Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Podrapana Astra i pytanie

Featured Replies

Napisano

Niestety trafiło i mnie...

W czwartek lub piątek jacyś gówniarze porysowali mi samochód. wrrr.gifwrrr.gif

Maska w dwóch miejscach, porysowane w "esy floresy" drzwi kierowcy i mniejsze rysy na tylnych lewych drzwiach. Niestety głębokie, bo widać biały podkład (czy coś).

Lakier to perła metallic, czyli chyba Tempo sobie nie poradzi beksa.gif

Mam też pytanie, ale na początku pare zdań wstepu.

Samochód stoi pod blokiem parę godzin po południu, bo do południa w pracy, a na noc wstawiam do garażu. Parking przy bloku jest połozony niedaleko szkoły podstawowej i gimnazjum i małego sklepu, do którego uczniowie wybiegają na przerwie.

Okazało się więc, że kolega mojego syna z klasy, widział sprawców (kilku uczniów ze szkoły) jak rysowali samochód kapslem i jest gotów ich wskazać.

I tu pytanie: Czy jest jakaś szansa, aby pociągnąc ich rodziców "za portfele" na podstawie zeznań innego dzieciaka, a nie przyłapując ich na "gorącym uczynku"?

Jutro mam spotkać się też z dzielnicowym w tej sprawie, ale może i Wy macie jakieś wskazówki.

Napisano

> Niestety trafiło i mnie...

> W czwartek lub piątek jacyś gówniarze porysowali mi samochód.

> Maska w dwóch miejscach, porysowane w "esy floresy" drzwi kierowcy i

> mniejsze rysy na tylnych lewych drzwiach. Niestety głębokie, bo

> widać biały podkład (czy coś).

> Lakier to perła metallic, czyli chyba Tempo sobie nie poradzi

> Mam też pytanie, ale pare zdań wstepu.

> Samochód stoi pod blokiem parę godzin po południu, bo do południa w

> pracy, a na noc wstawiam do garażu. Parking przy bloku jest

> połozony niedaleko szkoły podstawowej i gimnazjum i małego

> sklepu, do którego uczniowie wybiegają na przerwie.

> Okazało się więc, że kolega mojego syna z klasy, widział sprawców

> (kilku uczniów ze szkoły) jak rysowali samochód kapslem i jest

> gotów ich wskazać.

> I tu pytanie: Czy jest jakaś szansa, aby pociągnąc ich rodziców "za

> portfele" na podstawie zeznań innego dzieciaka, a nie

> przyłapując ich na "gorącym uczynku"?

> Jutro mam spotkać się też z dzielnicowym w tej sprawie, ale może i Wy

> macie jakieś wskazówki.

Witam,

Na początku to bym łapy poupierd......przy samej dupie.Ehh ten kraj...

Jesli chodzi o wyciągnięcie kasy to jak najbardziej. Jak masz świadka który to widział to wal śmiało do starych nawet z dzielnicowym. Ja kiedyś z kumplem zrobiliśmy taką akcję :

Kumpel jeżdził z pizzą i podjechał pod blok. Gówniarz jakis rzucił jajkiem w samochód - dokładnie w maskę,co widziałem. Poszliśmy i tatuś wypłacił 500pln bo inaczej byśmy poszli na policje a nie chciał tego.

Więc działaj.Bydło trzeba ubijać w zarodku. ok.gif

Napisano
  • Autor

> Więc działaj.Bydło trzeba ubijać w zarodku.

Jasne, tylko czy świadek (7-latek) jest na tyle wiarygodnym dla policji i innych świadkiem?

Obawiam się takiej sytuacji:

Sprawcy: "Panie ten dzieciak zmyśla..., my nic takiego nie robiliśmy..."

Dzielnicowy: "Proszę pana, może i tam kogoś dzieciak widział, ale czy to ci naprawdę?..."

Może lepiej sprawę załatwić tak:

1. Prosić dzieciaka o wskazanie sprawców w szkole, oczywiście tak, żeby tego nie widzieli;

2. Zawiadomić dzielnicowego, i skłamać (niestety), że widziało się przez okno, jak ci (wyżej wskazani) drapali samochód i własnym śledztwem doszło się kto to i z jakiej klasy, a teraz niech starzy płacą za naprawę.

Co Wy na to?

Napisano

> Jasne, tylko czy świadek (7-latek) jest na tyle wiarygodnym dla

> policji i innych świadkiem?

> Obawiam się takiej sytuacji:

> Sprawcy: "Panie ten dzieciak zmyśla..., my nic takiego nie

> robiliśmy..."

> Dzielnicowy: "Proszę pana, może i tam kogoś dzieciak widział, ale czy

> to ci naprawdę?..."

> Może lepiej sprawę załatwić tak:

> 1. Prosić dzieciaka o wskazanie sprawców w szkole, oczywiście tak,

> żeby tego nie widzieli;

> 2. Zawiadomić dzielnicowego, i skłamać (niestety), że widziało się

> przez okno, jak ci (wyżej wskazani) drapali samochód i własnym

> śledztwem doszło się kto to i z jakiej klasy, a teraz niech

> starzy płacą za naprawę.

> Co Wy na to?

W Naszym Państwie bezprawia druga opcja wydaje się byc lepsza.

Napisano

Pierwsza zdaje sie byc mniej skuteczna, tak jak mowiles, rodzice gnojkow sie wypra, twierdzac ze siedmiolatek sie pomylil... A druga opcja, coz, trzeba miec dobrze opracowana scieme, tak aby sie nei wydalo. Bo np, "czemu pan nie krzyknal przez okno i nie odgonil wandali" lub cos w tym stylu. Tak wiec, jesli chcesz kantowaniem doprowadzic do swojej (slusznej) racji, trzeba to dobrze przemyslec! I oby starzy tych gnojkow nie byli astrokacikowiczami czytajacymi watek sick.gif

Napisano

> Jasne, tylko czy świadek (7-latek) jest na tyle wiarygodnym dla

> policji i innych świadkiem?

> Obawiam się takiej sytuacji:

> Sprawcy: "Panie ten dzieciak zmyśla..., my nic takiego nie

> robiliśmy..."

> Dzielnicowy: "Proszę pana, może i tam kogoś dzieciak widział, ale czy

> to ci naprawdę?..."

> Może lepiej sprawę załatwić tak:

> 1. Prosić dzieciaka o wskazanie sprawców w szkole, oczywiście tak,

> żeby tego nie widzieli;

> 2. Zawiadomić dzielnicowego, i skłamać (niestety), że widziało się

> przez okno, jak ci (wyżej wskazani) drapali samochód i własnym

> śledztwem doszło się kto to i z jakiej klasy, a teraz niech

> starzy płacą za naprawę.

> Co Wy na to?

A dzielnicowy zapyta: Dlaczego przychodzi pan dopiero teraz? Coś pan kręcisz?

Moim zdaniem jak chce się narzekać na innych i na "ten kraj" (ja uważam za swój) to trzeba samemu być uczciwym.

A propos sytuacji to faktycznie graby przetrącić i tyle, ale przecież to nietolerancyjne. Jeszcze się dziecko zamknie w sobie, a to przecież tylko maska samochodu. Oczywiście ironizuję.

Ja bym poszedł z tym dzieciakiem jako świadkiem do dzielnicowego. Jak się wyda, że kombinujesz to dopiero będziesz miał przesrane. Będą Ci rysować auto codziennie, a dzielnicowy Ci powie, że oszukujesz i sam sobie rysujesz. Nie kombinuj, 45 lat wystarczy.

Czerwona zaraza uzbroj_zlo.gif (wiecie o co chodzi, ale to już wątek nietechniczny)

Pozdro

Napisano
  • Autor

Może i macie rację, zrobić to bez kłamstwa.

I tak na zbyt wiele (czytaj odzyskanie kasy) nie liczę frown.gif

A taka Asterka ładna była buu.gif

img_3901m.jpg

Napisano

Dzieciaka brać na świadka bym nie próbował, bo założę

się, że sprawa prędzej czy później wypłynie, sprawcy dowiedzą

się kto na nich nakablował i później będą akcję ze starszymi kolegami...

Jedyne co pozostaje, to albo samemu mówić, że widziałeś,

albo znaleźć kogoś znajomego, co przypadkiem "widział"...

Napisano

> Jasne, tylko czy świadek (7-latek) jest na tyle wiarygodnym dla

> policji i innych świadkiem?

> Obawiam się takiej sytuacji:

> Sprawcy: "Panie ten dzieciak zmyśla..., my nic takiego nie

> robiliśmy..."

> Dzielnicowy: "Proszę pana, może i tam kogoś dzieciak widział, ale czy

> to ci naprawdę?..."

> Może lepiej sprawę załatwić tak:

> 1. Prosić dzieciaka o wskazanie sprawców w szkole, oczywiście tak,

> żeby tego nie widzieli;

> 2. Zawiadomić dzielnicowego, i skłamać (niestety), że widziało się

> przez okno, jak ci (wyżej wskazani) drapali samochód i własnym

> śledztwem doszło się kto to i z jakiej klasy, a teraz niech

> starzy płacą za naprawę.

> Co Wy na to?

No jeżeli to 7 letni świadek to było od razu walić.

W takim razie wal w chu... i powiedz ,że ich widziałeś. Ja bym nie odpuscił...szczególnie ,że fura roczna i ładna.Jak się za młodu nie wyuczy to sie nie nauczy gówniarstwo.

A tak poważnie to walcz, no chyba ,że chcesz wykorzystac swoje AC. zlosnik.gif

Napisano

zalezy ile te gnoje maja lat. Bo jak maja 8-10 to jak pojade na komisariat to wystarczy ze im policja powie ze za skladanie fałszyych zeznan moba miec jakies problemy (poprawczak czy cos) to wszystki wyspiewaja.

dodatkowo mozesz pogadac z jakims znajomym i on by mogl powiedziec ze widzial tych gnoji jak sie kreca kolo samochodu. Bedzie jakis pretekst by ich wezwac na komisariat

Napisano

Nie wiem co masz zrobić ale broń swego.

Każda medota dobra aby gówniarze dostali za swoje

Niestety trafiło i mnie...

> W czwartek lub piątek jacyś gówniarze porysowali mi samochód.

> Maska w dwóch miejscach, porysowane w "esy floresy" drzwi kierowcy i

> mniejsze rysy na tylnych lewych drzwiach. Niestety głębokie, bo

> widać biały podkład (czy coś).

> Lakier to perła metallic, czyli chyba Tempo sobie nie poradzi

> Mam też pytanie, ale na początku pare zdań wstepu.

> Samochód stoi pod blokiem parę godzin po południu, bo do południa w

> pracy, a na noc wstawiam do garażu. Parking przy bloku jest

> połozony niedaleko szkoły podstawowej i gimnazjum i małego

> sklepu, do którego uczniowie wybiegają na przerwie.

> Okazało się więc, że kolega mojego syna z klasy, widział sprawców

> (kilku uczniów ze szkoły) jak rysowali samochód kapslem i jest

> gotów ich wskazać.

> I tu pytanie: Czy jest jakaś szansa, aby pociągnąc ich rodziców "za

> portfele" na podstawie zeznań innego dzieciaka, a nie

> przyłapując ich na "gorącym uczynku"?

> Jutro mam spotkać się też z dzielnicowym w tej sprawie, ale może i Wy

> macie jakieś wskazówki.

Napisano

To może i ja podzielęsię swoim skromnym zdaniem... z racji zajęcia, które daje mi dochód i również porysowanego samochodu.

Warto porozmawiać z dzilnicowym.

Jak będzie miał czas i będzie OK to pomoże.

Wezwanie kilkunastoletnich dzieciaków do złożenia zeznań na komisariacie, nawet w towarzystwie rodziców jest dużym stresem.

Już zwykła formułka o odpowiedzialności kazrnej za składanie falszywych zeznań wystarczy.

A jak policjant będzie dobry to sobie poradzi: wysypie jeden drugiego.

Warto zadbać o anonimowość informatora, aby nie spotkaly go później szykany ze strony "kolegów".

Swoja drogą ładny samochód, nie dziwię się że tyle nerwór Cię to kosztuje.

Ja mam dziesięcioletniego padakę, ale porysowane drzwi też podbiły mi ciśnienie.

Pozdrawiam i mądrości przy załatwianiu sprawy życzę!

conda

Napisano
  • Autor

Witam ponownie, mały "apdejt":

- bezpośredni sprawca jest jeden - 10-letni (!!!!!!) chłopak, znany w szkole z różnych "numerów",

- wstępna rozmowa z dzielnicowym wskazuje, że dzieciak i rodzinka znana policji,

- w najbliższym czasie rozmowa z ojcem, przy jego negatywnym podejściu, sprawę oficjalnie zgłaszam na policję, a potem sprawa z powództwa cywilnego.

Napisano

> Witam ponownie, mały "apdejt":

> - bezpośredni sprawca jest jeden - 10-letni (!!!!!!) chłopak, znany w

> szkole z różnych "numerów",

> - wstępna rozmowa z dzielnicowym wskazuje, że dzieciak i rodzinka

> znana policji,

> - w najbliższym czasie rozmowa z ojcem, przy jego negatywnym

> podejściu, sprawę oficjalnie zgłaszam na policję, a potem sprawa

> z powództwa cywilnego.

======================

I tak trzymać .Cholera ,dlaczego to właśnie takie rodziny nie wyjeżdzają do Anglii ? a może na siłe eksportować taki margines za granice ?

Napisano

ten drugi sposób może okazać się bardziej skuteczny, pierwszy wyrządzi tylko małemu więcej krzywd niż twoich 10 wizyt u lakiernika, a i tak pewnie nie będziesz miał spokoju. wycieczka do dzielnicowego to dobry pomysł tylko pytanie czy zrobić to po czy przed wizytą u cudownych rodziców tego smroda, trzeba by rozpytać co to za ludzie, może ugodowo to załatwisz, a jak nie to normalnie procedura, zawsze sam mogłeś to widzieć, a a dlatego tak szybko tego nie zgłaszałeś bo chciałeś ustalić dane sprawców i tyle

Napisano

noim zdaniem najlepszym rozwiazniem jest ze widziales gosci ale nei krzyczales przez okno bo i tak by uciekli tylko chciales zjechac winda i dopiero złapac małych , a jak dzielnicowy spytac dlaczego teraz pan przychodzi to chciales sprawdzic czy chodza do tej szkoly bys miał jasna sprawe z rozpoznaniem i isc najpier do rodzicow tych dzieciakow i pwiedziec jaka sprawa jest i rdzicie przycisna dzieci do muru i wyjdzie prawda a jak nei to ze idzies z na policje a dzieci zobaczys z zmiekna i wtedy zobaczys z c sie bedzi dzialo

bo ja jak widze co robi a male dzieci na osiedlu to az rozpacz

sam 4 lata temu mialem taka sytuacje z e mieszkam przy samcych blokach i zaparkowałem wtedy mialem eskorta i widzieli jak chowalem panel od radia do schowka z kaltki z bloku bo tak sobei myslalem z e jak pod domem to mi nie gwizdną. I co sie okazalo wybili szybe i wzieli 5 lat młodsi wiec tak ich poganialem z osiedla i straszac i w nocy trzymajac w klatce gdy pili piwa az policja przyjedzie ze po niecałych 5 miesiacach usłuszałem w osiedlowej knajpie z e tam sie nei opłaca chodzic bo zabardzo pilnuja w tym domu i narazie odpukac spokój

Napisano

wychodzi na to że człowiek musi brać sprawy w swoje ręce bo policja w naszym kraju ma inne zajęcia, a propo procedur w naszym państwie.

Miałem wypadek w wakacje sprwaca się nie przyznał oczywiście sprawa do sondu, po 1,5 miesiąca dostałem pismo z policji że przekazali sprawę do sondu, a dzisiaj dostąłem pismo z PZU ze nie mogą wypłacić odszkodowania i czekają na wyrok sądu a od wypadku mineły 4 miesiące

ale jak coś oni chcą to ci na piśmie piszą ze masz 7 dni

Napisano

no nie ciekawa sprawa, ale pomysl kolegi javo jest najbardziej podatny na sukces bo to zawsze osoba dorosla jest swiadkiem a nie jak kolega zauwazyl 7-latek .... wszak sprawa bedzie zazarta z obu stron...

pozdr

Napisano

> Witam ponownie, mały "apdejt":

> - bezpośredni sprawca jest jeden - 10-letni (!!!!!!) chłopak, znany w

> szkole z różnych "numerów",

> - wstępna rozmowa z dzielnicowym wskazuje, że dzieciak i rodzinka

> znana policji,

> - w najbliższym czasie rozmowa z ojcem, przy jego negatywnym

> podejściu, sprawę oficjalnie zgłaszam na policję, a potem sprawa

> z powództwa cywilnego.

jestem pełen podziwu że jesteś tak opanowany. Gdyby mi się to stało to pewnie wyrzuciłbym gówniarza z 5 piętra a jego starym zafundował wycieczkę do Rosji! angryfire.gif

A tak na poważnie to nie odpuszczaj bachorowi. Spróbuj sie dogadać z jego rodzicami niech płacą chajs (w co wątpie) a jak nie to na policję z tym!

Napisano

jak miałem Viki to gnoje za.....li mi kołpaki i porysowali ją, zgłosiłem i złapali łepków,

fakt nie wiedziałem kto, złapali gnoi i się przyznali, mieli sprawę,

mam wyrok w łapie ale nadal nie mam kasy.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.