wsiąść uwalonemu jak stodoła za kółko oraz USŁUŻNI, którzy dalszą jazdę umożliwili...

PS. przepraszam wszystkich za wulgarne słowo, ale straciłem w rodzinie wuja, bo go pijany rozjechał, a rodzice mieli zderzenie z pijakiem powożącym warszawą(!) ...

Napisano

Gratulacje za odpowiednią postawę - gdyby było więcej takich jak Ty, mój ojciec nie miałby zmiażdżonej nogi.

oficjalnie onformuję, złapanego pijanego kierowce wyciagam i robie mu ścieżkę zdrowia..dla takich buraków to i tak za mało.

Potem zaś - wysoki sądzie żałuję że zabiłem tego człowieka.

Napisano

> Wiem, ze nie jestem w stanie przekazac Wam idealnie tego co

> widzialem, ale postaram sie mniej wiecej opisac.

> Akcja dziala sie w Radomiu na ul. Jana Pawla jesli ktos zna.

> Dwujezdniowa ulica po dwa pasy. Jezdnie rozdzielone szerokim

> pasem. Z kumplem siedzielismy na parkingu przy tej ulicy. Nagle

> w jadacym kadecie kombi strzelila przednia, lewa opona. Ku

> naszemu zdziwieniu kadet pojechal dalej. Postanowilismy ruszyc

> za nim. Dojezdzajac do wyjazdu z parkingu zauwazylem, ze kadet

> zawraca na rondzie. Jechal w naszym kierunku sypiac iskrami i

> szczatkami gumy. Po silniku bylo slychac, ze sa wysokie obroty,

> kadet przyspieszal. Mniej wiecej na naszej wysokosci zaczelo go

> rzucac od boku do boku po czym wybil sie na wewnetrznym

> krawezniku i przelatujac przez druga jezdnie wpadl w kiosk i

> wrocil na srodek jezdni. Zaznaczam, ze swiatla stopow nawet nie

> mignely... Balem sie, ze ten kretyn jeszcze ruszy, wiec z daleka

> zadzwonilem na 112. Dodzwonilem sie po kilku minutach. Zanim

> przyjechala policja kierowca-kretyn zwolal ekipe, ktora pomogla

> mu zepchnac kadeta na kraweznik, po czym wszyscy sie

> rozproszyli. Kierowca zamknal auto i uciekl w bloki. Przyjechala

> policja i przedstawienei sie skonczylo.

> Jakim to trzeba byc kretynem, zeby tak zrobic. Nadal jestem

> roztrzesiony. To dla mnie szok. Pierwszy raz cos takiego

> widzialem. Ten pajac ogral sie chyba w jakies symulatory i teraz

> tez myslal, ze sie odbije i pojedzie dalej. Cale szczescie, ze

> nie przycelowal nikogo na chodniku i ze to bylo juz pozno wiec w

> kosku nikogo nie bylo... Szkoda, ze nie mialem kamery, chociaz i

> tak pewnie nie zdazylbym jej wlaczyc. Przezylem totalny szok...

tepic takich gnojkow tzreba i koniec

Napisano

ok.gifbrawo za postawę

> Przepraszam, że troszkę się rozwodzę, ale chcę się tym z kimś

> podzielić. Chcę powiedzieć, że stojąc z boku łatwo jest

> podejmować decyzję, natomiast samemu decydować o czyimś losie to

> już jest inna sprawa. Zastanawiałem się czy wzywać policję, czy

> niszczyć komuś życie, ale z drugiej strony, zasłużyli sobie na

> to, mogli przecież zabić mnie, siebie, albo Bogu ducha winnego

> człowieka.

myślę że miałbym podobne rozterki i mam nadzieje że podobnie jak kolega nie dałbym sobie wmówić że to co dalej się będzie z nimi działo to będzie wina tego co wezwał policje a nie pijanego kierowcy

> Mam jeszcze pytanie odnośnie jak wygląda postępowanie w takich

> sytuacjach?? Czy będzie postępowanie sądowe?? W jaki sposób mogę

> się dowiedzieć czegoś więcej o tej sprawię?? Porobiliśmy też

> zdjęcia po całym zdarzeniu. Tak na wszelki wypadek, jakby

> okazało się, że ktoś ma za duże znajomości.

> Pozdrawiam wszystkich i pamiętajcie o tym, że to My wszyscy

> odpowiedzialni jesteśmy za Nasze bezpieczeństwo.

Napisano

Kolego, żadnych wyrzutów sumienia!

Ja niedawno miałem podobną przygode, tyle że udało mi się niedopuścić do wypadku. Jechałem za pijakiem i policji nadawałem przez telefon dokąd zmierza tak długo aż go dorwali. Szczyl niewiele młodszy odemnie. Też mi było go przez ułamek sekundy szkoda. Ale na moich oczach o mało nie rozjechałby ludzi na pasach. jechał jak wariat, aż dziwne że nie spowodował wypadku (ale kilkakrotnie było bardzo blisko).

I bez przesady, życie mu sie nie zrujnuje. Wytrzeźwieje, pojezdzi troche autobusem, zmądrzeje i kto wie czy właśnie mu nie pomogłeś.

Napisano

Po prostu wielie brawa dla olegi za wzorową postawe. I nie powinieneś mieć żadnych wyrzutów sumienia. W sumie to dla tego pijanego gostka i jego kompani i tak skończyło się bardzo szczęśliwie, że żyją a nie wylądowali na drzewie czy w rzece lub na Tirze.

Postawa dobrych życzliwych, chętnych do pomocy wypchnięcia autka jest co najmniej oburzajaca i policja powinna się też i nimi zainteresować jako tymi co pomagali lub podżegali (wypchniemy ci autko, a ty jedź chłopczyu) do popełniania przestępstwa

Napisano

Dziękuje wszystkim kolegą za pochwały, ale niestety nie zawsze człowiek mógł się popisać prawidłowym zachowaniem w podobnych sytuacjach.

Raz miałem taki przypadek, że podobnie rozmijałem się z polonezem jadącym z naprzeciwka, kilka sekund po tym słyszę huk patrzę w lusterku a poldek uderzył w krawężnik, wpadł na chodnik i zatrzymał się na betonowych schodkach. Na 90% kierowca był pijany. Nim zdążyłem dobiec do poloneza, koleś odpalił go i rura. Słychać było że zawieche porządnie uszkodził. Ale wtedy nie miałem telefonu przy sobie i nie zadzwoniłem na policję po przyjeździe do domu (a działo się to w mojej miejscowości)

Inną sprawą jest to, iż wiem (jak każda osoba z mojego prowincjonalnego miasteczka) kto siada u nas za kółko po kilku głębszych. Wiem, że to co pisze może komuś wydawać się "chorę"; ale niestety taka jest prawda. Nie chodzę po barach, ale kilka osób mogę wskazać, którym zdarza się jeździć pod wpływem alkoholu. O tym wie każdy i nikt nic nie robi. Jeżeli nikt nic nie robi to daje przyzwolenie na takie zachowanie. W związku z tym mam ogromne poczucie winy. Nie dzieje się tak, że pozwalam tym ludziom jeździć w takim stanie. Tych ludzi nie znam osobiście, ale tylko z widzenia.

Ostatnio był niestety wypadek z udziałem jednej z takich osób. Jeden pan, bardzo wpływowy, od rana podpity, pojechał z kolegami na polowanie. Pech chciał, że na prostym odcinku drogi złapał pobocza i uderzył w drzewo stroną pasażera. Pasażer - myśliwy po przewiezieniu do szpitala umiera. Wielka afera, poruszenie i oburzenie wielu ludzi. Wszyscy mówią, że zawsze jeździł nawalony i musiało do tego dojść....i tak dalej natomiast nikt nigdy nie zareagował, co oznacza, że dawał przyzwolenie temu procederowi. Dla sprawcy cała sprawa chyba zakończy się dobrze bo ma znajomości. Załatwiają, że to nie on kierował tylko żona.... (ale pomimo tego cały czas będzie miał swojego kolege na sumieniu)

Dziwie się jak ja, człowiek który "nie udziela się studiowaniu życia barowego", który się tym nie interesuje, a wie komu się zdarza jeździć na gazie, to nasza policja też musi to wiedzieć, ale niestety nic z tym nie robi. W grę wchodzą: znajomości, pozycja niektórych osób. To nie jest problem, tylko w moim miasteczku. To jest problem większości polskich prowincji. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem były by częste akcję policji z poza danej miejscowości, np. z powiatu. Mające na celu kontrolowanie stanu trzeźwości kierowców. Kilka takich akcji i gwarantuje, że liczba pijanych za kółkiem spadła by znacząco. Wiem, że gdyby była większa odpowiedzialność obywatelska to też dużo by zmieniło. Wiem, że kogoś obcego wsypać jest o wiele łatwiej, natomiast kogoś z własnej społeczności to jest już naprawdę ciężko.

Jeszcze jedno, martwią mnie zbyt rzadkie, albo wręcz znikome kontrole stanu trzeźwości prze policję. Samochodem już troszkę przejechałem i do tej pory tylko raz dmuchałem w balonik i tylko dlatego, że zrobiliśmy małą prowokację policji i pojechałem małym slalomem wiedząc, że policja jedzie za mną.

Jak dla mnie sposób walki z pijanymi jest prosty- dużo kontroli!!!! Niech policjanci zamiast tylko łapać kierowców za przekraczanie szybkości, zajmą się kontrolowaniem stanu trzeźwości. Niech kontrola trwa 2 minuty: dokumenty balonik i następny. Ale to są moje pobożne życzenia, ale kto wie....

Przepraszam, że się znowu rozwodzę.

Pozdrawiam serdecznie.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.